Browaru BeerLab (z Łozisk pod Piasecznem) za bardzo nie znam, dlatego postanowiłem dać mu drugą szansę. Niebywale przeciętnie wypadł ichni sour z marakują, toteż mam nadzieję, że Piaseczyńskie Leśny Lager zmaże tą, może niewielką, ale jednak plamę. Myślałem na początku, że jest to piwo w stylu Baliosa, Foresta od Nepomucena lub Miłosława Sosnowego, ale gały niemal wyszły mi z orbit, gdy odkryłem w jak wielkim błędzie żyłem. Niby leśny lager, ale tak naprawdę lasu to to piwo nie widziało. No, chyba że przez okna browaru, o ile tenże akurat stoi między drzewami. Czytam ci jak skład, a tam aromat naturalny z rokitnika i aromat naturalny z jałowca! Owszem, może to nic wielkiego, z pewnością nie trucizna i już kilka polskich browarów „uraczyło” nas takimi dodatkami, ale ja mówię krótkie i stanowcze „nie”. Skoro to kraft, czyli rzemiosło, to nie powinno się chadzać na skróty. Trzeba było wziąć te gałązki świerku, sosny, czy innego jałowca i wrzucić je do kadzi lub też przefiltrować pr...