środa, 26 listopada 2014

LUBLIN to DUBLIN


ALK.6,5%. Lublin to Dublin z pewnością jest piwem nieszablonowym i poniekąd także pionierskim. Jest to efekt współpracy irlandzkiego browaru O’Hara’s (Carlow Brewing Company) z dobrze znanym w naszym kraju kontraktowym Browarem Pinta. Warto tutaj nadmienić, że była to pierwsza międzynarodowa kooperacja w historii współczesnego polskiego browarnictwa, dopiero później był AleBrowar z Nøgne Ø i pozostali.
A teraz będzie krótka lekcja historii: ekipa Pinty w lutym 2014 roku szczęśliwie wylądowała na terytorium Zielonej Wyspy i równie szczęśliwie uwarzyła wspólne piwo – Robust Oatmeal Stout. Chłopaki z Pinty przywieźli do Irlandii polskie płatki owsiane (marki nie znam) oraz polskie chmiele – Marynka i Lubelski, od którego pochodzi nazwa piwa. Słody były miejscowe, znaczy się irlandzkie.
Ten krzepki stout owsiany przeleżał w mojej ciemnej i wilgotnej piwniczce od czerwca 2014 roku, aż do dzisiaj (prawie pół roku). Oto zapis moich subiektywnych wrażeń z konsumpcji.


Kolaboracyjny Lublin to Dublin nalał się z wysoką, beżową i gruboziarnistą pianą, która dosyć długo izoluje ciecz od środowiska zewnętrznego, tworząc na szkle obfite firany.
Kolor piwa jest czarny z niewielkimi burgundowymi refleksami, a ilość bąbelków jest stosunkowo niska (jak przystało na stouta).
Zapach bez wątpienia kojarzył mi się ze świeżą parzoną kawą z mlekiem i maczanym w niej kruchym herbatnikiem. Typowo owsiankowa nuta wystąpiła dopiero na drugim planie, zakrywając w znacznym stopniu średnio intensywne akcenty słodkiej czekolady i lekko palonego słodu. Na samym końcu egzystowała subtelna, acz wyczuwalna chmielowość o ziołowo-kwiatowym charakterze. Krótkie podsumowanie – jestem na tak!

Biorąc pierwszy łyk już wiedziałem, że jest dobrze. Lekko słodka czekolada oraz średnio mocna kawa z mlekiem to motywy przewodnie całej układanki. Tuż za nimi podążały owsiane klimaty, trochę karmelu oraz ciemne, lekko opiekane słody okraszone chlebem razowym ze słonecznikiem. Finisz został obstawiony przez delikatne chmielowo-ziołowe cienie, które fajnie uzupełniły całość. Po przełknięciu czułem także subtelną dozę łagodnej, chmielowo-palonej goryczki o zdecydowanie szlachetnym pochodzeniu. Dzięki tej goryczce piwo nie było za słodkie.
Lublin to Dublin okazał się gładkim i aksamitnym, a przede wszystkim bardzo smacznym piwem. Świetny balans, niezła treściwość, doskonała pełnia i ponadprzeciętna pijalność świadczą o jego niespotykanym potencjale. Mimo niezbyt „lajtowego” woltażu, piło się je szybko i przyjemnie. Naprawdę kawał wyśmienitej roboty.
O ile mnie moje szare komórki nie mylą, jest to najlepszy stout owsiany jaki kiedykolwiek piłem.
OCENA: 9/10
CENA: 12.50ZŁ (Skład Piwa)
BROWAR PINTA, O’HARA’S

2 komentarze:

  1. Rozumiem, że była tylko ta jedna warka? Ja próbowałem to piwo jakoś wczesną wiosną i, o ile te "motywy przewodnie całej układanki" faktycznie były fantastyczne, to całość, jak dla mnie spieprzyły polskie chmiele. Były zbyt narzucające się nuty trawiasto ziołowe, które mi nijak do stoutu nie chciały pasować. Kupię chyba jeszcze flaszkę, żeby sprawdzić, bo z Twojej recenzji wynika, że chmiel w leżakowaniu zaginął. Czego należało się spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza warka była lana tylko w beczki (w marcu), a druga i trzecia w beczki i butelki (w maju).
      Chmiel fajnie się tutaj komponował, czuć go było, ale tylko delikatnie. Wychodzi na to, że leżakowanie mu sprzyja, chociaż wiadomo, że nie jest to trunek stworzony do tego celu.

      Usuń