piątek, 18 grudnia 2015

URSA NO GURU

Dzisiaj napiję się piwa z Ursa Maior. Wiem, że to brzmi dosyć nadzwyczajnie, ale zaraz wszystko wytłumaczę.
Bieszczadzka Wytwórnia Piwa ponad półtora roku nie gościła na tym blogu, w zasadzie z bardzo prozaicznego powodu. Po prostu w mojej okolicy pewnego pięknego dnia piwa z tego browaru przestały interesować hurtowników, a być może nieco wcześniej sklepikarzy i w końcu samych konsumentów. Ponoć Ursa Maior wówczas dużo straciła na jakości swoich produktów, chociaż ja myślę, że udział miał w tym także pewien shitstorm na FB. Chodzi o pewną dyskusję klientów z włodarzami browaru, dotyczącą jakości bieszczadzkich trunków. Ech... stare dzieje.
Ostatnio chyba niemal wszystkie sklepy (jak jeden mąż) ponownie skierowały wzrok i zainteresowanie w stronę Wielkiej Niedźwiedzicy. Wystarczyło wypuścić na rynek RISa! Na szczęście nie byle jakiego RISa, bo nie dość, że naprawdę tęgiego, to jeszcze na belgijskich drożdżach. Tym samym Ursa Maior dała piwnej gawiedzi pierwszego polskiego Belgian Russian Imperial Stouta!


No Guru nalewa się ze średniej wielkością pianą o przeuroczej, głębokiej barwie beżu. Piana jest drobna i puszysta, jednak opada, powiedziałbym dość szybko. Po dojściu do domu (jakieś 50 metrów) już niewiele z niej zostało.
Piwo jest czarne i nieprzejrzyste, jednak widywałem w swoim żywocie jeszcze bardziej czarniejsze trunki. Wysycenie raczej nie wymyka się wszelakim standardom – jest niskie i takie właśnie ma być.
Smak został zdominowany przez mleczną czekoladę, tudzież słodkie pralinki nasączone niewielką ilością alkoholu. Chciałoby się, by w tych pralinkach były jakieś owoce, jednak w tym temacie nie jest za różowo. Jak na RISa to trochę mało tu suszonych owoców, które zostały stonowane do naprawdę niskiego poziomu. Jest za to szczypta kawy (ale takiej zbożowej), nieco przypraw oraz sporo ciemnych, lekko palonych słodów, które wnoszą tutaj sporo ciała. W tle pałęta się niezbyt mocna goryczka, będąca wypadkową palonego zboża i alkoholu (chyba koniaku). Etanol jest wyraźnie obecny, a im cieplejsze piwo staje się bardziej dokuczliwy. Sumarycznie średnio mi się to podoba.

Aromat jest wyraźnie przyprawowy, widać że belgijskie drożdże odwaliły kawał dobrej roboty. Nie mniej jednak chyba wolę tradycyjne podejście do tego tematu, bowiem czuję tu goździk, kardamon, cynamon oraz nieco imbiru, przez co całość kojarzy mi się z jakimś piernikiem, a to nie jest fajne. Poza tym mamy tu słodką czekoladę, anyż, brązowy cukier, ciemne, przypiekane słody, karmel oraz odrobinę kawy zbożowej. Depcze im po piętach wyraźna alkoholowa woń, która niestety nie wywołuje u mnie przyjemnych konotacji. Zapach jest mocno rozbudowany, nie znaczy to jednak, że dostaję orgazmu z tego powodu. Cholernie brakuje mi tutaj (suszonych) owoców, które są przecież domeną każdego rasowego RISa. Całość jest bardzo chaotyczna i nieułożona. Czarno to widzę.
Piwo ma dość gęstą fakturę, jest bardzo pełne w smaku i nader treściwe. Baling i słodycz czujemy z nawiązką, co niestety ujemnie przekłada się na pijalność tego napitku. Miałem poważne problemy z opróżnieniem całego sniftera. Tej nieciekawej sytuacji sprzyja niezbyt mocna i alkoholowa goryczka, która dodatkowo jest nieco tępa.
Miało być tak pięknie, ale niestety nie wyszło. Mimo optymalnych parametrów wiele rzeczy do siebie tutaj nie pasuje, dzięki czemu piwo sprawia wrażenie niedopracowanego, chaotycznego, nieułożonego, a być może nawet przekombinowanego.
Innymi słowy kasa poszła się jeb..!
OCENA: 5/10
CENA: ok. 13ZŁ
ALK.9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 29.02.2016
BIESZCZADZKA WYTWÓRNIA PIWA/URSA MAIOR

4 komentarze:

  1. Miałem bardzo podobne odczucia odnośnie tego piwa :/

    OdpowiedzUsuń
  2. koincydencja zdarzeń jest zastanawiająca :) Dzisiaj przy okazji spraw służbowych odwiedziłem urocze miasteczko Leska. Wspomniany browar leży raptem parę kilometrów dalej więc nie mogłem sobie odmówić. Co prawda urocza Pani namawiała mnie na te napój ale w dniu dzisiejszym skusił mnie Podróżnik i Śnieg na Beniowej. Wielki smakoszem nie jestem ale mi bardzo smakują. Polecam.
    P.S. Wspomniana niewiasta twierdzi, że ponoć wysyłają piwa przez swój sklepik internetowy (??!!) wiec może to być sposób na dotarcie do ich trunków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem o tej internetowej sprzedaży. A miasto nazywa się Lesko, nie Leska ;)

      Usuń
    2. zgadza się - Lesko. W pośpiechu błąd się wkradł. Dzięki za czujność. A w uzupełnieniu, wieczór zakończyłem Renegatem - black ale. Super piwko - polecam.
      Na temat browaru Ursa słyszałem wiele sprzecznych opinii. Sam nie miałem, do wczoraj, okazji sprawdzić. Może miałem farta i trafiłem na ich lepszy okres. Chyba będę musiał skosztować tego RISA

      Usuń