poniedziałek, 29 października 2012

FORTUNA MIODOWE

ALK.5,6%. Dzisiaj kontynuuję serię piw opatrzonych szyldem Fortuna. Myślę, że miodowa odsłona tego piwa sprawdzi się przy takiej aurze za oknami.
Duży plus dla browaru za podanie wielu informacji na kontrze. Znajdziemy tu informację o temperaturze podania, rodzaju szkła do picia, sugestię aby łączyć to piwo z mięsnymi daniami. Jest także garść marketingowego „opisu” piwa. Niestety tradycyjnie już brak info o ekstrakcie i pełnym składzie. Jest za to taki oto tekst: „Choć nie jest to piwo do picia na co dzień, pasuje do każdej okazji”. Nie sądzę, aby to był najlepszy rodzaj reklamy jaki widziałem. 


Do degustacji użyłem pokala (zgodnie z instrukcją) z Kolekcji Specjalności. Trunek posiada ciemny burgundowy kolor, pod światło ciemno rubinowy. Na szczycie uformowała się niewielka, drobno ziarnista piana barwy ecru. Już po nalaniu nie było jej dużo, a po minucie prawie w ogóle.
Trunek jest średnio wysycony, ale większe wysycenie byłoby z pewnością nie na miejscu.
W zapachu palmę pierwszeństwa dzierży naturalny pszczeli miód, tuż za nim podążają cudowne prażone słody, słodki karmel i odrobina winnych owoców i palonych orzechów w tle. No, no całkiem nieźle.

sobota, 27 października 2012

MAĆKOWE MALINOWE

ALK.5,5%. Często powtarzam, że nie przepadam za piwami o smaku owoców. Wynika to poniekąd z tego iż 90% dostępnych na rynku piw smakowych nie nadaje się do picia, lub są tak żałośnie słabe, że nie warto po nie sięgać.
Maćkowe Malinowe już dłuższy czas zerkało na mnie z półek sklepowych błagalnym wzrokiem, aż w końcu powiedziałem sobie „one kozie death”. W końcu do odważnych świat należy! 


Po przelaniu do szklanki drobna piana urosła do średnich rozmiarów, niestety zdecydowanie nie była duszą towarzystwa. Szybko zredukowała się do cienkiej obwódki, nawet nie brudząc przy tym szkła.
Piwo jest mętne, posiada dziwny do określenia kolor, jakby herbata zmieszana z miodem.
Maćkowe Malinowe pachnie oczywiście malinowo. Słodki syrop malinowy przytłacza swoim ogromem pozostałe aromaty, jakimi są niuanse miodowe, guma balonowa oraz inne czerwone owoce. O dziwo poziomi chemizacji w zapachu, został w jakiś tajemniczy sposób zredukowany do minimum.

czwartek, 25 października 2012

GNIEWOSZ KOŹLAK

ALK. 6%. Dziwny jest ten dzisiejszy bohater zwany niesłusznie koźlakiem, wszak tradycyjny koźlak musi posiadać minimum 16% ekstrakt, tymczasem Gniewosz ma tylko 14,1%. Kolejna sprawa, że do końca nie wiadomo, gdzie Browar Gontyniec warzy to piwo. Kiedyś był to ponoć Browar Krajan, dzisiaj chyba Czarnków, ale nie jestem pewien. Mniejsza z tym, pora otworzyć butelkę i spróbować. 


Brązowo-rubinowy trunek sympatycznie wygląda w pokalu, zdobi go sporych rozmiarów, beżowa piana o grubych ziarnach i średnim tempie opadania. Co nieco brudzi szkło.
Gniewosz Koźlak pachnie naprawdę fajnie, tradycyjne palone słody, sporo słodkiego karmelu i kandyzowany cukier, dopełniane są przez cienie orzechowe oraz skórkę ciemnego razowego chleba. Całość wypada dosyć słodko i chyba właśnie tak powinno być.
Wysycenie moim zdaniem idealnie trafione, nie za mocne i nie za słabe.

poniedziałek, 22 października 2012

SWEET COW

ALK.5%. Słodka Krowa to moje drugie piwo z AleBrowaru. Styl jaki reprezentuje to milk stout, czyli stout z dodatkiem laktozy – cukru występującego w mleku ssaków.
Piwo posiada rzucającą się w oczy różową etykietę. W ogóle etykiety AleBrowaru są jakieś dziwne. Postacie na nich występujące są nierzeczywiste i wyimaginowane, tym samym przykuwają uwagę swoją oryginalnością. Mają one charakter obrazkowy, taki jak na początku miała Pinta, ale tamte mi się bardziej podobały. Myślę, że z czasem AleBrowar dojrzeje, co pociągnie za sobą zmianę etykiet na mniej kontrowersyjne. 


Sweet Cow nalało się praktycznie bez piany, nie licząc milimetrowej beżowej warstewki, która zresztą i tak zniknęła po chwili.
Kolor to klasyczna, stoutowa czerń. Nasycenie bardzo niskie, czuć niemal jakby się piło wodę z kranu, a nie piwo.
Zapach jest dość nikły, przeważają kawowo-karmelowe elementy, wspierane przez lekkie czekoladowe cienie i lekko palone słody. Słodyczy mleka, czy śmietanki nie odnalazłem. 

sobota, 20 października 2012

MIŁOSŁAW MARCOWE

ALK.6%. Obrodziło nam tej jesieni w piwa marcowe. Jest to już drugi (a może nawet i trzeci, jeśli dołożyć do tego Ciechana) reprezentant tego stylu w ostatnim czasie. W sumie nie powinniśmy się dziwić, wszak oktoberfestbier jest piwem sezonowym warzonym głównie w marcu, a konsumowanym od jesieni właśnie.
Dzisiejsze piwo jest kontynuacją w miarę udanej serii piw Miłosław i posiada z nich chyba najładniejszą etykietę. Ale cóż z tego, przecież etykiety się nie pije, a o tym jak wypada piwo w kwestiach organoleptycznych przedstawiam poniżej. 


Miłosław Marcowe ubrane jest w jasno miedzianą barwę, wieńczy go średnich rozmiarów piana o dość grubej strukturze i białym odcieniu. Minimalnie brudzi ona szkło, ale jej trwałość pozostawia wiele do życzenia.
Piwo pachnie słodkawo, jak na tacy dostajemy aromaty słodowe oraz lekki kwasek. Nie byłoby tak źle, gdyby nie obecność etanolu w bukiecie. Nie ma tego dużo, ale przy tej mocy nie powinno mieć to miejsca.
Niestety w smaku również czuć i to dosyć wyraźnie alkohol, można mieć wrażenie, że sączymy jakiegoś 8 procentowego mocarza! Tego naprawdę się nie spodziewałem.

czwartek, 18 października 2012

ROWING JACK

ALK.6,2%. W końcu stało się nieuniknione, dzisiaj „zostałem rozdziewiczony” przez drugi browar kontraktowy w Polsce – AleBrowar. Z różnych względów dopiero teraz sięgam po piwo z tego browaru, a przecież piwa są dostępne już od maja! Ba! Co tu dużo mówić, w kraju mamy już trzeci browar kontraktowy - Antidotum. W tych czasach, gdzie dużo się dzieje na polskiej scenie piwnej, ciężko być ze wszystkim na bieżąco, ale jak mówi znane powiedzenie: co się odwlecze, to nie uciecze. 


Wszystkie piwa od AleBrowaru są niefiltrowanymi i niepasteryzowanymi ejlami (nazwa zbiorcza piw górnej fermentacji).
Wiosłujący Jacek to IPA, która posiada wg producenta, aż 80 IBU!!! Tak więc duży szacun.
Piwo koloru herbacianego, przyozdabia niska, biała i raczej drobna pianka. Troszkę oblepia ścianki oraz utrzymuje się na powierzchni niczym rozbitkowie z Titanica. Wysycenie wręcz idealne, wyraźne, ale nieprzeszkadzające.
Zapach marzenie – piwo pachnie rajskimi owocami, coś jakby drink z mango, liczi, awokado, ananasów, cytryn, pomarańczy i wielu innych. Dopiero na drugim planie eksponuje się lekki słód, ślady żywicy, a także niewielkie muśnięcie sosnowe. Klamrą spinającą całość są w tym przypadku nuty chmielowe. Cholercia...Jack wymiata!

wtorek, 16 października 2012

CIECHAN NASZ JUBILAT

ALK.6,8%. Każdy już zapewne wie, że Nasz Jubilat jest piwem jubileuszowym z okazji dziesięciolecia Browaru Ciechan....bla, bla, bla... Każdy pewnie też wie, iż oficjalnie browar nie podaje jaki styl prezentuje ów trunek – koledzy po fachu twierdzą, że jest to märzenbier. Chociaż jak dla mnie to trochę za dużo tu mocy, jak na piwo marcowe. Ocenę pozostawiam czytelnikom. 



Nowy Ciechan posiada ciemnozłoty lub jak kto woli blado bursztynowy kolor (zdjęcie nie oddaje w pełni rzeczywistości). Grubo pęcherzykowata piana, która się pojawiła nie jest zbyt obfita, nie brudzi szkła i opada szybciej niż Chuck Norris kopie z półobrotu ;>
Piwo jest dość nisko wysycone, ale jeśli to ma być marcowe to wszystko jest w porządku.
Trzeba się nieźle nawąchać, żeby wyczuć coś oprócz typowego słodowego kręgosłupa. Mnie się udało i stwierdzam, że rolę żeber pełnią tutaj chmielowe cienie oraz aromat mokrego kartonu! Niezbyt to wszystko fajne i jakoś nie mam ochoty tego wąchać.

sobota, 13 października 2012

ZŁOTE LWY

ALK.5,6%. Już dawno nie piłem nic z Ambera, więc dziś na klawiaturę wziąłem dosyć popularne i znane piwo z tejże warzelni. Jak wam się podoba zmiana etykiety, jaka została wprowadzona w tym roku? (Stara etykieta). Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że obecna pozłacana etykieta lepiej pasuje do stylu piwa. Tamta czarna przywodziła na myśl jakiś ciemny trunek, a tymczasem w środku siedział sobie jasny lager. Zapewne nie jeden nieświadomy piwosz się na to nabrał. 


Pokaż kotku co masz w środku?(lew to taki duży kotek ;>).
Piwo Złote Lwy jak sama nazwa wskazuje jest złote. Piana urosła do średnich rozmiarów, lecz szybko zredukowała się do milimetrowej warstewki, posiada średnią ziarnistość i nieznacznie brudzi ścianki.
Mimo intensywnego aromatu Złote Lwy nie są jakimś szczególnym napitkiem. Piwo pachnie lekkim kwaskiem, z dużą ilością słodu i z minimalnym dodatkiem chmielu oraz zbóż. Świeży zapach, ale właśnie w ten sam sposób pachnie ponad połowa polskich lagerów!

czwartek, 11 października 2012

BELFAST

ALK.6,5%. Znacie to piwo? Głupie pytanie, ten co go nie zna, nie powinien nazywać się piwoszem, ani żadnym innym znawcą, czy też pseudoznawcą piwa. Belfast uwarzony po raz pierwszy w 1997 roku bardzo szybko zyskał przychylność amatorów złocistego trunku. Zauważając ten trend włodarze Browaru Jabłonowo zwiększyli woltaż z 6,5% do 8,1%. Nie wiem, może chcieli trafić do szerszego grona klientów? Niestety pociągnęło to za sobą obniżenie jakości piwa. Sprzedaż z roku na rok zaczęła spadać. Właściciele obudzili się dopiero w 2010 roku, kiedy dotarło do nich, że zmiana parametrów piwa była błędem. Powrócili więc do starej receptury oraz zmienili stronę wizualną i tak oto mamy nowego „starego” Belfasta.
Kilka lat temu piłem pierwotną wersję tego piwa, ale szczerze mówiąc nic z tego nie pamiętam. 


Nowy Belfast generuje dość gęstą, mieszanoziarnistą pianę koloru ecru, w piękny sposób oblepia ona ścianki, ale niestety szybko opada. Po kilku minutach została po niej tylko niewielka obręcz.
Ciemnobrązowy kolor, pod światło rubinowy, ewidentnie odstaje od czarnego wzorca jaki powinien posiadać stout. A przecież na etykiecie wyraźnie pisze strong irish stout.
O tym, że to piwo nie jest stoutem świadczą również następne argumenty.

poniedziałek, 8 października 2012

BRACKIE

ALK.5,5%. Bracki Browar Zamkowy z Cieszyna jest unikatowy z kilku powodów. Po pierwsze jest on starszy niż reprezentatywny browar w Żywcu. Po drugie wyposażenie browaru jest trochę „średniowieczne” np. otwarte kadzie fermentacyjne i zbiorniki leżakowe, co oczywiście ma swoje zalety i jest bardzo rzadkim zjawiskiem w Polsce. Po trzecie jest tu warzony Grand Champion Festiwalu Birofilia. Jest jeszcze kilka mniej ważnych powodów, o których nie będę już wspominał. 
Brackie jest piwem typowo regionalnym i rzadko można go spotkać poza Śląskiem Cieszyńskim. Zaraz się przekonam czy jest w tym piwie jakiś gram wyjątkowości.


Piwo zaskoczyło mnie tuż po przelaniu do szklanki, jego bursztynowa barwa wprawiła mnie w niemały zachwyt. Po lagerze spodziewałem się dużo jaśniejszego koloru.
Niestety kiepska piana o drobnej strukturze i szybkim tempie opadania, z miejsca wywołała u mnie zgoła odmienne uczucia. W kwestii wizualnej więc piwo wypada na zero.
Średnie, nie gryzące wysycenie pasuje jak ulał. Jest obecne, wyraźne, ale nie szczypie w język i nie przeszkadza w odbiorze.

sobota, 6 października 2012

ŁOMŻA PODKAPSLOWE

ALK.6%. Nowe piwo z Łomży, które z pewnością będzie się wyróżniać na półce sklepowej, dzięki etykiecie stylizowanej na starą i jaskrawym barwom. Osobiście kupiłbym w ciemno, zostałbym złapany na marketingowy haczyk, jakim bez wątpienia jest szata graficzna butelki oraz szelmowski tekst na etykiecie. A w środku tak naprawdę czai się niefiltrowany i niepasteryzowany lager, refermentujący w butelce, czyli z osadem drożdżowym na dnie. Jak na Łomżę to i tak nieźle, ale przecież wytrawni piwosze wiedzą, że nie jest to żaden nowy i przełomowy styl piwa, który tak naprawdę nie wnosi nic nowego do zjawiska określanego mianem piwnej (r)ewolucji w Polsce. 


Browar Łomża nigdy nie był mistrzem świata w pianie i tym razem nie jest inaczej. Grubo ziarnista, niska czapeczka białej pianki szybko zniknęła z powierzchni piwa.
Żółto-pomarańczowy odcień i duże nasycenie gazem to kolejne cechy, które możemy dostrzec gołym okiem.
Przyjemny lekko słodowy zapach mile łechce nozdrza, czuć także niewątpliwą świeżość, jaka bije z tego piwa. Obecne są tu również aromaty drożdżowe, lekko słodkie biszkopty i minimalny kwasek w tle. Widać, że szczegóły są dopracowane, zapach pierwsza klasa.

czwartek, 4 października 2012

RACIBORSKIE MIODOWE

ALK.5%. Nie pytajcie mnie, które to już piwo miodowe opisuję, bo naprawdę nie wiem. Ja po prostu lubię piwa miodowe (chociaż chyba najbardziej lubię koźlaki, dark lagery i weizeny). Nie mam tu na myśli słodkich ulepków, tylko prawdziwe miodziaki, gdzie miód jest tylko dodatkiem, przyprawą.
Dotychczas tylko raz miałem styczność z browarem z Raciborza i na pewno nie było to wczoraj. Dzisiaj postanowiłem rozszerzyć mój panel degustacyjny o ten właśnie browar.

Raciborskie Miodowe wcale nie pachnie jak typowe piwo miodowe, w głównej mierze odczuwam znaną z lagerów słodową nutę i słodkawe biszkopty. Aromat miodu ledwo wyczuwalny, nie wiedząc jakie to piwo mógłbym w ogóle o nim nie wspomnieć (siła sugestii, której nie doceniamy). Niezbyt intensywny i mało wyrazisty ten zapach.
Piwo jest dość blade jak na miodowe, określiłbym je jako jasnozłote i delikatnie opalizujące. Drobno ziarnista, biała piana fajnie oblepia ścianki, ale opada w szybkim tempie. Nasycenie jest niskie, takie nieprzeszkadzajace. Mogłoby być nawet delikatnie wyższe, ale to też jest ok.

wtorek, 2 października 2012

KONSTANCIN CZARNY DĄB

ALK.7.5%. Zauważyłem jakiś czas temu, że bardziej smakują mi piwa ciemne, aniżeli jasne. Taki stan rzeczy był nie do pomyślenia jeszcze 3 lata temu. Unikałem ciemniaków niemal jak ognia! Wszystko co czarne kojarzyło mi się z kawą, a ja kawy bardzo nie lubię i w ogóle nie piję. Widać więc, że piwne gusta nie są stałe i zmieniają się wraz z wiekiem, doświadczeniem i osobistym „piworozwojem”.
Czarny Dąb ma w składzie prażoną cykorię i prażonego buraka cukrowego, są to składniki, które na co dzień nie mają nic wspólnego z piwem. Moje kubeczki smakowe już nie mogą się doczekać, więc... szklanki w dłoń! 


Na wstępie przywitała mnie beżowa, grubo ziarnista piana, której niestety było bardzo malutko. Po kilku minutach odeszła w zapomnienie. Żółta kartka już na starcie.
Piwo jest czarne, ale na pewno nie najczarniejsze z czarnych. Pod światło widać bardzo ciemny burgund. Optymalne, czyli dość niskie wysycenie niweluje na szczęście drobną wpadkę z pianą. Zapewne chodziło o to, by nie zakłócać zbytnio smaku.
W zapachu mamy tradycyjne prażone słody, słodki karmel, ślady czekolady oraz aromaty kawy zbożowej. Kolaż buraka cukrowego i cykorii objawia się właśnie jako zapach kawy zbożowej. Całość może się podobać, ale ja spodziewałem się trochę większej egzotyki.