Patrzcie jakich dożyliśmy czasów – internet mamy w każdym telefonie, po torach „pędzi” Pendolino, niemal każdy ma swój samochód, mamy jakieś tam autostrady, stadiony, wieżowce w stolicy, Energylandię i wiele innych „dóbr”. W świecie piw jest tak samo. Dziś już nikogo nie wzrusza piwo o ballingu 25º. Ba! Już nawet 30º Plato nie wywołuje większego ślinotoku u birgików (no dobra, u mnie wywołuje!). Skoro tak, to pora wziąć się w końcu za naprawdę tęgi kaliber. Srogi i ekstremalnie mocny. Taki, przy którym Żubr, czy inny Harnaś sika po nogach na sam jego widok. Mowa tu o potężnym Barley Wine 30º z Browaru Węgrzce Wielkie. I tu powinna nastąpić długa cisza, bo dla mnie jest to jeden z browarów-zagadka. Wiem o nim naprawdę niewiele – browar powstał w połowie 2016 roku i mieści się w wiosce o rzeczonej nazwie (rzut krowim plackiem od Wieliczki). Nigdy nie piłem nic z tego browaru i nie potrafię wymienić z pamięci nazwy choćby jednego piwa. Wiem natomiast, że wszystkie produkowane tam t...