Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

MAORI KISS

Dziś kontynuuję przygodę z kontraktową Fabryką Piwa. Na tapecie ląduje bowiem kolejna nowość z FP i zarazem kolejny single hop.
Kilka dni temu opisywałem Rakau in Krakau, które było pejl ejlem na nowozelandzkim chmielu Rakau. Mój dzisiejszy ziomal natomiast to, tak jakby jego starszy/większy brat, który został już ochrzczony kultowym mianem IPA, jednakże bez przedrostku American. Jest to bowiem New Zealand IPA, gdzie całą robotę wziął na barki chmiel odmiany Waimea. Obydwa piwa mają takie same parametry i najprawdopodobniej również identyczny zasyp, a różnią się tylko odmianą użytego chmielu i zapewne jego ilością, bo Maori Kiss wg etykiety ma wyraźnie więcej goryczki – 60 IBU. No, ale dosyć już ględzenia, bo przecież mam tu piwo do wypicia ;)

Zrzucam kapsel (widelcem), przelewam i cykam kilka mniej lub bardziej beznadziejnych fotek. W szkle ląduje wyraźnie mętny, bursztynowy trunek. Wieńczy go przeciętnie urodzajna piana, która ma białą barwę, bardzo drobną strukturę i nader puszy…

KRAINA WELESA

Końcówka roku obrodziła nam w mocarne i rozgrzewające RISy. Nagle niemal każdy browar zapragnął mieć w swojej ofercie czarnego jak noc, niezwykle treściwego i tęgiego Russian Imperial Stouta. I nieważne, że często, gęsto są to wysoce niedoleżakowane wersje, którym niezmiernie daleko do ideału tego stylu, który sobie wyśnił konsument tuż po tym jak zobaczył na etykiecie magiczne trzy literki: RIS.
Wiele zarzutów padło między innymi na grudniową nowość od Peruna, która zowie się Kraina Welesa. Niedoleżakowanie wielu polskich RISów to jedna strona medalu, ale imperialny Stout o ekstrakcie 19% to już duży cios poniżej pasa, który mało kto jest w stanie wybaczyć. Generalnie wg BJCP piwo o takim ekstrakcie może już nosić miano RISa, ale mimo to wielu beer geeków poczuło się urażonym, bo spodziewali się co najmniej 5° Plato więcej.  Moim zdaniem i jedni i drudzy mają rację, a prawda leży gdzieś pośrodku. Według wszelakich standardów Kraina Welesa jest RISem. Na etykiecie są widoczne paramet…

RAKAU in KRAKAU

Rakau in Krakau to nie kolejne hasło reklamowe promujące w świecie naszą dawną stolicę, lecz nowe piwo z Fabryki Piwa. Ten stosunkowo nowy kontraktowiec zadebiutował czterema piwami na tegorocznym Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa. Od tamtego czasu milczał jak zaklęty, a jedynymi oznakami życia, jakie dawał było majstrowanie przy recepturach już istniejących piw. Aż w końcu po ponad półrocznej przerwie na świat przyszły dwa nowe napitki. Jedno w stylu New Zealand Pale Ale (taki uboższy braciszek APA), drugie New Zealand IPA. Obydwa są piwami typu single hop.
Dzisiejszy specjał – jak głosi nazwa – oparty został na odmianie Rakau, drugi natomiast został nachmielony odmianą Waimea. Każdy wie, że single hopy to świetny materiał instruktażowy/szkoleniowy, pokazujący jak tak naprawdę pachnie i smakuje dana odmiana Humulus Lupulus. Zobaczmy zatem, czym charakteryzuje się nowozelandzki Rakau w wykonaniu Fabryki Piwa. 

Rakau in Krakau jakoś niespecjalnie chciał się pienić. Skąpa kołderka drob…

BOŻONARODZENIOWE

Czarny jak Stout, ale to nie Stout, mocny jak porter bałtycki, ale to także nie on. To Piwo Bożonarodzeniowe z Browarów Regionalnych Wąsosz. Nie byłoby jednak tego piwa, gdyby nie częstochowskie Bractwo Piwne i VI Częstochowski Konkurs Piw Domowych. Główną nagrodą tego przedsięwzięcia było uwarzenie komercyjne zwycięskiego piwa w browarze w Wąsoszu właśnie. Piwem tym został trunek z kategorii Świąteczne autorstwa Krzysztofa Czechanowskiego, który dosłownie zmiażdżył konkurencję (poza Świątecznym Jacka Stachowskiego) notą 46 pkt na 50 możliwych!!! Miałem sposobność skosztować go podczas tego konkursu (sędziowanie, et cetera) i doprawdy wyrywało z butów – dla mnie najlepszy Christmas Ale jaki w życiu piłem, ever! Z tego właśnie powodu ogromnie byłem ciekaw jakie ono będzie, gdy zostanie uwarzone w „dużym browarze”. Rzeczą normalną jest, że identyczne nie będzie, a pytanie raczej brzmiało: w jakim stopniu będzie się różnić od oryginału?
No dobra, to co my tu mamy? Piwo jest bardzo konkr…

URSA NO GURU

Dzisiaj napiję się piwa z Ursa Maior. Wiem, że to brzmi dosyć nadzwyczajnie, ale zaraz wszystko wytłumaczę.
Bieszczadzka Wytwórnia Piwa ponad półtora roku nie gościła na tym blogu, w zasadzie z bardzo prozaicznego powodu. Po prostu w mojej okolicy pewnego pięknego dnia piwa z tego browaru przestały interesować hurtowników, a być może nieco wcześniej sklepikarzy i w końcu samych konsumentów. Ponoć Ursa Maior wówczas dużo straciła na jakości swoich produktów, chociaż ja myślę, że udział miał w tym także pewien shitstorm na FB. Chodzi o pewną dyskusję klientów z włodarzami browaru, dotyczącą jakości bieszczadzkich trunków. Ech... stare dzieje. Ostatnio chyba niemal wszystkie sklepy (jak jeden mąż) ponownie skierowały wzrok i zainteresowanie w stronę Wielkiej Niedźwiedzicy. Wystarczyło wypuścić na rynek RISa! Na szczęście nie byle jakiego RISa, bo nie dość, że naprawdę tęgiego, to jeszcze na belgijskich drożdżach. Tym samym Ursa Maior dała piwnej gawiedzi pierwszego polskiego BelgianRus…

TENCZYNEK ABORYGEN

Dziś na blogu kolejne (po imperialnym Stoucie i Milk Stoucie) piwo z Tenczynka, a jest nim Aborygen, czyli rdzenny mieszkaniec danego regionu, w tym wypadku Australii, będącej po części  i w potocznej mowie Antypodami.
Rzeczone piwo to popularne IPA, tyle że okraszone nutką australijskich chmieli - Galaxy i Topaz. Próżno tu szukać jakiegoś magicznego składnika, czy specjalnej metody warzenia. Po prostu Australian IPA i tyle. Kropka.

Gość z Australii pieni się wyśmienicie! Podczas nalewania piana rosła i rosła, nie znając umiaru. Biała pierzynka jest niezwykle drobna, gęsta i zwarta, dzięki temu opada niezmiernie wolno. Lacing również należy do światowej czołówki – obfite zacieki na szkle można podziwiać godzinami! Taką aparycję to ja rozumiem! :) Piwo nosi zgrabne, jasno bursztynowe wdzianko, przy czym jest wyraźnie mętne (nie przelewałem syfu z dna). Pora się napić tego specjału. Już od progu wiadomo, że jest to dość wytrawny trunek i to nawet pomimo bardzo wyrazistej słodowej bazy.…

POLSKIE BROWARY - Grupa Żywiec

Rok założenia 1998 Prezes Guillaume Duverdier Główna lokalizacja Żywiec Właściciel Heineken (Holandia) Logo


Tak, dzisiaj przyjrzymy się bliżej poczynaniom drugiego co do wielkości koncernu piwnemu w Polsce – Grupie Żywiec.
Trochę historii
Spółka ta powstała pod koniec 1998 roku (niektórzy dzisiejsi kraftowcy wtedy jeszcze sikali w pampersy) z połączenia Zakładów Piwowarskich w Żywcu z firmą Brewpole BV, władającą browarami w Elblągu, Leżajsku, Warce, Radomiu oraz Gdańsku. Wówczas do jednej firmy należały już oprócz ww.: Browar Żywiec, Browar w Łańcucie, Browar w Braniewie i Bracki Browar Zamkowy z Cieszyna. W 2004 roku GŻ dokupiła (od grupy Brau Union Polska) Browar Kujawiak w Bydgoszczy i stołeczne Browary Warszawskie Królewskie, które już wówczas nie produkowały piwa. Zresztą taki sam los, tyle że dwa lata później spotkał także przyczółek z Bydgoszczy. Wcześniej GŻ pozbyła się również (na zasadzie likwidacji, sprzedaży, bądź darowizny) Browaru w Łańcucie, Gdańsku, Braniewie i Radomiu. Uf…

TENCZYNEK IMPERIAL STOUT

Ostatnimi czasy jest u nas spory urodzaj na mocarne piwa typu RIS, czy Baltic Porter. Co prawda już parę ładnych miesięcy temu przestałem liczyć polskie RISy, bo zwyczajnie brakło mi już palców (mimo, że mam ich o jeden więcej niż płeć piękna ;p). A pamiętam jak jeszcze nie tak dawno temu jaraliśmy się Dziadkiem Mrozem z Artezana (pierwszym w kraju imperialnym Stoutem).
Odrestaurowany i uruchomiony na nowo Browar Tenczynek, chcąc dotrzymać kroku rodzimym craftowcom, także dorobił się własnego RISa, co odbiło się dość szerokim echem wśród piwnej społeczności. Tenczynek zaczynał przecież tak skromnie (Lager i Marcowe), a jeszcze w pierwszym półroczu działalności podaje ludziom na talerzu imperialnego Stouta! Mając na uwadze moce produkcyjne tego przybytku i jego szeroką dystrybucję z całą dozą pewności można założyć, że będzie to najbardziej dostępny polski Russian Imperial Stout! :D

Piwo pieni się niemiłosiernie obficie. Beżowa czapa jest niezmiernie drobna, zupełnie jakby ktoś potrakt…

CHERRY LADY

Cheri, cheri lady... going through a motion....”
No, trzeba przyznać, że piosenka Modern Talking wpada w ucho, choć w rzeczywistości dzisiejsze piwo nie ma z nią nic wspólnego, poza łudząco brzmiącą nazwą. Cherry Lady z Browaru Na Jurze to kolejny Sour Ale w arsenale tego dziarskiego i coraz bardziej nowofalowego przybytku wprost z Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Na chwilę obecną według mnie jest to (obok Kormorana) najbardziej obiecujący browar z segmentu tzw. browarów regionalnych. Co rusz zaskakuje nas jakimś ciekawym i nieźle zapowiadającym się trunkiem. Nie inaczej jest z Cherry Lady. To już trzeci owocowy kwach z Zawiercia! Tym razem postanowiono skorzystać z owoców wiśni nadwiślanki, nie rezygnując rzecz jasna z dobrodziejstwa bakterii kwasu mlekowego (tak, bakterii!). 

O dziwo, Wiśniowa Pani jak na kwasa pieni się bardzo obficie. Nader wysoka pierzynka o średnich i dużych pęcherzach dość szybko jednak się dziurawi i opada do półcentymetrowej warstwy. Lacing za to już bez za…

RED ROESELARE ALE

Raz w roku Browar Zamkowy Cieszyn (dawniej Bracki Browar Zamkowy) wypuszcza piwo, na które czeka 99% beer geeków, hop headów i wszelkiej maści fanów piwnego craftu. Tym trunkiem jest oczywiście Grand Champion, czyli najlepsze piwo największego w Polsce konkursu piw domowych, który do niedawna odbywał się w ramach ś.p. Festiwalu Birofilia w Żywcu. Birofilii już co prawda nie ma, ale konkurs się ostał. Dzięki temu 5 grudnia miała miejsce oficjalna premiera Grand Championa 2015. Autorami zwycięskiej receptury, która posłużyła do uwarzenia tego piwa są Piotr Marczyk i Piotr Terka.
Rzeczony wywar reprezentuje belgijski kwaśny styl Flanders Red Ale, gdzie za dzikość i kwasek odpowiadają specjalne szczepy drożdży, a w tym przypadku również bakterii kwasu mlekowego. Red Roeselare Ale (nazwa piwa pochodzi właśnie od mieszanki drożdży) dodatkowo zostało naszpikowane kostkami dębowymi i płatkami owsianymi, ale nie ma co dłużej owijać w bawełnę, czas otworzyć ten specjał :)

Mój dzisiejszy gość …

ANSTADT NA MIODZIE GRYCZANYM

Browar Staropolski jaki jest każdy widzi. Daleko mu do nowej fali, chodź lada chwila ma się to zmienić, bowiem na rynku pojawi się obiecująca seria piw „Piwna Mapa Świata”. Na chwilę obecną jednak prym wiodą tam jasne lagery, tudzież posmarowane większą lub mniejszą ilością miodu.
Anstadt to najbardziej prestiżowa (czyt. najdroższa) linia piw browaru ze Zduńskiej Woli i jest to niejako hołd złożony Zenonowi Anstadtowi, który był założycielem tego przybytku. Browar ten posiada tak dużą ilość piw miodowych w swojej ofercie, że aż trudno mi to ogarnąć. Naliczyłem ich co najmniej pięć (tak, pięć!), a może jest ich i więcej! Nie wiem na co, aż tyle, ale w politykę browaru to ja się mieszać nie będę. W każdym bądź razie fajne jest to, że podają ilość użytego miodu, gdzie punktem wyjściowym jest 30gram na litr piwa. Niektóre miodziaki z oferty są „podwójnie miodowe”, czyli mają 60gram/litr, a mój dzisiejszy Anstadt to iście królewska liga – 90gram miodu na litr piwa! Czy, aby przypadkiem p…

SHAMAN

Kurcze, fajne są te etykiety Kingpina. Nie jestem wielkim zwolennikiem bajkowo-obrazkowych etykiet, ale akurat te nad wyraz mi się podobają. Motyw przewodni świni jest super, do tego ich minki i wygląd niekiedy kładą takich gości jak ja na łopatki. Poza tym kolorystyka też robi swoje i zazwyczaj od razu kojarzy się z tym, co mamy w butelce. Do tego już z daleka widać nazwę browaru, nazwę piwa oraz z nieco bliższej odległości zaaplikowane do trunku mało spotykane składniki, które szybko stały się cechą charakterystyczną dla tej inicjatywy.
Czerwony jak burak Shaman to piwo w stylu Red Summer Ale, które dodatkowo zostało okraszone owocami dzikiej róży i kwiatem hibiskusa – stąd konotacje z czerwoną barwą jak sądzę. Jak dotąd dziką różę i hibiskusa kojarzę tylko z herbat owocowych, ciekawe czy wyczuję je w tym piwie?

Shaman może nie jest aż tak czerwony jak na etykiecie, jednakże faktycznie kolor piwa to połączenie brązu z subtelną czerwienią. Przy czym całość jest wyraźnie mętna, ale t…

GLAPA

Glapa to bodajże najnowszy trunek od Szałupiw z serii etykiet ze zwierzakami, którą de facto bardzo lubię. Ich nieodłącznym elementem jest historyjka pisana w gwarze poznańskiej, której bez jakiegoś translatora raczej nie zrozumiemy.
Mniejsza jednak o to, ważniejsze jest co siedzi w butelce, a z pewnością nie są to wrony ;p Glapa to Coffee Milk Stout, czyli słodki stout mleczny podsycony dodatkiem kawy, a w tym przypadku także prażonej cykorii. W składzie znalazł się również słód żytni, karmelowy i palony, a całość nachmielono polską Marynką. Prawda, że brzmi ciekawie? 

Nie dość, że brzmi ciekawie, to jeszcze wygląda. Piękna i nieskazitelna czerń uroczo na mnie spogląda ze szkła – piwo jest czarniejsze niż najczarniejsza wrona, jaka istnieje na tym świecie. Piana także niczego sobie – może i nie jest zbyt wysoka, ale za to niebywale drobna i puszysta. Jej barwa to mocny odcień beżu, kojarzy mi się z kawą z mlekiem. Wiele razy przypominam, że nie pijam kawy, bo nie lubię jej smaku. J…

KWAS PRUSKI

Kto by pomyślał, że Browar NaJurze stanie się czołowym - obok Pinty i Szałupiw - producentem kwachów piwnych?
Jedną z ostatnich (albo nawet ostatnią) ich nowością jest Kwas Pruski, czyli piwo w stylu Berliner Weisse. Nie żadna hybryda upstrzona tysiącem rożnorakich dodatków, lecz czyste stylowo niemieckie, lekkie i kwaśne piwo pszeniczne, którego mekką jest Berlin, a domeną bakterie kwasu mlekowego. Może nie jest to żadne novum na polskim rynku piwa, ale nawet biorąc pod uwagę cały świat, jest to bardzo rzadko uprawiany styl piwa. Z tego też względu cieszy fakt, iż w Polsce mamy już kilka piw w tym stylu, jednak niektóre z nich to różnego rodzaju wariacje oryginalnego Berliner Weisse. Z tą czystością stylu w przypadku Kwasu Pruskiego, to też nie do końca prawda, ponieważ oprócz polskiej Marynki, niemieckiego Hallertauer Tradition, użyto tu nowofalowych odmian chmielu (Citra i Amarillo), by jak mniemam dodatkowo podbić cytrusową stronę piwa.

Kwas Pruski tak obficie się pieni, że napr…

POMORSKIE z Intensywną Goryczką Szlachetnego Chmielu

Jakiś czas temu dostałem piwną przesyłkę z Browaru Staropolskiego, wobec tego postanowiłem wszamać dziś jedno z piw opatrzonych szyldem Pomorskie. Swoją drogą w życiu bym się nie spodziewał takiego posunięcia z ich strony, no ale skoro Browar Pilsweiser vel. Grybów wysłał paczki blogerom, to czemu Browar Staropolski miałby być gorszy?
Generalnie jak do tej pory tylko trzy razy piłem trunki z tej warzelni i jak można było się tego spodziewać – szału nie było (mówiąc bardzo delikatnie). Wobec tego już na wstępie muszę pogratulować niebywałej odwagi, a za otrzymane dary serdecznie podziękować. Dziwi mnie natomiast fakt, iż Browar Staropolski w tak krótkim czasie po reaktywacji (niewiele ponad rok) ma w swojej ofercie, aż tyle pozycji. Wymienię choćby serię piw Zduńskie, Łódzkie, Staropolskie, Bestbir, Anstadt, czy rzeczone Pomorskie. Naprawdę jest tego sporo, szkoda tylko, że wszystkie te trunki to jasne lagery, czasem tylko niefiltrowane, a czasem posmarowane większą lub mniejszą zawar…

MUERTO

W tym roku listopad nie obrodził zbytnio w piwa dyniowe, wobec tego dzisiaj na tapecie nie żadna nowość, lecz zeszłoroczny wypust Browaru Kingpin, który postanowił uczcić Hallowen Pumpkin ejlem z dodatkiem rokitnika, palonego jęczmienia icukru kandyzowanego oraz jankeskich lupulin (bo Kingpin nie znosi nudy ;)).
W rzeczy samej piwa dyniowe nie należą do najsmaczniejszych cymesów na świecie, bowiem sam miąższ dyni prawie nic nie wnosi lub wnosi bardzo niewiele do gotowego trunku. Dlatego też niepisanym zwyczajem jest pakowanie do tego typu piw wielu różnych rodzajów przypraw. Kingpin postawił na oryginalność i wybrał owoce rokitnika zwyczajnego, który w stanie dzikim rośnie również w Polsce. Jego sadzonki często wykorzystywane są jako roślina ozdobna w ogrodach, z owoców zaś można przyrządzać soki, dżemy i przeciery, a także maseczki kosmetyczne i herbatki lecznicze. Szczerze – nie mam pojęcia jak to cholerstwo pachnie, ani jak smakuje. 

Otwieram i przelewam. Cykam kilka fotek i jadę z…

KWAS DELTA

Browar Pinta nie ustaje w eksperymentach, czego efektem jest Kwas Delta (ciekawy jestem kiedy dojdą do Omegi?), czyli czarny Berliner Weisse, albo jak woli Pinta – Berliner Schwarze. Jest to już czwarty kwasior z tego browaru, który należy także do rodziny Pinta Miesiąca. Wrześniowa nowość została specjalnie uwarzona na trzecią edycję Beer Geek Madness, jednakże większość zgodnie twierdzi, że piwo wcale takie szalone nie jest.
A czy właściwie jest Berliner Schwarze? To z wyglądu ciemne i bardzo lekkie piwo pszeniczne, którego kwaśność pochodzi od bakterii Lactobacillus Plantarum. I w zasadzie to by było na tyle. Nie ma tu żadnych dziwnych dodatków w stylu zmielone bycze jądra, czy odchody skunksa macerowane w dwudziestoletniej Whisky ;p

Mój dzisiejszy gość generuje dość obfitą pianę barwy ecru, jednakże jej żywotność pozostawia wiele do życzenia. Z początku wysoka pierzynka szybko się rozrzedza i ulega metamorfozie do postaci cienkiej koronki, by po kilku minutach zupełnie zniknąć. …

TENCZYNEK MILK STOUT

Browary Regionalne Jakubiak znane są z tego, że kupują stare i zniszczone, zabytkowe browary, a potem remontują je i wznawiają produkcję. W tym roku właśnie zrobiono tak z Browarem Tenczynek w Małopolsce. Fajne to i zacne zarazem, bo dzięki nim już cztery polskie browary odzyskały swój dawny blask. Nic tylko się cieszyć :)
Jednak miny szybko zrzedły naszym krajowym beer geekom, gdy na starcie Tenczynek wypluł z siebie jasnego Lagera i Marcowe, które de facto też jest przecie jasnym lagerem... Na szczęście całkiem niedawno na salony wkroczył budzący craftową nadzieję Milk Stout, a chwilę później Aborygen (Australian IPA). Nic to jednak w porównaniu z petardą jaką jest Tenczynek Imperial Stout, który na dniach zawita do sklepów! Takiego posunięcia to żem się kurna nie spodziewał. Pierwsze dwa premierowe piwa sobie darowałem (ze względu na niezbyt obiecujące doznania), jednak nad Milk Stoutem nie mogłem przejść obojętnie. 

Butelkę nowości z Tenczynka zdobi przedniej urody etykieta, która…

POLSKIE BROWARY - Browar Cornelius

Rok założenia 1999 Prezes Mariusz Supady Siedziba Piotrków Trybunalski Właściciel Sulimar Sp.z o.o. Motto Kogut wśród piw Logo

Browar Cornelius jest częścią przedsiębiorstwa o nazwie Sulimar, którego historia sięga aż 1981 roku. Założyli je Henryk Supady i Eugeniusz Lisowski, którzy początkowo zajęli się rozlewem piwa na zlecenie największych państwowych browarów. W 1993 roku firma została przeniesiona na przedmieścia Piotrkowa, gdzie wybudowano dość duży i nowoczesny budynek, w którym już rok później otwarto winiarnię Winmar. Natomiast w roku 1999 zdecydowano się samodzielnie produkować piwo i tak powstał Browar Kiper (główną marką było piwo o tej właśnie nazwie). Browar systematycznie się rozrastał i unowocześniał, a w 2007 roku za jego sterami zasiedli synowie założycieli, zmieniając nazwę browaru na Cornelius. W owym czasie na rynek została wprowadzona także marka piw Cornelius, która po dziś dzień jest głównym motorem napędowym tej firmy. Obecnie Sulimar oprócz piwa i wina jest równ…

ARGUS PORTER

Jest listopad – porterowy sezon czas zacząć! Wreszcie nie trzeba już chować się po kątach, by napić się naszego polskiego skarbu narodowego. Teraz już żaden piwny purysta nie wyskoczy Ci z tekstem: „Pijesz portera bałtyckiego latem?! Weź przestań, przecież i tak nie będzie Ci smakował...”
To oczywiście bzdura, ale faktem jest, że w letnie miesiące zazwyczaj nie mam większej ochoty na wychylenie kufelka „czarnego złota”, jak niekiedy jest nazywany Baltic Porter. Co jednak wcale nie znaczy, że mi się to nie zdarza. Ogólnie mam taką regułę, że od wiosny do jesieni raczej chomikuję porterki, by raczyć się nimi w te chłodniejsze miesiące. Mimo, że listopad, to temperatury są stosunkowo wysokie. W związku z tym na otwarcie sezonu wybrałem lekki porter z Lidla pod marką Argus. Od razu zaznaczam, że to nie jest to samo piwo, co Argus Porter Czarny, który pojawił się w sklepach tej sieci w zeszłym roku. Tamten był produkowany przez Browar Amber, a ten zjechał z linii rozlewniczej Browarów Łó…

STOUT CIESZYŃSKI

Stout Cieszyński to póki co ostatnie piwo z Browaru Zamkowego Cieszyn, którego jeszcze nie piłem, a które wygląda zarazem na całkiem obiecujące. Zresztą generalnie większość napitków tego producenta (po „uzyskaniu niepodległości” od Grupy Żywiec) prezentuje wysoki poziom, a zwłaszcza mogę polecić Wam Sezonowe, Pszeniczne i Double IPA.
Stout Cieszyński to nie taki zwyczajny stout jak można by pobieżnie sądzić, bowiem za dodatkowe wrażenia podczas degustacji odpowiedzialność ponosi tu wanilia oraz kakao. Bardziej hardcorowi piwosze także mogą czuć się ukontentowani, gdyż do piwa dorzucono również nieco papryczek chili! Rzecz jasna nie można nazwać tego wyczynu szczytem piwnej kreatywności (zwłaszcza w obecnych czasach), no ale z drugiej strony dobrze, że coś tam pokombinowali, bo przecież stout sam w sobie jest dość nudnym i monotonnym stylem. 

Cieszyński specjał prezentuje się iście królewsko – olbrzymia czapa puszystej i gęstej jak bita śmietana piany, nieludzko długo utrzymuje się pr…

LUBUSKIE WITbier

Gro czasu nie piłem już nic z cieszącego się złą sławą browaru w Witnicy, więc czemu bym miał nie sięgnąć po tamtejszego Witbiera?
Nie, nie jestem szalony - zapewne olałbym to piwo ciepłym moczem, gdyby nie fakt, że zostało ono uwarzone na podstawie zwycięskiej receptury I Lubuskiego Konkursu Piw Domowych. Konkurs ten odbył się w 2014 roku w ramach Witnickich Piwowariów (lokalnego festynu piwnego organizowanego przez wspomniany browar), a uhonorowanym szczęśliwcem zwycięskiej receptury jest Piotr Kowalski. W składzie tego ‘witka’ oprócz słodu pszenicznego znalazły się także płatki pszenne, płatki owsiane, a także kolendra, skórka gorzkiej pomarańczy i skórka cytrynowa. Na dokładkę wrażeń trunek potraktowano hamerykańskim chmielem Cascade! Zapowiada się zatem naprawdę zacnie, lecz jestem ciekaw jak sobie tu poradzono z diacetylem i metalicznością, które są przecież zmorą niemal każdego piwa witnickiego browaru.

Rzeczony trunek przywitał mnie nad wyraz obfitą i bujną pianą o białej b…

ZUPA DĘBOWA

Dziś kolejne piwo z browaru kontraktowego Piwoteka, a jest nim Zupa Dębowa. Co tym razem zgotowałem dla nas Marcin Chmielarz? Jest to klasyczne, czyli angielskie Pale Ale. Żeby jednak nie było tak nudno i drętwo potraktowano je amerykańskim chmielem na zimno, dosypano słodu żytniego i dodano płatków dębowych do leżaka... Od razu inna bajka prawda?
Od jakiegoś czasu etykiety z Piwoteki stały się spójne i przemyślane, posiadające jedną wspólną koncepcję. Zazwyczaj nazwa piwa odnosi się w ten, czy inny sposób do Łodzi lub okolic i to jest jak najbardziej fajne. Z tyłu butelki mamy szereg dodatkowych informacji, od temperatury serwowania, po polecane przy piwie potrawy i to też jest fajne. Niestety w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu – niektóre etykiety, czy też ich fragmenty są mało czytelne. Wszystko się tu zlewa, bo czcionka jest mała, a przy okazji czasami nazbyt wymyślna, kolory jakieś takie nijakie, mdłe i wyblakłe... Sam pomysł mi się podoba, ale nad wykonaniem bym jeszcze p…

OKO W OKO - Żywiec Saison vs Sezonowe Cieszyńskie

Czy dziełem przypadku jest, że w stosunkowo krótkim czasie na rynku pojawiły się dwa piwa w tym samym stylu, w zasadzie od tego samego producenta? Sezonowe Cieszyńskie przywitało nas gdzieś w połowie wakacji, a Żywiec Saison trafił na półki sklepowe pod koniec września. Wciąż trwają spory wielu piwoszy, czy cieszyński browar nadal należy do Grupy Żywiec, czy też na tyle odciął pępowinę od firmy-matki, że można go uznać za zupełnie oddzielny byt? Jakkolwiek by na to nie patrzeć w Cieszyńskim Browarze Zamkowym po dziś dzień warzone są piwa z portfolio GŻ (Brackie, Brackie Mastne, Żywiec Porter, Żywiec APA), więc jakieś tam układy istnieją. Tak się akurat składa, że nowy Żywiec Saison także powstał w Cieszynie, dokładnie na tej samej warzelni co Sezonowe Cieszyńskie! Zwykły zbieg okoliczności? No fucking way! Wiele osób podejrzewa jakiś szwindel i sądzi, że obydwie nowości to jedno i to samo piwo, choć nieco różniące się „cyferkami”. Sam mam pewną wątpliwość gdzie leży prawda, więc pos…

OWOCOWE LOVE Czarne

Gdzieś w okolicy lata Browar Na Jurze wypuścił Owocowe Love Czerwone, którego nie dane mi było skonsumować. Niedawno ów przybytek poszedł za ciosem, wydając na świat ciemne wcielenie tego piwa, dodatkowo okraszając je szczyptą bakterii kwasu mlekowego. Mamy więc tu klasyczny przykład owocowego Sour Ale! Co prawda w tym momencie nie jest to już żadne novum na polskim rynku, ale i tak propsy się należą, choćby za sam niezwykle odważny i ciekawy koncept.
Oprócz tych małych, skubanych żyjątek w piwie tym znalazły się soki (dodane na etapie fermentacji) z czarnej porzeczki, czarnego bzu oraz aronii. Za tą ostatnią zbytnio nie przepadam, ale jakoś to zdzierżę. Na dokładkę mamy tu nowozelandzki chmiel Pacific Gem na goryczkę i nowalijkę w postaci aromatycznego Huell Melon, który ostatnio robi się coraz popularniejszy. Przyznacie, że zapowiada się niezwykle ciekawie??

Iście różowa piana może i nie wygląda zbyt zachęcająco, ale przynajmniej mamy dowód, że soki były dodane na etapie fermentac…

SALVADOR

Seria piw z wąsem z Browarów Regionalnych Wąsosz to niewątpliwie ciekawa i atrakcyjna oferta dla każdego (brodatego, czy też nie) beer geeka. Ostatnim piwem z zarostem jest Salvador w stylu Smoked Coffe Stout.
Inspiracją dla tego trunku jest oczywiście Salvador Dali – słynny hiszpański malarz, surrealista, często, gęsto uznawany za dziwaka i ekscentryka. W zasypie tego specjału znajdziemy między innymi słód jęczmienny wędzony bukiem, a także słód żytni czekoladowy. Wiele razy powtarzam, że nie jestem wielkim fanem stoutów, jednak gdy dany egzemplarz może mnie zaskoczyć jakimś specjalnym dodatkiem, to chętniej się na niego skuszę. Tak też było i tym razem. Zobaczcie sami, czy wąsaty jegomość spełnił pokładane w nim nadzieje. 

Salvador przywitał mnie całkiem miłą dla oka pianą. Beżowa, niezwykle drobna i puszysta pierzynka może nie była nad wyraz okazała, jednak jej trwałość jest iście mistrzowska! Skubana opada naprawdę w żółwim tempie, powolutku odsłaniając niezwykle obfite i urodzi…

REBEL Z CORNELIUSA RAZY TRZY

Wiem, że lato skończyło się już jakiś czas temu, ale mimo to ostatnio sprawdziłem dla Was trzy typowo letnie piwa – radlery (jak chcecie to możecie mnie za to ukamienować). Mam tu na myśli najnowsze wypusty od Corneliusa marki Rebel, którą swego czasu swoim nazwiskiem firmował były Wielki Mistrz Bractwa Piwnego, czyli Marek Suliga. Rzeczone trunki to kolejno radlery o smaku coli, liczi oraz rabarbaru&jabłka. Trzeba przyznać, że jest to dość oryginalna propozycja, no może z wyjątkiem tej o smaku coli, wszak mamy już z tej serii Lecha i Okocimia. Dla mnie sprawa jest o tyle ciekawa, że uwielbiam liczi, no i rabarbar też (ciasto z rabarbarem – pycha!). Nie mogłem więc nie spróbować..., a najlepsze jest to, że wcale tego nie pożałowałem :)
Rebel Cola Mix
ALK.2,2% (napój o smaku cola 55%, piwo jasne pełne 45%). Piana – średnio wysoka, drobna, puszysta, barwy ecru. Opada szybko, nie zostawiając po sobie nawet cienia śladu na szkle. Barwa – brązowa jak każdy napój typu cola. Zapach

POLSKIE BROWARY - Carlsberg Polska

Z góry uprzedzam komentarze wszelakich typów purystów językowych – wiem, że Carlsberg Polska to nie jest browar, lecz grupa piwowarska. Nie mniej jednak na moim blogu piwa z poszczególnych koncernów piwowarskich wrzucam do jednego wora, bez rozkminiania z którego browaru pochodzi dany wywar. Zgodnie więc z moimi zasadami w dziale Polskie Browary opisuję producentów napoju z pianką, których liczba piw na blogu osiągnęła min. 25. No i właśnie jakiś czas temu przekroczyłem ową liczbę, jeśli chodzi o trunki opatrzone logiem Carlsberg Polska.
Carlsberg Polska Rok założenia 2001 Prezes Tomasz Bławat Główna lokalizacja Brzesko Właściciel Carlsberg Breweries (Dania) Logo
Carlsberg Polska to polski koncern piwowarski, którego głównym i zarazem jedynym udziałowcem (czyt. właścicielem) jest duński gigant Carlsberg Breweries A/S, zajmujący obecnie czwartą lokatę na świecie pod względem wielkości producentów piwa. Grupa CP powstała w 2001 roku z połączenia browarów w Brzesku, Szczecinie, Sierpcu i Wr…