sobota, 29 grudnia 2012

ANGIELSKIE ŚNIADANIE


ALK.5,3%. W tym istnym wysypie piwnych nowości, jakim nas uraczyły browary nie zdążyłem skonsumować Extra Special Bittera od Pinty, który wszedł na rynek tejże jesieni.
Jak do tej pory piłem tylko jednego polskiego bittera, gdyż za taki właśnie styl uchodzi Zawiercie Bursztynowe.
Angielskie Śniadanie ma być z założenia typowo angielskim ejlem. Jak nazwa wskazuje możemy nim rozpocząć dzień, skończyć natomiast możemy np. porterem. Ale gdzie tu podziała się zasada, że dżentelmeni nie piją przed południem, względnie przed 13?? ;) 


Dzisiejszy specjał generuje mizerną, lekko kremową pianę, która w zasadzie nie zasługuje nawet na uwagę.
Piwo jest klarowne i posiada ładny bursztynowy odcień. Wysycone jest w sposób umiarkowany, pasujący do zawartości.
Zapach to przede wszystkim opiekany słód, sporo trawiastego chmielu, a także niuanse owocowe i lekki karmel.
W smaku uderza nas pełna i mocna słodowość, wspomagana przez nieznacznie opiekane klimaty i minimalne owocowe muśnięcie.

środa, 26 grudnia 2012

ŚWIĄTECZNE


ALK.6,1%. Święta jeszcze trwają i mimo, że temperatura sporo powyżej zera to nadal można testować piwa świąteczno-zimowe. Obecne piwo pojawiło się w sklepach ubiegłej zimy, ale jakoś do tej pory nie wpadło mi w ręce. Kormorana interpretacja piwa świątecznego to ciemny lager zasypany mnóstwem przypraw, głównie korzennych. Ciekaw jestem, czy ten wynalazek przebije ostatnie zimowe nowości z innych browarów? 


Świąteczne to rubinowo-miedziany trunek, który zdobi gęsta i w miarę zbita kołderka piany o drobnych pęcherzach i beżowym kolorze. W dość szybkim tempie zredukowała się do cienkiego dywanika. Poza tym w oblepianiu szkła mistrzem świata to ona na pewno nie jest.
Wysycenie jest raczej niskie, bardzo łagodne, nie gryzące.
Średnio intensywny smak atakuje mnie aromatami korzennymi w postaci imbiru, cynamonu i lekkich nut kardamonu. W to wszystko próbują się wcisnąć subtelne echa goździków oraz skórki pomarańczowej, która nadaje troszkę owocowego charakteru temu piwu. Mimowolnie zalatuje tu piernikiem, co mnie bardzo cieszy. Zapach jest całkiem rześki, świeży, łagodny i naturalny również. Podoba mi się.

niedziela, 23 grudnia 2012

SZOKO


ALK.5,8%. Kolejne piwo czekoladowe na blogu. Czy, aby na pewno czekoladowe? I tak i nie. Rzeczywistość jest bezwzględna – Szoko to nic innego jak aromatyzowany lager, a aromatem jest tutaj czekolada właśnie. Można by się też pokusić o tezę, że jest to dark lager o smaku czekolady. W składzie jest jeszcze cukier, zapowiada się więc mego słodko. Może powinienem się zaopatrzyć dla równowagi w kwaśną cytrynę bądź gorzkiego grejpfruta??


Otwieram, przelewam... trunek ma wiśniowo-rubinową barwę, trącającą brązem. Piana jest rzadka, dziurawa, wyraźnie grubo pęcherzykowa, barwy cappucino. Szybko się redukuje do milimetrowej obręczy, zostawia niewielkie firanki na ściankach.
Piwo pachnie bardzo intensywnie, czuć go niemal z kilometra! Zapach to przede wszystkim czekolada, a raczej tani, czekoladopodobny wyrób kojarzący się z niskobudżetowymi bombonierkami. Dodatkiem są tu nutki wanilii, lekkie muśnięcie kawy zbożowej oraz rozpuszczalnego kakao. Z piwem to to ma mało wspólnego.

piątek, 21 grudnia 2012

KONIEC ŚWIATA


ALK.7,9%. 21.12.2012. Tak, to już dzisiaj. Według przeróżnych wróżb, podań, wierzeń, statystyk, wyliczeń i Bóg wie co jeszcze, dzisiejszy dzień jest prawdopodobnie najbardziej „znanym”  końcem świata w historii ludzkości. U mnie koniec świata przybrał postać półlitrowej bezzwrotnej butelki ;> W środku czai się Sahti – wyjątkowe prapiwo z Finlandi, warzone tam do dzisiaj w domach, w niezmienionej formie już od ponad 500 lat!!!
Uwaga! Tego piwa się nie warzy, tzn. brzeczka nie jest gotowana, a tylko podgrzewana!
Piwo jest filtrowane, ale rolę filtra pełnią tutaj....warstwy świeżych gałązek jałowca! By uzyskać goryczkę zamiast chmielu do brzeczki dodane są owoce jałowca (jagoda). A żeby było jeszcze ciekawiej używa się drożdży piekarskich, a nie piwowarskich!!! Czy to w ogóle jeszcze jest piwo???
„Zastanów się dwa razy zanim kupisz” – cytat z kontry ma mnie odstraszyć? No way...


Tak się złożyło, że byłem na premierze tego piwa 1 grudnia w warszawskim pubie Po Drugiej Stronie Lustra, piwo było serwowane nie - jak zawsze - z kranu (nalewaka), lecz z ....firmowego wiadra nalewane było do szklanek firmową chochlą! Dzięki temu piwo było prawie całkowicie pozbawione gazu. Cóż, w końcu to Sahti.
Piwo wyglądem przypomina weizeny – duża mętność połączona z pomarańczowo-złotym odcieniem. Tylko piana trochę słabsza, średnio wysoka, biała o drobnych pęcherzach. Pozostawia bajeczne osady na ściankach, opada w średnim tempie.
Zapach jest słodki, intensywnie estrowy z przewagą bananów, brzoskwiń, mango i biszkoptów. Na sąsiednim torze pędzą lekkie echa miodowe, drożdże oraz pełna i wyraźna słodowość. Co jakiś czas uwydatnia się także aromat goździkowy. Fajny i przyjemny ten zapach, potrafi nieźle namieszać w moich zmysłach.

środa, 19 grudnia 2012

ARTEZAN - IPA


ALK.6%. Minęło zaledwie cztery dni, a u mnie znowu piwko z Artezana. Tym razem biorę na podniebienie klasyczne India Pale Ale, czyli tzw. brytyjskie IPA. W odróżnieniu od bardzo modnych ostatnio American IPA (AIPA), jest to piwo chmielone angielskimi odmianami chmielu. Zapowiada się więc mniej ekstrawagancko, mniej hardcorowo i mniej chmielowo. Czy aby na pewno? Czy  niepasteryzowana i niefiltrowana IPA zdoła mnie czymś zaskoczyć?


Po przelaniu ujrzałem mętne, pomarańczowo-bursztynowe piwo zwieńczone kremową, mieszano ziarnistą pianą, o średniej gęstości i przyzwoitej wysokości. Sprinterem w opadaniu ta pianka na pewno nie jest, ale z drugiej też strony nie zdołała wytrzymać nawet do połowy szklanki. Na ściankach jednak manifestuje swoją obecność wyraźnymi „obłoczkami”.
IPA jest piwem nisko nasyconym, co mnie wcale nie dziwi. Zbyt duże wysycenie psułoby bardzo odbiór i ujemnie rzutowałoby na pełnię i smak.
Trunek ten pachnie wybitnie chmielowo, przy czym jest to trawiasty, żywiczny i zarazem lekko ziemisty chmiel, spod którego próbują się uwolnić dość wyraźne cienie owocowe (jabłka i brzoskwinie). Na drugim planie swoją obecność zaznaczają lekkie akcenty karmelowe oraz nieznaczne muśniecie słodowe. Muszę przyznać, że miło to wszystko pachnie.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

BRACKI RAUCH BOCK


ALK.6,5%. Premiera goni premierę. Każdy chyba przyzna, że ostatnie dwa miesiące tego roku to istny piwny maraton, jaki nam zgotowały browary. Nowe piwa zalewają rynek niczym wiosenne roztopy ziemię, co kilka dnia jakiś browar wypuszcza coś nowego. Premier jest tyle, co grzybów po deszczu, co oczywiście nas piwoszy bardzo cieszy. Mamy więc coraz większy wybór, ale dzięki temu można się nieźle w tym wszystkim zakręcić i ciężko jest przez to być na bieżąco. Każdy więc....orze jak może...


Dzisiejszy mój gość to piwo w stylu koźlak podwędzany zwany też dymionym. Jest to Grand Champion Festiwalu Birofilia 2012 – zwycięskie piwo Konkursu Piw Domowych uwarzone wg receptury piwowara domowego Andrzeja Milera przez Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie. Tradycyjnie już po raz czwarty premiera Grand Championa odbyła się 6 grudnia.
Piwo nosi ładny czerwono-miedziany kolor (na zdjęciu tego nie widać za sprawą słabego oświetlenia). Drobno bąbelkowa, beżowa piana mizernie się uwydatniła, by po chwili całkowicie zniknąć.
Średnie, perliste wysycenie sprzyja degustacji i jest miłe w odbiorze.
A czym to pachnie? Ano wyczuwam wyraźną nutę prażonych słodów, czerwone owoce, lekki karmel, a tło wypełnia łagodna wędzonka (trochę pachnie prawdziwą szynką). Całość średnio intensywna, aczkolwiek nieźle ułożona, mi się podoba taki aromat.

sobota, 15 grudnia 2012

Дед Мороз (Dziadek Mróz)


ALK.10%! No i stało się. W zeszłą sobotę była premiera pierwszego w Polsce komercyjnego Russian Imerial Stoutu. Piwo powala parametrami: 23% ekstraktu i 10% alkoholu! Cena również omal mnie nie powaliła ;) Ale w końcu nie co dzień człowiek ma możliwość degustacji takiego cudeńka.
Dziadka Mroza uwarzył pierwszy tzw. rzemieślniczy browar w Polsce – Artezan z miejscowości Natolin koło Grodziska Mazowieckiego, który zadebiutował w czerwcu tego roku. Jak łatwo zauważyć jest to moje pierwsze opisywane piwo z tego browaru. Mam nadzieję, że się polubimy z Artezanem i będzie on gościł częściej na moim stole. 


Dzisiejszy specjał nalał mi się bez piany, więc nie będę tej kwestii w ogóle poruszał. Kolor piwa jest czarny niczym księżyc w nowiu i tak właśnie ma być.
Boże, a jak to pachnie! Lekko podpalane słody oraz niewielkie niuanse gorzkiej czekolady skontrowane są owocowymi dodatkami w postaci suszonej śliwki, wiśni i czarnej porzeczki. Alkohol również daje o sobie znać, ale przy tym stężeniu nie jest to żadna wada.
Trunek ten zawiera mało dwutlenku węgla, ale w sumie nie o to tu przecież chodzi.  To piwo ma nas ogrzewać, a nie orzeźwiać.

czwartek, 13 grudnia 2012

SAINT NO MORE [2012]


ALK.6,2%. W minioną sobotę było kilka bardzo ciekawych i zarazem oczekiwanych premier. Między innymi AleBrowar „odszpuntował” swojego Christmas Ale z dodatkiem płatków (wiórek) dębowych, miodu i wanilii. Jak na piwo świąteczne to trochę mało tu przypraw, ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu.
Etykieta jak zawsze kontrowersyjna, na której już nie święty Mikołaj męczy małego elfa lub jak kto woli to „elfy testują jego odciski”. Ten Mikołaj to chyba jakiś kryminalista – ma tatuaż z napisem Death Elf. Dzieci z pewnością nie będą zachwycone, a wśród dorosłych na pewno będą pojawiać się opinie nie do końca pozytywne. Widocznie chłopaki z AleBrowaru mają wyje..ne na to i dalej będą kontynuować swoje dzieło.  
Ja podchodzę do tego z dystansem, więc mi to osobiście nie przeszkadza. Oby wszyscy byli tacy jak ja!!


Po napełnieniu szklanki beżowa piana urosła do pokaźnych rozmiarów. Z czasem zaczęła się dziurawić i powoli opadać, brudząc przy tym szkło. Pęcherze mieszano ziarniste.
Piwo jest mętne, brunatno-brązowe z niskim w stronę średniego wysyceniem CO2.
Kolor i nasycenie pasują do stylu, gorsze rzeczy dzieją się dalej. Aromat jest tragicznie słabo wyczuwalny. Mimo, że piwo ma na pewno ponad 10°C to zapach jest nikły niczym powiew wiatru w bezwietrzny dzień. Najmocniej czuć lekko palone słody i karmel przeszyte odrobiną czekoladowych nut oraz miodu. Wanilia pozostaje chyba tylko w sferze moich marzeń, natomiast nieznaczne akcenty drewniane (wióry dębowe) faktycznie są tu obecne. Całość mało ciekawa i nie kojarzy mi się z mocno przyprawionymi piwami świątecznymi.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

PERŁA WINTER

ALK.5%. Perła poszła za ciosem i po całkiem udanym letnim wypuście „wydała na świat” Perłę Winter. Piwo zawiera naturalne soki z czarnego bzu i jabłek oraz aromaty czarnego bzu i dzikiej róży. Substancją słodzącą jest tu roślina Stevia.
Dwie sztuki tego piwa dostałem w darmowej paczce od producenta. Oprócz piw był tam jeszcze list, płyta z fotkami i notą prasową, świeca zapachowa czarny bez, pomadka ochronna do ust (!!!), a także miniaturowy, przenośny ogrzewacz, który po naciśnięciu aktywatora powoduje nagrzanie przedmiotu do ok. 50°C. Tymi oto gadżetami Browar Perła zamierza walczyć z zimowymi mrozami.
Oczywiście ucieszyłem się z tego podarku, aczkolwiek przyznam, że byłem delikatnie skonsternowany. Po pierwsze dlaczego piwo jest w puszkach, a nie w butelkach? Po drugie wolałbym np. firmowe szkło zamiast pomadki i świecy. Ale w końcu jest to prezent więc nie będę wydziwiał. 


Po przelaniu do szklanki powstała sympatyczna, mieszano ziarnista czapa białej piany. Lekko się dziurawi i dość szybko opada, ale za to przepięknie oblepia ścianki.
Perła Winter nie zachęca do konsumpcji swoim czerwono-rdzawym kolorem, ale przecież to piwo owocowe.
W zapachu wyraźnie góruje aromat dzikiej róży, który moim zdaniem przytłacza całą resztę. Dodatkiem są tutaj silne owocowe nutki, głównie poziomki, truskawki, jabłka oraz delikatny czarny bez, który jest najsłabiej wyczuwalny. Całość nie pachnie jak piwo, tylko jakiś kompot wieloowocowy, całkiem przyjemny zresztą.

sobota, 8 grudnia 2012

MAĆKOWE MIODOWE

ALK.6%. Piwo miodowe to swoisty ewenement w Polsce, gdzie do niedawna jeszcze królował jasny lager. W sumie to nadal króluje, jednak udział piw tzw. niszowych gwałtownie rośnie. Nie wiedzieć czemu niemal każdy browar ma w swojej ofercie miodziaka, a niektóre nawet po dwa i więcej. Widać więc wyraźnie, że browary uważają to piwo za odskocznię od tradycyjnych i nijakich piw jasnych. Szkoda tylko, że nie wiedzą iż istnieje całe mnóstwo różnorodnych gatunków piw, którymi można by urozmaicić polski rynek. 


Maćkowe Miodowe mimo nalewania z dużej wysokości wytworzyło niedużych rozmiarów białą, średnio pęcherzykową pianę, która była bardzo nietrwała i nie pozostawiała po swoim krótkim żywocie żadnych śladów.
Piwo jest stosunkowo wysoko nasycone jak na honey beer, mogłoby być tutaj odrobinę mniej gazu. Kolor ładny, ciemnozłoty, klarowny.
Zapach to ewidentny i dobrze zaznaczony pszczeli miód. Jest on w miarę naturalny, chociaż w tej materii mogłoby być trochę lepiej. Z silnym aromatem miodowym mieszają się wyraźne słodowe tony oraz lekko podpalany karmel. Całość oczywiście pachnie słodko, ale na szczęście nie ma w tym przesady.

czwartek, 6 grudnia 2012

AKADEMIA PILSNER URQUELL W WARSZAWIE


Zainspirowany ostatnimi wydarzeniami i rozmowami z innymi blogerami postanowiłem otworzyć nowy dział na moim blogu – Publicystyka. W tym dziale będą pojawiać się wpisy z moich wycieczek, wydarzeń ze świata piwa i moich własnych przemyśleń dotyczących piwa i całej otoczki. Na pewno nie będzie tego dużo, gdyż w dalszym ciągu główny nacisk będę kładł na piwne recenzje. Chciałbym, aby ta stronka przede wszystkim była swego rodzaju bazą danych o polskich piwach. Publicystyka będzie tylko dodatkiem.
Proszę mi wybaczyć mój brak profesjonalizmu oraz różne błędy i niedociągnięcia, gdyż jest to mój debiut dziennikarski. 

Mówiąc ostatnie wydarzenia miałem na myśli Akademię Pilsnera Urquella, która odbyła się w Warszawie w dniach 1-2 grudnia. Miejscem akcji był Pub Kompanii Piwowarskiej wraz z biurami na 18-tym piętrze wieżowca Warsaw Financial Center. Trzeba przyznać, że ludzie pracują tu na wysokim poziomie ;> 

W praktyce były to warsztaty, czyli szkolenia mające przygotować blogerów do piwnego, międzynarodowego egzaminu Cicerone Certified Beer Server.
Na zaproszenie wysłane przez Marlenę Żukowską w stolicy pojawiło się dziewięciu blogerów, czyli stosunkowo niewielu. Szkolenie prowadził znawca piwa Maciek Chołdrych (Piwoznawcy.pl). Trzeba przyznać, że chłop wie co robi i jest w tym dobry. Wiedzy na pewno mu nie brakuje. Za barem czas umilał nam Patryk z Kompanii Piwowarskiej – ambasador marki Pilsner Urquell oraz Łukasz, który razem z Marleną reprezentował Agencję RC2.
Na początku Maciek poruszył temat surowców do produkcji piwa i samego procesu warzenia, następnie było o łączeniu piwa z jedzeniem i tu akurat zdałem sobie sprawę jak znikoma jest moja wiedza na ten temat. Była też mowa o tym jak powinno się oceniać piwo, jak degustować i wąchać, czyli sensoryka piwna w pigułce (o pigułkach będzie też mowa dalej).
W między czasie oczywiście delektowaliśmy się Pilsnerem Urquellem. Później omówiliśmy sobie poszczególne style piw, a na zakończenie pierwszego dnia warsztatów coś, co bardzo mi się spodobało – blind tasting, w którym było 6 piw do odgadnięcia. Ze stylami nikt raczej nie miał problemu, gorzej już było z poszczególnymi markami. Ale i tak wspólnymi siłami udało się nam odgadnąć większość z nich.

środa, 5 grudnia 2012

KSIĄŻĘCE KORZENNE AROMATYCZNE

ALK.5%. Jakież było moje zdziwienie, gdy będąc w Tesco ujrzałem na półce z piwami nowe Książęce z Kolekcji Specjalności KP. Szczerze powiem, że trzy poprzednie wypusty sumarycznie można uznać za względnie udane, dlatego też z wielką niecierpliwością czekałem na kolejne nowości. Korzenne Aromatyczne wydaję się być pomysłem poniekąd zerżniętym od Grupy Żywiec – mam na myśli Tatrę Grzaniec, czyli sezonowe piwo korzenne z przyprawami na chłodne, zimowe wieczory, które pojawiło się w ubiegłym roku. 


W odróżnieniu jednak od Tatry, na kontrze jest info o możliwości podgrzania piwa i spożycia w formie grzańca, jako alternatywnej degustacji, czyli tutaj producent daje nam wybór. Natomiast już sama nazwa wyrobu z GŻ wskazuje, że piwo należy pić gorące. Pomysł KP mi się bardziej podoba.
Dzisiejszy ciemno złoty bohater, lub jak kto woli jasno bursztynowy ma w składzie skórkę pomarańczową, goździki, cynamon, kolendrę, imbir, a nawet miód – bogato, ale w zasadzie są to typowe przyprawy dodawane do grzańca.
Korzenne Aromatyczne bardzo łatwo pomylić z Ciemnym Łagodnym za sprawą uderzająco podobnej etykiety. Trzeba mieć sokoli wzrok, żeby odróżnić je na półce z odległości większej niż dwa metry.
Piwo tworzy dość obfitą, średnio ziarnistą czapę białej piany. Znika ona w średnim tempie i minimalnie oblepia szkło. Nawet nieźle jak na koncernowy wyrób.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

NAKED MUMMY

ALK.6,2%. W końcu mi się udało zakupić piwo dyniowe z drugiego browaru kontraktowego w Polsce – AleBrowaru. Było to niemożliwe w Częstochowie, więc piwo kupiłem przy okazji pobytu w warszawskim pubie Po Drugiej Stronie Lustra. Naked Mummy zwane potocznie mumią lub mamuśką wywołało wiele kontrowersji swoją etykietą i nazwą zarazem. Dla mnie nazwa jest świetna i zapadająca w pamięci, chociaż dwuznaczna. Etykieta bardzo odważna, zresztą jak każda z AleBrowaru. Do piwa może zbytnio nie pasuje, ale jeśli jest to piwo uwarzone na hallowen, to nie powinna nas dziwić odrażająca, gnijąca mumia w bandażach świecąca w ciemności (etykieta jest fluorescencyjna). 


Naga Mumia posiada bajecznie mętny, herbaciano-bursztynowy kolor. Piany niestety praktycznie nie udało mi się uzyskać, pojawiła się tylko dwumilimetrowa warstewka o drobnych pęcherzykach i nic więcej.
Biorąc pierwsze dwa, trzy łyki stwierdzam, że piwo jest odpowiednio nasycone, czyli w tym przypadku jest to średni poziom.
Zapach jest lekko korzenny z wyraźną dominacją imbiru i cynamonu. Tłem jest tutaj delikatna dynia wraz z lekko przytępawą słodowością oraz sporym udziałem amerykańskich chmieli. Aczkolwiek muszę przyznać, że owej dyni jest dosłownie tyle co kot napłakał. Ten aromat nie jest natrętny i agresywny, jest wręcz stonowany i bardziej ułożony, aniżeli w Dyniamicie. Podoba mi się.