piątek, 4 grudnia 2015

ANSTADT NA MIODZIE GRYCZANYM

Browar Staropolski jaki jest każdy widzi. Daleko mu do nowej fali, chodź lada chwila ma się to zmienić, bowiem na rynku pojawi się obiecująca seria piw „Piwna Mapa Świata”. Na chwilę obecną jednak prym wiodą tam jasne lagery, tudzież posmarowane większą lub mniejszą ilością miodu.
Anstadt to najbardziej prestiżowa (czyt. najdroższa) linia piw browaru ze Zduńskiej Woli i jest to niejako hołd złożony Zenonowi Anstadtowi, który był założycielem tego przybytku. Browar ten posiada tak dużą ilość piw miodowych w swojej ofercie, że aż trudno mi to ogarnąć. Naliczyłem ich co najmniej pięć (tak, pięć!), a może jest ich i więcej! Nie wiem na co, aż tyle, ale w politykę browaru to ja się mieszać nie będę.
W każdym bądź razie fajne jest to, że podają ilość użytego miodu, gdzie punktem wyjściowym jest 30gram na litr piwa. Niektóre miodziaki z oferty są „podwójnie miodowe”, czyli mają 60gram/litr, a mój dzisiejszy Anstadt to iście królewska liga – 90gram miodu na litr piwa! Czy, aby przypadkiem potrójnie doładowany miodem trunek nie będzie zbyt słodki i zamulający? Zaraz się przekonam. 


Piwo nalewa się z bujną czapą zwartej, gęstej i sztywnej piany o białej barwie i dość drobnej strukturze. Co ważne jej trwałość jest nad wyraz duża – długo musiałem marznąć na dworze, by zmieścić resztę piwa. Piana wspaniale i wyraźnie krążkuje, co tylko potwierdza jej szlachetny rodowód.
Kolor tegoż napitku jest bardzo ładny i przyjemny dla oka. Jest to (a jakże!) miodowy i nader mętny odcień – brak filtracji plus miód robi swoje.
Później obwącham to „cudo”, czas na pierwszy łyk... Cholercia... jest słodko, bardzo słodko, zdecydowanie za słodko! Ratunku! Tego właśnie się obawiałem. Piłem już przecież dość słodkawe Zduńskie Miodowe, gdzie zawartość miodu wynosiła 30gram na litr, a tu jest go przecież trzy razy więcej! Miód tak zdominował smak, że ciężko wyczuć tu coś więcej. Chyba jest karmel oraz delikatna słodowość w tle, zahaczająca o zbożowo-biszkoptowe klimaty. O chmielu można sobie jedynie pomarzyć, podobnie rzecz się ma z goryczką, której nawet z mikroskopem tu nie znajdziecie. Całość nieludzko słodka i ulepkowata, choć obiektywnie muszę stwierdzić, że cholernie naturalna. Widać, że miód gryczany, to nie byle jaki miód.

W aromacie ów pszczeli wyrób nie jest już tak nachalny i obezwładniający, nie mniej jednak wciąż jest go tutaj sporo. Świeży i naturalny miodek nieźle współgra z dosyć przyjemnym słodem, niuansami chlebowymi i ulotnym karmelem w tle. O ile się nie mylę błąka się tam również niewielka nuta trawiastego chmielu (o dziwo!). Już z daleka widać, że zapach jest niewspółmiernie lepiej zbalansowany niż smak i w sumie nawet mi się podoba, bo miód już tak nie dominuje i nie trzeba się tak doszukiwać pozostałych aspektów.
Piwo jest pełne w smaku i nieludzko treściwe. Miodowa słodycz niemal zwala z nóg, co przekłada się na stosunkowo niską pijalność. Wyraźnie brakuje tu balansu, choćby cienia jakiejś goryczki or something. Tymczasem jednowymiarowość spędza nam sen z powiek, trunek pije się ciężko i topornie, choć nie można odmówić mu naturalności. Pytanie tylko, po co robić tak nadnaturalnie słodkie i zamulające piwo? Sam aromat jest całkiem w porządku, natomiast smak... OMG!
OCENA: 5/10
CENA: nieznana (paczka od producenta)
ALK.5,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 28.08.2016
BROWAR STAROPOLSKI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz