sobota, 12 grudnia 2015

TENCZYNEK IMPERIAL STOUT

Ostatnimi czasy jest u nas spory urodzaj na mocarne piwa typu RIS, czy Baltic Porter. Co prawda już parę ładnych miesięcy temu przestałem liczyć polskie RISy, bo zwyczajnie brakło mi już palców (mimo, że mam ich o jeden więcej niż płeć piękna ;p). A pamiętam jak jeszcze nie tak dawno temu jaraliśmy się Dziadkiem Mrozem z Artezana (pierwszym w kraju imperialnym Stoutem).
Odrestaurowany i uruchomiony na nowo Browar Tenczynek, chcąc dotrzymać kroku rodzimym craftowcom, także dorobił się własnego RISa, co odbiło się dość szerokim echem wśród piwnej społeczności. Tenczynek zaczynał przecież tak skromnie (Lager i Marcowe), a jeszcze w pierwszym półroczu działalności podaje ludziom na talerzu imperialnego Stouta! Mając na uwadze moce produkcyjne tego przybytku i jego szeroką dystrybucję z całą dozą pewności można założyć, że będzie to najbardziej dostępny polski Russian Imperial Stout! :D


Piwo pieni się niemiłosiernie obficie. Beżowa czapa jest niezmiernie drobna, zupełnie jakby ktoś potraktował ją azotem. Drobna i niezwykle puszysta pierzynka nie bez kozery wywołuje skojarzenia z bitą śmietaną. Jeśli do tego dołożymy kosmiczną wręcz trwałość i sowity lacing, no to już rączki same składają się do oklasków ;)
Tuż po przelaniu w szkiełku ukazał się czarny jak smoła kolor, który nawet pod światło nie przepuścił ani promyka.
Teraz dopiero się zacznie. Biorę pierwszy łyk. Imperial Stout z Tenczynka miękko i gładko sunie po przełyku, lekko go rozgrzewając. Od razu dają o sobie znać słody żytnie, bo ciecz jest dość gęsta i oleista. Na pierwszym planie spotykamy owoce w czekoladzie, coś jakby wiśnie, suszone śliwki i rodzynki. Dzięki temu po każdym łyku mam wrażenie, że zjadłem przed chwilą pralinki, typu wedlowskie Baryłki. Uczucie to dodatkowo wzmaga delikatny, acz całkiem wyraźny udział alkoholu, który jednak nie jest jakiś nieprzyjemny, za to subtelnie rozgrzewający. Idźmy dalej. Poza morzem gorzkiej czekolady mamy tu jeszcze trochę nut kawowych, wyraźnie palone słody, szczyptę mocnego kakao oraz nieco chmielu w tle. Finisz został obsadzony umiarkowaną goryczką, która jest krótka i nie zalegająca, jednakże ma ona lekki podtekst alkoholowy. Sumarycznie jednak piwo jest bardzo smaczne i złożone.

Zapach na szczęście wcale od smaku nie odstaje. Nie ma tu żadnych problemów z intensywnością. Na pierwszy ogień idzie mleczno-gorzka czekolada, płynnie przechodząca w rejony niezbyt mocnej kawy i ciemnych, lekko palonych słodów. Nieco dalej pojawiają się nader przyjemne suszone owoce, czyli śliwki, rodzynki, a także garść wiśni i czarnej porzeczki. Niestety drepcze im po piętach dosyć wyraźna woń alkoholu, kojarząca się po części ze słodkim winem owocowym, a po części z mocniejszymi, szlachetnymi trunkami. Nie jest to jednak jakaś mocno uprzykrzająca życie wada, po prostu tak mocne piwo wymaga długiego leżakowania.
RIS z Tenczynka to kawał solidnego i zdecydowanego piwa, które nie bierze jeńców. Pełnia jest wprost zabójcza, od pierwszej do ostatniej kropli czuć jego ciężar, gęstość i solidną słodową podbudowę. Nad wyraz treściwe piwo jest o dziwo nieźle pijalne, bacząc na jego moc i 24% ekstraktu. Co prawda balans mógłby być nieco lepszy (goryczka niezbyt daje radę udźwignąć tak obfite słodowe ciało), ale i tak całość sprawia bardzo dobre wrażenie. Z całą pewnością czas grał będzie tylko na jego korzyść.
Jakbym miał jednym zdaniem podsumować to piwo, to powiedziałbym, że jest to intensywny, bogaty, gęsty i likierowaty trunek o czekoladowo-owocowym charakterze, podsyconym rozgrzewającym udziałem alkoholu.
Brawo Browar Tenczynek!
OCENA: 8/10
CENA: ok. 9ZŁ
ALK.9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.05.2016
BROWAR TENCZYNEK (BRJ)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz