To już trzeci i zarazem ostatni porter z odjechanymi dodatkami, jaki Browar Lubrow przygotował na tegoroczny Baltic Porter Day. Jest jeszcze podstawka – Giewont 1895, ale nie jestem w jej posiadaniu. Wcześniej piłem już wersję z przyprawami korzennymi i syropem klonowym ( link ) oraz wersję z wędzoną gruszką i ziarnami kakaowca ( link ). Obydwie bardzo mi smakowały, choć sztosami nie były. Dlatego moje oczekiwania wciąż są duże – może za trzecim razem w końcu uda się sfilcować mi skarpetki? Na koniec zostawiłem sobie porterka z czarnym czosnkiem, herbatą Lapsang i jałowcem. Gdzieś tam już kilka razy doświadczyłem tego Lapsanga w piwie, jałowca także, ale z czarnym czosnkiem to na pewno nigdy nie miałem do czynienia. Ki diabeł? Bardzo ciemne, niemal czarne piwo zerka na mnie ze szkła. Wieńczy je beżowa czapa drobnej i zwartej piany o doskonałej trwałości, a na ściankach można podziwiać obfite „firany”. Ależ gładziutki jest to porter. Naprawdę mega aksamitny, bardzo kremowy i t...
Prolog: Kompania Piwowarska zupełnie po cichaczu wjechała do ‘żabsona’ z dwoma nowymi Książęcymi. Nie są to rzecz jasna w żaden sposób piwa odkrywcze, ale postanowiłem przyjrzeć im się bliżej. O co kaman: W ciągu swojego żywota piłem już kilka pszeniczniaków z mango na pokładzie. Uważam, że taki mariaż dobrze do siebie pasuje, ale kiedy daje się pulpę/miąższ lub sok. Tutaj niestety mamy tylko aromat naturalny… Wdzianko: Jednolicie mętne, złociste. Na górze olbrzymia czapa gęstej, drobnej i zbitej piany, która opada zajebiście powoli. Kichawa mówi: Średnio intensywny aromat kojarzący się z piwem pszenicznym i bardzo subtelnym mango w tle. Jest jeszcze odrobinka gumy balonowej, trochę słodu, biszkoptów oraz drożdży. Nawet nieźle to pachnie, choć fajerwerki zostawiam na później. Jadaczka mówi: Piwo jest słodowe i lekko pszeniczne. Czuć także delikatnie nutę mango oraz może odrobinę banana. W tle pałęta się subtelny chlebek i jakiś kwasek. Całość niestety jest pustawa w sma...