wtorek, 30 stycznia 2018

MOJA PIWNICZKA: 4-LETNI WITNICKI PORTER


"Moja Piwniczka" to regularny cykl degustacji porządnie wyleżakowanych piw (minimum 4-letnich), które pojawiają się na blogu mniej więcej raz na miesiąc w okresie jesienno-zimowym.


Dziś kolejna odsłona „Mojej Piwniczki”. Zapewne spora część z Was z językiem na brodzie wyczekuje kolejnego wpisu z tej serii. Tak samo jak ja, jesteście ciekawi jak czas zmienił kolejne piwo. Czy stało się lepsze, niż świeża wersja? Czy stało się wręcz odwrotnie? Jak już wiecie z tym bywa różnie, raz w poprzek, raz podłużnie… ;p
Porter Witnicki to bardzo rzadko spożywane przeze mnie piwerko. Częściej już sięgam po Black Bossa, choć z nim również jest mi nie po drodze. Swoją drogą ponoć jest to jedno i to samo piwo, więc nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić.
Porter bałtycki jest taką perełką w koronie Browaru Witnica, słynącego przecież z całej palety wad swoich wyrobów - masełko, DMS, metal, siarka, w sumie z pół tablicy Mendelejewa się tu znajdzie. Oczywiście „czarne złoto” z Witnicy nie należy do czołówki polskich porterów bałtyckich. Broń Boże! No, ale z drugiej strony piwem złym nie jest i basta. Spokojnie można je wypić bez najmniejszego grymasu na twarzy. Tak naprawdę ciężko jest mi wskazać drugie piwo z tego browaru, o którym mogę powiedzieć to samo. Dlatego też jestem podwójnie ciekawy jak wypada ponad czteroletni egzemplarz Witnickiego Porteru?


Producent
Browar Witnica
Termin ważności
09.09.2014
Wiek (miesiące)
49
Zawartość alkoholu (%)
8,5
Ekstrakt (°Blg)
18,1


Piwo w szkle wygląda całkiem ładnie. Puszysta, jasno beżowa czapa jest naprawdę sowita, gęsta i dość drobno pęcherzykowa. Opada powoli i długo cieszy oko, osadzając się na ściankach. Ciecz sprawia ciemno brązowe wrażenie, w zasadzie to niemal czarne, jednak pod światło można dojrzeć śliczne rubinowe przebłyski. Za taką prezencję spokojnie należy się czwórka z plusem :)


W smaku jakieś oszałamiającej pełni nie ma, ale i w sumie nie może być, bo to przecież dolna granica widełek dla porterów bałtyckich. Piwo sprawia dosyć lekkie wrażenie, ale wodniste nie jest. Nie ma nawet o tym mowy. Dominuje w nim mleczna czekolada, która weszła w spółkę z delikatną kawą zbożową, ciemnym słodem, karmelem i pralinkami. Gdzieś tam w oddali majaczy szczypta lukrecji, cukru trzcinowego, melasy i pieczywa razowego. Jest słodko, nawet bardzo można rzec. Niewielka palona goryczka na niewiele się tu zdaje. Wysycenie jest spore, ale na szczęście trunek szybko się odgazowuje. Piwo smakuje dobrze, ale w sumie w ciemno chyba bym się nie kapnął, że to czteroletni napitek. Naprawdę praktycznie wcale nie odnalazłem w nim typowych śladów utlenienia. Jego wiek co najwyżej mogą zdradzać nieznaczne echa suszonych owoców, które przecież i tak występują w niektórych świeżych porterach bałtyckich. Sam alkohol natomiast jest całkowicie ukryty. Nic nie grzeje, nic nie pali, nie piecze. Świetna sprawa.

niedziela, 28 stycznia 2018

SHORT TEST: Kustosz 100% Chmiel Lubelski z Biedronki




Prolog: 100% Chmiel Lubelski to grudniowa nowość wśród biedronkowych Kustoszy. Piłem to już dwa razy i po krótkim namyśle postanowiłem wziąć je na warsztat. Zobaczmy z czym to się je ;p
O co kaman: A bo ja wiem? Zwykły jasny lager w bezzwrotnej butelce do kupienia tylko w ‘biedrze’ (jak wszystkie Kustosze). Chmielony tylko i wyłącznie chmielem Lubelskim.
Wdzianko: Piwo ładne, złociste, ale nie jakieś bardzo blade, klarowne. Pieni się jak wściekły rottweiler! Piana bardzo obfita, ale sakrucko nietrwała. Opada w tempie szybszym niż spust migawki w moim Olympusie.
Kichawa mówi: Piwo pachnie świeżo i w miarę intensywnie. Mamy tu przyjemny słodowo-chmielowy mariaż, okraszony jasnym pieczywem, wyraźnymi akcentami świeżo skoszonej trawy i zielonymi liśćmi tytoniu. Daleko w głębi majaczy bardzo subtelna ziemistość, co nie jest żadną wadą.
Jadaczka mówi: W miarę rześki to napitek. Słodowo-biszkoptowo-chlebkowy, z lekką nutką trawiastego chmielu w tle. Goryczka znikoma, ale balans nie najgorszy (słodkie nie jest). Wysycenie dość spore, ale mi pasuje. Pełnia odpowiednia do ekstraktu (11,4ºBlg). Naprawdę niezłe. Wchodzi gładko i bez oporów :)
Komu mogę polecić: Wujkowi Józkowi ze Swornychgaci i cioci Genowefie z Zadupia. Babci Frani z Wypiździejewa także ;)
Epilog: To naprawdę jest dobre piwo! Byłbym w siódmym niebie, gdyby wszystkie ‘jasne pełne’ koncerniaczki tak smakowały i tak pachniały. Może nie ma tu jakiejś wielkiej złożoności, ale i nie musi być. To zwykłe, proste piwo, ale przynajmniej ma jakiś smak i aromat. Gdyby była tu jakaś sensowna goryczka, byłbym w stanie nazwać to nawet Pilsem.

OCENA: 7/10
CENA: 1.99ZŁ (Biedronka)
ALK. 5,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 14.12.2018
BROWARY BROK (VAN PUR)

czwartek, 25 stycznia 2018

Q&A - Wszystko co musisz wiedzieć o najnowszym Too Young To Be Herod od Artezana



Dzisiaj coś z innej beczki. To znaczy właściwie z tej samej, ale w zupełnie innym wydaniu (mam nadzieje, że fajniejszym) – recka w formie Q&A. Sam sobie zadaję pytania i sam na nie odpowiadam ;p Zaczynamy!

Q: Co to jest za piwo?
A: Too Young To Be Herod od Artezana (Christmas Orange Stout 2017). Jest to bodajże czwarta już edycja tego piwa.
Q: Artezan co roku wypuszcza to samo piwo?
A: I tak i nie. Generalnie cały czas jest to FES z ziarnami kakaowca i skórką pomarańczy, ale czasem coś im strzeli do łba i dodadzą czegoś extra.
Q: Na przykład czego?
A: W tej edycji jest to cynamon cejloński, a w którymś tam roku były to ziarna tonka.
Q: A co to za cholerstwo jest ta tonka?
A: Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem.
Q: Czy prawdą jest, że obecna warka jest najgorszą ze wszystkich?
A: Krążą w sieci takie pogłoski.
Q: Czemu ludzie tak jarają się tym stałtem? Mówię o poprzednich warkach.
A: Nie mam kurna bladego pojęcia, bo wcześniejszych edycji nie piłem.
Q: Dlaczego ten FES jest taki drogi?
A: Też chciałbym wiedzieć. Może zapytamy wujka gugla


Q: Czy w najnowszej wersji czuć dodatki?
A: Skórki pomarańczy i cynamonu praktycznie ni ma. Kakało jedynie daje radę.
Q: Czy piwo ogólnie jest dobre?
A: Jakieś takie wodniste jest, płaskie w gębie, takie grzeczne i odarte z uczuć. Sumarycznie może i nie jest jakieś tragiczne, choć oczekiwałem więcej doznań po tylu dodatkach i 18,5ºBlg.
Q: Co Cię najbardziej w tym piwie wkurwia?
A: Zerowe nasycenie, które sprawia, że chwilami nie wiem już, czy piję piwo, czy jakąś chłodną wodnistą kawę parzoną w zeszłym tygodniu.
Q: A co Cię najbardziej w nim cieszy?
A: Doskonale ukryty alkohol. Nie czuję ani krzty etanolu! Można łoić wiadrami :D
Q: Czy to prawda, że każdy pryszczaty nastolatek z dostępem do sieci może sobie obejrzeć seks-taśmę z Kim Kardashian?
A: Noom! Chcesz linka? ;)
Q: Lepiej się to piwo wącha, czy pije?
A: Zdecydowanie lepiej się wącha. Zapaszek jest naprawdę zajefajny – kakałko, lekka kawusia, palone słody, lukrecja, karmel, toffi, szczypta popiołu i takie tam…
Q: Poleciłbyś znajomym najnowszego Heroda?
A: Panie, ale nie za takie piniondze! Za tyle hajsu, to można wyczaić dwa zajebiste krafty.
Q: Co byś w tym piwie zmienił?
A: Zrobiłbym z tego porządnego RISa. Hy hy hy…
Q: Czy właściciel tego bloga jest pojebany?
A: Nie. On tylko tak wygląda ;)
OCENA: 6/10
CENA: ok 15ZŁ
ALK. 8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.03.2018
BROWAR ARTEZAN