piątek, 30 maja 2014

DOCTOR BREW - KINKY ALE


ALK.6,2%. Kontraktowy Doctor Brew idzie jak burza po polskiej scenie craft beer. Po trzech pierwszych piwach chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że jest to jeden z jaśniejszych punktów na polskiej mapie piwa. Dzisiaj zabieram się za ich czwarty wypust – Kinky ALE.
W zasadzie jest to American India Pale Ale chmielony jedną odmianą amerykańskiego eksperymentalnego chmielu US 366, który dopiero całkiem niedawno zyskał nazwę handlową – Equinox.
Tego chmielu wcześniej już użył Browar Olimp w swoim Hadesie i Zeusie, tak więc Doctor nie jest jakimś pionierem w tej kwestii. Wracając jednak do tematu, to już czwarte piwo od Doctora Brew z jankeskimi chmielami w składzie. Powiem więcej – piąte i szóste piwo również nie odbiega od tej reguły! Natomiast w zapowiedzianym siódmym będą już australijskie odmiany tej cudownej rośliny. W końcu się odważyli... ;p


Kinky ALE to dość charakterystyczne piwo. Poza tym, że jest to single hop na nowej odmianie chmielu, cechuje je bardzo wysoka goryczka (71 IBU), niski stopień odfermentowania oraz użycie tylko jednego słodu (pale ale), co obecnie nieczęsto się zdarza.
Otwieram, cykam fotkę i przelewam.
Piana o białej barwie jest niska, ale dość zwarta i drobno ziarnista. Opada w średnim tempie, obficie brudząc szkło.
Piwo jest niezmiernie mętne, a jego kolor określiłbym jako beżowo-pomarańczowy.
Wysycenie dwutlenkiem węgla wyraźne i drobne, jego intensywność jest średnio wysoka.
Zapach całkiem przyjemny z przewagą różnej maści owoców i kwiatów. Po drugiej stronie barykady jest sporo słodu i słodkawych biszkoptów. Tłem płyną łagodne cienie chmielowe, żywica oraz minimalne akcenty leśne.

środa, 28 maja 2014

N°11.C Northern English Brown Ale


ALK.5,5%. English Brown Ale to aktualnie przedostatnie piwo z kontraktowego browaru Ninkasi. Będąc na Krakowskim Festiwalu Piwa próbowałem ich premierowego Cream Ale i powiem szczerze, że mi nie smakowało. Może dlatego, że nigdy nie piłem żadnego piwa w tym stylu? Prawdopodobnie będę miał okazję rozprawić się z wersją butelkową, więc na razie zostawię ten temat, a zajmę się dzisiejszym moim gościem.
Nie tak dawno temu rzemieślnicy z Birbanta podjęli próbę zmierzenia się z brązowym ejlem...niestety średnio im to wyszło, mimo że była to amerykańska wersja tego piwa. W Ninkasi natomiast pokusili się o tradycyjną, angielską odmianę, chmieloną brytyjskim East Kent Goldings. Zobaczmy zatem co z tego wyszło? 


Piwo pieni się umiarkowanie obficie – piana jest średnio wysoka, ale dość zwarta, drobno ziarnista o ładnej barwie ecru. Niestety dość szybko się redukuje, po kilku minutach opada niemal do zera. Lacing jako taki istnieje, ale także tyłka nie urywa.
N°11.C posiada bardzo stylową brązową barwę, która pod światło przypomina ciemny bursztyn. Z powodu braku filtracji piwo jest bajecznie mętne.
Zapach nie jest jakoś szczególnie intensywny. Dominującym aspektem są tutaj słody, które dość wyraźnie trącają orzechem, słonecznikiem oraz słodkawym karmelem. Na sąsiednim torze podąża subtelna nuta palonego ziarna, akcenty ciemnego chleba, a także szczypta chmielu. Całość dobrze zbalansowana, może nieco jednowymiarowa, ale nie jest najgorzej.

poniedziałek, 26 maja 2014

I KRAKOWSKI FESTIWAL PIWA


Piwna rewolucja trwa w najlepsze. Powstają nowe browary, przybywa konkursów piw domowych i rzemieślniczych, rośnie także liczba imprez o iście piwnym charakterze.
Festiwal Birofilia zna niemal każdy, kto się interesuje piwem na poważnie – Żywiecki Festiwal to już niemalże „mekka” polskich piwoszy. Z roku na rok na znaczeniu zyskuje także Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa, który w tym roku swoim rozmachem i ofertą chyba już przegonił nawet Birofilię.
Jedną z nowych tegorocznych inicjatyw jest natomiast Krakowski Festiwal Piwa, który poniekąd jest na nich wzorowany.
Pierwsza edycja tej imprezy odbyła się w dniach 23-25 maja, z czego moja osoba była obecna tylko w sobotę. Co ciekawe, wbrew nazwie, Krakowski Festiwal Piwa wcale nie odbył się w Krakowie lecz w pobliskim Zabierzowie. Dwa rzuty kamieniem od lotniska Balice i jeden rzut od Modlniczki, gdzie mieści się Pracownia Piwa.
Organizatorami tego eventu są: Stowarzyszenie Integracji, Ochrony Przyrody i Dziedzictwa Kultury Dolina Rudawy w Zabierzowie, firma consultingowo-szkoleniowa Revsolution, gospodarstwo agroturystyczne Rogate Ranczo oraz Doran Alkohole Regionalne – krakowski sklep z alkoholami. Partnerami natomiast takie znane marki jak: Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych, Magazyn Piwowar, Browar.biz, Bractwo Piwne oraz portal Piwo.org.

Przyznam otwarcie, że jak na pierwszą edycję – impreza imponuje rozmachem. Bardzo dużo stoisk zagranicznych browarów, głównie z Czech i Słowacji, ale nie zabrakło również przedstawicieli z Francji, Niemiec, czy Belgii. Ponadto piwa lane i butelkowe od polskich rzemieślników: Ursa Maior, Browar Reden, Haust, Ninkasi, Browar Bednary, Doctor Brew, Artezan, Faktoria, AleBrowar, Birbant, Browar Podgórz, Pracownia Piwa oraz inne, takie jak Grybów, Cornelius i Browar Na Jurze. Lista jest długa, ale w praktyce z danego browaru było dostępnych przeważnie 2-3 piwa, chociaż niekiedy oferta była bardziej szeroka (Na Jurze, Cornelius, Grybów, Doctor Brew). Niestety trochę martwił mnie brak obecności Pinty i SzałuPiw, którzy pojechali na festiwal do Kopenhagi razem z ekipą Pracowni Piwa.
Piwne nowości mieli do zaoferowania Ninkasi N°6A (Cream Ale), Ursa Maior (Rosa z Kremenarosa) oraz Doctor Brew (American Weizen i American Witbier). Po raz pierwszy pojawiło się też AIPA z Grybowa - Wujek Sam w wersji butelkowej

Jedna z wielu moich degustacji

Jasne, czy ciemne? Które lepsze?

Oprócz hektolitrów piwa, festiwalowicze mogli zakupić np. szkło lub inne akcesoria piwne na prowizorycznej giełdzie birofiliów. Prowizorycznej, bowiem wystawców było dosłownie kilku, z czego żaden nie mógł się pochwalić jakimiś obfitymi zbiorami swojej kolekcji.

sobota, 24 maja 2014

I DEGUSTACJA PIW - KOŹLAK


Częstochowski Krąg Lokalny Bractwa Piwnego ma taką tradycję, że co dwa tygodnie organizuje spotkania ze swoimi członkami. Na tych meetingach oprócz picia dobrych piw, prowadzone są rozmowy i dyskusje na temat bieżącej działalności Bractwa, ustalane są plany oraz podsumowywane wydarzenia związane z szeroko pojętą tematyką piwną.
Nasz Krąg kilka tygodni temu postanowił np. krzewić piwną kulturę poprzez cykliczne degustacje różnych stylów piwa i wyłonienie najlepszego. Tak się akurat złożyło, że za ten projekt odpowiedzialny jestem ja oraz mój imiennik Piotr Markiewicz.
Po krótkiej naradzie stwierdziliśmy, że na pierwszy ogień idzie niemiecki, tradycyjny koźlak.

TRADITIONAL BOCK (KOŹLAK)

Nazwa pochodzi od miasta Einbeck w Dolnej Saksoni w Niemczech, gdzie mocne piwo górnej fermentacji warzono już około 600 lat temu. Rozsmakowali się w nim bardzo książęta bawarscy, którzy w XVI w. postanowili piwo to nie tylko importować, ale warzyć u siebie. To oni wprowadzili nazwę bock (niem. koźlak) na określenie tego mocnego piwa z charakterem. Ze względu na duże zaawansowanie piwowarów bawarskich w produkcji piw dolnej fermentacji, sukcesywnie odchodzono od górnej fermentacji, tak więc dziś piwo to warzone jest najczęściej przy użyciu drożdży dolnej fermentacji.
Tak jak i inne piwa bawarskie bock podlegał prawu czystości Reinheitsgebot z 1516 roku. Produkcja bocka wymaga dużych starań i umiejętności, piwo fermentuje i leżakuje dłużej niż przeciętnie – nawet do czterech miesięcy.
Obecnie obok tradycyjnego bocka rozróżnia się kilka odmian tego stylu: heller bock (jasny koźlak), maibock (koźlak majowy), weizenbock (koźlak pszeniczny), doppelbock (koźlak dubeltowy), eisbock (koźlak lodowy).

Parametry wg BJCP:
Ekstrakt początkowy: 15.7 – 17.5°Blg
Goryczka: 20 – 27 IBU
Ekstrakt końcowy (rzeczywisty): 3.3 – 4.8°Blg
Alkohol objętościowo: 6.3 – 7.2%
Surowce i technologia: stosowane słody przy warzeniu tego stylu to głównie: monachijski, wiedeński i pilzneński. Słody karmelowe i palone powinny być dodawane jedynie w niewielkiej ilości – inaczej pojawią się zbyt silne smaki karmelowe i przypalane. Charakterystyczne dla tego stylu aromaty melanoidynowe powstają w wyniku dekokcyjnego zacierania oraz przedłużonego gotowania brzeczki. Alternatywnie używa się niewielkiej ilości słodu parzonego (melanoidynowego). Drożdże dolnej fermentacji. Leżakowanie długie w niskich temperaturach.
Barwa: piwo powinno być ciemne, paleta kolorów waha się od ciemno bursztynowego do brązowego. Piwo jest klarowne.
Piana: piana drobnopęcherzykowa, jasna, jedynie lekko zabarwiona w kolorze piwa, trwała.
Aromat: zapach jest czysty, brak jest estrów lub ciężkich, słodkich nut owocowych i karmelowych. Pierwsze skrzypce grają aromaty słodowe, tożsame z zapachem ciemnego pieczywa lub podpiekanych tostów. Możliwy jest również delikatny akcent suszonych owoców: śliwek i rodzynków. Aromat chmielowy nieobecny lub na bardzo niskim poziomie. Brak lub niski poziom estrów oraz mocnych zapachów karmelowych, za to obecne charakterystyczne aromaty melanoidynowe. Możliwy akcent alkoholowy w mocniejszych wersjach.

piątek, 23 maja 2014

DOCTOR BREW - CASCADE IPA


ALK.5,6%. Z piwnymi nowościami być na bieżąco, to obecnie bardzo trudna sztuka. Trzeba mieć refleks sprintera, budżet szejka i spryt lisa. Chociaż i tak nie wiem, czy to wystarczy. Praktycznie co tydzień pojawia się kilka (a nawet więcej) nowych browarków do spróbowania. Całe morze piwa do wypicia, tylko skąd na to brać kapuchę i czas, który tak szybko płynie?
Cascade IPA to trzecie piwo autorstwa Marcina Olszewskiego i Łukasza Lisa. Jest to popularne India Pale Ale chmielone jednym tylko chmielem, w celu pokazania jakie bogactwa i dobrodziejstwa niesie ze sobą amerykański Cascade, który przecież stoi za początkiem piwnej rewolucji w USA.
Jeszcze słowo o etykiecie i już biorę się do opisu. Butelki Doctora Brew zdobią nad wyraz ładne i spójne etykiety. Są dobrze wykonane i zaprojektowane, skromne, ale znajdują się na nich wszystkie potrzebne informacje. Minimalizm jest tu chyba najlepszym określeniem. 


Single hop Cascade IPA prezentuje się przednio – ładna bursztynowa barwa i ta wysoka, obfita czapa, kremowej piany o mieszanej ziarnistości. Piwo pieni się naprawdę bardzo dobrze, piana jest trwała i dość gęsta, tworzy obfite zacieki na szkle.
Drobne, gładkie i średnio mocne wysycenie dwutlenkiem węgla gwarantuje pijącemu niemałą dozę świeżości i orzeźwienia, które są tak cenne w takie upalne dni jak dzisiaj.
Zapach jest rewelacyjny, biorąc pod uwagę obecność tylko jednego chmielu. Nuty żywiczne i leśne wspaniale akompaniują złożonej słodowości, wyraźnym cytrusom i słodkim owocom tropikalnym. W tle lekko trawiasta, aromatyczna chmielowość. Całość bardzo intensywna, owocowo-chmielowa, złożona i zbalansowana. R-e-w-e-l-a-c-j-a!

czwartek, 22 maja 2014

RACIBORSKIE KARMELOWE


ALK.2,8%. Ciemny, lekki lagerek? Why not?
Browar Racibórz stara się zapełnić lukę na polskim rynku bardzo lekkim, z reguły pijalnym i mało ekstraktywnym dark lagerem. Może i nie jest to najgorszy pomysł, wszak luka faktycznie istnieje. Co prawda mamy sporo krajowych ciemniaków dolnej fermentacji, ale niemal wszystkie to pełnowartościowe piwa o „normalnej” zawartości alkoholu (4,5%-6%) i ekstraktu.
Racibórz z kolei oferuje trunek o bardzo zredukowanych parametrach, niosących ze sobą niski woltaż, porównywalny z radlerami i równie niską treściwość. Czy z 7,2% ekstraktu początkowego można zrobić uczciwe i pijalne piwo? Czy będzie to kolejny karmelowy shit, tyle że rozwodniony? Parafrazując słynne powiedzenie: „czytajcie, a się dowiecie”! 


Rubinowej barwy piwo pieni się niezmiernie słabo. Cały czas lałem z dużej wysokości, a efekt i tak jest marny. Niewysoka, kremowa piana zbudowana z dość dużych pęcherzy, opada szybko, ale za to tworzy niezły lacing.
Wysycenie jest średnie, jak najbardziej adekwatne do stylu, że się tak wyrażę.
Przeciętnej urody zapaszek oferuje przede wszystkim dużo karmelowych aspektów, które chwilami kojarzą się ze słodkim toffi. W tle chowają się całkiem przyjemne nuty ciemnych słodów oraz szczypta czekolady. Niestety jest również sporo metalu, który jest domeną browaru z Raciborza.
Smakiem generalnie się nie rozczarowałem. Spodziewałem się wodnistego, płaskiego w smaku piwa i faktycznie takie dostałem. Mam wrażenie picia ciemnego lagera, do którego dolano wiadro wody. No dobra, może nie wiadro, ale co najmniej pół butelki...

wtorek, 20 maja 2014

DAS IPA


ALK.5%. Kolejna wariacja jakże modnego ostatnio stylu, jakim bez wątpienia jest India Pale Ale. Oryginalne było angielskie IPA, potem furorę zrobiło amerykańskie, jest też polskie, ktoś z pewnością uwarzył też czeskie, czemu by więc nie zrobić niemieckiej wersji? Ja, ja, das ist gut.
Co my tu mamy? Polaris, Hallertau Cascade, T’n’T, Fantasia oraz Mandarina Bavaria. Brzmi ciekawie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że głównie są to nowe, eksperymentalne odmiany, które ponoć mają konkurować z jankeskimi chmielami.
Z wizualnej strony tego piwa bardzo podoba mi się etykieta – barwna, żywa, twórcza i przyciągająca wzrok. Plus dla Pinty. 


Das IPA to złociste i lekko opalizujące piwo. Wieńczy je biała, średnio obfita piana o drobnej strukturze. Ładnie oblepia ścianki, jednak opada dość szybko, po kilku minutach pozostaje już tylko symboliczna, milimetrowa warstewka. Szału nie ma.
Niezbyt wysokie nasycenie – które określiłbym co najwyżej jako średnie – bynajmniej nie dodaje świeżości temu napitkowi. Jak dla mnie zdecydowanie zbyt niskie.
Teraz pora na najważniejsze. W zapachu jest mnóstwo owoców, głównie ananas, mango, liczi oraz nasze polskie truskawki i poziomki. W oddali egzystują nieliczne cytrusowe akcenty z przewagą mandarynki. Jest także spora słodowa kontra o łagodnym, biszkoptowym usposobieniu oraz lekka, acz przyjemna kwiatowość. Chmielu jako takiego nie wyczułem, chociaż gdzieś tam przewija się bardzo delikatna nutka skoszonej trawy.

piątek, 16 maja 2014

PERŁA KOŹLAK


ALK.7%. Koziołek z Perły pojawił się na rynku jesienią ubiegłego roku i wówczas gdzieś tam przeszła mi po głowie myśl, żeby zdegustować ów wypust. Po przeszło pół roku nadeszła w końcu ta wiekopomna chwila.
Pojawiają się głosy, że podobno jest to samo piwo, co Lubelskie Koźlak, które zniknęło z rynku mniej więcej w tym samym czasie. Parametry co prawda nie są identyczne, choć bardzo zbliżone, więc być może coś w tym jest.
Piwo okrywa dość ładna i dobrze skomponowana etykieta, na której wyraźnie zaznaczono, że Perłę Koźlak uwarzono z czterech rodzajów słodów: pilzneńskiego, monachijskiego, karmelowego i barwiącego. Fajnie, że nie kryją się z tym, tak jak niektóre browary, które strzegą swoich składników jak oka w głowie, jakby to była jakaś wielka tajemnica państwowa! Może co niektórzy używają jakichś kosmicznych słodów uzyskanych, dzięki technologii obcych? A może jęczmień pochodzi z okolic Czarnobyla? Naprawdę tego nie pojmuję. 

Po przelaniu piwo wydaje się niemal czarne, prawie że, jak jakiś porter bałtycki. Patrząc jednak pod światło widzimy ładną mahoniową barwę z burgundowymi przebłyskami.
Na powierzchni uformowała się niezbyt okazałych rozmiarów piana koloru ecru. Cechuje ją niebywała drobnoziarnistość, jednak żywotność pozostawia wiele do życzenia. Po kilku minutach można ją było zobaczyć tylko na zdjęciu.
Lubelski koziołek posiada, drobne, średniej mocy wysycenie, które wydaje się być całkiem na miejscu. Nie przeszkadza, a jednocześnie wnosi sporą dozę rześkości do piwa.

środa, 14 maja 2014

IDZIE LATO, ZMIEŃ KALIBER


W listopadzie ubiegłego roku popełniłem tekst, traktujący o tym, jakie piwa najlepiej pić w okresie zimowym. Mimo świadomości tego, że tekst przydał Wam się średnio, (bo ostatnia zima potraktowała nas łagodnie jak matka nowo narodzone dziecko) postanowiłem napisać analogiczny artykuł.
Tym razem rzecz jasna będzie o tym, co pić gdy jest lato, gdy na zewnątrz skwar, upał, żar leje się z nieba, kiedy nawet nasze kochane czworonogi nie chcą opuszczać swej kochanej i stosunkowo chłodnej budy.
Od razu jednak zaznaczam, że każdy rodzaj piwa można pić przez okrągły rok. Naprawdę. Ciężko jest trzymać się żelaznych reguł, że jak zima to piwa na zimę, jak lato to piwa na lato. W zasadzie jest to prawie niemożliwe. No, ale nie ukrywam, że ja na przykład w miarę możliwości staram się stosować do tej reguły. Co jednak wcale nie znaczy, że latem nigdy nie pijam portera bałtyckiego, a zimą nie dziabnę jakiegoś pilsa, czy innego lekkiego lagerka, czy ejla.

Najlepsze piwa na lato, to piwa lekkie, z reguły mocno nasycone, orzeźwiające, mało ekstraktywne, niezbyt mocne, wręcz sesyjne i dobrze gaszące pragnienie.
Oto lista moich letnich propozycji:
1)      hefe-weizen, alk.4-5,5%. Pszeniczne piwa mają wszelkie znamiona piw letnich. Odmiana weizena z drożdżowym osadem pachnie i smakuje bananami i drożdżami z dość pokaźną dawką goździka, czasem też wanilii. Dosyć często można wyczuć w nim także kwaśne cytrusy. Piwa mocno wysycone dwutlenkiem węgla.
2)      witbier/bière blanche, alk.4-5%. Belgijskie piwa pszeniczne z dodatkiem kolendry, często też skórki gorzkiej pomarańczy curacao i imbiru. Od niemieckiego odpowiednika różni je też spory dodatek niesłodowanej pszenicy i dużo wyraźniejsze akcenty cytrusowo-pomarańczowe. Piwa te znane są z niesamowitego orzeźwiającego charakteru.
3)      pils/pilzner, alk.3,5-5,5%. Nie będę tu osobno wyróżniał pilznerów od naszych południowych i zachodnich sąsiadów, bowiem są one bardzo do siebie zbliżone. Pilsy to piwa jasne, słabo lub średnio treściwe o wyraźnym i czystym słodowym profilu. Cechuje je dość pokaźny chmielowy charakter i w miarę wysoka, szlachetna goryczka.
4)      radler, alk.2-3%. Bardzo popularne ostatnio u nas miksy piwa z lemoniadą, głównie o smaku cytrynowym. Proporcje najczęściej wynoszą mniej więcej 50/50, tak więc z piwem taki napój ma tak naprawdę mało wspólnego. Za to bardzo dobrze gasi pragnienie i niekiedy stanowi alternatywę dla kierowców. Bardziej wybredni klienci mogą wybrać inne warianty smakowe niż cytryna.
5)      pale ale, alk.4,5-5,5%. Górnofermentacyjna wersja jasnego lagera wywodzi się z Wysp Brytyjskich. Mimo niskiego wysycenia, piwo można wypić w letni, upalny dzień. Słodowa pełnia, niewielkie owocowe akcenty i przede wszystkim długa, wyraźna i zalegająca chmielowa goryczka bez problemu nasycą nasze spragnione gardła.
6)      piwa smakowe/owocowe, alk.4-5,5%. W odróżnieniu od radlerów są to jasne lagery z dodatkiem soków, bądź syropów i/lub aromatów, nadających piwu określony profil smakowo-zapachowy. Również bardzo popularne u nas piwa, gdzie każdy amator owoców w piwie z pewnością znajdzie coś dla siebie.
7)      mild, alk.2,5-3,5%. Angielskie, niskoalkoholowe piwo o niskiej goryczce i dosyć ciemnej barwie. Treściwość jest niska, dominuje słodowość, o nieco ciemnym charakterze. Piwo charakteryzuje się łagodnym smakiem, niską treściwością i przede wszystkim wysoką pijalnością.
8)      grodziskie, alk.2,5-3%. Jeden z dwu typowo polskich styli piwnych na świecie. Piwo bardzo popularne w Polsce i Europie w XIX i XX wieku. Po kilkunastu latach niebytu powoli jest wskrzeszane przez nowe browary rzemieślnicze. Grodzisz to bardzo lekkie i sesyjne piwo pszeniczne, mocno wysycone, warzone z udziałem wędzonego słodu pszenicznego. Na lato jak znalazł.

poniedziałek, 12 maja 2014

ORTODOX MILD


ALK.4,2%. Bardzo długo musieliśmy czekać na drugie ortodoksyjne piwo z rąk AleBrowaru. Pierwszym był stout, który pierwotnie wcale nie był klasyczną irlandzką wersją tego stylu, bowiem Bartek i spółka nie mogli się powstrzymać przed wrzuceniem do kotła nowofalowych odmian chmielu. Chłopaki po pewnym czasie zreflektowali się jednak i zmienili recepturę na bardziej irlandzką, rezygnując z jankeskich chmielów.
Drugim ortodoksem w rodzinie kontraktowców z Gościszewa jest iście angielski styl mild. Jest to niskoalkoholowe, ciemne, mało treściwe piwo o niskiej goryczce, pochodzące z rejonów górniczych Anglii i Walii, głównie przeznaczone dla pracowników fizycznych. Tak przynajmniej mówi teoria, a zaraz się dowiem, jaka jest polska interpretacja tego stylu. 


Tuż po przelaniu piwo okryło się wysoką i bardzo puszystą pianą o kremowej barwie. Przyznam, że jak na angielski styl, piwo pieni się bardzo dobrze. Piana jest dość gęsta i wystarczająco trwała, przy czym w fantazyjny sposób oblepia szkło.
Ortodox mild ma barwę jak najbardziej adekwatną do stylu – brązową z burgundowymi przebłyskami. Piwo jest również odpowiednio nasycone jak przystało na brytyjskie pochodzenie, czyli stosunkowo nisko.
Zapach jest świeży i dobrze zbalansowany. Dominuje w nim delikatnie opiekana słodowa nuta, podszyta z lekka subtelnym orzechem i przypieczoną skórką chleba. W tle niewielkie chmielowe niuanse, szczypta karmelu oraz wodnista kawa zbożowa.

sobota, 10 maja 2014

SEZONOWE CHMIELOWE


ALK.5%. Macherzy z polskiego oddziału Carlsberga dwoją się i troją, by pozyskać nowych klientów, a przy tym nie stracić starych i na razie chyba nieźle im to wychodzi. W 2013 roku jako jedyny polski koncern osiągnęli wzrost sprzedaży i to aż o 5%! Warto także zaznaczyć, że cała branża zanotowała 2 procentowy spadek.
Ostatnim ich dziełem jest mój dzisiejszy gość, którego zakupiłem w największej polskiej sieci detalicznej, czyli w Biedronce. Ciekawy jestem, czy poza biedrą można też go gdzieś spotkać?
Zastanawiam się również, czy to piwo stanowi kontynuację poprzednich czterech Piw Sezonowych, bowiem jest zawarte słowo „sezonowe”, ale szata graficzna, jak i butelka (oczywiście bezzwrotna, bo to z Biedronki) jest zupełnie inna. Chociaż w sumie mniejsza o to, ważne co ów napitek sobą reprezentuje. Patrząc na parametry, nazwę, strasznie oczojebną zieloną etykietę i bulshit o chmielu – odnoszę wrażenie, że to ma być coś szyte na miarę pilsa. Polskiego, goryczkowego i aromatycznego pilsa. Ale czy porządnego? 


Nowy nabytek z Carlsberga generuje dość bujną i wysoką czapę białej piany, zbudowanej ze średniej wielkości pęcherzy. Opada szybko z głośnym sykiem, nieznacznie oblepiając ścianki.
Piwo posiada ładny, klarowny, jasnozłoty odcień i jest pokaźnie wysycone CO2, co jednak tutaj znajduje moją aprobatę. Najważniejsze, że ilość gazu nie przytłacza i zbytnio nie szczypie w jęzor.
W zapachu typowa, płaska i nieskomplikowana koncernowa słodowość, podszyta leciutkim muśnięciem biszkoptowym. W głębi majaczą niewielkie cytrusowe cienie, ziołowość oraz tylko szczypta chmielowych niuansów! I właśnie w tym momencie ch.. bombki strzelił! I cały misterny plan też w pizdu.... Gdzie ten chmiel? Gdzie ten pils?

wtorek, 6 maja 2014

JURAJSKIE Z OSTROPESTEM

ALK.4%. Browarowi Na Jurze jak widać nie brakuje pomysłów. W grudniu zeszłego roku oczarowało mnie ich nietuzinkowe piwo świąteczne z miodem, kakao i chili w składzie. Tuż po tegorocznych świętach Wielkanocnych browar z Zawiercia ponownie zaskoczył piwoszy, wydając na świat piwo dolnej fermentacji z amerykańskimi chmielami i pewnym pospolitym chwastem w składzie - Jurajskie z Ostropestem. WTF?!
Ostropest Plamisty to roślina z rodziny astrowatych, mająca zastosowanie w medycynie. W głównej mierze ma zbawienne działanie na wątrobę i chroni ją przed licznymi truciznami, np. alkoholem! Tak więc postanowiono zadbać o wątroby smakoszy piwa – jakież to szlachetne.
Co warte odnotowania, do piwa zostały dodane ziarna tej rośliny, a nie liście, czy kwiaty.
Czy zatem ziarna jakiegoś chwastu rzeczywiście wnoszą coś do piwa? Czy ten American Pale Lager istotnie wpływa na nasze zdrowie? Czy może to tylko marketingowa zagrywka, by zrobić wokół siebie trochę szumu? 


Po przelaniu do kufla moim oczom ukazała się śnieżno biała, niziutka pianka złożona z drobnych pęcherzy. Biedactwo dziarsko utrzymuje się na powierzchni, jednak po kilku minutach redukuje się do symbolicznej obwódki. Lacing bardzo słaby.
Piwo posiada ładny, ciemno złoty odcień i wysycenie dwutlenkiem węgla na średnio wysokim poziomie. Jak dla mnie jest to optymalna ilość.
Zapach jest mało intensywny. Odnalazłem w nim jednak sporo słodowych klimatów, troszkę cytrusów i akcentów ziołowych. W tle majaczą nieznaczne owocowe nuty oraz niewielkie cienie chmielowe. Aromat w miarę poprawny, jednak „ameryki” jest tu zdecydowanie za mało.

niedziela, 4 maja 2014

№14.B American India Pale Ale


ALK.6,6%. Czy jest w Polsce jakiś browar powstały po 2010 roku, który nigdy nie uwarzył IPA, APA, czy AIPA? (pomijam te restauracyjne). Popularność tego typu piw przeszła chyba najśmielsze oczekiwania największych piwnych wizjonerów naszych czasów.
Amerykańskie chmiele - tak popularne i powszechnie używane przez nowe browary rzemieślnicze i kontraktowe - już nawet dały się we znaki niektórym blogerom (i nie tylko), którzy w jawny sposób wyrazili swoje niezadowolenie (znużenie) z takiego obrotu sprawy. Zresztą ja również gdzieś już tam napomniałem, że powoli mnie to przytłacza i po części nudzi. Średnio co drugie nowe piwo z ww. browarów ma „amerykańce” w składzie. Z drugiej strony wiadomo – nikt przecież nie zmusza mnie do kupowania tych piw. OK., no ale co mam zrobić, gdy chcę np. zobaczyć jak smakują piwa z jakiegoś nowego browaru, z którego nic jeszcze nie piłem, a ów browar z uporem maniaka warzy tylko na „amerykańcach”? Czekać łaskawie na trzeci, czy czwarty wypust, który być może będzie w końcu jakimś „brytyjczykiem”, czy „belgiem”? Paranoja. 


American India Pale Ale z Browaru Ninkasi to dopiero drugie piwo autorstwa Moniki i Marcina Ladry. Czy okaże się lepszym trunkiem niż debiutancki oatmeal stout?
No14.B nalało się ze średnio obfitą czapą białawej piany, która składa się z drobnych i zbitych pęcherzyków. Piana, choć wysoka, szybko się redukuje, nieznacznie brudząc przy tym szkło.
Piwo jest mętne o ładnym bursztynowym odcieniu. Drobne wysycenie jest chyba odrobinę zbyt niskie jak na AIPA, chociaż w tłumie ujdzie.
Zapach jest słaby i nijaki. Dominuje w nim aromat cytrusowy podszyty delikatnym chmielem i nieco przytłaczającą słodowością. W tle nieznaczna i niewyraźna owocowa nuta oraz coś stęchłego i nieprzyjemnego. Chyba jakieś związki siarki, być może lekki siarkowodór. Całość po części wali kanalizą, po części mokrą szmatą i kartonem. Bez wątpienia są to efekty zakażenia lub utlenienia piwa, albo tego i tego. Dawno nie piłem piwa z tak poważną wadą.

piątek, 2 maja 2014

PIWNA KRONIKA - KWIECIEŃ 2014


Miesiąc zleciał jak z bicza trzasnął, pora więc podsumować to wszystko, co działo się w kwietniu, a było tego całkiem sporo.
Piwnych premier co miesiąc jest chyba więcej, naprawdę ciężko już to wszystko ogarnąć, dlatego proszę, nie kamienujcie mnie, gdy coś pominąłem.
Poza nowościami kwiecień obfitował również w ciekawe i warte odnotowania ciekawostki i wydarzenia związane w piwem.
W tym momencie powinieneś iść do lodówki lub piwnicy po piwo. Otwórz, przelej i czytaj. Miłej lektury.

Premiery


  • Browar Cornelius przy współpracy z byłym Wielkim Mistrzem Bractwa Piwnego Markiem Suligą zaskoczył wszystkich aż trzema nowymi Rebelami: Kolendra (witbier), Pszenica Dubeltowa (weizenbock) oraz Podwójnie Chmielone, które chyba ma być pilsem. Piwa do kupienia tylko w Tesco. Rebele to jednak pikuś przy belgijskim triplu, którym Cornelius zaszokował piwnych odkrywców. Piwo o nazwie Triple Blond również do nabycia tylko w Tesco (chyba). 
  • Kormoran również w kwietniu dorzucił coś od siebie – PLON Czerwony to już trzecie piwo z tej serii, tym razem chmielone polską Marynką.
  • Marek Jakubiak co miesiąc ma jakiegoś asa w rękawie, tym razem pojawiła się nowość z browaru w Lwówku Śląskim – Lwówek Jankes, który w zasadzie jest piwem w stylu American Pale Ale.
  • AleBrowar zaprezentował drugie piwo z serii Ortodox, a jest nim brytyjski Mild.
  • Kontraktowy Browar Faktoria, który warzy swoje piwa w Browarze Zodiak, uwarzył drugie piwo. Buffalo Bill to American Amber Ale. Ciekawym aspektem piw z tego browaru jest oryginalna westernowa otoczka. Podoba mi się!
  • W kwietniu również Pinta dorzuciła swoje „trzy grosze” w postaci Das IPA – India Pale Ale zostało nachmielone niemieckimi odmianami chmielu: Polaris, Hallertau, T’n’T, Fantasia i Mandarina Bavaria.
  • Duet Doctor Brew nadal nie zamierza rezygnować z amerykańskich chmieli. Single hop Cascade IPA to już ich trzecie piwo, gdzie zostały one użyte.