No i mamy kochany piąteczek. Piątunio mój ulubiony. Może trochę mniej ulubiony dla tych, którzy mają akurat nockę, ale co tam. Ważne, że łykendem już pachnie. Pachnie wiksą i piwami. Świętem Porteru Bałtyckiego pachnie. Wódką nawet czasem pachnie. No, ale ja nie o wódce, tylko o piwie rzecz jasna. To nie na tym blogu ludzie. Wódka jest be , a piwo jest cacy ;) Fajnie, że na tym świecie są jeszcze persony, które lubią pomagać. Tak bezinteresownie, tak po prostu. Nic z tego nie mając. Dzięki takim ludziom, a konkretnie jednemu człowiekowi w me ręce trafiło dziś takie oto piwo – Porter Galicyjski z Browaru Pilsweizer. Tak, tak, kolejny ‘bałtyk’ na naszym rynku. Mało znany i zapewne na razie mało dostępny. Wątpię, czy któryś piwny bloger wziął go do tej pory na warsztat. Grudniowa nowalijka z Grybowa (czy może raczej z Siołkowej) to tradycyjny porter jest. Bez żadnych dodatków, udziwnień. Klasyka. 22° Plato, ponad 9% alko. Szacun. Szacun dla tego piwa i dla tego Pana, co mi to p...