Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Browar Bednary

SHORT TEST: Saint Satanislav z Browaru Bednary

Prolog: Święty Satanislav ma już swoje lata. Mało kto już pamięta jego premierę. Ale co tam. Liczy się tu i teraz. Zresztą z takimi piwami nie ma się co spieszyć. Czas jest ich sprzymierzeńcem :) O co kaman: Kiedyś był to torfowy RIS, teraz jest zwykły imperialny Stout beż żadnych dodatków. Receptura była zmieniana chyba więcej niż jeden raz. Kiedyś było 8% alko i 22º Blg, później 9,5%, a obecnie jest 10% etanolu, a ekstraktu bodajże 24 Plato. Przy okazji tych „szlifów” gdzieś po drodze dodano także kartonik. Wdzianko: Czarne jak kret po wędrówce przez kopalnię węgla kamiennego. Piany brak. Kichawa mówi: Najs, najs , ale bez fajerwerków, czy innych wodotrysków. Piwo pachnie słodko, deserowo, wybitnie czekoladowo i kakaowo. Są pralinki, mleczna czekolada, kawa zbożowa, opiekane słody. W tle trochę wanilii, karmelu, cukru trzcinowego oraz melasy. Jadaczka mówi: No fajne, fajne piwko. Dosyć stylowe. W miarę palone, ale nie zadziorne. Kawusia ze śmietanką, lekko palone sło...

AMPOLIROS Barley Wine. Klasyka też może być smaczna

„No i znowu ta nudna recenzja. Oj Piotrek, kiedy Ty w końcu coś zmienisz? Kiedy w końcu zaczniesz nagrywać jakieś filmiki?” - Tak, a później będziecie robić ze mnie beke, żem pijany darł mordę na otwarciu nowego multitapu, czy lokalu firmowego…. ;p Tak więc bezpieczniej jest już pisać farmazony o piwach niż robić z siebie pośmiewisko przed kamerą. Zwłaszcza z moją aparycją. Dziś na warsztat wjeżdża Ampoliros z Browaru Bednary. Klasyczne barli łajno bez żadnych udziwnień. Rzadko pijam piwa Rafała Łopusińskiego, ale jak już coś wrzucę na ruszt, to raczej nigdy tego nie żałuję. Piwko od jakiegoś czasu stało sobie zasłonięte innymi trunkami. Po cichaczu wyszło już z terminu, ale mając na uwadze solidne parametry, myślę że miesiąc po dacie nie wpłynie negatywnie na odbiór. Jeśli już, to wręcz przeciwnie :) Zrywam kapsel i ciecz wędruje do szkła. Miluśkie to dla oka. Jakieś takie czerwonawe, miedziane, czy może rubinowe. Sam nie wiem. Pianka niewysoka, ale nader puszysta i...

NUCLEAR DISARMAMENT - RIS z solą morską i ostrygami

Kolejny risik na blogu (jeszcze kilka mam w zanadrzu). Nuclear Disarmament się zwie. Jego autorem jest Browar Bednary, czyli Rafał Łopusiński i spółka. Bardzo sympatyczny gościu muszę przyznać. Człowiek orkiestra. Jakby powiedziała moja babcia: „do tańca i do różańca”. Ale nie o różańcach miało być, a o piwie.   Mój dzisiejszy specjał zostało sklasyfikowany jako Pacific Imperial Stout z dwóch powodów. Po pierwsze do piwa został dodany wywar z ostryg pacyficznych (zapewne ten sam, co w Osteroidzie – klasycznym Stoucie ostrygowym). Po drugie jako dodatek do tanku powędrowała sól morska. Ale nie byle jaka sól. Jest to tzw. kwiat soli zbierany ręcznie raz w roku, wiosną na terenach parku narodowego we Francji. Mówi się na nią kawior wśród soli morskiej. Taka sytuacja. Postarali się w tych Bednarach, nie ma co… Z tymi ostrygami też chłopaki nie idą na łatwiznę. Kupują żywe ostrygi i sami robią z nich wywar! Nie ma chodzenia na skróty. Do pełni rzemiosła brakuje jeszcze tylko ...

OSTEROIDA

Z okazji 800 lajków na fanpejdżu bloga mam dla Was zupełnie wyjątkowe i odjechane piwo. Jest nim Osteroida z Browaru Bednary, czyli niemal mityczny i pożądany przez wszystkich piwoszy Stout Ostrygowy. Jest to bardzo rzadki styl piwa i to nie tylko w Polsce, ale nawet na świecie. Odkąd tylko zacząłem się interesować światem piwa moim marzeniem było napić się takiego wywaru. Aż w końcu dziś to marzenie się ziściło :) Szczerze powiem, że nie mam zielonego pojęcia jak smakują, albo pachną ostrygi, bowiem nigdy ich nie jadłem. Co prawda jakieś owoce morza czasem się wszamało, ale nie przypominam sobie, aby to były rzeczone skorupiaki. Do uwarzenia Osteroidy w rzeczy samej użyto prawdziwych, żywych ostryg! Poza tym w składzie znalazły się także ostre papryczki i sól morska. Chcąc, nie chcąc, czytałem kilka opinii na temat tego napitku, więc mniej więcej wiem, czego się spodziewać. Generalnie ponoć samych ostryg się raczej   nie wyczuwa, a bardziej wodę morską, tudzież sól morską. N...

ŁOWICKIE POLISH STOUT

Browar Bednary to polski król stoutów . Ile już wypuścili różnych interpretacji stoutu pewnie sami nawet nie wiedzą, ale wyraźnie widać, że mocno sobie upodobali te czarne trunki. Łowickie Polish Stout to bodajże najnowsze dzieło Rafała Łopusińskiego, które zostało podpięte pod ten, typowo kojarzony z Irlandią styl piwa. Jakiś czas wcześniej na rynku pojawiło się Łowickie Stout – mimo bardzo podobnej nazwy, nie są to te same piwa. Zadaniem niniejszego specjału z pewnością nie jest szokowanie smakiem, czy z księżyca wziętymi dodatkami, których tu po prostu nie ma. Jest to typowo klasyczny reprezentant stylu, gdzie całą robotę ma robić kombinacja ciemnych słodów i polskich najpopularniejszych odmian chmielu – lubelski, marynka i sybilla.  Polish Stout z Bednar jest czarny jak górnik po ośmiu godzinach pracy. Co prawda w specjalnym przewężeniu tego specjalistycznego szkła, widać ciemno brązową barwę, ale przecież nie sędziuję na konkursie, tylko siedzę w domu na kanapie. ...

ŁOWICKIE SMOKED PALE ALE

Ostatnio jakoś nie mogłem znaleźć czasu na piwne recenzje – a to zajęty weekend, a to nadmiar pracy, czy w końcu konieczność publikacji innych tekstów. Popełniłem przez to bodajże najdłuższą przerwę w tej formie aktywności blogowej od początku istnienia Piwa Naszego Powszedniego. Shame Piotrek, shame . Piwne degustacje kontynuuję od Łowickiego wędzonego ‘pejl ejla’ z Browaru Bednary rzecz jasna. Nie jest żadna nowość i w zanadrzu mam zdecydowanie nowsze piwko od Pana Łopusińskiego, ale akurat ten egzemplarz moim zdaniem wystarczająco długo przeleżał już w mojej piwnicy, a tak jak już kiedyś mówiłem, nie pijam piw po terminie, jeśli piwo nie nadaje się do leżakowania. Swoją drogą piwa wędzone mogą kojarzyć się Wam raczej z ciemnymi trunkami (porter, stout), no może za wyjątkiem coraz popularniejszego ostatnio grodzisza, a tu mamy piwko jak sama nazwa wskazuje – jasne, tudzież blade. I wbrew pozorom nie jest to żaden biały kruk w temacie wędzenia. Warto bowiem pamiętać, że właściwie...

ALE SIEKIERA!

Stouty są jednym z tych niewielu gatunków piwa, za którymi zbytnio nie przepadam (no chyba, że mam przed sobą genialnego RISa). Nie pomoże nawet fakt, że dosypano do nich kawy, laktozy, wanilii, papryczek chili, ketchupu, czy innego ustrojstwa. Oczywiście piłem w swoim marnym żywocie wiele różnych przedstawicieli tego stylu i potrafię je docenić, dając odpowiednią do klasy piwa notę. Wspomnę w tym miejscu chociażby o Coffee Stoucie z Kormorana, który jest klasą samą w sobie. Ale Siekiera z Browaru Bednary jest właśnie ichnim stoutem kawowym, który wyróżnia się tylko tym, że brak mu jakiegokolwiek wyróżnika ;p Nie będę tutaj zbytnio owijał w bawełnę, bo nie czytałem jeszcze żadnej recenzji tej kwietniowej nowości, którą zakupiłem u samego Rafała Łopusińskiego (pozdrawiam Rafał) na Targach Piwowary w Łodzi. Zatem mam niezmącony umysł i świeże podejście do tematu.  Bednarowska świeżynka przywitała mnie średnio obfitą czapą jasnobrązowej piany. Jest ona dość gęsta i zbit...

HOP ARTIFACT

Dzisiaj miałem wielką ochotę napić się jakiegoś dobrego piwka, koniecznie czegoś z nowości. Wybór mógł być tylko jeden – Hop Artifact w stylu Cascadian Dark Ale z Browaru Bednary. Nie dość, że CDA/ Black IPA to jeden z moich najulubieńszych rodzajów piwa, to z pewnością mało kto je jeszcze pił – jego premiera odbyła się tydzień temu podczas Targów Piwowary w Łodzi. I ja tam byłem, jadłem, piłem i..... W Łodzi bodajże trzykrotnie częstowałem się próbką (125ml) tego piwa, tak bardzo mi smakowało. Zresztą mało było innych ciekawych piw, ale to już inna kwestia. Faktem jest, że Targi trwały trzy dni, a piwa tego zabrakło już drugiego dnia. Sam widziałem dość długie kolejki Homo Sapiens spragnionych nowalijki z Browaru Bednary. Hop Artifact jest tradycyjnym Black IPA, próżno szukać w nim jakichś odjechanych dodatków typu pył księżycowy, sproszkowany róg jednorożca, odchody diabła tasmańskiego, czy krew smoka wawelskiego. Jedyną rzeczą o której mógłbym tu wspomnieć, to wywodząca się ...

ŁOWICKIE PALE ALE

ALK.4,7%. Browar rzemieślniczy Bednary nieźle sobie poczyna na krajowej scenie craft . Piw robią dużo, niejednokrotnie ciekawych i niespotykanych, jak choćby pierwszy w kraju stout ostrygowy. Nie mniej jednak z perspektywy mieszkańca względnie południowej Polski stwierdzam, że w dalszym ciągu jest problem z dostępnością wyrobów z Bednar, które na pewno należą do czołówki naszego rodzimego piwowarstwa (a przynajmniej ja tak uważam). Wiem, że o rynek lokalny zawsze dba się najlepiej, ale inne zakątki kraju też nie chcą być traktowane po macoszemu. Trochę pochwaliłem, trochę ponarzekałem, więc teraz możemy już przejść do degustacji ;> Mam przed sobą piwo w stylu, który u nas bije na głowę swoją popularnością pozostałe nowofalowe crafty (chyba nawet AIPA mu nie podskoczy). American Pale Ale to lekki, rześki, niekiedy sesyjny, cytrusowy i wyraźnie gorzki jasny ejl , odpowiednio doprawiony jankeskimi lupulinami. W rzeczy samej Łowickie Pale Ale jest właśnie takim piwe...

ŁOWICKIE OATMEAL ALE

ALK.5%. Ze względu na słabą dostępność rzadko kiedy mam okazję skonsumować coś z rzemieślniczego Browaru Bednary, a szkoda bo widzę w nim potencjał. Dlatego też, jak tylko nadarzy się jakaś okazja – biorę co jest pod ręką. I tym sposobem niedawno stałem się właścicielem dwóch piw Łowickich. Jednym z nich jest Oatmeal Pale Ale , czyli jasne piwo górnej fermentacji z dodatkiem płatków owsianych. Trochę może dziwić taki stan rzeczy, bo przecież płatki owsiane kojarzą się niemal wyłącznie z Oatmeal Stoutem , który jest piwem czarnym jak smoła. Browar Bednary jednak postanowił pójść pod prąd i uwarzył jasnego ałtmila . Jestem szczery do bólu, więc przyznam się Wam, że piłem to piwo na Krakowskim Festiwalu Piwa . Wówczas mi smakowało, chociaż obiektywnie muszę stwierdzić, że w tamtym momencie odczuwałem już trudy całodniowej degustacji ;> Cholernie podobają mi się te regionalne etykiety z Bednar, ale dlaczego do jasnej ciasnej nie podają pełnego składu?! Mam prawo wiedzie...

ŁOWICKIE AMBER ALE

ALK.5%. Dziś jest dla mnie dzień szczególny – po raz pierwszy na blogu (w końcu!) ląduje piwo z Browaru Bednary. Tym piwem jest American Amber Ale . Rzemieślniczy Browar Bednary znajduje się w miejscowości o tej samej nazwie. Jeśli ktoś nie wie gdzie to jest, to już wyjaśniam: Bednary to mała wieś ok. 10 km na wschód od Łowicza. Niestety kamieniem się nie dorzuci ;p Piwowarem i zarazem szefem jest tam Rafał Łopusiński, który swoją karierę zaczynał jako piwowar domowy. Nie mogę powiedzieć, że znam Rafała, ale miałem sposobność z nim trochę porozmawiać na Krakowskim Festiwalu Piwa . Naprawdę jest to bardzo miły i sympatyczny człowiek. Etykiety zdobiące piwa z Bednar są ładne, schludne, wykonane z dobrej jakości papieru i przede wszystkim spójne (poza piwem Ale Ciacho). Motywem przewodnim jest łowicki wzór ludowy, kojarzący mi się z wycinanką lub serwetką. Całość wygląda fajnie i bardzo regionalnie. Łowickie Amber Ale zachwyca czerwonawą barwą, coś pomiędzy głęboką mi...