czwartek, 31 lipca 2014

BAMBER


ALK.4,7%. Ostatnimi czasy dość często raczę się piwami pszenicznymi. Dwa dni temu odwiedził mnie Wujek Helmut z Faktorii, a trochę wcześniej piłem kilka amerykańskich pszenic. No, ale przecież nie jednemu psu burek. Rodzajów piw pszenicznych jest co niemiara.
Browary nowofalowe raczej rzadko biorą się za klasyczne style piwa (a niektóre nigdy), uważając je za nudne, drętwe, bezbarwne, szablonowe i nieciekawe. Wyjątkiem jest tutaj Browar Szałpiw, który wyłamał się z tej niemalże żelaznej zasady i uwarzył klasyczne bawarskie piwo pszeniczne, a nie jakieś tam nowomodne american wheat. Trzeba im to przyznać, chłopaki pojechali po bandzie. Czy w dzisiejszych czasach stary niemiecki hefe weizen będzie cieszył się dużym wzięciem? Nie mam pojęcia, ale ze swojej strony mocno kibicuję Jankowi i Wojtkowi.


Bamber to pierwsze piwo tego duetu po przeprowadzce z Bartka do reaktywowanego niedawno Browaru Wąsosz (dawniej Browar Południe), gdzie swoje schronienie znalazł także Olimp. Swoją drogą chłopaki rzadko raczą nas nowościami. Szkoda.
Jeśli chodzi o wygląd Bambera (Bambra?) to prawie nie mam mu nic do zarzucenia. Piwo jest sakramencko mętne o złocisto-pomarańczowej barwie. Piana dość obfita, biała, średnio pęcherzykowa, jednak opada chyba trochę za wcześnie i zostawia nikłe osady na ściankach. Poza tym jest gitara ;p
Zapach jest średnio intensywny, typowo słodowy z domieszką pszenicznych klimatów. Czuć także słodkie banany oraz niewielkie muśnięcie drożdżowe. W tle obecna nieznaczna nuta herbatnikowa i szczypta goździka, dosłownie ociupinka. Moim zdaniem zdecydowanie za mało jest tutaj tej przyprawy, która w weizenach odgrywa przecież znaczącą rolę.

wtorek, 29 lipca 2014

UNCLE HELMUT


ALK.4,8%. Najnowsze piwo z kontraktowego Browaru Faktoria to klasyczny niemiecki Hefe Weizen.
Taa, jasne, a moją żoną jest Kim Kardashian ;p
Drugie zdanie jest oczywistym żartem, jednak pierwsze zawiera w sobie ziarno prawdy. Otóż, może i byłby to czysty bawarski pszeniczniak, gdyby nie jeden mały szkopuł – amerykańskie chmiele (oraz jeden brytyjski). Wszędobylskie, kosmopolityczne, powszechne, wszechobecne i szalenie popularne.
American Weizen to dość niespotykana krzyżówka niemieckiej pszenicy z jankeskimi chmielami. Nie tak dawno swoją wersję takiej hybrydy zaprezentował Doctor Brew, niestety nie było mi dane jej spróbować.
Warto tu jeszcze wspomnieć o zupełnie innej niż poprzednio szacie graficznej, która będzie od teraz towarzyszyć bardziej klasycznym stylom piw z Faktorii. Nowe ety są o wiele bardziej czytelne i logiczne, ale niestety nie mają uroku i polotu tych westernowych, z których oczywiście browar nie zamierza rezygnować. 


Uncle....przepraszam, Wujek Helmut pieni się dość przeciętnie jak na piwo pszeniczne. Biała piana jest drobna, ale niezbyt wysoka i trwała. Po kilku minutach redukuje się do milimetrowej warstewki. Za to lacing jest pierwsza klasa – piana cudownie oblepia ścianki.
Piwo jest nienagannie mętne o klasycznym złotym kolorze. Wysycenie jak na weizena raczej niskie, chyba trochę za mało tych bąbelków.
W zapachu piwo dość wyraźnie przypomina klasyczny niemiecki styl. Mamy tu całkiem sporo goździkowych klimatów i równie dużo słodkich bananów. Na drugim planie dopiero spotykamy pszeniczną słodowość, niewielkie cienie drożdżowe oraz nieco stłumioną chmielowość. Jednak samej ameryki jest tutaj tyle, co kot napłakał. W sumie, to chyba nawet dobrze.

niedziela, 27 lipca 2014

DOCTOR BREW - BLACK IPA


ALK.6,2%. W obecnych czasach Black aj-pi-ej nie wywołuje już takiego podniecenia jak jeszcze rok, czy dwa lata temu. Styl ten – mimo, że nadal dość rzadko uprawiany – już nam trochę jakby spowszedniał. Może nie wywołuje on jeszcze takiej konsternacji, jak zapowiedź kolejnego AIPA, ale faktem jest, że człowiek szybko przyzwyczaja się do luksusu, dobrobytu. To, co jeszcze niedawno było uznawane za szczyt ekstrawagancji, elitarności i stanowiło spełnienie marzeń pijącego, dzisiaj powoduje jedynie nikłe westchnienie lub nie wywołuje absolutnie żadnej reakcji. „Ot, kolejne czarne IPA na rynku. Piłem już takie nie jedno, nie jestem zainteresowany” – ciekawy jestem ile procent osób ma takie podejście?
No, ale wystarczy tych dywagacji, bierzmy się za piwo, na które długo czekałem i nie mogłem się doczekać. Dlaczego? Po pierwsze przeciągająca się w nieskończoność premiera, spowodowana nie do końca udaną pierwszą warką, która leżakuje po dziś dzień (obecne piwo pochodzi z drugiej warki). Po drugie bardzo lubię ten styl. Wprost uwielbiam. 


Black IPA od Doctora Brew generuje genialną pierzynkę beżowej, drobno ziarnistej piany, która szczyci się dużą wielkością i niebywałą trwałością. Opada nieśpiesznie, zostawiając obfite firany na ściankach.
Czarne jak smoła piwo posiada przeciętne wysycenie. To akurat dobrze, bo gaz nie będzie zakłócać degustacji.
Zbliżam nos do sniftera i co czuję? Palone ziarna spowite świeżo parzoną kawą z elementami słodko-gorzkiej czekolady. Na dalszym planie występują ciemne słody okraszone nutką amerykańskiego chmielu i delikatnych, słodkich owoców. Z biegiem czasu „ciemne klimaty” ustępują miejsca bardziej „zielonym akcentom”. Fajny to aromat, aczkolwiek jakoś specjalnie nie grzeszy on intensywnością.

środa, 23 lipca 2014

SARATOGA


ALK.4,2%. Zawsze, gdy piję pierwsze piwo z jakiegoś nowego browaru czuję się bardzo przejęty i podekscytowany (jak przedszkolak tuż przed 1 września). Moje myśli już kilka godzin przed degustacją, a czasem i kilka dni krążą wokół piwa, niczym sępy nad umierającą ofiarą. Pierwsze piwo pokaże mi (przynajmniej teoretycznie), które miejsce w szeregu zajmie producent tego napitku. Albo ostudzi moją ekscytację, albo doleje jeszcze oliwy do ognia.  Oczywiście jedno piwo, to jeszcze nie całokształt twórczości, ale jak to mówią pierwsze wrażenie jest bardzo ważne.
Mowa tu o Browarze Spirifer, który póki co warzy kontraktowo w Browarze Trzy Korony w Puławach. W planach jest też współpraca z innymi podmiotami. Nazwa bardziej kojarzy się z wyrobami wysokoprocentowymi niż z piwem, ale w rzeczywistości spirifer to rodzaj wymarłego ramienionoga, który widnieje w logo browaru. Zapewne przestaniecie robić głupie miny, kiedy powiem, że dwóch z trzech współwłaścicieli jest geologami - taka sytuacja. 


Saratoga to trzeci wypust debiutującego w marcu Spirifera, który tym razem postanowił uwarzyć American Wheat. Nie wiedzieć czemu, styl ten ostatnimi czasy bije rekordy popularności wśród naszych nowofalowych browarów. Niebawem na rynku pojawi się też amerykańska pszenica z Browaru Na Jurze! Czapki z głów Panie i Panowie.
Nazwa Saratoga to ponoć ukłon w stronę amerykańskiego lotniskowca-emeryta, którego możemy podziwiać na pierwszym planie etykiety. Okręt ten z kolei został nazwany na cześć zwycięskiej Bitwy pod Saratogą, gdzie amerykańscy kolonialni żołnierze skopali tyłki oddziałom brytyjskim w 1777 roku, w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
No, ale my tu gadu, gadu, a przecież piwo czeka.
Mój dzisiejszy gość ma pomarańczowy odcień i średnie wysycenie. Szczerze mówiąc kolor bardziej przypomina mi jakieś amber ale, ale cóż...Piana jest przeciętnej wielkości, grubo pęcherzykowa, okropnie rzadka i dziurawa. W efekcie szybko opada do cienkiej obwódki.

poniedziałek, 21 lipca 2014

REBEL - Podwójnie Chmielone


ALK.5%. Kolejne piwo z serii Rebel, które wyszło spod ręki Browaru Cornelius, a w którym swoje palce maczał (być może nawet dosłownie) były już Wielki Mistrz Bractwa Piwnego - Marek Suliga. Swoją drogą Marek formalnie nie pełni tej funkcji już od 10 kwietnia, ale jak widać na załączonym obrazku bardzo ciężko mu się rozstać z napisem na Rebelach.
Po kilkukrotnej tułacze po częstochowskich Tescach wywnioskowałem, że obecne piwo zastąpiło jedno z piw z pierwszej edycji tej marki, mianowicie Rebel Bohemia Pilsner. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie, a jeśli mam rację, to wynika z tego, iż poprzedni „pils” nie spełniał oczekiwań konsumentów (a być może również i samych twórców).
Tak, czy siak, mam przed sobą kolejnego kandydata do miana „porządnego pilsa za trzy złote”, przy czym w tym akurat przypadku owe trzy złote należy traktować dosłownie (patrz cena na końcu wpisu). 
Jak zatem wypada Rebel Podwójnie Chmielone w porównaniu do Bohemia Pilsner? Czy zwiększenie ekstraktu z 11,5% do 12% było słusznym posunięciem? Czy z chmielu Marynka i Lubelski da się uwarzyć prawdziwego czeskiego pilsa?


Otwieram i zamiast przelewać...... spijam uciekającą pianę! Piwo powitało mnie lekkim gushingiem, co mnie troszkę zdziwiło. Przecież nie było ciepłe, a do końca terminu ważności jeszcze ho, ho. Po opanowaniu sytuacji w końcu przelałem zawartość do szklanki. Piana była biała i obfita, a przy tym strasznie dziurawa, rzadka, grubo ziarnista i średnio trwała. Finalnie jednak zostawiała olbrzymie zacieki na szkle.
Ciemno złote piwo zostało dość przeciętnie nasycone dwutlenkiem węgla. Wydaje mi się, że odrobinę więcej bąbelków by tu nie zaszkodziło.
W zapachu dominuje oczywiście typowa pilzneńska słodowość, okraszona nieco jasnym pieczywem i wyraźną kwiatowością. W tle udziela się niewielka nutka korzennego chmielu oraz dość wyraźne owocowe estry, których nie powinno tu być. Poza tym z aromatem jest wszystko w porządku.

niedziela, 20 lipca 2014

V EDYCJA CZĘSTOCHOWSKIEGO KONKURSU PIW DOMOWYCH


W dniu 19 lipca 2014 roku już po raz piąty odbył się finał Częstochowskiego Konkursu Piw Domowych Bractwa Piwnego (CKPDBP). Organizatorami tej imprezy jak co roku byli Częstochowski Krąg Lokalny Bractwa Piwnego oraz Częstochowska Organizacja Turystyczna. W tym roku piwowarzy domowi konkurowali ze sobą w czterech stylach:
- Jasne Lekkie (9,5-10,5º Blg - wg PSPD)
- Oktoberfest (03B.
Oktoberfest - wg BJCP)
- American Wheat (6D. American Wheat - wg BJCP)
- Irish Red Ale (9D. Irish Red Ale - wg BJCP)

W tym roku do konkursu zgłoszono sporą liczbę piw (82) toteż, aby nie zamęczyć sędziów kilka dni wcześniej odbyły się eliminacje (poza kategorią Jasne Lekkie, gdzie było najmniej zgłoszeń). W efekcie do konkursu głównego zakwalifikowało się 39 piw.
Jak zawsze sędziowie byli podzieleni na dwie komisje: 1) Komisja Konsumencka, gdzie zasiadała głównie społeczność niezwiązana z branżą piwowarską (wyjątkiem był Adrian Bartosik z Browaru Czenstochovia). Byli to np. miejscowi dziennikarze, przedstawiciele lokalnych władz samorządowych oraz ludzie reprezentujący różne stowarzyszenia i organizacje; 2) Komisja Branżowa natomiast to już bardziej profesjonalne jury, mające sporą wiedzę na temat piwa i piwowarstwa. 




Ku mojemu zaskoczeniu dość nieoczekiwanie znalazłem się w tej drugiej grupie sędziów, gdzie miałem okazję po raz kolejny doskonalić swój warsztat i nabierać, jakże ważnego doświadczenia w profesjonalnej ocenie piwa. Napomnę, że konkurs odbywał się zgodnie ze wszystkimi zasadami i wytycznymi Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych (PSPD).

piątek, 18 lipca 2014

BOJAN STRAŻACKIE


ALK.5%. To już drugie piwo z Bojanowa powstałe ku czci polskich strażaków. Czyli teraz pozostaje nam tylko czekać na piwo dedykowane policjantom, żołnierzom i straży granicznej, a być może kiedyś i lekarzom. To taki żarcik oczywiście ;p
Jakiś czas temu pojawił się jasny, niefiltrowany lager o dość topornej nazwie Toporek, chmielony Marynką, Lubelskim i amerykańskim Cascade. Strażackie to również jasny i niefiltrowany lager, ale o nieco niższych parametrach, aspirujących go do miana pilsa. Tutaj również użyto chmielu Marynka i Lubelski, a także Sybilli i Amarillo. Zatem podobieństw jest chyba więcej niż różnic. Jeśli do tego grona dorzucimy jeszcze Bojana Wielkopolskiego, to w zasadzie mamy trzy podobne w odbiorze piwa, różniące się tylko nieznacznie chmielami, trochę woltażem i trochę ekstraktem. Tak więc, trzy na pięć piw z najmłodszego czynnego browaru grupy BRJ to jasne lagery o zbliżonych parametrach! Za bardzo się tam nie wysilają w tym Bojanowie...


Śnieżnobiała, mieszano ziarnista piana z pewnością nie jest spełnieniem marzeń pijącego. Jej wielkość absolutnie mnie nie satysfakcjonuje, w przeciwieństwie do jej trwałości. Ta piana może zawstydzić nie jedną bujną i wysoką czapę, które finalnie opadają niemal z prędkością spustu migawki aparatu.
Piwo jest straszliwie mętne, posiada kolor względnie jasnego złota. Spore, acz drobne wysycenie dość mocno daje o sobie znać przy każdym, nawet najmniejszym łyku, co przy obecnych temperaturach jest jak najbardziej in plus.
Co my tu mamy w aromacie? Jest trochę chmielu (niekoniecznie amerykańskiego), poza tym objawiają się jakieś cytrusowe klimaty oraz chlebowa słodowość. Niestety w tle pojawiają się akcenty siarkowe, a także niewielki DMS w postaci kiszonych ogórków/kiszonej kapusty. Co prawda z biegiem czasu ten niezbyt przyjemny zapaszek się ulatnia, ale nie zmienia to faktu, że to kolejne piwo z BRJ z wadami.

wtorek, 15 lipca 2014

ZEUS


ALK.7,5%. Browar Olimp po fenomenalnym i genialnym Hadesie zaprezentował światu swoje Imperial IPA, przez niektórych producentów nazywane Double IPA. Zwał, jak zwał, chodzi o to, że jest to takie mocniejsze, przeważnie jeszcze mocniej chmielone India Pale Ale. IPA „na sterydach” to chyba najbardziej trafne określenie.
Woltaż już znacie, ekstrakt 17.5%, IBU 80. Całkiem sporo, ale nie są to jakieś powalające parametry jak na ten styl, wystarczy przypomnień sobie choćby Crazy Mike’a z AleBrowaru.
Pan Olimpu został przyprawiony nową odmianą chmielu Equinox, poza nią mamy tu jeszcze Topaz, Chinook, Cascade oraz rzecz jasna Zeus.
Dobrze zaprojektowana i wykonana etykieta jest mocną stroną tego piwa. Cechuje ją skromność i perfekcyjność zarazem, na kontrze w miarę ciekawa opowiastka o tytułowym Zeusie. Spokojnie można dać pięć z plusem. 


Kremowa piana jest bardzo obfita, średnio ziarnista, a przy tym niebywale trwała. Poza tym genialnie oblepia ścianki. Kolejna piątka z plusem.
Ciemno bursztynowe piwo zostało dość przeciętnie wysycone bąbelkami CO2. Aczkolwiek moim zdaniem nasycenie nie wykracza poza normę przyjęta dla tego stylu.
Zapach jest przepiękny – amerykańskie chmiele naprawdę robią robotę. Mamy tu prawdziwą owocową bombę, z tropikami na czele. Dalej napotykamy na swej drodze orzeźwiające cytrusy, całkiem sporo żywicznych akcentów oraz trochę igieł sosnowych i trawiastych aspektów. Dopiero pod koniec całej stawki występuje niezbyt mocna nuta słodowa oraz minimalny karmel. Przez tło przewija się co jakiś czas skórka od chleba. Aromat jest bardzo intensywny i świetnie rozbudowany. Nie może być inaczej – kolejna piąteczka ;)

niedziela, 13 lipca 2014

CIECHAN SHANDY


ALK.2%. W zasadzie mamy już pełnię lata, a ja się zreflektowałem, że jeszcze w tym roku nie piłem żadnego piwa typu radler/shandy. Nie żebym był jakimś wielkim smakoszem miksów piwa i lemoniady, ale jak ze dwa razy do roku napiję się orzeźwiającego radlera to przecież korona mi z głowy nie spadnie.
Wydaje mi się iż w tym roku już nie ma takiego hype’a na radlery, jaki panował przez ostatnie 2-3 lata. Z tego co zdążyła moja mózgownica zarejestrować to, chyba pojawiła się tylko jedna nowość w tym segmencie, tzn. jedna szeroko dostępna, czyli Okocim Radler Grejpfrut z Limonką, który kiedyś tam pewnie zagości na blogu.
Póki co jednak biorę się za ubiegłoroczną nowość z Browarów Regionalnych Jakubiak.


Ciechan Shandy to miks piwa Ciechan Wyborny (40%) i lemoniady cytrynowo-miodowej, która stanowi 60% objętości.
Tuż po przelaniu na chwilę pojawiła się szczątkowa, drobno pęcherzykowa piana o białej barwie, ale jej temat wolałbym przemilczeć.
Piwo ma klasyczny żółto-mleczny odcień i wygląda jak każdy typowy radler. Wysycone jest tak mocno, że aż zęby dzwonią. No, ale takie ogromne nasycenie powoduje wspaniałe orzeźwienie pijącego, w tym wypadku mnie.

sobota, 12 lipca 2014

Argus LAGER ZŁOCISTY



ALK.5,7%. Browarnia Lidla to nowa koncepcja tej dyskontowej sieci, mająca w teorii dać możliwość obcowania szerokiemu gronu klientów z „piwem regionalnym”, w domyśle lepszym, mniej znanym i ciekawszym niż koncernowa oferta.
Dla typowego beer geeka, jakim jest prawie każdy bloger piwny Browarnia Lidla bynajmniej nie powoduje szybszego bicia serca i zbielenia gałki ocznej, jednak dla osób pijących tylko i wyłącznie dyskontowe lub koncernowe sikacze oferta faktycznie może wydawać się ciekawa.
Niestety dyskont zadbał o to, by troszkę namącić w mózgach potencjalnych nabywców owych specjałów, oferując niektóre (lecz nie wszystkie) trunki pod marką własną Lidla o nazwie Argus, która nie informuje z jakiego browaru pochodzi dane piwo. 


I tak jakiś czas temu pojawiły się cztery nowe Argusy w dość okazyjnych cenach: Złocisty Lager, Dostojny Bursztynowy, Koźlak Rubinowy i Porter Czarny. Na szczęście do wyprodukowania tych piw i współpracy z Lidlem przyznał się pewien browar, a był to Amber, który od razu zaznaczył, że „piwo, które powstaje u nas dla sieci Lidl, ma specjalną recepturę. Nie są to nasze dotychczasowe produkty w innych szatach”. Jeśli to faktycznie prawda, to fajnie, bo mamy na rynku nowe piwa, a ich ceny są naprawdę niskie.
U mnie na pierwszy ogień idzie zwykły jasny lager, który uważam (przynajmniej w teorii) za najmniej ciekawy i najbardziej pospolity z całej trójki. Następnie wezmę się za Dostojnego, później Koźlaka i na końcu Portera, a wszystko po to, żeby stopniowo budować ciekawość i napięcie (zabieg zerżnąłem z filmów grozy, he, he ).
Po przelaniu do szklanki od razu skonstatowałem, dlaczego to piwo ma ‘przydomek’ złocisty. Idealnie złota i klarowna barwa, do tego wysoka, w miarę gęsta, mieszano ziarnista, biała czapa piany, która opada dość leniwie, tworząc obfitą koronkę na ściankach. Normalnie serce się raduje na taki widok!
Lager Złocisty jest mocno nagazowany, jednak owe wysycenie jest drobne, gładkie i wspaniale orzeźwia.

czwartek, 10 lipca 2014

BOJAN WIELKOPOLSKIE


ALK.5%. Dzisiejszy jasny lager z reaktywowanego w ubiegłym roku browaru w Bojanowie to jedno z dwu pierwszych piw z tego przybytku po jego restarcie przez Marka Jakubiaka. Niestety Bojan Wielkopolskie nie był tak wyczekiwaną nowością jak jego brat Bojan Black IPA.
Nie wiem jak to się stało, ale jakoś zawsze nie po drodze było mi z tym piwem. Długo czekałem, może nawet trochę się wahałem, no ale jak to mówią: co się odwlecze to nie uciecze.
Co mnie trochę frustruje przy piwach z BRJ to brak pełnego składu piw. Nie wiem, w czym jest problem, żeby podać słody i chmiele użyte do produkcji. Jeśli spółka pana Jakubiaka chce zapisać się na stałe w menu tych bardziej świadomych (zorientowanych) konsumentów, to warto by było na początek podawać pełny skład zawartości butelczyny. Tak przecież robią wszystkie (?) polskie browary rzemieślnicze i jakoś ich to nie boli. 


Bojan Wielkopolskie oferuje przeciętnych rozmiarów pianę o śnieżno białej barwie i drobnej strukturze. Piana jednak nie jest bardzo zbita i trwała, opada dość szybko i tylko w niewielkim stopniu osadza się na ściankach.
Złociste i piękne w wyglądzie piwo zostało w wyraźny sposób nasycone dwutlenkiem węgla. Wysycenie jest drobne, dość szorstkie i lekko szczypiące.
A co my tu mamy w aromacie? Fuj....niezbyt przyjemny i wyraźny DMS, który chowa się za średnio intensywnymi akcentami chmielu i jasnego słodu. Jest tu także spory kwasek, odrobina cytrusów oraz lekka trawiastość. Na szczęście z biegiem czasu warzywa trochę usuwają się w tło. Marna to poprawa, ale zawsze.

wtorek, 8 lipca 2014

RHINO


ALK.4,5%. Dzisiaj miało być nowiuteńkie piwo Hop Sasa z AleBrowaru, ale w „moim” sklepie wszystko zostało wysprzedane w kilka godzin (a to skurczybyki!), więc musiałem zadowolić się innym specjałem. Wybór padł na zeszłoroczny wypust od ‘Kolaborantów’ – Rhino, znaczy się nosorożec po naszemu.
Piwo zostało uwarzone z okazji pierwszej rocznicy rozpoczęcia współpracy Tomka Kopyra z Wojtkiem Frączykiem z Browaru Widawa. Jest to pierwszy w Polsce Smoked American Pale Ale, czyli jasne piwo górnej fermentacji warzone z udziałem słodu wędzonego. Na goryczkę i aromat poszły oczywiście amerykańskie chmiele (a jakże by inaczej). 


Zauważyłem już jakiś czas temu, że ‘Kolaboranci’ jakby trochę przygasli, już nie kręcą piwa za piwem, a każda premiera odbywa się bez echa jakie było jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Z tego co pamiętam od początku tego roku pojawiły się tylko dwa nowe „zwierzaki”(Czorny Miś i nowa wersja Kawki), a pamiętacie jak było na początku? Nowe piwo średnio co 4-5 tygodni, albo i częściej! Czyżby Wojtek na tyle nauczył się fachu, że nie potrzebuje już pomocy (i promocji) naszego ulubionego vlogera? Może Browarowi Widawa wiedzie się tak dobrze, że nie starcza już mocy produkcyjnych dla piw autorstwa Tomasza Kopyra? Może współpraca między obydwoma panami już nie układa się jak kiedyś? A może wszystkiego po trochu? Who knows?
Mieszanej ziarnistości, biała piana początkowo jest sztywna i zbita, jednak z biegiem czasu się dziurawi i rozrzedza. Nim opadnie jednak do zera mija naprawdę sporo czasu.
Trunek jest porządnie zmętniony i posiada ciemno złotą barwę, zahaczającą o miodowy odcień. W zasadzie bardziej mi to przypomina amber, aniżeli pale.
Średnie wysycenie sprzyja degustacji i jednocześnie nieźle orzeźwia mój przełyk.

niedziela, 6 lipca 2014

PILS Hallertau Mandarina Bavaria


ALK.4,5%. Patrząc na sytuację polskiego rynku piwa w ostatnich kilku latach, można by na jej podstawie nakręcić sporych rozmiarów telenowelę pt. W poszukiwaniu prawdziwego pilsa. Co jakiś czas pojawia się piwo okrzyknięte przez jego twórców mianem najlepszego, prawdziwego polskiego pilsa. W zdecydowanej większości jednak są to tylko zwykłe jasne lagery, mające niewiele wspólnego z wyraźnie goryczkowym pilsnerem o szlachetnym chmielowo-słodowym profilu.
Dzięki tej pogoni za idealnym pilsem powstał nawet znany i kultowy już slogan – "porządny pils za trzy złote”. Bo chodzi o to, żeby ów napitek nie tylko przypominał czeskiego lub niemieckiego pilsa, ale również był przy tym względnie tani, porównywalny cenowo z koncerniakami typu Żywiec, Warka, Lech, czy Tyskie. 


Porządny polski pils za trzy złote niczym mityczny Święty Graal w dalszym ciągu jest poszukiwany przez gardła naszych spragnionych rodaków. Browar Gościszewo już w tamtym roku dał próbkę swoich możliwości serwując nam bardzo dobrego pilsa na chmielu Hallertauer Mittelfrüh. Tym razem postanowiono przetestować nową odmianę niemieckiego chmielu Hallertau Mandarina Bavaria.
Rzeczone piwo pieni się niemiłosiernie, aczkolwiek bujna, biała czapa jest wyraźnie rzadka i strasznie grubo pęcherzykowa. Dzięki temu opada szybko i bezpowrotnie, dość przeciętnie oblepiając przy tym ścianki.
Nowy Pils z Gościszewa jest mętnym, złocistym trunkiem o średnim wysyceniu dwutlenkiem węgla.
Zapach jest ładny i dość intensywny. Doszukałem się w nim kolażu jasnego słodu i świeżego chmielu o nieco perfumowym zabarwieniu, co przecież jest sporą wadą w przypadku każdego prawdziwego pilsa. Na drugim planie występuje wyraźna owocowość z brzoskwinią, pomarańczą i mandarynką na czele. W tle nieznaczne chlebowo-zbożowe niuanse. Nie najgorszy to aromat, ale daleko mu do pilsa.

sobota, 5 lipca 2014

ZWIERZYNIEC PILS


ALK.6%. Dzieje zabytkowego browaru Skarbu Państwa w Zwierzyńcu są bardzo zawiłe. Perła Browary Lubelskie dzierżawiła ten obiekt od roku 1992, jednak w 2008 postanowiono wstrzymać produkcję piwa w browarze i przenieść ją do Lublina. Dwa lata później natomiast spółka Perła Browary Lubelskie wycofała się z dalszej dzierżawy browaru. W 2011 roku odbył się przetarg, który wyłonił nowego dzierżawcę zakładu – firmę Eko-Projekt z Lublina. Zgodnie z umową zawartą ze starostwem powiatowym dzierżawca miał wznowić produkcję w ciągu jednego roku. Zwycięzca procedury nie wywiązał się jednak z umowy i w 2012 roku rozpisano nowy przetarg. Po jego zakończeniu okazało się, że dzierżawcą obiektu w Zwierzyńcu ponownie została Perła Browary Lubelskie. Zakład przeszedł gruntowną modernizację i od jesieni 2013 roku ruszyła produkcja.
Niniejsze piwo jest hołdem lubelskiego browaru wobec znanej w tamtym regionie marki Zwierzyniec. Innymi słowy Perła chciała uczcić reaktywację warzenia piwa w Zwierzyńcu, wypuszczając limitowaną edycję czeskiego pilsa. Zobaczmy zatem jakie szydło wyszło z tego worka. 


Nowe piwo ze Zwierzyńca oferuje średnio obfitą, białą pianę zbudowaną z dość drobnych pęcherzy. Piana z pewnością nie jest mistrzem świata w długości swojej egzystencji, jednak co najmniej przez pięć minut utrzymuje się przy życiu. Poza tym w zadowalającym stopniu osadza się na szkle.
Umiarkowanie nagazowane piwo posiada ładny i klarowny złocisty kolor, przy czym jest to w zasadzie dość ciemne złoto jak na pilsa (nawet czeskiego).
Średnio intensywny aromat próbuje uwieść nas głęboką słodowością podbitą wyraźnymi zbożowymi akcentami. W tle pobrzmiewa odrobina śladów łagodnego karmelu, chleba i dopiero na ostatnim miejscu subtelnego chmielu. Po lekkim ogrzaniu na wierzch wychodzi niezbyt przyjemna alkoholowa woń, której absolutnie nie powinno tu być. A miało być tak pięknie....

czwartek, 3 lipca 2014

PONY EXPRESS


ALK.5,7%. Dziś najnowsze piwo z kontraktowego Browaru Faktoria. Pony Express to nic innego jak American Wheat, który ostatnio stał się jakoś dziwnie popularny w kraju nad Wisłą. Przez długi, długi czas nie było w Polsce konkurencji dla piwa Hey Now z Pracowni Piwa, tymczasem w odstępie kilku miesięcy pojawiły się co najmniej cztery amerykańskie pszenice, więc z pewnością coś jest na rzeczy.
Tym razem piwo poświęcone jest szybkiej konnej poczcie o nazwie Pony Express założonej w 1860 roku w Stanach Zjednoczonych. Łączyła ona St. Joseph z Sacramento, a niemal 2000 milowa trasa wiodła przez prerie, Góry Skaliste oraz pustynie Zachodu. Wówczas był to najszybszy rodzaj transportu przesyłek listowych na tym terenie, który skrócił drogę poczty przez Atlantyk do wybrzeży Pacyfiku z kilku miesięcy do około 10 dni. 


Już na wstępie mogę stwierdzić, że nowość z Faktorii posiada niemal wzorową pianę. Dużych rozmiarów, biała, drobno ziarnista czapa utrzymuje się przez bardzo długi czas, upiększając tym samym degustację. Trwałość pierwsza klasa, jednak piana mogłaby trochę bardziej osiadać na szkle. Jest niewielka koronka, ale nie tego oczekiwałem.
Piwo jest klasycznie mętne, ciemno złote lub nawet jasno bursztynowe jeśli chodzi o barwę.
Optymalne, średnio mocne wysycenie zdaje się idealnie pasować do tego stylu.
W aromacie istna euforia amerykańskich chmieli. Są obecne silne nuty słodkich owoców tropikalnych, jest także całkiem sporo akcentów leśnych, głównie żywicy oraz igieł sosnowych. W głębi natomiast wyczuwam feerię cytrusowych klimatów, połączonych z dość lekkim i ulotnym muśnięciem słodowym. Bardzo ładny ten zapaszek i gdybym nie wiedział jakie pije piwo obstawiałbym, że to American Pale Ale lub nawet AIPA.

wtorek, 1 lipca 2014

PIWNA KRONIKA – CZERWIEC 2014


Kolejny miesiąc zleciał jak z bicza trzasnął, pora więc podsumować to, co działo się w czerwcu. Po majowych ekstremach atmosfera jakby trochę się ochłodziła. Co prawda nadal działo się dużo (szczególnie nie możemy narzekać na nowości), ale to jednak nie to samo co miesiąc wcześniej.
Zapraszam do lektury.

 

Premiery


  • Kontraktowcy z Birbanta zaprezentowali światu swoje czwarte piwo, tym razem był to American Wheat.
  • Browar Pinta jak zawsze miał coś w zanadrzu. W czerwcu ukazało się piwo, będące owocem współpracy Pinty z walijskim vlogerem Simonem Martinem. Mowa tu o Call Me Simon w stylu Imperial Irish Red Ale.  
  • Łukasz i Marcin, czyli Doctor Brew wypuścili na rynek kolejne piwo pszeniczne chmielone nieco mniej tradycyjnie – Australian Weizenbock.
  • Ursa Rzeźnik to najnowsze dzieło Bieszczadzkiej Wytwórni Piwa. Jest to oficjalny trunek legendarnego Biegu Rzeźnika, najtrudniejszego ultramaratonu w Polsce.
  • Pracownia Piwa pracuje bardzo energicznie, bowiem w czerwcu zlali z tanków leżakowych aż trzy nowości. 1) AIPA o nazwie Huncwot, 2) Bohemian Pilsener, czyli Ancymon, 3) Hefeweizen Szał w Pracownikolaboracyjne dzieło Pracowni i Browaru Szałpiw.
  • Kolejnym kolaboracyjnym piwem jest Deep Love w dość niespotykanym stylu West Coast Belgian Rye IPA – wspólny projekt AleBrowaru i norweskiego Nøgne Ø.
  • American Wheat robi ostatnio furorę w Polsce, bowiem swoją interpretację stylu uwarzyła również Faktoria. Piwo nosi nazwę Pony Express.
  • Łukasz Jajecznica z Browaru Podgórz ma już za sobą czwarte piwo – Uśmiech Anieli w stylu American Stout.
  • Gryczane to nowość z Browaru Jabłonowo, który milczał przez bardzo długi czas. W składzie tego ciemnego lagera znalazły się m.in. prażone ziarna gryki.
  • Artezan w czerwcu wydał na świat aż trzy nowe piwa: AIPA Warszawski Świt, Żytnie Babie Lato, czyli belgijski Saison na żytnim zasypie i amerykańskich chmielach oraz Belgijskie Pale Ale również chmielone po amerykańsku!
  • Debiutujący Browar Perun wypuścił debiutanckie American Pale Ale o nazwie Jasny Grom. Podobno "peruńsko dobre piwo".