sobota, 29 grudnia 2012

ANGIELSKIE ŚNIADANIE


ALK.5,3%. W tym istnym wysypie piwnych nowości, jakim nas uraczyły browary nie zdążyłem skonsumować Extra Special Bittera od Pinty, który wszedł na rynek tejże jesieni.
Jak do tej pory piłem tylko jednego polskiego bittera, gdyż za taki właśnie styl uchodzi Zawiercie Bursztynowe.
Angielskie Śniadanie ma być z założenia typowo angielskim ejlem. Jak nazwa wskazuje możemy nim rozpocząć dzień, skończyć natomiast możemy np. porterem. Ale gdzie tu podziała się zasada, że dżentelmeni nie piją przed południem, względnie przed 13?? ;) 


Dzisiejszy specjał generuje mizerną, lekko kremową pianę, która w zasadzie nie zasługuje nawet na uwagę.
Piwo jest klarowne i posiada ładny bursztynowy odcień. Wysycone jest w sposób umiarkowany, pasujący do zawartości.
Zapach to przede wszystkim opiekany słód, sporo trawiastego chmielu, a także niuanse owocowe i lekki karmel.
W smaku uderza nas pełna i mocna słodowość, wspomagana przez nieznacznie opiekane klimaty i minimalne owocowe muśnięcie.

środa, 26 grudnia 2012

ŚWIĄTECZNE


ALK.6,1%. Święta jeszcze trwają i mimo, że temperatura sporo powyżej zera to nadal można testować piwa świąteczno-zimowe. Obecne piwo pojawiło się w sklepach ubiegłej zimy, ale jakoś do tej pory nie wpadło mi w ręce. Kormorana interpretacja piwa świątecznego to ciemny lager zasypany mnóstwem przypraw, głównie korzennych. Ciekaw jestem, czy ten wynalazek przebije ostatnie zimowe nowości z innych browarów? 


Świąteczne to rubinowo-miedziany trunek, który zdobi gęsta i w miarę zbita kołderka piany o drobnych pęcherzach i beżowym kolorze. W dość szybkim tempie zredukowała się do cienkiego dywanika. Poza tym w oblepianiu szkła mistrzem świata to ona na pewno nie jest.
Wysycenie jest raczej niskie, bardzo łagodne, nie gryzące.
Średnio intensywny smak atakuje mnie aromatami korzennymi w postaci imbiru, cynamonu i lekkich nut kardamonu. W to wszystko próbują się wcisnąć subtelne echa goździków oraz skórki pomarańczowej, która nadaje troszkę owocowego charakteru temu piwu. Mimowolnie zalatuje tu piernikiem, co mnie bardzo cieszy. Zapach jest całkiem rześki, świeży, łagodny i naturalny również. Podoba mi się.

niedziela, 23 grudnia 2012

SZOKO


ALK.5,8%. Kolejne piwo czekoladowe na blogu. Czy, aby na pewno czekoladowe? I tak i nie. Rzeczywistość jest bezwzględna – Szoko to nic innego jak aromatyzowany lager, a aromatem jest tutaj czekolada właśnie. Można by się też pokusić o tezę, że jest to dark lager o smaku czekolady. W składzie jest jeszcze cukier, zapowiada się więc mego słodko. Może powinienem się zaopatrzyć dla równowagi w kwaśną cytrynę bądź gorzkiego grejpfruta??


Otwieram, przelewam... trunek ma wiśniowo-rubinową barwę, trącającą brązem. Piana jest rzadka, dziurawa, wyraźnie grubo pęcherzykowa, barwy cappucino. Szybko się redukuje do milimetrowej obręczy, zostawia niewielkie firanki na ściankach.
Piwo pachnie bardzo intensywnie, czuć go niemal z kilometra! Zapach to przede wszystkim czekolada, a raczej tani, czekoladopodobny wyrób kojarzący się z niskobudżetowymi bombonierkami. Dodatkiem są tu nutki wanilii, lekkie muśnięcie kawy zbożowej oraz rozpuszczalnego kakao. Z piwem to to ma mało wspólnego.

piątek, 21 grudnia 2012

KONIEC ŚWIATA


ALK.7,9%. 21.12.2012. Tak, to już dzisiaj. Według przeróżnych wróżb, podań, wierzeń, statystyk, wyliczeń i Bóg wie co jeszcze, dzisiejszy dzień jest prawdopodobnie najbardziej „znanym”  końcem świata w historii ludzkości. U mnie koniec świata przybrał postać półlitrowej bezzwrotnej butelki ;> W środku czai się Sahti – wyjątkowe prapiwo z Finlandi, warzone tam do dzisiaj w domach, w niezmienionej formie już od ponad 500 lat!!!
Uwaga! Tego piwa się nie warzy, tzn. brzeczka nie jest gotowana, a tylko podgrzewana!
Piwo jest filtrowane, ale rolę filtra pełnią tutaj....warstwy świeżych gałązek jałowca! By uzyskać goryczkę zamiast chmielu do brzeczki dodane są owoce jałowca (jagoda). A żeby było jeszcze ciekawiej używa się drożdży piekarskich, a nie piwowarskich!!! Czy to w ogóle jeszcze jest piwo???
„Zastanów się dwa razy zanim kupisz” – cytat z kontry ma mnie odstraszyć? No way...


Tak się złożyło, że byłem na premierze tego piwa 1 grudnia w warszawskim pubie Po Drugiej Stronie Lustra, piwo było serwowane nie - jak zawsze - z kranu (nalewaka), lecz z ....firmowego wiadra nalewane było do szklanek firmową chochlą! Dzięki temu piwo było prawie całkowicie pozbawione gazu. Cóż, w końcu to Sahti.
Piwo wyglądem przypomina weizeny – duża mętność połączona z pomarańczowo-złotym odcieniem. Tylko piana trochę słabsza, średnio wysoka, biała o drobnych pęcherzach. Pozostawia bajeczne osady na ściankach, opada w średnim tempie.
Zapach jest słodki, intensywnie estrowy z przewagą bananów, brzoskwiń, mango i biszkoptów. Na sąsiednim torze pędzą lekkie echa miodowe, drożdże oraz pełna i wyraźna słodowość. Co jakiś czas uwydatnia się także aromat goździkowy. Fajny i przyjemny ten zapach, potrafi nieźle namieszać w moich zmysłach.

środa, 19 grudnia 2012

ARTEZAN - IPA


ALK.6%. Minęło zaledwie cztery dni, a u mnie znowu piwko z Artezana. Tym razem biorę na podniebienie klasyczne India Pale Ale, czyli tzw. brytyjskie IPA. W odróżnieniu od bardzo modnych ostatnio American IPA (AIPA), jest to piwo chmielone angielskimi odmianami chmielu. Zapowiada się więc mniej ekstrawagancko, mniej hardcorowo i mniej chmielowo. Czy aby na pewno? Czy  niepasteryzowana i niefiltrowana IPA zdoła mnie czymś zaskoczyć?


Po przelaniu ujrzałem mętne, pomarańczowo-bursztynowe piwo zwieńczone kremową, mieszano ziarnistą pianą, o średniej gęstości i przyzwoitej wysokości. Sprinterem w opadaniu ta pianka na pewno nie jest, ale z drugiej też strony nie zdołała wytrzymać nawet do połowy szklanki. Na ściankach jednak manifestuje swoją obecność wyraźnymi „obłoczkami”.
IPA jest piwem nisko nasyconym, co mnie wcale nie dziwi. Zbyt duże wysycenie psułoby bardzo odbiór i ujemnie rzutowałoby na pełnię i smak.
Trunek ten pachnie wybitnie chmielowo, przy czym jest to trawiasty, żywiczny i zarazem lekko ziemisty chmiel, spod którego próbują się uwolnić dość wyraźne cienie owocowe (jabłka i brzoskwinie). Na drugim planie swoją obecność zaznaczają lekkie akcenty karmelowe oraz nieznaczne muśniecie słodowe. Muszę przyznać, że miło to wszystko pachnie.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

BRACKI RAUCH BOCK


ALK.6,5%. Premiera goni premierę. Każdy chyba przyzna, że ostatnie dwa miesiące tego roku to istny piwny maraton, jaki nam zgotowały browary. Nowe piwa zalewają rynek niczym wiosenne roztopy ziemię, co kilka dnia jakiś browar wypuszcza coś nowego. Premier jest tyle, co grzybów po deszczu, co oczywiście nas piwoszy bardzo cieszy. Mamy więc coraz większy wybór, ale dzięki temu można się nieźle w tym wszystkim zakręcić i ciężko jest przez to być na bieżąco. Każdy więc....orze jak może...


Dzisiejszy mój gość to piwo w stylu koźlak podwędzany zwany też dymionym. Jest to Grand Champion Festiwalu Birofilia 2012 – zwycięskie piwo Konkursu Piw Domowych uwarzone wg receptury piwowara domowego Andrzeja Milera przez Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie. Tradycyjnie już po raz czwarty premiera Grand Championa odbyła się 6 grudnia.
Piwo nosi ładny czerwono-miedziany kolor (na zdjęciu tego nie widać za sprawą słabego oświetlenia). Drobno bąbelkowa, beżowa piana mizernie się uwydatniła, by po chwili całkowicie zniknąć.
Średnie, perliste wysycenie sprzyja degustacji i jest miłe w odbiorze.
A czym to pachnie? Ano wyczuwam wyraźną nutę prażonych słodów, czerwone owoce, lekki karmel, a tło wypełnia łagodna wędzonka (trochę pachnie prawdziwą szynką). Całość średnio intensywna, aczkolwiek nieźle ułożona, mi się podoba taki aromat.

sobota, 15 grudnia 2012

Дед Мороз (Dziadek Mróz)


ALK.10%! No i stało się. W zeszłą sobotę była premiera pierwszego w Polsce komercyjnego Russian Imerial Stoutu. Piwo powala parametrami: 23% ekstraktu i 10% alkoholu! Cena również omal mnie nie powaliła ;) Ale w końcu nie co dzień człowiek ma możliwość degustacji takiego cudeńka.
Dziadka Mroza uwarzył pierwszy tzw. rzemieślniczy browar w Polsce – Artezan z miejscowości Natolin koło Grodziska Mazowieckiego, który zadebiutował w czerwcu tego roku. Jak łatwo zauważyć jest to moje pierwsze opisywane piwo z tego browaru. Mam nadzieję, że się polubimy z Artezanem i będzie on gościł częściej na moim stole. 


Dzisiejszy specjał nalał mi się bez piany, więc nie będę tej kwestii w ogóle poruszał. Kolor piwa jest czarny niczym księżyc w nowiu i tak właśnie ma być.
Boże, a jak to pachnie! Lekko podpalane słody oraz niewielkie niuanse gorzkiej czekolady skontrowane są owocowymi dodatkami w postaci suszonej śliwki, wiśni i czarnej porzeczki. Alkohol również daje o sobie znać, ale przy tym stężeniu nie jest to żadna wada.
Trunek ten zawiera mało dwutlenku węgla, ale w sumie nie o to tu przecież chodzi.  To piwo ma nas ogrzewać, a nie orzeźwiać.

czwartek, 13 grudnia 2012

SAINT NO MORE [2012]


ALK.6,2%. W minioną sobotę było kilka bardzo ciekawych i zarazem oczekiwanych premier. Między innymi AleBrowar „odszpuntował” swojego Christmas Ale z dodatkiem płatków (wiórek) dębowych, miodu i wanilii. Jak na piwo świąteczne to trochę mało tu przypraw, ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu.
Etykieta jak zawsze kontrowersyjna, na której już nie święty Mikołaj męczy małego elfa lub jak kto woli to „elfy testują jego odciski”. Ten Mikołaj to chyba jakiś kryminalista – ma tatuaż z napisem Death Elf. Dzieci z pewnością nie będą zachwycone, a wśród dorosłych na pewno będą pojawiać się opinie nie do końca pozytywne. Widocznie chłopaki z AleBrowaru mają wyje..ne na to i dalej będą kontynuować swoje dzieło.  
Ja podchodzę do tego z dystansem, więc mi to osobiście nie przeszkadza. Oby wszyscy byli tacy jak ja!!


Po napełnieniu szklanki beżowa piana urosła do pokaźnych rozmiarów. Z czasem zaczęła się dziurawić i powoli opadać, brudząc przy tym szkło. Pęcherze mieszano ziarniste.
Piwo jest mętne, brunatno-brązowe z niskim w stronę średniego wysyceniem CO2.
Kolor i nasycenie pasują do stylu, gorsze rzeczy dzieją się dalej. Aromat jest tragicznie słabo wyczuwalny. Mimo, że piwo ma na pewno ponad 10°C to zapach jest nikły niczym powiew wiatru w bezwietrzny dzień. Najmocniej czuć lekko palone słody i karmel przeszyte odrobiną czekoladowych nut oraz miodu. Wanilia pozostaje chyba tylko w sferze moich marzeń, natomiast nieznaczne akcenty drewniane (wióry dębowe) faktycznie są tu obecne. Całość mało ciekawa i nie kojarzy mi się z mocno przyprawionymi piwami świątecznymi.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

PERŁA WINTER

ALK.5%. Perła poszła za ciosem i po całkiem udanym letnim wypuście „wydała na świat” Perłę Winter. Piwo zawiera naturalne soki z czarnego bzu i jabłek oraz aromaty czarnego bzu i dzikiej róży. Substancją słodzącą jest tu roślina Stevia.
Dwie sztuki tego piwa dostałem w darmowej paczce od producenta. Oprócz piw był tam jeszcze list, płyta z fotkami i notą prasową, świeca zapachowa czarny bez, pomadka ochronna do ust (!!!), a także miniaturowy, przenośny ogrzewacz, który po naciśnięciu aktywatora powoduje nagrzanie przedmiotu do ok. 50°C. Tymi oto gadżetami Browar Perła zamierza walczyć z zimowymi mrozami.
Oczywiście ucieszyłem się z tego podarku, aczkolwiek przyznam, że byłem delikatnie skonsternowany. Po pierwsze dlaczego piwo jest w puszkach, a nie w butelkach? Po drugie wolałbym np. firmowe szkło zamiast pomadki i świecy. Ale w końcu jest to prezent więc nie będę wydziwiał. 


Po przelaniu do szklanki powstała sympatyczna, mieszano ziarnista czapa białej piany. Lekko się dziurawi i dość szybko opada, ale za to przepięknie oblepia ścianki.
Perła Winter nie zachęca do konsumpcji swoim czerwono-rdzawym kolorem, ale przecież to piwo owocowe.
W zapachu wyraźnie góruje aromat dzikiej róży, który moim zdaniem przytłacza całą resztę. Dodatkiem są tutaj silne owocowe nutki, głównie poziomki, truskawki, jabłka oraz delikatny czarny bez, który jest najsłabiej wyczuwalny. Całość nie pachnie jak piwo, tylko jakiś kompot wieloowocowy, całkiem przyjemny zresztą.

sobota, 8 grudnia 2012

MAĆKOWE MIODOWE

ALK.6%. Piwo miodowe to swoisty ewenement w Polsce, gdzie do niedawna jeszcze królował jasny lager. W sumie to nadal króluje, jednak udział piw tzw. niszowych gwałtownie rośnie. Nie wiedzieć czemu niemal każdy browar ma w swojej ofercie miodziaka, a niektóre nawet po dwa i więcej. Widać więc wyraźnie, że browary uważają to piwo za odskocznię od tradycyjnych i nijakich piw jasnych. Szkoda tylko, że nie wiedzą iż istnieje całe mnóstwo różnorodnych gatunków piw, którymi można by urozmaicić polski rynek. 


Maćkowe Miodowe mimo nalewania z dużej wysokości wytworzyło niedużych rozmiarów białą, średnio pęcherzykową pianę, która była bardzo nietrwała i nie pozostawiała po swoim krótkim żywocie żadnych śladów.
Piwo jest stosunkowo wysoko nasycone jak na honey beer, mogłoby być tutaj odrobinę mniej gazu. Kolor ładny, ciemnozłoty, klarowny.
Zapach to ewidentny i dobrze zaznaczony pszczeli miód. Jest on w miarę naturalny, chociaż w tej materii mogłoby być trochę lepiej. Z silnym aromatem miodowym mieszają się wyraźne słodowe tony oraz lekko podpalany karmel. Całość oczywiście pachnie słodko, ale na szczęście nie ma w tym przesady.

czwartek, 6 grudnia 2012

AKADEMIA PILSNER URQUELL W WARSZAWIE


Zainspirowany ostatnimi wydarzeniami i rozmowami z innymi blogerami postanowiłem otworzyć nowy dział na moim blogu – Publicystyka. W tym dziale będą pojawiać się wpisy z moich wycieczek, wydarzeń ze świata piwa i moich własnych przemyśleń dotyczących piwa i całej otoczki. Na pewno nie będzie tego dużo, gdyż w dalszym ciągu główny nacisk będę kładł na piwne recenzje. Chciałbym, aby ta stronka przede wszystkim była swego rodzaju bazą danych o polskich piwach. Publicystyka będzie tylko dodatkiem.
Proszę mi wybaczyć mój brak profesjonalizmu oraz różne błędy i niedociągnięcia, gdyż jest to mój debiut dziennikarski. 

Mówiąc ostatnie wydarzenia miałem na myśli Akademię Pilsnera Urquella, która odbyła się w Warszawie w dniach 1-2 grudnia. Miejscem akcji był Pub Kompanii Piwowarskiej wraz z biurami na 18-tym piętrze wieżowca Warsaw Financial Center. Trzeba przyznać, że ludzie pracują tu na wysokim poziomie ;> 

W praktyce były to warsztaty, czyli szkolenia mające przygotować blogerów do piwnego, międzynarodowego egzaminu Cicerone Certified Beer Server.
Na zaproszenie wysłane przez Marlenę Żukowską w stolicy pojawiło się dziewięciu blogerów, czyli stosunkowo niewielu. Szkolenie prowadził znawca piwa Maciek Chołdrych (Piwoznawcy.pl). Trzeba przyznać, że chłop wie co robi i jest w tym dobry. Wiedzy na pewno mu nie brakuje. Za barem czas umilał nam Patryk z Kompanii Piwowarskiej – ambasador marki Pilsner Urquell oraz Łukasz, który razem z Marleną reprezentował Agencję RC2.
Na początku Maciek poruszył temat surowców do produkcji piwa i samego procesu warzenia, następnie było o łączeniu piwa z jedzeniem i tu akurat zdałem sobie sprawę jak znikoma jest moja wiedza na ten temat. Była też mowa o tym jak powinno się oceniać piwo, jak degustować i wąchać, czyli sensoryka piwna w pigułce (o pigułkach będzie też mowa dalej).
W między czasie oczywiście delektowaliśmy się Pilsnerem Urquellem. Później omówiliśmy sobie poszczególne style piw, a na zakończenie pierwszego dnia warsztatów coś, co bardzo mi się spodobało – blind tasting, w którym było 6 piw do odgadnięcia. Ze stylami nikt raczej nie miał problemu, gorzej już było z poszczególnymi markami. Ale i tak wspólnymi siłami udało się nam odgadnąć większość z nich.

środa, 5 grudnia 2012

KSIĄŻĘCE KORZENNE AROMATYCZNE

ALK.5%. Jakież było moje zdziwienie, gdy będąc w Tesco ujrzałem na półce z piwami nowe Książęce z Kolekcji Specjalności KP. Szczerze powiem, że trzy poprzednie wypusty sumarycznie można uznać za względnie udane, dlatego też z wielką niecierpliwością czekałem na kolejne nowości. Korzenne Aromatyczne wydaję się być pomysłem poniekąd zerżniętym od Grupy Żywiec – mam na myśli Tatrę Grzaniec, czyli sezonowe piwo korzenne z przyprawami na chłodne, zimowe wieczory, które pojawiło się w ubiegłym roku. 


W odróżnieniu jednak od Tatry, na kontrze jest info o możliwości podgrzania piwa i spożycia w formie grzańca, jako alternatywnej degustacji, czyli tutaj producent daje nam wybór. Natomiast już sama nazwa wyrobu z GŻ wskazuje, że piwo należy pić gorące. Pomysł KP mi się bardziej podoba.
Dzisiejszy ciemno złoty bohater, lub jak kto woli jasno bursztynowy ma w składzie skórkę pomarańczową, goździki, cynamon, kolendrę, imbir, a nawet miód – bogato, ale w zasadzie są to typowe przyprawy dodawane do grzańca.
Korzenne Aromatyczne bardzo łatwo pomylić z Ciemnym Łagodnym za sprawą uderzająco podobnej etykiety. Trzeba mieć sokoli wzrok, żeby odróżnić je na półce z odległości większej niż dwa metry.
Piwo tworzy dość obfitą, średnio ziarnistą czapę białej piany. Znika ona w średnim tempie i minimalnie oblepia szkło. Nawet nieźle jak na koncernowy wyrób.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

NAKED MUMMY

ALK.6,2%. W końcu mi się udało zakupić piwo dyniowe z drugiego browaru kontraktowego w Polsce – AleBrowaru. Było to niemożliwe w Częstochowie, więc piwo kupiłem przy okazji pobytu w warszawskim pubie Po Drugiej Stronie Lustra. Naked Mummy zwane potocznie mumią lub mamuśką wywołało wiele kontrowersji swoją etykietą i nazwą zarazem. Dla mnie nazwa jest świetna i zapadająca w pamięci, chociaż dwuznaczna. Etykieta bardzo odważna, zresztą jak każda z AleBrowaru. Do piwa może zbytnio nie pasuje, ale jeśli jest to piwo uwarzone na hallowen, to nie powinna nas dziwić odrażająca, gnijąca mumia w bandażach świecąca w ciemności (etykieta jest fluorescencyjna). 


Naga Mumia posiada bajecznie mętny, herbaciano-bursztynowy kolor. Piany niestety praktycznie nie udało mi się uzyskać, pojawiła się tylko dwumilimetrowa warstewka o drobnych pęcherzykach i nic więcej.
Biorąc pierwsze dwa, trzy łyki stwierdzam, że piwo jest odpowiednio nasycone, czyli w tym przypadku jest to średni poziom.
Zapach jest lekko korzenny z wyraźną dominacją imbiru i cynamonu. Tłem jest tutaj delikatna dynia wraz z lekko przytępawą słodowością oraz sporym udziałem amerykańskich chmieli. Aczkolwiek muszę przyznać, że owej dyni jest dosłownie tyle co kot napłakał. Ten aromat nie jest natrętny i agresywny, jest wręcz stonowany i bardziej ułożony, aniżeli w Dyniamicie. Podoba mi się.

piątek, 30 listopada 2012

LEŻAJSK PEŁNE

ALK.5,5%. Mam sentyment do tego piwa. Nie wiem dlaczego, ale utkwiło mi ono głęboko w pamięci. Pamiętam, że jeszcze jako mało świadomy piwosz Leżajsk smakował mi bardzo. Wtedy dla mnie to była odskocznia od Warki, Tatry, czy Perły, ale co ja wtedy wiedziałem o piwie, a co wiem teraz to dwie różne rzeczy.
Dzisiaj przyszła pora, by skonfrontować miłe wspomnienia sprzed lat z brutalną rzeczywistością. Niestety dzięki „naszej kochanej” Biedronce piwo jest z puchy – wypada tylko pogratulować strategii marketingowej. 


Chyba nigdy nie doczekam się solidnej i długotrwałej piany w wyrobie z koncernu! Mieszano ziarnisty twór o białej barwie zniknął z powierzchni piwa w oka mgnieniu. Nie ma tu również mowy o oblepianiu ścianek. Na razie więc lipa straszna.
Trunek nosi typowy jasno złoty kolor i jest raczej umiarkowanie nasycony.
Zapach to przede wszystkim klasyczna i łagodna słodowa nuta oraz niezbyt przyjemny, średnio intensywny kwasek. W minimalnym stężeniu jest również wyczuwalna metaliczność.

środa, 28 listopada 2012

MIŁOSŁAW PSZENICZNE

ALK.5,5%. Dunkelweizen z Miłosławia nie jest nowym piwem. Razem z Miłosławem Koźlakiem i Pilznerem trafił do sklepów w ubiegłym roku. Te dwa ostatnie piwa reprezentują wysoki poziom i nie ukrywam, że mi po prostu smakowały. Najnowsze dziecko z serii, czyli tegoroczne Marcowe niestety okazało się kiepskim i słabym napitkiem. A jak będzie z Pszenicznym zaraz się przekonam. Przypominam, że ciemne weizeny wprost uwielbiam, nawet bardziej aniżeli jasne. 


Oko cieszy ładna, stylowa etykieta ze złotymi literami. Na kontrze instrukcja nalewania (zaadresowana raczej dla totalnych laików złocistego trunku), odrobina historii miasta Miłosław, temperatura spożycia i jak zawsze superlatywy na temat samego piwa.
Miłosław Pszeniczne ma miodowo-miedziane zabarwienie i jest mętne za sprawą drożdży oczywiście. Zdobi je nieduża jak na weissbiera, lekko kremowa i puszysta piana. Jest ona stosunkowo nietrwała, mieszano ziarnista i lekko brudzi ścianki. 
Nasycenie dwutlenkiem węgla średnie, w stronę niskiego jak na ten styl.
W zapachu przeważają niuanse znane z jasnych pszeniczniaków, czyli słodkawe banany, mało intensywna baza drożdżowa, lekka słodowość i niewielka ilość goździków. Przetasowane to wszystko jest odrobiną karmelu oraz leciutkim muśnięciem paloności. Ogólnie aromat jest taki sobie, trochę za mało akcentów znanych z ciemnych piw.

poniedziałek, 26 listopada 2012

CIECHAN WYBORNE

ALK.6%. Po wielu piwnych nowościach przyszedł czas na trunek, który jest już na rynku od dobrych kilku lat. Przez ten okres piwo zbierało bardzo dobre recenzje o czym świadczy I miejsce i to przez trzy lata z rzędu w kategorii piw jasnych w Plebiscycie Browar.bizu!!! Mało tego, w 2008 roku zostało wybrane Piwem Roku w tymże Plebiscycie!!! Przez siedem kolejnych lat Ciechan Wyborne zawsze plasowało się na podium. Do tego można jeszcze dorzucić dwa razy z rzędu I miejsce w Konsumenckim Konkursie Piw Domowych Bractwa Piwnego w kategorii piwa jasne. 


Ostatnio zaczęło pojawiać się coraz więcej negatywnych głosów odnośnie tego niepasteryzowanego piwa. Ja piję je po raz pierwszy, więc niestety nie będę miał punktu odniesienia.
Po przelaniu biała piana urosła do średnich rozmiarów, ale dość szybko zaczęła się dziurawić. Po kilku minutach z dwu centymetrowej warstwy pozostało tylko 2 milimetry. Pianę tworzą bąbelki o mieszanej ziarnistości, które w nieznacznym stopniu osadzają się na szkle.
Piwo jak na lagera przystało ma klasyczny, złocisty odcień.
Od razu widać i czuć wysokie nasycenie CO2 , które jest bardzo przyjemne, perliste, nie męczące i orzeźwiające zarazem.

piątek, 23 listopada 2012

AMBER BOY

ALK.5%. W czasie, gdy cały czas czekam na Naked Mummy (w Składzie Piwa w Częstochowie jeszcze nie ma) postanowiłem skonsumować piwo z superbohaterem w tle, którego premiera miała miejsce pod koniec sierpnia. Jest to klasyczny amber ale, podobnie jak niedawno opisywany przeze mnie Kangur z Widawy, tyle tylko, że Kangur był chmielony jednym chmielem australijskim, zaś dzisiejszy bohater doprawiony jest trzema odmianami chmielów amerykańskich. Hmm...to brzmi dumnie!


Amber Boy jest bajecznie mętny, brązowo-bursztynowy. Tworzy niezbyt gęstą pianę o kolorze ecru. Składa się ona z mieszanej wielkości pęcherzy oraz pozostawia miłe osady. Tempo opadania raczej szybkie, po trzech minutach z piany pozostał tylko niewielki pierścień.
Piwo posiada niskie wysycenie w stronę średniego, co w tym przypadku poprawia pijalność.
Bogaty aromat przemawia do mnie za pomocą cudownych nut chmielowych, wspaniałych orzeźwiających cytrusów (mandarynka, cytryna) i lekko słodkiego mango. Całości dopełniają sosnowo-trawiaste akcenty. Zapach jest bardzo intensywny i uwodzicielski, niczym niebieskooka blondynka w skąpym bikini.

środa, 21 listopada 2012

Stare ALE Jare!

ALK.5%. Jak to głośno było w branży na temat nowego piwa od Pinty – Dyniamitu. Na długo przed premierą wszyscy o tym mówili i wyczekiwali z utęsknieniem. A tymczasem niemal równolegle Pinta „spłodziła” po cichu kolejną nowość - altbiera o bardzo chwytliwej nazwie Stare ALE Jare! W tym przypadku na pewno nie można mówić o rozgłosie. Wydaje się, że piwo weszło na rynek jakby tylnymi drzwiami.
W zasadzie Stare ALE Jare to mocniejsza wersja alta, tradycyjnie warzona raz na rok, czyli po niemiecku Sticke.
Nie raz powtarzam, że nazwy Pintowskich piw są w dechę, ale ta obecna biję wszystko na głowę, jest po prostu genialna! Kurczę, chciałbym mieć taką wyobraźnię. 


Po przelaniu do szkła ujrzałem klarowną, ciemno miedzianą ciecz, niestety bez piany. Mimo, że nie lałem po ściance, nie dało się uzyskać choćby milimetra białego puchu! Trudno, w końcu nie samą pianą człowiek żyje ;>
Brak piany szybko jest wynagradzany świetnym owocowym aromatem suszonych śliwek i rodzynek, wraz z nieznacznym chmielowym zacięciem. Wisienką na torcie są lekko opiekane klimaty oraz lekki karmel i stonowana, miękka słodowość. Pięknie to wszystko pachnie!

poniedziałek, 19 listopada 2012

ORKISZOWE Z CZOSNKIEM

ALK.5,1%. Dzisiaj mam w menu piwo nad wyraz wyjątkowe – pierwsze w Polsce piwo z czosnkiem!!! Browar Kormoran poszedł na całość i podniósł rękawicę rzuconą przez Pintę i AleBrowar, które w tym samym czasie wypuściły pumpkin ale. Ich premiery nie przypadkowo zbiegły się w okresie Hallowenowym. Czosnek wszak odstrasza wampiry, które przecież pojawiają się wśród tych wszystkich potworów, duchów, zjaw i trupów.
Piwa z czosnkiem miały już swoje premiery za granicą, piwo pieprzowe też już istnieje. Wypada nam tylko czekać na jakiś wynalazek w stylu piwo z cebulą, piwo grzybowe, lub z chrzanem. No dobrze, może trochę mnie poniosło...
Orkiszowe piłem i mi smakowało, czosnek lubię, ale bardziej jako składnik sosu czosnkowego do pizzy. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to najbardziej ekstremalne pyfko jakie miałem w ustach. 
Dobra, koniec ględzenia, otwieram!


Po otwarciu nie mam już żadnych pytań, oni faktycznie dodali tu czosnku i to nie mało. Aromat naturalnego czosnku wydaje się dominować nad schowanym w głębi lekkim słodem. Do tego dochodzi niewielki kwaskowaty zapach kapusty kiszonej i ogórków kiszonych. I to by było na tyle. Z pewnością bardziej ten zapach odstrasza, aniżeli zachęca do spróbowania. Jest po prostu mało piwny.
Orkiszowe z czosnkiem jest nieznacznie mętne, blado złociste. Piana koloru białego, średnio pęcherzykowa, nie zostawia jednak śladów swojej obecności i szybko się redukuje do cienkiej obwódki.

sobota, 17 listopada 2012

DYNIAMIT!

ALK.6%. W końcu udało mi się zakupić długo wyczekiwane sezonowe piwo dyniowe od Pinty – pumpkin ale o nazwie Dyniamit, który pojawił się w sklepach na początku listopada. Już nie pierwszy raz Pinta wyznacza nowe trendy na rynku browarniczym, bowiem jest to pierwsze w Polsce komercyjnie uwarzone piwo w tym stylu (AleBrowar był drugi).
Nazwa jak to zwykle bywa jest grą słów, w tym przypadku: dynamitu i dyni. Nie ukrywam, że bardzo mi się ona podoba. Jak więc smakuje piwo z dodatkiem pieczonej dyni? Zaraz się przekonam, chociaż tak naprawdę nie wiem, czego mam oczekiwać, bo nigdy nie piłem pumpkin ejla. 


Dyniamit to połączenie mętnego, pomarańczowego koloru z lekko brązowym. Z pianą niestety kiepsko, jest niska, dziurawa, grubo ziarnista i bardzo szybko znika z pola widzenia, no i nie klei się do ścianek. Z nielicznymi wyjątkami u Pinty to normalka.
Piwo pachnie dosyć przyprawowo, wybitnie dają o sobie znać goździki i cynamon. Dynia sama w sobie nie pachnie jakoś szczególnie intensywnie, dlatego jej obecność jest ledwo wyczuwalna, ale chyba faktycznie można ją wyłapać. Do tego wszystkiego dochodzi słodki aromat gumy balonowej i czerwonych owoców. Słód natomiast jest tu tylko postacią marginalną. Ciekawy i zarazem intrygujący jest to zapach.

czwartek, 15 listopada 2012

KORMORAN JASNE

ALK.4,9% Dzisiaj biorę na ząb piwo warzone na bazie aż pięciu odmian chmielu. Trzech polskich: Marynka, Sybilla i Lubelski, oraz czeskiego Żatec i niemieckiego Tettnanger.
Na kontrze producent zapewnia nas, że jest to piwo dla wielbicieli prawdziwego chmielowego smaku. Zresztą już na przedzie jest napisane: mocno chmielone. Czyżby więc było to coś w stylu pilsa? Zobaczmy. 


Kormoran posiada ciemno złocisty odcień i białą, średnio zbitą pianę, która dość szybko się dziurawi. Początkowo urosła do sporych rozmiarów, ale jej dość grube pęcherze zaczęły szybko opadać. Aczkolwiek nie jest źle – półcentymetrowa kołderka została ze mną na bardzo długo. Dodatkowo piana osadza się na szkle, co jest kolejnym plusem.
Piwo ma znikomy zapach i mimo obiecanego „wiadra chmielu” jest go raczej kieliszek. Zdecydowanie stroną dominującą jest tutaj jasna słodowość, przechodząca momentami w jęczmienną zbożowość. Kiedyś ten trunek posiadał dużą wadę – aromat gotowanych warzyw, czyli słynny DMS. Wygląda na to, że ten temat to już historia,  nie mniej jednak nie powiem, żeby ma kapcie spadły po powąchaniu tego piwa.

wtorek, 13 listopada 2012

KANGAROO

ALK.5%. Dzisiaj przedstawiam piwo Kangaroo prosto z Browaroo Widawa&Kopyr. Austarlian amber ale, czyli bursztynowe ale chmielone jedną odmianą australijskiego chmielu Galaxy. Jest to jak na razie przedostatnie piwo „piwnych kolaborantów” – takim mianem określa się często Wojtka Frączyka i Tomka Kopyra.
Po dość udanej Kawce, pora zmierzyć się z Kangurem. 


Jest to odrobinę mętne piwo o pięknym bursztynowo-miedzianym kolorze. Generuje średniej wielkości, kremową pianę, która posiada różnej wielkości pęcherze oraz nieznacznie manifestuje swoją obecność na ściankach kufla.
Kangur wydaje się być odpowiednio nasycony dwutlenkiem węgla, aczkolwiek wyższe nasycenie z pewnością by nie zaszkodziło.
Gdy zanurzam nos w kuflu czuję cudowny, świeży aromat chmielu, trawy, żywicy i lekkiej sosny. Bardzo to wszystko przypomina zapachem iglasty las o poranku. Do tego dochodzą subtelne i wyraźne nuty owoców tropikalnych, głównie mango, liczi i brzoskwini. Mało które piwo potrafi tak uwodzić aromatem.

niedziela, 11 listopada 2012

CEREVISIA MARCIALIS

ALK.6,8%. W połowie października w Olsztynie, Braniewie i Biskupcu odbył się Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego. Browar Kormoran jako współgospodarz imprezy uwarzył specjalnie na tę okazję piwo marcowe Cerevisia Marcialis. Nazwa pochodzi od piwa sezonowego warzonego w Braniewie w XV wieku. Piwo tylko umownie można nazwać marcowym, ze względu na przekroczoną zawartość alkoholu. 


W szklance ujrzałem bursztynową ciecz przyzdobioną grubo pęcherzykową i mocno dziurawą pianą. W trakcie picia zostawiała nieznaczne osady, niestety szybko opadła do symbolicznego pierścienia.
Piwo pachnie wybitnie słodowo, jest to typowo słodki i zamulający słód. Przez gęstą i zwartą zaporę słodu próbują się przebić jakieś nuty karmelowe, jak się dobrze wwąchać to czuć także minimalną paloność.
Wysycenie dwutlenkiem węgla oscyluje na średnim poziomie w stronę niskiego.

piątek, 9 listopada 2012

JACKDAW KAWKA

ALK.5%. A niech to! Ja zawsze muszę być do tyłu. Wczoraj był Drugi Międzynarodowy Dzień Stoutu. Niestety wczoraj nie dałem rady opisać żadnego przedstawiciela tego stylu ponieważ nie miałem takowego pod ręką. Zakupy zrobiłem dopiero jadąc do pracy, późnym wieczorem. Mam nadzieję, że te 5,5 godziny nie zrobi jakiejś wielkiej różnicy ;>
Wczoraj też odbyła się oficjalna premiera najnowszego (piątego już!) piwa Browaru Widawa&Kopyra. Jest to niepasteryzowany i niefiltrowany coffee stout, o wdzięcznej nazwie Jackdaw Kawka. Zobaczmy więc co też ten Kopyr nawarzył (uwarzył)? 


Kawka jest czarna jak smoła, nawet pod światło nic przez nią nie widać! Generuje średnią, zwartą pianę o dość drobnej strukturze i barwie kawy z mlekiem, niestety trochę się dziurawi. Po kilku minutach piana zredukowała się do cienkiego pierścienia, na szczęście jej ślady zostają na szkle.
Wąchając piwo zmysły podpowiadają, że jest to raczej kawa, a nie piwo...ale pozory mylą. Kawka oczywiście pachnie bardzo intensywną czarną kawą, wraz z ciemną gorzką czekoladą i prażonymi słodami. Jest to bez wątpienia najbardziej kawowe piwo, jakie miały zaszczyt wąchać moje nozdrza.

czwartek, 8 listopada 2012

RACIBORSKIE

ALK.5%. „Piwo dla prawdziwych koneserów”. „Premium Beer”. „Fermentowane w otwartych kadziach i leżakujące w tankach przez okres ponad miesiąca”. „My piwo tworzymy, inni je produkują”. Takie oto przechwałki widnieją na etykietach Raciborskiego. Ja wiem, że browar musi zareklamować swój produkt, ale czy to nie jest lekkie przegięcie? Takie teksty sprawiają, że podchodzę do oceny z większą rezerwą niż zazwyczaj.  


Po nalaniu okazuje się, że piwo ma całkiem gruby kożuch białej piany o mieszanej ziarnistości. Pięknie klei się do ścianek, opada w średnim tempie.
Jasno złoty kolor mówi mi sam za siebie jakie piwo mam przed sobą.
Raciborskie jest słabo wysycone, od połowy kufla nasycenie niemal niewyczuwalne. Nie do końca trafia to w moje gusta.
Przejdźmy jednak do tego co w piwie najważniejsze, czyli zapachu i smaku.
Numerem jeden aromatu jest bez wątpienia słód, który prawie całkowicie przykrywa słodkie biszkopty i niewielki diacetyl(maślaność). I w zasadzie to by było na tyle.

wtorek, 6 listopada 2012

JABŁKO W PIWIE

ALK.4,5%. Dzisiejszym gościem mojej szklaneczki jest piwo jabłkowe z Kormorana, pochodzące z ubiegłorocznej serii piw smakowych olsztyńskiego browaru. Wg producenta piwo zawiera naturalny sok z aż pięciu odmian jabłek. Po co aż tyle, nie wiem. W składzie podany jest też cukier. Nie powiem, żebym był zadowolony z tego faktu, ale dobrze chociaż, że browar się do tego przyznaje. Trzeba przyznać - odważne skurczybyki. 


Jabłko w Piwie nosi klasyczny jasno złoty kolorek. Piana jest niewielka, średnio ziarnista, biała. Dość szybko się dziurawi, a także opada. Plusem jest osadzanie się na ściankach.
Jak na razie wszystko wydaje się być w porządku. Lecimy dalej.
Specjał z Warmii pachnie nader owocowo, a ściślej mówiąc nader jabłkowo. Do świeżutkiego soku z jabłek dorzucić jeszcze można nuty bananowe, słodkie biszkopty i szarlotkę. Nieznaczne aromaty słodowe zostały mocno wgniecione w jabłuszka. Całość pachnie słodko, aczkolwiek naturalnie i całkiem przyjemnie.
Wysycenie wysokie w stronę średniego, moim zdaniem nic bym tutaj nie zmieniał.

sobota, 3 listopada 2012

MANUFAKTUROWY PILS

ALK.5,6%. Manufakturowy Pils to kolejne po Altbierze piwo powstałe ze współpracy Browaru Jabłonowo i Marcina Chmielarza. Blogerzy bardzo chwalą sobie to piwo. Ochrzczono go już nawet mianem pierwszego prawdziwego polskiego pilsa.
Browar Jabłonowo już zdążył odmienić swoje oblicze, dzięki wcześniejszym i bardzo udanym piwom z Manufaktury Piwnej. Czy Pils utrzyma dotychczasowy poziom? 


Piwo ma jasno bursztynowy kolor, jest klarowne. Niewielka biała piana, która się wytworzyła nieznacznie osadza się na ściankach, jest drobna i szybko zanika do postaci cienkiego kożuszka.
Nasycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie, odrobinę wyższe by nie zaszkodziło.
Słodowy charakter piwa wydaje się dominować w zapachu. Oprócz słodowej bazy wyraźnie czuć nuty owocowe i leciutki karmel. Gdzieś z tła docierają także nieśmiałe akcenty chmielowe. Zapach może się podobać, chociaż te owoce to takie trochę mało pilsowe.

czwartek, 1 listopada 2012

KUJAWIAK

ALK.5,8%. Dzisiaj na tapecie tzw. Tescowy „Pewniak”, czyli produkt kosztujący zawsze i wszędzie równe 2 złote. Piwo jest spuścizną po Browarze Kujawiak z Bydgoszczy, który został zamknięty w 2006 roku. Mimo to GŻ nadal je warzy, w którymś ze swoich pięciu browarów, gdyż koncern widocznie dostrzega przywiązanie społeczeństwa do piw pochodzących z danego regionu. Podobnie jest właśnie z Brackim, Królewskim, Leżajskiem i Sepcjalem


Po przelaniu ujrzałem złotego koloru piwo, zwieńczone średnią ,białą pianą. Tempo opadania raczej szybkie, chociaż wiele razy widywałem szybsze. Piana trochę oblepia ścianki, jak na koncerniaka nie jest więc źle.
Niestety schody zaczęły się chwilę później. Mimo intensywnego aromatu, odnalazłem w nim jedynie ładnie pachnący jasny słód oraz echa kwiatowe w tle wspomagane lekkim kwaskiem.

poniedziałek, 29 października 2012

FORTUNA MIODOWE

ALK.5,6%. Dzisiaj kontynuuję serię piw opatrzonych szyldem Fortuna. Myślę, że miodowa odsłona tego piwa sprawdzi się przy takiej aurze za oknami.
Duży plus dla browaru za podanie wielu informacji na kontrze. Znajdziemy tu informację o temperaturze podania, rodzaju szkła do picia, sugestię aby łączyć to piwo z mięsnymi daniami. Jest także garść marketingowego „opisu” piwa. Niestety tradycyjnie już brak info o ekstrakcie i pełnym składzie. Jest za to taki oto tekst: „Choć nie jest to piwo do picia na co dzień, pasuje do każdej okazji”. Nie sądzę, aby to był najlepszy rodzaj reklamy jaki widziałem. 


Do degustacji użyłem pokala (zgodnie z instrukcją) z Kolekcji Specjalności. Trunek posiada ciemny burgundowy kolor, pod światło ciemno rubinowy. Na szczycie uformowała się niewielka, drobno ziarnista piana barwy ecru. Już po nalaniu nie było jej dużo, a po minucie prawie w ogóle.
Trunek jest średnio wysycony, ale większe wysycenie byłoby z pewnością nie na miejscu.
W zapachu palmę pierwszeństwa dzierży naturalny pszczeli miód, tuż za nim podążają cudowne prażone słody, słodki karmel i odrobina winnych owoców i palonych orzechów w tle. No, no całkiem nieźle.

sobota, 27 października 2012

MAĆKOWE MALINOWE

ALK.5,5%. Często powtarzam, że nie przepadam za piwami o smaku owoców. Wynika to poniekąd z tego iż 90% dostępnych na rynku piw smakowych nie nadaje się do picia, lub są tak żałośnie słabe, że nie warto po nie sięgać.
Maćkowe Malinowe już dłuższy czas zerkało na mnie z półek sklepowych błagalnym wzrokiem, aż w końcu powiedziałem sobie „one kozie death”. W końcu do odważnych świat należy! 


Po przelaniu do szklanki drobna piana urosła do średnich rozmiarów, niestety zdecydowanie nie była duszą towarzystwa. Szybko zredukowała się do cienkiej obwódki, nawet nie brudząc przy tym szkła.
Piwo jest mętne, posiada dziwny do określenia kolor, jakby herbata zmieszana z miodem.
Maćkowe Malinowe pachnie oczywiście malinowo. Słodki syrop malinowy przytłacza swoim ogromem pozostałe aromaty, jakimi są niuanse miodowe, guma balonowa oraz inne czerwone owoce. O dziwo poziomi chemizacji w zapachu, został w jakiś tajemniczy sposób zredukowany do minimum.

czwartek, 25 października 2012

GNIEWOSZ KOŹLAK

ALK. 6%. Dziwny jest ten dzisiejszy bohater zwany niesłusznie koźlakiem, wszak tradycyjny koźlak musi posiadać minimum 16% ekstrakt, tymczasem Gniewosz ma tylko 14,1%. Kolejna sprawa, że do końca nie wiadomo, gdzie Browar Gontyniec warzy to piwo. Kiedyś był to ponoć Browar Krajan, dzisiaj chyba Czarnków, ale nie jestem pewien. Mniejsza z tym, pora otworzyć butelkę i spróbować. 


Brązowo-rubinowy trunek sympatycznie wygląda w pokalu, zdobi go sporych rozmiarów, beżowa piana o grubych ziarnach i średnim tempie opadania. Co nieco brudzi szkło.
Gniewosz Koźlak pachnie naprawdę fajnie, tradycyjne palone słody, sporo słodkiego karmelu i kandyzowany cukier, dopełniane są przez cienie orzechowe oraz skórkę ciemnego razowego chleba. Całość wypada dosyć słodko i chyba właśnie tak powinno być.
Wysycenie moim zdaniem idealnie trafione, nie za mocne i nie za słabe.

poniedziałek, 22 października 2012

SWEET COW

ALK.5%. Słodka Krowa to moje drugie piwo z AleBrowaru. Styl jaki reprezentuje to milk stout, czyli stout z dodatkiem laktozy – cukru występującego w mleku ssaków.
Piwo posiada rzucającą się w oczy różową etykietę. W ogóle etykiety AleBrowaru są jakieś dziwne. Postacie na nich występujące są nierzeczywiste i wyimaginowane, tym samym przykuwają uwagę swoją oryginalnością. Mają one charakter obrazkowy, taki jak na początku miała Pinta, ale tamte mi się bardziej podobały. Myślę, że z czasem AleBrowar dojrzeje, co pociągnie za sobą zmianę etykiet na mniej kontrowersyjne. 


Sweet Cow nalało się praktycznie bez piany, nie licząc milimetrowej beżowej warstewki, która zresztą i tak zniknęła po chwili.
Kolor to klasyczna, stoutowa czerń. Nasycenie bardzo niskie, czuć niemal jakby się piło wodę z kranu, a nie piwo.
Zapach jest dość nikły, przeważają kawowo-karmelowe elementy, wspierane przez lekkie czekoladowe cienie i lekko palone słody. Słodyczy mleka, czy śmietanki nie odnalazłem. 

sobota, 20 października 2012

MIŁOSŁAW MARCOWE

ALK.6%. Obrodziło nam tej jesieni w piwa marcowe. Jest to już drugi (a może nawet i trzeci, jeśli dołożyć do tego Ciechana) reprezentant tego stylu w ostatnim czasie. W sumie nie powinniśmy się dziwić, wszak oktoberfestbier jest piwem sezonowym warzonym głównie w marcu, a konsumowanym od jesieni właśnie.
Dzisiejsze piwo jest kontynuacją w miarę udanej serii piw Miłosław i posiada z nich chyba najładniejszą etykietę. Ale cóż z tego, przecież etykiety się nie pije, a o tym jak wypada piwo w kwestiach organoleptycznych przedstawiam poniżej. 


Miłosław Marcowe ubrane jest w jasno miedzianą barwę, wieńczy go średnich rozmiarów piana o dość grubej strukturze i białym odcieniu. Minimalnie brudzi ona szkło, ale jej trwałość pozostawia wiele do życzenia.
Piwo pachnie słodkawo, jak na tacy dostajemy aromaty słodowe oraz lekki kwasek. Nie byłoby tak źle, gdyby nie obecność etanolu w bukiecie. Nie ma tego dużo, ale przy tej mocy nie powinno mieć to miejsca.
Niestety w smaku również czuć i to dosyć wyraźnie alkohol, można mieć wrażenie, że sączymy jakiegoś 8 procentowego mocarza! Tego naprawdę się nie spodziewałem.

czwartek, 18 października 2012

ROWING JACK

ALK.6,2%. W końcu stało się nieuniknione, dzisiaj „zostałem rozdziewiczony” przez drugi browar kontraktowy w Polsce – AleBrowar. Z różnych względów dopiero teraz sięgam po piwo z tego browaru, a przecież piwa są dostępne już od maja! Ba! Co tu dużo mówić, w kraju mamy już trzeci browar kontraktowy - Antidotum. W tych czasach, gdzie dużo się dzieje na polskiej scenie piwnej, ciężko być ze wszystkim na bieżąco, ale jak mówi znane powiedzenie: co się odwlecze, to nie uciecze. 


Wszystkie piwa od AleBrowaru są niefiltrowanymi i niepasteryzowanymi ejlami (nazwa zbiorcza piw górnej fermentacji).
Wiosłujący Jacek to IPA, która posiada wg producenta, aż 80 IBU!!! Tak więc duży szacun.
Piwo koloru herbacianego, przyozdabia niska, biała i raczej drobna pianka. Troszkę oblepia ścianki oraz utrzymuje się na powierzchni niczym rozbitkowie z Titanica. Wysycenie wręcz idealne, wyraźne, ale nieprzeszkadzające.
Zapach marzenie – piwo pachnie rajskimi owocami, coś jakby drink z mango, liczi, awokado, ananasów, cytryn, pomarańczy i wielu innych. Dopiero na drugim planie eksponuje się lekki słód, ślady żywicy, a także niewielkie muśnięcie sosnowe. Klamrą spinającą całość są w tym przypadku nuty chmielowe. Cholercia...Jack wymiata!

wtorek, 16 października 2012

CIECHAN NASZ JUBILAT

ALK.6,8%. Każdy już zapewne wie, że Nasz Jubilat jest piwem jubileuszowym z okazji dziesięciolecia Browaru Ciechan....bla, bla, bla... Każdy pewnie też wie, iż oficjalnie browar nie podaje jaki styl prezentuje ów trunek – koledzy po fachu twierdzą, że jest to märzenbier. Chociaż jak dla mnie to trochę za dużo tu mocy, jak na piwo marcowe. Ocenę pozostawiam czytelnikom. 



Nowy Ciechan posiada ciemnozłoty lub jak kto woli blado bursztynowy kolor (zdjęcie nie oddaje w pełni rzeczywistości). Grubo pęcherzykowata piana, która się pojawiła nie jest zbyt obfita, nie brudzi szkła i opada szybciej niż Chuck Norris kopie z półobrotu ;>
Piwo jest dość nisko wysycone, ale jeśli to ma być marcowe to wszystko jest w porządku.
Trzeba się nieźle nawąchać, żeby wyczuć coś oprócz typowego słodowego kręgosłupa. Mnie się udało i stwierdzam, że rolę żeber pełnią tutaj chmielowe cienie oraz aromat mokrego kartonu! Niezbyt to wszystko fajne i jakoś nie mam ochoty tego wąchać.

sobota, 13 października 2012

ZŁOTE LWY

ALK.5,6%. Już dawno nie piłem nic z Ambera, więc dziś na klawiaturę wziąłem dosyć popularne i znane piwo z tejże warzelni. Jak wam się podoba zmiana etykiety, jaka została wprowadzona w tym roku? (Stara etykieta). Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że obecna pozłacana etykieta lepiej pasuje do stylu piwa. Tamta czarna przywodziła na myśl jakiś ciemny trunek, a tymczasem w środku siedział sobie jasny lager. Zapewne nie jeden nieświadomy piwosz się na to nabrał. 


Pokaż kotku co masz w środku?(lew to taki duży kotek ;>).
Piwo Złote Lwy jak sama nazwa wskazuje jest złote. Piana urosła do średnich rozmiarów, lecz szybko zredukowała się do milimetrowej warstewki, posiada średnią ziarnistość i nieznacznie brudzi ścianki.
Mimo intensywnego aromatu Złote Lwy nie są jakimś szczególnym napitkiem. Piwo pachnie lekkim kwaskiem, z dużą ilością słodu i z minimalnym dodatkiem chmielu oraz zbóż. Świeży zapach, ale właśnie w ten sam sposób pachnie ponad połowa polskich lagerów!

czwartek, 11 października 2012

BELFAST

ALK.6,5%. Znacie to piwo? Głupie pytanie, ten co go nie zna, nie powinien nazywać się piwoszem, ani żadnym innym znawcą, czy też pseudoznawcą piwa. Belfast uwarzony po raz pierwszy w 1997 roku bardzo szybko zyskał przychylność amatorów złocistego trunku. Zauważając ten trend włodarze Browaru Jabłonowo zwiększyli woltaż z 6,5% do 8,1%. Nie wiem, może chcieli trafić do szerszego grona klientów? Niestety pociągnęło to za sobą obniżenie jakości piwa. Sprzedaż z roku na rok zaczęła spadać. Właściciele obudzili się dopiero w 2010 roku, kiedy dotarło do nich, że zmiana parametrów piwa była błędem. Powrócili więc do starej receptury oraz zmienili stronę wizualną i tak oto mamy nowego „starego” Belfasta.
Kilka lat temu piłem pierwotną wersję tego piwa, ale szczerze mówiąc nic z tego nie pamiętam. 


Nowy Belfast generuje dość gęstą, mieszanoziarnistą pianę koloru ecru, w piękny sposób oblepia ona ścianki, ale niestety szybko opada. Po kilku minutach została po niej tylko niewielka obręcz.
Ciemnobrązowy kolor, pod światło rubinowy, ewidentnie odstaje od czarnego wzorca jaki powinien posiadać stout. A przecież na etykiecie wyraźnie pisze strong irish stout.
O tym, że to piwo nie jest stoutem świadczą również następne argumenty.

poniedziałek, 8 października 2012

BRACKIE

ALK.5,5%. Bracki Browar Zamkowy z Cieszyna jest unikatowy z kilku powodów. Po pierwsze jest on starszy niż reprezentatywny browar w Żywcu. Po drugie wyposażenie browaru jest trochę „średniowieczne” np. otwarte kadzie fermentacyjne i zbiorniki leżakowe, co oczywiście ma swoje zalety i jest bardzo rzadkim zjawiskiem w Polsce. Po trzecie jest tu warzony Grand Champion Festiwalu Birofilia. Jest jeszcze kilka mniej ważnych powodów, o których nie będę już wspominał. 
Brackie jest piwem typowo regionalnym i rzadko można go spotkać poza Śląskiem Cieszyńskim. Zaraz się przekonam czy jest w tym piwie jakiś gram wyjątkowości.


Piwo zaskoczyło mnie tuż po przelaniu do szklanki, jego bursztynowa barwa wprawiła mnie w niemały zachwyt. Po lagerze spodziewałem się dużo jaśniejszego koloru.
Niestety kiepska piana o drobnej strukturze i szybkim tempie opadania, z miejsca wywołała u mnie zgoła odmienne uczucia. W kwestii wizualnej więc piwo wypada na zero.
Średnie, nie gryzące wysycenie pasuje jak ulał. Jest obecne, wyraźne, ale nie szczypie w język i nie przeszkadza w odbiorze.

sobota, 6 października 2012

ŁOMŻA PODKAPSLOWE

ALK.6%. Nowe piwo z Łomży, które z pewnością będzie się wyróżniać na półce sklepowej, dzięki etykiecie stylizowanej na starą i jaskrawym barwom. Osobiście kupiłbym w ciemno, zostałbym złapany na marketingowy haczyk, jakim bez wątpienia jest szata graficzna butelki oraz szelmowski tekst na etykiecie. A w środku tak naprawdę czai się niefiltrowany i niepasteryzowany lager, refermentujący w butelce, czyli z osadem drożdżowym na dnie. Jak na Łomżę to i tak nieźle, ale przecież wytrawni piwosze wiedzą, że nie jest to żaden nowy i przełomowy styl piwa, który tak naprawdę nie wnosi nic nowego do zjawiska określanego mianem piwnej (r)ewolucji w Polsce. 


Browar Łomża nigdy nie był mistrzem świata w pianie i tym razem nie jest inaczej. Grubo ziarnista, niska czapeczka białej pianki szybko zniknęła z powierzchni piwa.
Żółto-pomarańczowy odcień i duże nasycenie gazem to kolejne cechy, które możemy dostrzec gołym okiem.
Przyjemny lekko słodowy zapach mile łechce nozdrza, czuć także niewątpliwą świeżość, jaka bije z tego piwa. Obecne są tu również aromaty drożdżowe, lekko słodkie biszkopty i minimalny kwasek w tle. Widać, że szczegóły są dopracowane, zapach pierwsza klasa.

czwartek, 4 października 2012

RACIBORSKIE MIODOWE

ALK.5%. Nie pytajcie mnie, które to już piwo miodowe opisuję, bo naprawdę nie wiem. Ja po prostu lubię piwa miodowe (chociaż chyba najbardziej lubię koźlaki, dark lagery i weizeny). Nie mam tu na myśli słodkich ulepków, tylko prawdziwe miodziaki, gdzie miód jest tylko dodatkiem, przyprawą.
Dotychczas tylko raz miałem styczność z browarem z Raciborza i na pewno nie było to wczoraj. Dzisiaj postanowiłem rozszerzyć mój panel degustacyjny o ten właśnie browar.

Raciborskie Miodowe wcale nie pachnie jak typowe piwo miodowe, w głównej mierze odczuwam znaną z lagerów słodową nutę i słodkawe biszkopty. Aromat miodu ledwo wyczuwalny, nie wiedząc jakie to piwo mógłbym w ogóle o nim nie wspomnieć (siła sugestii, której nie doceniamy). Niezbyt intensywny i mało wyrazisty ten zapach.
Piwo jest dość blade jak na miodowe, określiłbym je jako jasnozłote i delikatnie opalizujące. Drobno ziarnista, biała piana fajnie oblepia ścianki, ale opada w szybkim tempie. Nasycenie jest niskie, takie nieprzeszkadzajace. Mogłoby być nawet delikatnie wyższe, ale to też jest ok.

wtorek, 2 października 2012

KONSTANCIN CZARNY DĄB

ALK.7.5%. Zauważyłem jakiś czas temu, że bardziej smakują mi piwa ciemne, aniżeli jasne. Taki stan rzeczy był nie do pomyślenia jeszcze 3 lata temu. Unikałem ciemniaków niemal jak ognia! Wszystko co czarne kojarzyło mi się z kawą, a ja kawy bardzo nie lubię i w ogóle nie piję. Widać więc, że piwne gusta nie są stałe i zmieniają się wraz z wiekiem, doświadczeniem i osobistym „piworozwojem”.
Czarny Dąb ma w składzie prażoną cykorię i prażonego buraka cukrowego, są to składniki, które na co dzień nie mają nic wspólnego z piwem. Moje kubeczki smakowe już nie mogą się doczekać, więc... szklanki w dłoń! 


Na wstępie przywitała mnie beżowa, grubo ziarnista piana, której niestety było bardzo malutko. Po kilku minutach odeszła w zapomnienie. Żółta kartka już na starcie.
Piwo jest czarne, ale na pewno nie najczarniejsze z czarnych. Pod światło widać bardzo ciemny burgund. Optymalne, czyli dość niskie wysycenie niweluje na szczęście drobną wpadkę z pianą. Zapewne chodziło o to, by nie zakłócać zbytnio smaku.
W zapachu mamy tradycyjne prażone słody, słodki karmel, ślady czekolady oraz aromaty kawy zbożowej. Kolaż buraka cukrowego i cykorii objawia się właśnie jako zapach kawy zbożowej. Całość może się podobać, ale ja spodziewałem się trochę większej egzotyki.

niedziela, 30 września 2012

ODRZUT Z EKSPORTU


ALK.5%. Piwo ma ciekawą nazwę, ciekawie wyglądającą etykietę i mnie się to wszystko wizualnie podoba. Ja wiem, że prawdopodobnie jest to tylko chwyt marketingowy, ale sam pomysł jest wporzo. Czy taki marketing zadziała? Nie wiem, ale jedno wiem na pewno: żadna strategia marketingowa na dłuższą metę nie zastąpi nam naprawdę dobrego piwa. A jak smakuje tytułowy Odrzut z Eksportu opisuję poniżej.  


Po przelaniu ujrzałem w pełni złocisty trunek i średnich rozmiarów, białą pianę, która posiada mieszaną ziarnistość, a jej tempo opadania określiłbym jako przeciętne.
Piwo jest dość poważnie wysycone dwutlenkiem węgla, odrobinę bym je zmniejszył, ponieważ troszkę szczypie w język i przeszkadza we właściwym odbiorze.
Zapach na odpowiednim poziomie, przeważają w nim elementy  słodowe, czuć także sporo chmielu. Obecna jest tu również nutka trawiasta, która co nieco urozmaica bukiet.

czwartek, 27 września 2012

IRISH BEER

ALK.6,5%. Browar Kormoran ma tyle piw w swojej ofercie, że nie sposób zapamiętać choćby ich nazw. Od jasnych lagerów, do czarnych porterów. Irish Beer to tak naprawdę nic innego jak dark lager, jednak jak podaje producent, piwo niektórymi cechami nawiązuje do tradycji piwowarskich Wielkiej Brytanii – stąd ta nazwa. Nie od dziś wiem, że Kormoran oferuje dość wysoki poziom swoich produktów. Oby tym razem nie było inaczej. 


Piwo kusi nas wysoką, kremową pianą o mieszanej strukturze i powolnym czasie opadania. Można spokojnie zmówić pacierz i to kilka razy, a piana jeszcze nie zniknie! Nie omieszkam również wspomnieć o pięknym oblepianiu szkła. Po prostu perfekcja.
Specjał ten posiada szlachetny, burgundowo-brązowy kolor i nasycenie na średnim poziomie intensywności.
Czym to pachnie? Przyjemne palone słody czuć na kilometr, słodkawy karmel i suszone śliwki na jakieś pół kilometra, do tego lekka piwniczność zmieszana z aromatem kawy zbożowej. Gdyby tylko można było zjeść zapach, byłbym wniebowzięty!

wtorek, 25 września 2012

TRYBUNAŁ NIEFILTROWANY

ALK.5%. Dzisiaj na tapecie gorąca nowość od Sulimaru. Jako posiadacz owego bloga otrzymałem paczkę z (uwaga!) aż ośmioma sztukami tego piwa do degustacji. Jest mi niezmiernie miło z uwagi na fakt, iż jest to moja pierwsza piwna paczka od producenta. Cieszę się, że już po tak krótkim czasie istnienia bloga, zostałem w jakiś sposób dostrzeżony, zauważony i jednocześnie wyróżniony. 
Prezent, czy też nie – ocena nadal będzie adekwatna do zawartości. Nie ma mowy o żadnym przekupstwie.


Trybunał Niefiltrowany powiększa dwuosobową rodzinę Piotrkowskich Trybunałów (a może to jest ich dziecko, bo taka mała buteleczka, he, he?). Piwo to jest potwierdzeniem nowego trendu, o którym wspominałem przy okazji recenzji Łomży Export Niefiltrowanej.
Posiada ono brudno złocisty odcień, rzecz jasna jest mętne. Biała, gruboziarnista piana urosła do średnich rozmiarów i bardzo szybko opadła. Wysycenie wysokie w stronę średniego.
W zapachu czuć wyraźne kwaskowate tony, uzupełnione o dużą zbożowość i nieznaczne drożdżowe aromaty. Chwilami przewija się też lekko słodki banan. Niektóre weizeny pachną identycznie, a to jest przecież jasne pełne!

niedziela, 23 września 2012

CZARNA DZIURA

ALK.4,5%. Czarna Dziura to piwo z ubiegłorocznej oferty Pinty, które w tym roku zostało ponownie wskrzeszone, tak samo jak np. OdsieczWiedeńska i A’la Grodziskie.
Bardzo dobrze się dzieje, że Pinta powraca do swoich starych piw, dzięki temu mogą ich skosztować ci, którzy się spóźnili z degustacją w zeszłym roku. Pamiętajmy, że 11 piw w 2011 roku to spora ilość i trzeba być niemiłosiernie wiernym fanem Pinty, żeby nie pominąć choćby jednego.
Dobra, dosyć gadania, czas na konkrety. 


Czarna Dziura jest dark lagerem o dość wysokiej i puszystej pianie, koloru kremowego. Powolny czas opadania i mieszana ziarnistość to jej znaki szczególne. Piwo nawet pod światło jest czarne jak noc, zupełnie jakby było stoutem. Niskie wysycenie zdaje się być jak najbardziej na miejscu.
W zapachu górują palone słody, które przeplatane są kawowo- czekoladowymi akcentami, na końcu stawki majaczą nutki aromatycznego chmielu. Ciekawy i zdecydowanie wytrawny zapach, który o dziwo nie pachnie słodko.

piątek, 21 września 2012

WITNICKI PORTER

ALK.8,5%. Przyszła jesień, a wraz z nią coraz krótsze i zimniejsze dni. Noce wręcz bardzo zimne ostatnio, więc trzeba powoli zmieniać kaliber. Z letnich i orzeźwiających radlerów, weizenów i wszelakiej maści lagerów na mocniejsze i bardziej treściwe trunki typu koźlaki, stouty, czy portery. Porter Witnicki nie był mi do tej pory znany i dlatego jak mało kiedy, nie wiem czego mogę oczekiwać. Uchylmy więc rąbka tajemnicy! 


Otwieram, przelewam i patrzę na czarną ciecz, pod światło ciemno rubinową. Na powierzchni utworzyła się beżowa, drobnoziarnista piana, zbita i gęsta niczym bita śmietana. Oblepia ona szkło i z pewnością nie śpieszno jej opadać.
Piwo pachnie nader słodko, przede wszystkim karmelowo, ze sporą ilością prażonych słodów, a także z niewielkimi dodatkami toffi, mlecznej czekolady oraz orzechów włoskich. Wszystko jest tu pięknie wyważone i pełne w odbiorze.

środa, 19 września 2012

LUZAK

ALK.5%. Dzisiaj chciałbym przedstawić Wam kolejną część sagi pt. Jako. Jest to już moje trzecie, ale nie mogę obiecać, że ostatnie piwo od hurtowni Jako. Biorąc pod uwagę, że jest to zwykły lager i wiedząc z jakiej półki jest producent, nie spodziewam się wiele po Luzaku. Aczkolwiek nigdy nie można być niczego pewnym na 100%, przecież Baca mnie dosyć pozytywnie zaskoczył. 


Piwo Luzak w zachowaniu bardzo przypomina szampana – niewielka, biała piana opada dokładnie w takim samym tempie, czyli ekspresowym, no i nasycenie dwutlenkiem węgla również wzięte wprost z win musujących, czyli horrendalnie wysokie. Jedynie kolor jest piwny, złocisty.
Dość nikły zapach jest mieszaniną delikatnego słodu i niewielkiej zbożowości, a głęboko w tło wepchnięte są lekko biszkoptowe niuanse oraz słodkawe owoce. Całość raczej przeciętna, ale i tak nieźle jak na Jako.
W smaku powtórka z rozrywki. W ogromnej ilości dominuje słodkawy słód i lekki biszkopcik tuż za nim. Minimalnej ilości goryczka jest dostępna dopiero pod koniec profilu smakowego. Chmielu nie wyczułem, ani w smaku, ani w zapachu.

poniedziałek, 17 września 2012

CIECHAN MIODOWE

ALK.5,7% Jak się rzekło „a”, to trzeba i powiedzieć „b”. W tym momencie właśnie biorę się za odrabianie zaległości, o których wspomniałem przy okazji recenzji Ciechana Pszenicznego.
Dzisiejsze piwo to podobno jeden z najsmaczniejszych miodziaków na rynku, w końcu nie bez powodu wygrało swoją kategorię w Plebiscycie na Piwo Roku 2011 Browar.bizu.
Na kontrze mamy taki oto tekst: „Jedyne piwo powstałe na bazie naturalnego miodu”. A ja mam pytanie do właściciela browaru Pana Marka Jakubiaka – skąd ta pewność Panie Marku? Przecież browary nie trąbią na lewo i prawo, że używają sztucznego miodu do produkcji swoich wyrobów. A może ma Pan jakieś wtyki we wszystkich browarach? 


Po przelaniu ujrzałem piwo koloru...a jakże, miodowego. Niewielka, biała piana zniknęła po około trzech minutach i ślad po niej zaginął. Wysycenie jest bardzo niskie, ale to raczej norma w piwach miodowych.
Wącham i czuję przyjemny miodowy aromat, kwiaty oraz bardzo słodki karmel. Słodu i innych typowo piwnych niuansów brak. Całość intensywna i naturalna, może się podobać taki zapach.