sobota, 29 czerwca 2013

CORNELIUS BANAN


ALK.3%. Od bardzo dawna nie piłem nic z marki Cornelius. W sumie to dlatego, iż wszystkie piwa z tej serii już „obskoczyłem”, nie licząc dwóch najnowszych wynalazków: bananowego i cytrynowego. Owe piwa trafiły na półki sklepowe na początku grudnia ubiegłego roku. Piwa smakowe na zimę?! Nie ma co, wstrzelili się w porę roku, niczym zezowaty snajper w cel!
Pomijając ten drobny szczegół, osobiście cenię sobie Corneliusowskie hybrydy, ponieważ ich podstawą jest piwo pszeniczne, które wprost uwielbiam. Moje zaciekawienie potęguje również fakt, że piwo o smaku bananowym to istny ‘biały kruk’ wśród piw. Do tej pory tylko raz piłem jakieś tam banana beer i to z zagranicy. 


Bananowy Cornelius po przelaniu ukazał wzorowo mętny, pomarańczowo-żółty odcień. Jednak jak na – bądź, co bądź – piwo pszeniczne generuje niezbyt wysoką pianę, o białej barwie i średniej wielkości pęcherzach. W dodatku już po kilku minutach ślad po niej zaginął.
Wysycenie jest na sporym poziomie, wyraźne, perliste i przyjemne dla podniebienia.
W zapachu palmę pierwszeństwa dzierżą silne nuty słodu pszenicznego, wsparte delikatnym sokiem bananowym i niuansami drożdżowymi. W tle coś jakby minimalne goździkowe klimaty. Całościowo jest to bardzo przyjemny, intensywny i złożony aromat. Miło się go wącha.

środa, 26 czerwca 2013

KUGUAR


ALK.6,5%. Dzisiaj w końcu postanowiłem skonsumować piwo przywiezione z tegorocznej Birofilii. Kuguar miał swoją premierę pod koniec marca, więc nie jest to jakaś nowość w stylu breaking news.
‘Kolaboranci’ stworzyli sobie już całkiem nie mały „zwierzyniec” tymi swoimi piwami. Był już Kruk, Shark (Rekin), Kawka, Borsuk, Kangaroo (Kangur), Orka, Renifer, Sęp oraz Miś. Kuguar (inaczej puma) jest dziesiątym ich piwem, reprezentuje znany już w Polsce styl American IPA (AIPA), który ma u nas niezbyt liczną, lecz silną obsadę. Jak zatem wypada na tle konkurencji?


Już na wstępie muszę dać małą naganę za kiepską, wręcz beznadziejną pianę. Jest ona bardzo niska, posiada mieszanej wielkości pęcherze, białawy odcień i bardzo szybko znika. W minimalnym stopniu brudzi szkło.
Kuguar to jasno bursztynowe, lekko mętne piwo o stosunkowo niskim wysyceniu. Preferowałbym odrobinę więcej tych bąbelków.
Zapach jest raczej mało intensywny jak na „kolaborantów”. Mamy tu podany jak na tacy mariaż owoców tropikalnych i aspektów sosnowo-świerkowych. Gdzieś tam głęboko w tle majaczy aromat żywicy i kwaśnych cytrusów. Jak na AIPA to trochę niewyraźny ten zapach i niezbyt ułożony. Stwierdzam jednak, że po ogrzaniu tylko zyskuje.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

PODRÓŻE KORMORANA - AMERICAN IPA


ALK.6%. No, tego to jeszcze nie grali! Kormoranowy podróżnik z południowych Niemiec przeleciał przez Atlantyk i wylądował w Stanach Zjednoczonych.
American India Pale Ale (AIPA) z Browaru Kormoran zaskoczyło nawet największych marzycieli, wizjonerów i fantastów ze świata piwa. Ludzie snuli różne domysły, co będzie drugim piwem z serii Podróże Kormorana, ale takiego posunięcia mało kto się spodziewał. Rzecz jasna nie jest to pierwsza polska AIPA, lecz pierwsza z tak dużego i znanego browaru, posiadającego tak szeroką dystrybucję.
50000 hektolitrów rocznie to w sumie, co najwyżej średniak na naszym rynku, ale to i tak więcej niż warzy np. Browar Racibórz, Browar Południe, Browar Na Jurze, czy Konstancin. 


Dzisiejszy bohater nosi wzorowy bursztynowy uniform, ozdobiony średnio obfitą czapą kremowej piany, która posiada mieszanej wielkości pęcherze i dość przeciętnie lepi się do ścianek. Opada w średnim tempie, mogłaby trochę dłużej cieszyć wzrok.
Wysycenie oscyluje wokół średniego poziomu, jak dla mnie idealne do stylu piwa.
Zapach to klasyka gatunku – tropikalne owoce oraz kwaśnawe cytrusy zmieszane z aromatem lasu, sosny i żywicy. Wszystko fajnie, ale intensywność mogłaby być ciut większa.

piątek, 21 czerwca 2013

MIEDZIANA DZIEWICA


ALK.5,2%. W ostatnich miesiącach w naszej kochanej ojczyźnie pojawiło się kilka nowych browarów. Bodajże najnowszym na tą chwilę jest kontraktowy Browar Piwoteka, który swoje dzieła warzy w Pivovaria Mini Browar w Radomiu. Ojcem tego przedsięwzięcia jest nie byle kto – Marek Puta. Inicjator takich piw jak Dziadek Mróz i Czerwony Kapturek z Artezana, czy B-Day Pinty i AleBrowaru. Ten „człowiek orkiestra” (taki polski Louis de Funes) zaczął od sklepu z piwem Piwoteka, później pojawił się słynny Pub Piwoteka Narodowa, w grudniu zeszłego roku ruszył sklep internetowy, a jakiś miesiąc temu Browar Piwoteka! Zapomniałem wspomnieć jeszcze o blogu.... Widać więc, że pan Marek chwyta się wszystkiego co ma jakiś związek z piwem. W kolekcji brakuje mu chyba jeszcze tylko muzeum piwa ;> Naprawdę wielki szacun dla tego człowieka. 


Rzeczone piwo to Extra Special Bitter (ESB) – górnofermentacyjne, mocno goryczkowe ale.
Etykieta jest bardzo oryginalna, co ciekawe nie ma tu kontry, ani żadnej krawatki. Rysunkowa Miedziana Dziewica jest zupełnie naga, nie licząc pasa cnoty na jej biodrach....
Mimo moich usilnych prób piwo nalało się zupełnie bez piany. Nie ma choćby nawet milimetra białego puchu!
Nie wiem, czy nazwa trunku miała z założenia sugerować kolor piwa, bo rzeczywistość jest zgoła odmienna. Dziewica odziana jest w mętną, brązowo-brunatną szatę. Nie wygląda to zbyt apetycznie.
Nasycenie dwutlenkiem węgla jest dosyć niskie. Zapach nie grzeszy intensywnością, odnalazłem w nim lekkie słodowe nuty, przeplatane delikatnymi niuansami chmielowymi. W tle subtelne owocowe echa i odrobinę kwiatów.

środa, 19 czerwca 2013

IV CZĘSTOCHOWSKI KONKURS PIW DOMOWYCH


Tak jak pisałem w poprzednik wpisie, w ubiegły weekend zaliczyłem dwie imprezy o piwnym charakterze. W sobotę byłem na Birofili w Żywcu, a w niedzielę brałem udział w IV Częstochowskim Konkursie Piw Domowych Bractwa Piwnego, organizowanym przez Częstochowski Krąg Lokalny Bractwa Piwnego oraz Częstochowską Organizację Turystyczną. Oczywiście nie występowałem jako uczestnik, lecz....(uwaga) jako sędzia!!!
Czwarta edycja owego konkursu była podzielona na dwie części. Pierwsza część odbyła się w sobotę 8 czerwca w Piwiarni i była oceniana przez tzw. Komisję Branżową. Druga część konkursu miała miejsce na Festiwalu Sztuki Kulinarnej „Aleja Dobrego Smaku” w centrum Częstochowy.

8 czerwca w Piwiarni (siedziba Częstochowskiego Kręgu Lokalnego Bractwa Piwnego) zebrała się Komisja Branżowa w składzie: Rafał Kowalczyk (Browarzyciel), Marek Suliga (Wielki Mistrz Bractwa Piwnego), Grzegorz Bartosik (Browar Czenstochovia), Michał Kopik (Piwodziej, Piwny Garaż), Sara Maluchnik (Przewodnicząca Częstochowskiego Kręgu Lokalnego BP) i Michał Mielczarek (sędzia PSPD, Bractwo Piwne). Trzy pierwsze osoby oceniały piwa w kategorii Weizenbock, a pozostali skupiali się na Octoberfestbier/Marcowe. Do konkursu zgłoszonych zostało 14 pszenicznych koźlaków oraz 17 piw marcowych.
Zwycięzcami w kategorii Weizenbock okazali się:
  1. Michał Barancewicz (68pkt/100)
  2. Arkadiusz Suchecki (62pkt)
  3. Adam Czogalla (59,3pkt)
W kategorii Octoberfestbier zwyciężyli:
  1. Konrad Kurek (75,7pkt/100)
  2. Jacek Stachowski (57pkt)
  3. Stanisław Szeliga (56,3pkt)
Zwycięzcy obu kategorii otrzymali pamiątkowe statuetki, laureaci trzech pierwszych miejsc przywieźli do domów również okolicznościowe dyplomy, a nagrodą główną w Kategorii Weizenbock jest możliwość uwarzenia przez zwycięzcę w Browarze Restauracyjnym Czenstochovia piwa, opartego na jego autorskiej recepturze! Ponadto za zajęcie miejsc na podium przyznane zostały różne bony na zakupy i vouchery o wartości od 100 do 50zł, ufundowane przez internetowe sklepy piwowarskie i nie tylko.
Wiadomo, że to nie to samo co Birofilia, która swoim rozmiarem przytłacza wszystkie konkursy, ale i tak uważam, że warto brać udział w konkursie w Częstochowie. O głównej nagrodzie z pewnością marzy nie jeden piwowar domowy!

poniedziałek, 17 czerwca 2013

FESTIWAL BIROFILIA 2013


Tak to już w życiu bywa, że czasem przez ponad pół roku wieje nudą, a czasem w jeden weekend zaliczam dwie piwne imprezy. Tak też się stało i tym razem.
W sobotę 15 czerwca byłem naocznym świadkiem drugiego dnia Festiwalu Birofilia – ponoć największego piwnego festynu w Polsce i jednego z największych w Europie. 

Wejście główne na teren Festiwalu

Na Festiwalu warto było odwiedzić Aleję Piw Świata, a w niej ponad 500 marek piwa w kilkunastu stylach piwnych; stoiska piwowarów domowych i browarów rzemieślniczych, a także wysłuchać licznych prelekcji znanych osobistości ze świata piwa. Oprócz tego w namiocie kolekcjonerskim można było pooglądać i kupić wszystkie akcesoria o tematyce piwnej, od szkła, po kapsle i podkładki, a ci co wcześniej pobrali bileciki (darmowe) czekało zwiedzanie Browaru Żywiec z przewodnikiem wraz z pokazem palenia słodu do Porteru Żywieckiego. Ale to tylko otoczka, ponieważ głównym celem Festiwalu jest wyłonienie zwycięzcy Konkursu Piw Domowych, Konkursu Piw Rzemieślniczych oraz Konkursu Etykiet Piw Domowych, a finałem finałów jest ogłoszenie Grand Championa Birofilii 2013.
Dwa lata temu również miałem przyjemność uczestniczyć w tej imprezie i dzięki temu już mniej więcej wiedziałem co gdzie jest, co jest warte zobaczenia, odwiedzenia, itd.

Wyjście z Muzeum Browaru

Tak więc, już na wejściu wiedziałem, że muszę zaopatrzyć się w żetony (1 żeton=2zł), aby móc skosztować piw ze stoisk piwowarów domowych, browarów rzemieślniczych, czy z Alei Piw Świata. W pozostałych miejscach można było płacić gotówką.
Od razu powiem, że miałem mocno ograniczone fundusze, więc musiałem zwracać wielką uwagę na co przeznaczam owe żetoniki. I tak na początek w ruch poszły stoiska piwowarów domowych, gdzie udało mi się skosztować ok. 10 próbek piw (jedna próbka to 125ml piwa) i porozmawiać z Wojciechem Szałą z nowego browaru kontraktowego Szałpiw. Tuż obok były stoiska browarów rzemieślniczych, gdzie skupiłem się w sumie tylko na  Browarze Domowym Widawa i jego kilku piwach, m.in. na nowym piwie Magic Donington '93 uwarzonym w stylu ESB, które de facto zajęło drugie miejsce w Konkursie Piw Rzemieślniczych! Do domu zakupiłem butelkę Kuguara :)

piątek, 14 czerwca 2013

REBEL - Lager Miodowy


ALK.6%. Niestety, albo raczej stety, to już ostatnie piwo z serii Rebel. Nie mogło się oczywiście obejść bez ‘piwa pierwszej potrzeby polskiego społeczeństwa’, czyli miodowego.
Jak do tej pory żadnej rebelii, buntu, czy przewrotu to ja tu nie zauważyłem. Może niedowidzę? Piwa są co najwyżej średnie, lub troszkę powyżej. Zaczynam się poważnie zastanawiać, czy użycie takiego słowa w nazwie było słuszne i merytorycznie poprawne? No, chyba że chodziło o to, by zamydlić oczy oklepanymi sloganami mniej świadomym piwoszom, którzy to dadzą się nabrać na chwytliwe teksty o piwie rzemieślniczym, polecanym przez Wielkiego Mistrza Bractwa Piwnego. 


Lager Miodowy to mętne, złocisto-pomarańczowe piwo, odziane niezbyt wysoką, białą i puszystą pierzynką piany. Cechuje ją drobna budowa, średni czas egzystencji oraz kompletny brak osiadania na szkle. Jest nieźle, ale mogłoby być trochę lepiej.
Piwo wysycone jest na przeciętnym poziomie, delikatnie w kierunku wysokiego.
Aromat to idealne połączenie jasnej słodowości z delikatnym i naturalnym miodem. Przy czym żadne z nich nie dominuje i nie walczy o fotel lidera, wręcz przeciwnie – te dwie składowe wzajemnie się uzupełniają i tworzą bardzo udany kolaż. W tle przewijają się subtelne niuanse karmelowo-zbożowe. Przyznam, że jestem pod wrażeniem takiego zestawu w piwie miodowym.

środa, 12 czerwca 2013

LUBUSKIE CELTYCKIE


ALK.4,5%. Dzisiaj u mnie ponownie piwo Celtyckie. Z małą jednak różnicą – nie jest to kolejna część trylogii od hurtowni Jako. Jest to piwo z serii Lubuskie, a jak Lubuskie to wiadomo co – Witnica.
Tym razem biorę na warsztat ciemnego lagera, styl który nawet lubię, ale pod jednym tylko warunkiem – że oferuje coś więcej, niż tylko karmelową, zalepiającą usta słodycz. 


Witnicki specjał posiada ujmującą wiśniowo-rubinową barwę i jest klarowne.
Mimo „ostrego” nalewania nie udało mi się uzyskać nawet średniej wielkości piany. Niewielki pierścień niskiej kołderki nosił beżowe kolory, był drobno ziarnisty i w ogóle nie oblepiał ścianek. Kiepściutko.
Celtyckie jest dość nisko nasycone dwutlenkiem węgla, co bardzo tutaj pasuje.
Zapach jest nikły, tworzą go aspekty słodkiej czekolady i kawy zbożowej, przepasane ciemnym, lekko palonym słodem, karmelem oraz niuansami przypieczonej skórki chleba. No, muszę przyznać, że podoba mi się układ tego aromatu.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

ARTEZAN - WIT


ALK.4,8%. Dzisiaj – w odróżnieniu od występującego ostatnio trendu – postanowiłem przetestować piwo, które nie jest żadną nowością. Pojawiło się mniej więcej rok temu i było to jedno z dwóch pierwszych trunków uwarzonych przez typowo rzemieślniczy, maleńki Browar Artezan z Natolina.
Piwo od razu zyskało sobie swoich zwolenników, jak i oponentów. Można było zauważyć, że wpływ na to miała różna jakość poszczególnych warek. W sumie to nie tyle jakość, co ich różny/zmienny smak.
Niedawno, po dość długiej przerwie Wit wrócił do sprzedaży, więc i ja się na niego w końcu skusiłem. 


Piwo jest niepasteryzowane i niefiltrowane, na dnie butelki zebrało się mnóstwo osadu drożdżowego. Po przelaniu do szklanki  uformowała się średnio wysoka, biała piana, która wyglądała po prostu brzydko – była okropnie dziurawa, rzadka i grubo pęcherzykowa. Dość szybko zredukowała się do trzymilimetrowej warstewki, potem jej trwałość jakby wzrosła.
Witbier z definicji to bardzo jasne piwo i tak też jest w tym przypadku. Specjał ten posiada jasno żółte zabarwienie i jest mega mętne.
Wysycenie jest dosyć wysokie, drobne i gładkie. Właśnie tego oczekują fani tego stylu.

piątek, 7 czerwca 2013

LECH SHANDY DRY ORANGE


ALK.2,6%. Może nie będę zbyt oryginalny, ale dzisiaj znowu postanowiłem zrecenzować radlera. Błagam, wybaczcie mi, ale bardzo jestem ciekaw jak smakuje.
Nie jest to jednak tradycyjne piwo dla rowerzystów, ponieważ piwo ma smak pomarańczy, a nie – jak to zazwyczaj bywa – cytryn. Grupa Żywiec swoją nową Warką Radler o smaku jabłkowym pokazała, że radler niekoniecznie musi być kojarzony wyłącznie z cytryną.
Czy nowy Leszek Shandy znajdzie swoich zwolenników? Czy to piwo jest w ogóle warte zachodu? Jak wypada na tle konkurencji? Czy będzie hitem tego sezonu? Czytajcie, a dowiecie się. 


Po przelaniu biała i nietrwała piana urasta do niewielkich rozmiarów, by po dwóch minutach zupełnie zniknąć. Tworzą ją średniej wielkości pęcherze, które najwidoczniej nie sprzyjają przyklejaniu się do ścianek.
Piwo - jak to bywa w radlerach - jest dość wysoko nasycone dwutlenkiem węgla, czuć jak bąbelki gazu śmiało i wyraźnie buzują w ustach.
Zapach to zestawienie świeżych pomarańczy, mandarynek oraz cytryn z bardzo delikatną słodową podbudową. Bardzo przypomina to cytrusowy kisiel, bądź galaretkę pomarańczową. Jest to już kolejny radler, który praktycznie w ogóle nie trąca sztucznością! Brawo!

środa, 5 czerwca 2013

GOŚCISZEWO CIEMNE


ALK.5,5%. Nie piłem zbyt wiele piw z Browaru Gościszewo, toteż wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję, by to zmienić. Dzisiaj w moje łapska wpadł dunkel/dark lager, których na rynku mamy już całkiem sporo. Jednak prawie wszystkie łączy jedna, niezbyt chlubna cecha – nadmierna słodycz. Niestety to piwo jest tego najlepszym przykładem. 


Specjał z Gościszewa posiada piękną, rdzawo-miedzianą barwę. Wieńczy go dość wysoka, gęsta i zwarta czapa kremowej piany o drobnych bąbelkach. Tempo opadania określiłbym jako przeciętne, niestety wizerunek psuje zupełny brak resztek piany na ściankach pokala.
Wysycenie CO2 jest średnie, lekko chylące się w stronę niskiego - jak na ciemniaka bardzo pasuje.
Mimo niedużej intensywności zapachu odnalazłem w nim sporo słodkiego karmelu, trochę akcentów miodowych i ciemnych słodów oraz szczyptę chleba razowego, a także subtelne czekoladowe echa. Tło przypomina po części aromat kawy zbożowej. Przyjemny to zapaszek, lecz chyba odrobinę za słodki.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

KING OF HOP


ALK.5%. Przedstawiam kolejne urodzinowe piwo AleBrowaru! A co? Jak się bawić, to się bawić! W odróżnieniu jednak od B-Day, jest to już samodzielny produkt Bartka Napieraja i spółki, który także swoją premierę miał na IV Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa.
Nazwa – jak zwykle zresztą – nie jest tu przypadkowa, kinf of hop (król chmielu) ma nam jednoznacznie kojarzyć się z king of pop, którego karykaturę widzimy na etykiecie. A swoją drogą to ja myślałem, że królem popu jest Michael Jackson, a nie Elvis. No, ale może się mylę...


Król to ciemnozłote piwo, bardziej opalizujące aniżeli mętne. Okryte zostało wysoką czapą białej i grubo ziarnistej piany, która dosyć wolno znika, wyraźnie oblepiając przy tym ścianki. Prezencja niczego sobie, ale zawsze może być lepiej.
Trunek ten został dość oszczędnie potraktowany dwutlenkiem węgla, nasycenie jest średnie w stronę lekko niskiego.
Silny i zdecydowany aromat oferuje nam dużą tropikalną owocowość (mango, ananas, cytrusy) oraz w mniejszym stopniu elementy chmielowo-żywiczne i kwiatowe echa. Całość przyjemnie się wącha, jednak jak na amerykańskie chmiele to wielkiej euforii nie ma.

sobota, 1 czerwca 2013

NAMYSŁÓW NIEPASTERYZOWANE


ALK.6%. Niemałym zaskoczeniem ze strony Browaru Namysłów było ostatnio wypuszczenie na rynek witbiera, który jednak średnio mnie zachwycił. Dzisiaj więc na ząb biorę sztandarowy wyrób browaru – niepasteryzowanego lagera.
Piwo ma bardzo krótki termin przydatności, wynoszący tylko 28 dni, więc trzeba uważać, gdyż istnieje realne zagrożenie, że kupimy zbuka. Na szczęście mój egzemplarz jest wolny od jakichkolwiek wad.
Etykieta informuje nas, że jest to piwo „dla koneserów i smakoszy piwa”, czyli również dla mnie. I właśnie jako koneser i smakosz piwa chciałbym do cholery wiedzieć jaki ekstrakt ma piwo, które piję oraz znać pełny skład trunku! A tu takich informacji niestety nie znajdziemy. 


Niepasteryzowany twór z Namysłowa jest złotym, wręcz ciemnozłotym piwem ozdobionym mizerną i nietrwałą pianą o białym kolorze. Składa się ona ze średniej wielkości pęcherzy, bardzo szybko opada i w ogóle nie brudzi szkła. Tak więc barwa przyjemna dla oka, jednak piana pozostawia wiele do życzenia.
Piwo jest nasycone odpowiednio, średni poziom to chyba najlepsze określenie jakie przychodzi mi do głowy.
Zapach jest typowo słodowy i jest to wybitnie zbożowa słodowość. Na torze obok funkcjonują lekko słodkie biszkopty i herbatniki, zaś daleko z tyłu kroczy przyjemna chlebowa nuta, tłem płyną minimalne chmielowe akcenty. Nawet przyjemnie się to wącha.