Moje kochane piwoludki przyszedł czas na test piw śliwkowych. Dlaczego akurat śliwkowych? A dlaczego nie? A tak na poważnie,to jest to pokłosie niedawnego wpisu, gdzie porównywałem dwa piwa wiśniowe . Skoro mogę wiśniowe, to mogę i śliwkowe. Śliwkowych udało mi się zebrać trochę więcej, dlatego ukazuje się to w formie mini testu. Można rzec, iż piw o tym smaku nie brakuje, ale to tylko pozory. Tak naprawdę nie zdołałem uzbierać więcej niż pięć obecnych tu w teście. Oczywiście moim zamysłem było, aby w teście znalazły się piwa z browarów „regionalnych”. Nie szukałem wśród typowego kraftu, aczkolwiek nie sądzę, abym znalazł tam zwykłego lagera z dodatkiem soku ze śliwek, czy tam miąższu. To by było zbyt proste piwo dla naszych rzemieślników. Tak samo nie szukałem wśród tych wszystkich koncernowych radlerów, reddsów, desperadosów, ale również wydaje mi się, że nie znalazłbym takowego. Bojan Śliwkowe już nie istnieje, Lubuskie Śliwkowe także już nie jest produkowane, tak więc wincy...