Mam dwa praktycznie takie same piwa i nie zawaham się ich użyć :D Coś ostatnio mocno nabrałem ochoty na piwne pojedynki. Pomysłów jak widać mi nie brakuje. Dziś w szranki staje nowość od Perły oraz kilkuletnie już Marango od Ambera. W składzie tego drugiego mamy np. cukier, sok z cytryny, marakui i z mango, a także naturalny aromat mango-marakuja oraz naturalny aromat mango. Oj Amberze, toś poszalał. Tego raczej się nie spodziewałem po tobie. Perła natomiast nie podaje pełnego składu, więc Bóg jeden wie, co tu dodali. Czasem może i lepiej nie wiedzieć. Let’s get ready to rumble! Marango Dosyć zamglony trunek nosi jasnozłote wdzianko. Przykryty jest przeciętnej wielkości pianą o średnio ziarnistej strukturze. Niestety pianka niezbyt długo cieszy narząd wzroku. Smak jest rześki, lekko kwaskowy i bardzo owocowy. Mocno uderza marakuja, ale mango nie pozostaje zbytnio dłużne. W posmaku pojawiają się przyjemne cytrusy, głównie limonka i nuty cytryny. Całość spaja delikatna słodowość ...
Jam jest prosty człek. Chcę srogiej goryczki, to sięgam po West Coast IPA. Żadne tam modern łest kołsty , tylko stara szkoła – wytrawność do kości i sto IBU na podniebieniu. Czy taka będzie najnowsza Rzemiecha z Gościszewa? Tego jeszcze nie wiem, ale jak dotąd wszystkie Rzemiechy jakie piłem, trzymały wysoki lub bardzo wysoki poziom. W przypadku tego piwa Browar Gościszewo sięgnął po chmiel Columbus, El Dorado, Mosaic i Riwaka. Takie amerykańsko-nowozelandzkie towarzystwo. Przelewam. Piwko jest złociste i idealnie klarowne. Piana betonowa, zbita, drobniutka i szalenie trwała. Zostawia obfite firany na szkle. W smaku jest sowita porcja goryczki. Może nie wykręca gęby jak gałązka piołunu, ale fani goryczy będą zadowoleni. Jest ona dosyć szlachetna, grejpfrutowo-ziołowa, gładka, ale nieco zalegająca (mi to akurat nie przeszkadza). Mamy tu dużo białych i żółtych owoców – od cytrusów, po słodkie tropiki typu liczi oraz papaja. Nieco dalej pojawiają się iglaki, zioła i żywica...