sobota, 31 marca 2018

BURIED ALIVE - Peated Imperial Stout od Brokreacji


Pamiętacie Certain Death od Brokreacji? No ten wędzony RIS w upiornym kartoniku, który piłem pod koniec lutego. No to dzisiaj biorę się za jego bardzo bliskiego brata. Ten też ma horrorową etykietę. Fajna prawda? ;)
Buried Alive to również jest Russian Imperial Stout i również jest wędzony, tyle że dymem z torfu. W zasadzie z grubsza można rzec, że obydwa piwa mają tę samą podstawę, a różni je tylko typ wędzenia oraz dodatki. W tym przypadku są to płatki drewna kasztanowego. Brzmi oryginalnie. Nie kojarzę, by jakieś polskie piwo namaszczono tym drewnem, choć oczywiście nie ogarniam wszystkiego co się na rynku pojawia.
Dla przypomnienia dodam jeszcze, że to bardzo prawilny RIS, taki wręcz książkowy. Równo 24º Blg oraz 9,5 voltów alkoholu. Tylko ta goryczka trochę chyba za niska – 40 IBU jak na tego typu piwo, to raczej nie za wiele. Identycznie było w przypadku Nagłej Śmierci, ale podczas picia balans rozkładał się tam mniej więcej równomiernie, więc jestem dobrej myśli.
Jeśli w miarę regularnie do mnie zaglądasz, to już pewnie wiesz, że jestem peatedheadem. Wiem, trudne słowo, dlatego wyjaśnię – uwielbiam piwa wędzone torfem, inaczej mówiąc ze słodem whisky na pokładzie. Rozjaśniło się już w główkach? 


A tak w ogóle Buried Alive to bardzo smaczne piwo. Odpowiednio gęste, odpowiednio gładkie i pełne w smaku. Nie jest to oczywiście jeszcze olej, czy syrop, ale w rzeczy samej czuć ten balling. Od groma tu różnej maści czekolady – jest taka słodko-gorzka, jak do zagryzania przy kawie, jest też czekolada na gorąco w płynie. Są nawet pralinki i to z wyższej półki. Drugi plan to umiarkowanie mocna kawa z odrobiną cukru i śmietanki, która natychmiastowo przechodzi w taką fajną paloność, pochodzącą oczywiście od ciemnych słodów. Powiedziałbym nawet, że czuje tu prażony jęczmień. W to wszystko wtrąca się słód whisky, dając memu podniebieniu klimaty torfu, dymu, starego drewna, rozgrzanego asfaltu oraz smoły. Nie jest to jakiś zabójczy poziom (przynajmniej dla mnie), ale jeśli to Twój pierwszy kontakt z Peated Imperial Stoutem, to możesz być w głębokim szoku. Dla mnie natomiast to czysta przyjemność, tyle że w umiarkowanym wydaniu. W posmaku na wierzch wypływa bardzo przyjemna goryczka, kawowo-czekoladowa, gładka, niebywale ułożona i szlachetna. Nie zalega ani sekundy dłużej niż potrzeba. Kolejny wielki szacun za doskonale ukryty alkohol. Piwo jest cholernie dobrze ułożone, aż zapominam się ile to ma procent…

czwartek, 29 marca 2018

MOJA PIWNICZKA: 4,5-LETNI PORTER ŁÓDZKI




"Moja Piwniczka" to regularny cykl degustacji porządnie wyleżakowanych piw (minimum 4-letnich), które pojawiają się na blogu mniej więcej raz na miesiąc w okresie jesienno-zimowym.

Wiosna, Panie wiosna. Choć na razie chyba tylko kalendarzowa, bo z okna wciąż miejscami śnieg widzę… Zgodnie zatem z moimi zapowiedziami, w tym sezonie jest to już ostatni wpis z cyklu „Moja Piwniczka”. Łezka się w oku kręci, ale nie martwię się – widzimy się jesienią z kolejną porcją dobrze wyleżakowanych piw. I tu uchylę Wam rąbka tajemnicy – nie będą to tylko RISy i portery bałtyckie :)
No dobra, dziś na warsztat bierzemy dobrze Wam znany Porter Łódzki w starych jeszcze szatach, które doskonale pokazują, że nie zawsze zmiana wizerunku (opakowania) wychodzi piwu na dobre. Stara pucha jest po prostu stylowa i elegancka, nowa natomiast mocno trąca szmirą i taniością, kojarząc się co najwyżej z poziomem niskobudżetowych marketowych mózgotrzepów.
O samym Porterze Łódzkim można by pisać wiele. Jedną z ciekawostek jest to, że Łódzki to jedyny polski porter dostępny z „konserwy”. Przez wiele lat był cholernie trudno dostępny i jednocześnie uważany za jednego z lepszych krajowych ‘bałtyków’. Trudno się z tym nie zgodzić. W moim mniemaniu wciąż jest to pierwsza dziesiątka (z tych ogólnie dostępnych, jednorazowych craftów nie liczę). Owszem, świeży egzemplarz degustowany na blogu trochę zbyt wyraźnie trącał alkoholem, stąd i jego stosunkowo nie za wysoka ocena. Jednakże powiadam Wam – piłem to piwo kilkanaście/kilkadziesiąt razy i nigdy więcej nie miałem już problemów z nieułożeniem. Widocznie po prostu trafiła mi się trochę mniej udana warka, przecież to się zdarza nawet najlepszym.

Producent
Browary Łódzkie
Termin ważności
15.10.2015
Wiek (miesiące)
53
Zawartość alkoholu (%)
9,5
Ekstrakt (°Blg)
22

Otwieram i przelewam. W wyglądzie nic się nie zmieniło. Piwo jest ciemnobrunatne, niemal czarne i rzecz jasna klarowne. Piana niezbyt wysoka, ale jeszcze nie skąpa. Ładna, beżowa w barwie, średnio ziarnista, raczej mało żywotna. No, ale przecież to nie jest najważniejsze. 




Smakujemy. Mhmmm… szału ni ma. Jest słodkawo, jest porterowo, ale nie jakoś bardzo odmiennie w stosunku do świeżaczka. Oczywiście alkoholu to ja tu nie czuję praktycznie wcale – ułożenie jest wzorcowe. Jak już Wam pisałem, w tym piwie to normalka. Mamy tu całkiem sporo czekoladowych klimatów, są jakieś pralinki (niekoniecznie te z wyższej półki), są ciastka kakaowe i wafelki typu Prince Polo, czy Princessa. Mistrzem drugiego planu są akcenty rozpuszczalnego kakao, kawy zbożowej i ciemnych, prażonych słodów. Samej paloności w zasadzie tu nie ma, ale ten typ tak ma. Jest to jeden z tych słodszych i mało zadziornych porterów bałtyckich. Totalnie w tle natomiast baraszkują nieśmiałe tony lukrecji, suszonych owoców i pieczywa razowego. Pojawia się też taka dziwna i trudna do sprecyzowania nutka piwniczna - jakby starej, pokrytej białym nalotem czekolady, co oczywiście do przyjemnych doznań nie należy. Goryczka jest niewielka i zupełnie nieinwazyjna, choć o dziwo, to wystarcza do jako takiego balansu. Nie można powiedzieć, że piwo jest zbyt słodkie, czy mulące. Sumarycznie jednak w smaku jest takie se. Z pewnością wypada gorzej niż świeży egzemplarz.

poniedziałek, 26 marca 2018

SHORT TEST: Road z Browaru Nepomucen



Prolog: Jako, że nastała wiosna, to robimy mały przerywnik jeśli chodzi o ciężkie napitki. Dosyć dawno nie było u mnie żadnego Vermonta, więc proszę! :)
O co kaman: Wy już tam dobrze wiecie co to jest Vermont IPA. Nie będę uczył ojca dzieci robić.
Wdzianko: W porządku. Piwo jest złociste, wyraźnie mętne. Piana strasznie wysoka, biała, puszysta, średnio pęcherzykowa i dosyć trwała.
Kichawa mówi: Tak mi dobrze, tak mi rób! Szalenie mocny to zapaszek. Na wskroś owocowy, na wskroś juicy. Brzoskwinia, melon, białe winogrono, papaja, renklody, ananasy, morele. No jest tego w pytę. Jakbym wąchał miąższ z owoców, a nie piwo! Świetna sprawa. Nieco z boku czai się kapka żywicy, słodu, kwiatów i gumy balonowej.
Jadaczka mówi: Rześkie, fajnie wysycone piwo. Odpowiednio pełne w smaku, lekko soczkowate, okropelnie pijalne i szalenie owocowe. Mamy tu mnóstwo białych owoców, podbitych kwaskowymi cytrusami i słodkimi fruktami tropikalnymi. W oddali majaczą echa jasnego słodu, lasu, żywicy oraz kwiatów. Chmielowo-cytrusowa goryczka jest w punkt wycelowana – nie za mocna, nie za słaba. Wow. Smaczne to jak diabli :D
Komu mogę polecić: W sumie to wszystkim. Wszystkie mordki się tym piwem ucieszą.
Epilog: Świetny trunek ten Road. Niebywale pijalny, genialnie soczkowaty, zajebiście owocowy, super zbalansowany, ułożony, gładki, chwilami wręcz kremowy w odczuciu. Brawo Nepomucen! Tak się to robi :)

OCENA: 8/10
CENA: 5.99ZŁ (Lidl)
ALK. 5,9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 14.05.2018
BROWAR NEPOMUCEN

piątek, 23 marca 2018

PO GODZINACH - RUSSIAN IMPERIAL STOUT z Ambera


Jedną z głośniejszych nowości z początku tego roku jest bez wątpienia RIS, wypuszczony przez wszystkim dobrze znany Browar Amber. Jest to najmłodsze dziecko ekskluzywnej i poniekąd craftowej serii „Po Godzinach”. W moim prywatnym odczuciu wyraźnie konkurującej z Podróżami Kormorana i śmiało warzącym Miłosławem od Fortuny.
No nie powiem, bo szczęki wszystkim opadły do samej posadzki, gdy w połowie stycznia Amber ujawnił swoją najmłodszą latorośl. Russian Imperial Stout z segmentu tzw. browarów regionalnych, to wciąż novum na polskim rynku. W zasadzie nie przypominam sobie nic prócz Komesa z Fortuny oraz RISa z Tenczynka, który zresztą obecnie nie warzy piw, po tym jak ponoć zakupił go kontrowersyjny były poseł Janusz Palikot.
Ruski Stout z Ambera to pełnoprawny ruski stałt. 24 ballingi, równo dyszka alko. Dodatków brak, więc zrobili to zdecydowanie po Bożemu.
Etykiety za to jest brzydka jak noc! Jak oni mogli ją tak spartaczyć? Białe barwy do czarnego piwa?! Really?? A ta grafika, to co niby przedstawia? Bo wiele osób się nad tym zastanawia. Grudkę ziemi powiększoną dwadzieścia osiem razy? Czy może nieodkryty dotąd, sześćdziesiąty trzeci księżyc Saturna?


Do wyglądu samego piwa natomiast przyczepić się nie mogę. Ciecz wygląda bardzo apetycznie i schludnie. Czarna jak noc barwa. Gęsta, wysoka, dosyć trwała i niebywale puszysta piana o ślicznym ciemno beżowym zabarwieniu. Takie piwa, aż chce się oglądać :)
W ustach też jest nie najgorzej, choć do euforii daleka droga. Ale po kolei. Ciało jest solidne, umiarkowanie gęste i dosyć gładkie w odczuciu. W rzeczy samej czuć ten balling. Jako że jest to zwykły i bardzo tradycyjny RIS, próżno tu szukać jakiejś olbrzymiej złożoności, czy „kwiatków” pokroju starej dechy. Jest za to przyzwoita paloność, ciemne słody, trochę przypalonego ziarna, całkiem sporo łagodnej kawy i nieco gorzkiej czekolady na deser. Ciemnych owoców brak, lecz z tła przy odrobinie dobrej woli można wyłuskać szczyptę lukrecji, cukru trzcinowego, kakałka oraz pumperniklu. Wysycenie jest średnie w kierunku niskiego i doskonale tutaj pasuje. Kawowo-palona goryczka – mimo, że nie jest bardzo mocna – sprawdza się tutaj wyśmienicie. Piwo jest po równo słodkawe, jak i lekko gorzkie oraz przyjemnie palone. Cechuje je bardzo dobre ułożenie oraz nader łagodne usposobienie. Zębów na nim sobie nie zetrzesz, więc daleko mu do zadziorności, czy agresji spotykanej choćby u Artura Szpilki podczas oficjalnego ważenia ;> Alkohol jak wspomniałem jest tutaj bardzo dobrze ułożony, szalchetny i świetnie wkomponowany w tę całą machinę. Oczywiście coś tam z lekka smyra, ale ludzi kochani to ma, aż 10 voltów! To nie ciastko z kremem, tylko RIS.

środa, 21 marca 2018

SHORT TEST: Baran z Jajem z Pracowni Piwa & Browaru Podgórz



Prolog: Dawno na blogu nie było Browaru Podgórz, a jeszcze dawniej Pracowni Piwa. Jest to więc doskonała okazja, by napić się ich wspólnego piwa :) Może być naprawdę ciekawie, wszak Pracownia Piwa, to obok Widawy, browar wysoce lubujący się w ‘bałtykach’.
O co kaman: Baran z Jajem to imperialny porter bałtycki. Jest to jeden z tych „wyklętych” porterów bałtyckich, bowiem fermentowany jest drożdżami górnej fermentacji! ;)
Wdzianko: Piwko totalnie czarne i nieprzejrzyste. Piana wypier...ona w kosmos! Pieni się to jak Wodospad Niagara w punkcie najwyższego spadku.
Kichawa mówi: Aromat przyjemny, dosyć intensywny, ale raczej mało typowy jak na ten styl. Bardzo dużo tu palonych słodów, tęgiej kawy bez mleka i czekolady deserowej. W tle pałęta się ciemne pieczywo razowe w asyście belgijskich pralinek, gorzkiego kakao oraz leśnego chmielu i żywicy. Alko jest świetne ułożone. W zasadzie nie czuję tu procentów. Brawo!
Jadaczka mówi: Bardzo kawowe, bardzo palone z wyraźną nutą gorzkiej czekolady, palonego jęczmienia i spalenizny na języku. Drugi plan to przypalone toffi, odrobina lukrecji, chmielu, żywicy i pumperniklu. Zadziorny i nader charakterny to skurczybyk. Wysycenie w normie. Goryczka dość mocna, ale krótka i szlachetna, kawowo-chmielowa. Ciecz jest przyjemnie gęsta, poniekąd oleista i bardzo gładka. Pełnia smaku na najwyższym levelu. Czuć te 24º Plato. Etanol genialnie się tutaj ułożył – można się zapomnieć i całość wypić na kilka głębszych haustów. Balans nieco przegięty w stronę wytrawności. Poza tym gra i buczy :)
Komu mogę polecić? Fanatykom piw zadziornych, palonych, typowo czarnych w odbiorze. Amatorzy słodkich, czekoladowych ‘bałtyków’ nie mają tu czego szukać.
Epilog: Szalenie wyraziste, esencjonalne i mocno nachmielone piwo, które podczas picia porządnie kopie nas w dupsko. Owszem, pod wieloma względami przypomina RISa, ale trzeba pamiętać, że jest to wersja imperialna. Bardzo smaczne to i charakterne, a przy tym porządnie czochra beret ;>

OCENA: 8/10
CENA: ok 18ZŁ
ALK. 9,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 13.06.2018
PRACOWNIA PIWA & BROWAR PODGÓRZ