piątek, 27 września 2013

PILS Hallertauer Mittelfrüh


ALK.4,5%. Wraz z początkiem września miała miejsce premiera nowego piwa z Browaru Gościszewo. Całe wydarzenie nie obyło się bez szumu medialnego głównie za sprawą Browarnika Tomka, który niedawno zamieścił na swoim blogu relację z wizyty w browarze, w czasie gdy rzeczone piwo było warzone. Jego rola polegała na wrzucaniu chmielu do kotła warzelnego. To się chłopak napracował... ;>
Nie o to tu jednak chodzi. Fakt ten pokazuje pozytywne zmiany na rynku piwnym – browar zaprasza znanego blogera, by wziął udział w warzeniu premierowego piwa! Ciekawa i zacna to koncepcja. Poza tym całe to wydarzenie jest trzymane w tajemnicy prawie że do dnia premiery piwa. Cała ta historia naprawdę mnie urzekła, ale co za trunek wymagał aż takiej otoczki? 

Nowe piwo z Gościszewa jest pilsem chmielonym jedną odmianą niemieckiego chmielu (single hop) – Hallertauer Mittelfrüh. Rzecz jasna napitków z napisem pils na etykiecie ci u nas dostatek, lecz malkontenci co rusz stwierdzają, że w dalszym ciągu brakuje nam prawdziwego, mocno chmielonego i lekkiego polskiego pilsa. Kolejnym piwem, w którym pokładają wielkie nadzieje jest właśnie mój dzisiejszy bohater. Na kontrze jest napisane: „Chcemy, aby był to najlepszy polski pils”. Ja też chcę.
Po przelaniu okazuje się, że piwo posiada ciemno złoty kolor i wyraźnie opalizuje, co wprawiło mnie w lekkie zdziwienie. Piana za to genialna – biała, wysoka, dość gęsta, mieszano ziarnista, stosunkowo trwała, pozostawia wspaniałe osady na szkle.
Wysycenie nie jest tak wysokie jak można by się spodziewać po pilsie, określiłbym je jako zdecydowanie średnie. W tłumie jednak ujdzie.

środa, 25 września 2013

GDZIE KUPIĆ CIEKAWE PIWO?


Generalnie na powyższe pytanie można odpowiedzieć krótko i zwięźle: w sklepie specjalistycznym z piwami. Niby proste jak budowa cepa, ale czy aby na pewno? Nigdy nikt z Was nie miał problemów z dostępnością do dobrych piw?
Na początek trzeba by się zastanowić jakie to są, te tytułowe ciekawe piwa? Każdy zapewne ma swoją definicję, ale ogólnie rzecz ujmując są to wybrane piwa z browarów regionalnych, kontraktowych i restauracyjnych. Nie oszukujmy się - koncerny z bardzo nielicznymi wyjątkami nie warzą ciekawych piw. Oczywiście nie wszystkie trunki z nie-koncernowych browarów są zajebiste, ale wśród nich z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie, zależy to tylko i wyłącznie od gusta każdego konsumenta.

Sklepy specjalistyczne

Tak jak już wspomniałem najlepiej iść do sklepu specjalistycznego, tam mamy największy wybór marek i browarów. Bardzo często takie sklepy oferują także wachlarz piw zagranicznych. Problem jednak w tym, że w mniejszych miastach nie ma takich sklepów, a jeśli nawet są to bardzo rzadko lub jest ich za mało.
Jako przykładem posłużę się tutaj moją osobą. Mieszkam niedaleko (15 km) całkiem sporego miasta Częstochowy (250 tysięcy mieszkańców) i jest tu tylko jeden sklep piwny z prawdziwego zdarzenia – Skład Piwa. Jestem tam częstym klientem i szczerze mówiąc kupuje tam około  połowę degustowanych piw na blogu. Spory wybór i niewygórowane ceny to niewątpliwe atuty. Wszystko fajnie, ale dojazd swoim samochodem kosztuje mnie ok. 20-25 PLN. A co z ludźmi, którzy mieszkają np. 50 i więcej kilometrów od dużej metropolii? Oni są w jeszcze gorszej sytuacji.
Podobnie rzecz się tyczy mieszkańców małych miast i miasteczek, tam prawie na pewno nie ma żadnego sklepu z piwem. Oni także muszą jechać Bóg wie ile kilometrów do większego miasta, by móc zakupić jakieś ciekawe i rzadkie piwka.
Ja wiem, że najlepiej byłoby mieszkać w takiej Warszawie, Krakowie, czy Wrocławiu, gdzie sklepów z piwem jest już kilka, a może i kilkanaście, ale niestety nie każdy ma tak fajnie.

Supermarkety, hipermarkety, sieci handlowe

O  ile sklepy specjalistyczne są tylko w większych miastach, o tyle marketów jest jak grzybów po deszczu, nawet w tych mniejszych mieścinach. Ja również dosyć często korzystam z ich usług jako konsument ‘piw regionalnych’. Wybór może i nie powala, nie znajdziemy tu raczej piw z browarów kontraktowych i małych rzemieślniczych, ale nie rzadko trafiają się interesujące mnie trunki. Dodatkowym plusem marketów oprócz ich szerokiej dostępności są stosunkowo niskie ceny sprzedawanych tam piw.
Wiadomo, że do marketu również trzeba jakoś dojechać, ale jeśli jest ich zdecydowanie więcej niż sklepów specjalistycznych, to częściej możemy do niego wstąpić jak to się mówi „po drodze” z pracy, bądź do pracy. Poniżej pozwolę sobie opisać kilka bardziej znanych sieci handlowych.
1)      TESCO – dosyć duży wybór piw krajowych, kilka pozycji z zagranicy. Często można coś kupić z Ciechana, Kormorana, Witnicy, Jabłonowa, Lwówka, czy Corneliusa. Minusem Tesco są dość wysokie ceny tych piw. Poza tym w tych małych, osiedlowych Tescach są praktycznie same koncerniaki.
2)      AUCHAN – mój ulubiony market, jeśli chodzi o piwa. Mamy tam naprawdę szeroki wybór kilkudziesięciu marek piw z kilkunastu krajów. Z Polski można trafić na Konstancin, Ciechan, Lwówek, Czarnków, Witnicę, Kormorana, Amber. Czasem jest także coś z Fortuny i Jabłonowa. Auchan to również szeroki wybór piw z zagranicy. Naprawdę warto odwiedzić.
3)      INTER MARCHE – kiedyś było tam trochę piw z Corneliusa, Czarnkowa, Ambera, czy Fortuny, ale ostatnio jest naprawdę lipa. Rzadko trafia się coś interesującego, chyba, że ktoś chce kupić Bosmana lub Specjala.
4)      REAL – tutaj jest różnie, czasem jest kilka ciekawych opcji, a czasem wieje nudą i koncernówkami. Ostatnio widziałem tam Fortunę, Witnicę, Konstancin, Czarnków oraz coś z Kormorana i Jagiełły. Jest też kilka pozycji z zagranicy. Ogólnie czasem warto zajrzeć, ale tylko czasem.
5)      ALMA – w tych ekskluzywnych delikatesach naprawdę jest w czym wybierać. Pojawia się tam Amber, Grybów, Czarnków, Kormoran, Krajan, Jagiełło, Witnica, a czasem także Racibórz i Jabłonowo. A jeśli chodzi o zagraniczne piwa, to także wielki szacun. Mamy do wyboru kilkadziesiąt marek z co najmniej piętnastu krajów! Poza tym Alma jest jedyną siecią handlową, gdzie kupimy Grand Championa Festiwalu Birofilia.
6)      PIOTR I PAWEŁ – w Częstochowie co prawda nie ma tej placówki, ale raz byłem w tym markecie w innym mieście i się mocno zaskoczyłem. Nie pamiętam wszystkich browarów, ale z pewnością kupicie tam coś z Namysłowa, Koreba, Kormorana, Ambera, Lwówka, Witnicy, Ciechana oraz Jabłonowa i Czarnkowa.
7)      E.LECLERC – w Częstochowie także nie ma tej francuskiej sieci, ale przez 3 lata mieszkałem w Lublinie, więc znam temat. Rzecz jasna nie jestem, w stanie przytoczyć teraz konkretnych browarów, lecz tam wybór na pewno jest zacny. Możecie tam kupić bardzo dużo piw krajowych i zagranicznych.
8)      ŻABKA – w sumie nie jest to żaden wielki market, tylko sieć sklepów osiedlowych, ale na uwagę z pewnością zasługuje. Jak na tak mały metraż liczba dostępnych tam browarów robi wrażenie: Amber, Cornelius, Czarnków, Fortuna, Jabłonowo, Kormoran, a ostatnio pojawiło się także kilka piw z Niemiec. Niewątpliwym plusem tej sieci jest duża liczba placówek, dzięki czemu Żabki są w niemal każdej większej wiosce.

poniedziałek, 23 września 2013

CIECHAN MARCOWE


ALK.6,2%. Zauważyłem niedawno, że zaczynam w pewien sposób „zaniedbywać” niektóre browary, rzadko degustując ich piwa, mimo że nie ma większych problemów z ich dostępnością i ceną. Jednym z takich browarów jest Ciechan, który ostatnio gościł u mnie na blogu ponad 8 miesięcy temu. A jako, że mamy już jesień, postanowiłem sięgnąć po piwo idealnie nadające się na tę porę roku. Wszak marcowe tradycyjnie nie było spożywane w marcu, lecz we wrześniu i październiku właśnie. Warzono je natomiast wczesną wiosną, przeważnie w marcu – stąd nazwa. 


Märzenbier z  Ciechana nalał mi się z symboliczną wręcz pianą i to nawet pomimo lania ‘po czesku’. Skąpa niczym Szkot, białej maści piana w ekspresowym tempie zniknęła z powierzchni piwa, nie pozostawiając po sobie nawet cienia swojej obecności. W tej materii naprawdę słabiutko.
Piwo nosi wzorcowy, miedziano-bursztynowy odcień i jest dosyć nisko nasycone dwutlenkiem węgla. Preferowałbym nieco większe wysycenie.

piątek, 20 września 2013

AMBER CZARNY BEZ


ALK.5,5%. Browar Amber nie zwalnia tempa, racząc nas kolejną, czwartą już tegoroczną nowością. Niniejsze piwo to jasny lager z dodatkiem syropu z kwiatu czarnego bzu, który jest bardzo popularnym krzewem w Polsce. Specjał ten pojawił się w sprzedaży na początku września. Czy piwo - bądź, co bądź - smakowe u schyłku lata ma jakiś sens? Nie wiem, ale to nie jedyna taka kuriozalna premiera w tym roku. Wystarczy podać przykład Amberowskiego porteru w środku lata, czy wrześniowego radlera z Ciechana.
Pozostaje nam jedynie wierzyć, że Browar Amber wie co robi i się na tym nie sparzy. 


Czarny Bez to lekko mętne piwo o złocistej barwie, które zdobi średnio obfita, biała piana. Cechuje ją drobno ziarnistość i stosunkowo krótki czas życia, tylko w niewielkim stopniu oblepia ścianki.
Nasycenie jest raczej drobne i wysokie, ale nie przeszkadzające. Piwo wspaniale buzuje w ustach, oferując przy tym całą swoją moc orzeźwienia.
Lekko stonowany aromat składa się z wyraźnej słodowości o chlebowym charakterze oraz odrobiny aspektów chmielowych. W tle pobrzmiewają echa lekkiej kwiatowości i bliżej nieokreślonych owoców. Widocznie jest to efekt ww. kwiatów czarnego bzu. Całość pachnie zdecydowanie ładnie, zgrabnie i powabnie. Podoba mi się.

środa, 18 września 2013

CZARNY WDOWIEC


ALK.4,9%. 14 września wszystkim piwoszom zostało oficjalnie zaprezentowane drugie piwo z browaru kontraktowego Piwoteka. American Dry Stout, na który tak wszyscy czekali może się okazać naprawdę piwem przełomowym. Według zamierzeń twórców, piwo to powinno posiadać trzycyfrową wartość IBU (międzynarodowa jednostka goryczy)!!! „...czy wyszło tylko 100, czy może 120 to się okaże po badaniach”. Tak więc prawdopodobnie mamy tu do czynienia z najbardziej goryczkowym, komercyjnym piwem w Polsce, które może odebrać palmę pierwszeństwa piwu Shark (98 IBU).
Mimo, tych obiecujących zapewnień, nie obyło się jednak bez wpadki – okazuje się, że butelka nie zawiera kontry, ani nawet krawatki. Posiada tylko i wyłącznie etykietę z nazwą piwa, którą widzicie na zdjęciu! Co za tym idzie, nie dowiemy się jaki jest woltaż, ekstrakt i skład. Ba! Nawet nie wiadomo, jaka jest data ważności tego piwa! W sklepie zapewniali mnie, że wszystkie butelki są takie... Naprawdę nie wiem o co tu chodzi. Niemożliwością jest przeoczenie tego faktu. Jak takie piwo w ogóle można wypuszczać na rynek? Moje zdziwienie nie zna granic. 


Sama etykieta – pierwsza klasa! Naprawdę robi wrażenie. Ciekawa koncepcja samej nazwy piwa połączonej z obrazkowym wdowcem na ecie. Szacun.
Czarny Wdowiec jest niepojęcie czarnym piwem, które generuje bardzo skąpą, rzadką, beżową pianę, zbudowaną z różnej wielkości pęcherzy. Piana zanika w średnim tempie, tworząc przy tym wspaniałe zacieki na szkle. Aż miło patrzeć.
Wysycenie jest całkowicie zgodne ze stylem – niskie, drobne i gładkie.
A jak wypada reszta? Zapach jest dość nikły, lecz bardzo przyjemny. Subtelne nuty kawy i ciemnej czekolady owiane zostały szlachetną estymą palonych słodów. W tle mamy amerykańskie chmiele, występujące głównie pod postacią owoców tropikalnych oraz trawy.

poniedziałek, 16 września 2013

KOMES PODWÓJNY CIEMNY


ALK.7%. Gdy pod koniec ubiegłego roku Browar Fortuna wypuścił dwie bardzo obiecujące nowości, wszyscy zaczęli sobie ostrzyć zęby na te specjały. Mowa tu o belgijskim stylu trapistów dubbel (podwójny) oraz tripel (potrójny), które jak dotąd w Polsce były znane jedynie jako importowane klasyki. Komes Podwójny Ciemny to rzecz jasna górnofermentacyjny dubbel, niepasteryzowany, refermentowany w butelce, o dacie przydatności do spożycia wynoszącej aż 18 miesięcy!
Na kontrze jest dość długi opis stylu oraz symboliczny schemat, jak piwo zmienia swój profil podczas całego osiemnastomiesięcznego okresu dojrzewania w butelce. 
Historycznie piwa z belgijskich klasztorów dzielone były na blond, dubbel i tripel. Wszystko zależało od tego, ile razy przepuszczano wodę przez kadź zacierną. Jeśli robiono to tylko raz, to powstawało trzy razy mocniejsze piwo (tripel), jeśli dwa razy to powstawał średniak (dubbel), a jeśli robiono to trzykrotnie, otrzymywano piwo najsłabsze (blond). 


Tuż po nalaniu ciemnobrązowe, prawie czarne piwo okryło się grubą warstwą beżowej piany o mieszanej ziarnistości. Nie jest jednak ona zbita i dość szybko się dziurawi, co finalnie skutkuje jej przeciętną trwałością. W minimalnym stopniu osadza się na szkle.
Komes Podwójny ku mojemu zdziwieniu jest mocno nasycony CO2. Wysycenie jest naprawdę wysokie, drobne i lekko piekące.
Zapach jest bogaty i złożony. Mamy tu wyraźną woń ciemnych słodów oraz przyjemne owocowe estry, ukrytą pod postacią suszonych śliwek, czarnych porzeczek i ciemnych winogron. W to wszystko zostały wmieszane elementy karmelu, lekko słodkiej czekolady, a także dość wyraźnie wyczuwalny alkohol, który w tym przypadku mi jakoś w ogóle nie przeszkadza. Może dlatego, że nie kojarzy mi się z „czystą”, tylko ze szlachetnym rumem.

sobota, 14 września 2013

LUBUSZ


ALK.5%. Piwo Lubusz jest dla mnie owiane pewną aurą tajemniczości. Po pierwsze nie ma go na oficjalnej stronie browaru, ale to jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Nie od dziś wiadomo, że aktualizacja witryn www niektórych browarów jest traktowana po macoszemu.
Frasuje mnie natomiast fakt, że wychodzi na to, że na rynku są dostępne dwie wersje piwa Lubusz. Jedno to jest to, o którym teraz piszę, a drugie to Lubusz w półlitrowej butelce (4,2% alk.) i zupełnie innej etykiecie! I on właśnie jest na stronce browaru. 

Być może ten w „bączku” zastępuje tego „starego” półlitrowego Lubusza o mniejszym woltażu? Naprawdę nie wiem, ale jedno wiem na pewno – oba są dostępne na rynku jednocześnie od co najmniej trzech miesięcy. Być może to taki okres przejściowy?


Piwo posiada barwę jasnego złota i jest klarowne. Biała, niezbyt wysoka piana składa się z grubych pęcherzy, bardzo szybko się dziurawi i finalnie opada do zera w niecałą minutę. Muszę przyznać, że słabo to wszystko wygląda, ale z drugiej strony cudów też się nie spodziewałem.
Wysycenie jest dosyć szorstkie i grube, średniej mocy.
Tuż po otwarciu butelki, nawet z zamkniętymi oczami poznałbym, że to piwo z Witnicy. Ten charakterystyczny aromat znam już doskonale. Mamy tu zestawienie jasnego słodu, mydła i odrobiny trawiastego chmielu. Śladowe ilości „mokrej ściery” również się tu znajdzie.

czwartek, 12 września 2013

PRZEWAGA PUSZKI NAD BUTELKĄ


Czy tego chcemy, czy nie - puszki są wśród nas. Wystarczy wejść do marketu i się trochę rozejrzeć. W puszkach kupujemy owoce (ananasy, brzoskwinie), warzywa (kukurydza, groszek), a nawet mięso (konserwy) i mleko. Nie można oczywiście zapominać o wszechogromnej ilości napojów w puszkach i nie chodzi mi tu tylko o piwo. Czy jest ktoś na świecie, kto nigdy nie pił Coli, bądź innej Pepsi z puszki? Może i jest, ale z pewnością nie mieszka on w cywilizowanej części naszego globu.



HISTORIA PUSZKI PO PIWIE

Puszka może być stalowa, bądź wykonana z aluminium. Jaka jest różnica to chyba wiecie. W obecnych czasach piwo jest lane (z bardzo nielicznymi wyjątkami) tylko do puszek aluminiowych. Jednak nie zawsze tak było.
Pierwszy raz piwo zapuszkował w 1933 roku niejaki Gottfried Krueger, rzecz jasna miało to miejsce w USA. A już dwa lata później pierwsze piwo w puszkach trafiło do normalnej sprzedaży. Puszka o pojemności 0,33 litra ważyła 100 gram (to naprawdę sporo), bo.....była to zwykła stalowa puszka z blachy! Potem pojawiła się blacha ocynkowana, ale prawdziwy przełom nastąpił dopiero w 1958 roku, gdy pojawiła się pierwsza aluminiowa puszka. Niestety do jej otwarcia potrzebny był nóż, bądź inne ostre narzędzie. Na wygody trzeba było poczekać, aż do 1974 roku, kiedy to pojawiła się pierwsza puszka z zawleczką, zwaną również kluczykiem. W takiej formie aluminiowa puszka przetrwała do naszych czasów.

PUSZKA W POLSCE

Jako, że Polska to „zaścianek” jak mawiają niektórzy – pierwsze produkowane u nas piwo puszkowe pojawiło się na rynku dopiero w 1991 roku. Można by rzec, że to całkiem niedawno. Pamiętam doskonale jak będąc wówczas dzieckiem zbierało się tu i ówdzie puszki po piwie ;) Pierwsze piwa w puszkach, miały pojemność tylko 0,33 litra, dopiero po kilku miesiącach weszły do użycia tak popularne półlitrowe (obecnie, jak łatwo zauważyć ten trend się odwraca).
Obecnie browary leją coraz więcej piwa do puszek, a coraz mniej do butelek. Szczególnie łatwo to zauważyć, stojąc przy półkach z piwem w tych wszystkich super-, hiper-, sripermarketach. Chociaż prawdę mówiąc w małych sklepikach też się da to zauważyć.  Wypadało by się zastanowić jaki jest tego powód, kto za tym stoi? Czy Polacy sami chcą pić piwa w puszkach, czy są do tego w pewien sposób „zmuszani”?


ZALETY PUSZKI

Z pewnością nie ma jednego konkretnego powodu odpowiadającego na powyższe pytania. Za ten stan rzeczy odpowiada kilka bardziej złożonych zależności.

poniedziałek, 9 września 2013

KRAJAN NIEFILTROWANE


ALK.6%. Ludzie, którzy pili sporo piw z Krajana mają raczej przeciętną opinię o tym producencie. Praktycznie nikt z osób, z którymi rozmawiałem nie miał czysto pozytywnej opinii odnośnie browaru z Trzeciewnicy. Większość zgodnie twierdziła, że jest to średniak pokroju Fortuny czy Namysłowa. Ja jeszcze opinii sobie nie wyrobiłem, bo jak do tej pory tylko dwa piwa z Krajana miałem okazję spróbować.
Krajan Niefiltrowane jest u mnie numerem trzecim i może po tym piwie szala przeważy się w jedną, bądź w drugą stronę. 


Dzisiejszy specjał już po przelaniu zaczął mnie oczarowywać pięknym i rzadko spotykanym w lagerach miodowo-herbacianym odcieniem. Rasowa mętność dodatkowo wzmaga efekt. Piwo zdobi średnich rozmiarów gęsta, lekko kremowa i drobno ziarnista piana, której żywotność jest raczej przeciętna.
Optymalne, średniej mocy nasycenie dwutlenkiem węgla wspaniale wkomponowuje się w charakter tego napitku.
W zapachu ogarnia nas miła woń zbożowa, połączona z aromatem słodu, orzechów, miodu, rodzynek i lekkiego karmelu. Po ogrzaniu na wierzch wychodzą także śladowe ilości owoców. Wąchając to piwo mam nieodparte skojarzenia z ciastem bakaliowym, co mi się osobiście bardzo podoba.

piątek, 6 września 2013

PERŁA RADLER


ALK.2,6%. Lato powoli dobiega końca, czy tego chcemy czy nie, wrzesień to już zwiastun jesieni. Postanowiłem więc wykorzystać ostatnie promyki ciepłych, słonecznych dni i wypić jeszcze jednego radlera w tym sezonie. Który to już? Nie pytajcie mnie, bo ja sam straciłem rachubę, tyle tego było.
Prawdopodobnie w ogóle bym tego piwa nie opisywał, gdyby nie fakt, że dostałem go za darmo. Ile by nie kosztowało, nie wydałbym ani złamanego centa na kolejne piwo z lemoniadą! Po tegorocznym urodzaju radlerów, naprawdę już nimi rzygam... Po prostu już mi się przejadły, tzn. chyba bardziej przepiły...


Nowa Perła Radler to mieszanka 45% piwa i 55% cytrynowej lemoniady z syropem cukrowym i sukralozą (substancją słodzącą) na czele.
Piwo posiada blado złoty kolor i jest w pełni klarowne. Na powierzchni uformowała się przeciętnych rozmiarów, drobno ziarnista, biała piana. Niestety - jak to zazwyczaj bywa - jej żywotność pozostawia wiele do życzenia.
Wysycenie jest bardzo wysokie, lekko szczypiące, ale sumarycznie mi się podoba. Nieźle orzeźwia.
Cytrynowo-pomarańczowy zapach chyba jest trochę zbyt sztuczny. Czuć owoce, ale także niebyt przyjemny apteczny klimat. Gdzieś z głębi dochodzą mnie także minimalne słodowe niuanse. Byłoby dobrze, gdyby nie ta apteka.

środa, 4 września 2013

ZACNE MOCNE


ALK.7%. Jakiś czas temu opisywałem piwo Zacne Jasne i przy tej okazji napomniałem także o jego mocniejszym bracie – Zacnym Mocnym, które właśnie dzisiaj postanowiłem skonsumować.
Zbyt wiele o tym piwie niestety nie mogę napisać we wstępie. Ot zwykły jasny lager, tyle że w nieco mocniejszej wersji. 
Jako ciekawostkę mogę tylko dodać, że niedawno pojawiły się trzy kolejne piwa z tej serii. Czy jednak po Van Purze można spodziewać się czegoś więcej niż przeciętności? Okazuje się, że czasem pozory mylą. 


Dzisiejsze Zacne nalewa się z obfitą pianą o białej barwie, która zbudowana się z drobnych pęcherzy, nieco osadza się na ściankach i opada w średnim tempie do cienkiej obwódki.
Piwo posiada ładny odcień jasnego bursztynu i jest optymalnie wysycone dwutlenkiem węgla.
Z wizualnego punktu widzenia nie mam większych zastrzeżeń, trunek prezentuje się całkiem poprawnie. Teraz pora na ciekawsze aspekty degustacji.
Zapach na pewno nie zwala z nóg swoją intensywnością, ale wyczułem w nim wyraźną, słodką słodowość, przyjemną owocową nutę oraz – jak to zazwyczaj bywa w piwach mocnych – odrobinę miodowych klimatów. W tle obecne są także minimalne alkoholowe echa.

poniedziałek, 2 września 2013

KRUK


ALK.4,7%. Kruk to piwo w pewnym sensie niezwykłe i przełomowe dla krajowego rynku piwnego – to właśnie tym piwem Kopyr i Browar Widawa rozpoczął ‘kolaboracyjną’ epokę, popychając w ten sposób piwną ewolucję w Polsce mocno do przodu. Od Kruka bowiem zaczął się najazd ‘kolaboracyjnych’ zwierzaków, który trwa po dziś dzień. Niedługo premiera ich nowego piwa – Lemura.
Kruk to piwo w stylu Dry Stout, a ściślej mówiąc jest to American Dry Stout (Kopyr nie lubi nudy, rutyny i sztampowości). 


Po przelaniu do sniftera czarne jak węgiel piwo okryte zostało skąpą pianą koloru kawy z mlekiem. Piana jest bardzo podziurawiona, grubo ziarnista i nieco oblepia szkło. Opada w średnim tempie.
W zapachu wyczuwam przede wszystkim silną nutę kawy i chmielu. Dalej mamy lekką paloność, cytrusy oraz minimalne niuanse czekoladowe. Fajnie to wszystko pachnie, ale intensywność odrobinę za mała według mnie.