poniedziałek, 30 czerwca 2014

ŁOMŻA EXPORT NIEPASTERYZOWANE


ALK.5,7%. Pewnie jesteście zdziwieni, że pojawia się recenzja Łomży, a nie jakaś nowość z niedawno powstałego browaru rzemieślniczego? A kto powiedział, że na blogu muszą być tylko polskie crafty?
Nie raz już powtarzałem, że od czasu do czasu, obowiązkiem jest zrobić kalibrację kubków smakowych, co by się nam w tyłkach nie poprzewracało po tych wszystkich ajpach, risach, witach, stałtach, dublach, triplach  i innych dupach marynach.
Poza tym nie tak dawno „mały browar z dużym piwem” przeprowadził facelifting swoich etykiet, który został przez nich skrzętnie nazwany jako restylizacja. Jest to więc ostatni dzwonek, by uwiecznić na zdjęciach stare opakowanie piwa z łomżyńskiego browaru. 


Otwieram i przelewam. Obfita i wysoka czapa białej i grubo ziarnistej piany z każdą upływającą sekundą staje się coraz mniejsza i mniejsza. Po kilku minutach następuje redukcja do symbolicznego pierścienia. Lacing praktycznie nieobecny.
Niepasteryzowana Łomża to bardzo klarowne piwo o klasycznej złocistej barwie. Na szczęście nie jest to blado żółty odcień, jak przy większości konernowych lagerów.
Piwko zostało obficie obłożone dwutlenkiem węgla, co oczywiście sprzyja rześkości, ale ujemnie rzutuje na odczucia smakowe i pijalność (bekanie nie należy przecież do najprzyjemniejszych zajęć na świecie).
W aromacie lagerowa klasyka – półpełna słodowa nuta podbita herbatnikami oraz niewielkimi akcentami trawiastego chmielu. Nie spodziewałem się niczego więcej i w sumie nic więcej nie dostałem.

sobota, 28 czerwca 2014

PEACEMAKER


ALK. 6,5%. Kolejna AIPA na blogu. Nie pytajcie się mnie która to już, bo ja przestałem liczyć po dziesięciu. Tym razem to Browar Faktoria postanowił zmierzyć się z tym kultowym i popularnym stylem, zwanym lokomotywą piwnej rewolucji.
Peacemaker poświęcony jest Samuelowi Coltowi – wybitnemu wynalazcy, konstruktorowi, który już w wieku 16 lat skonstruował swój pierwszy prototyp rewolweru. Największą jednak sławę przyniósł mu model z 1873 roku zwany Single Action Frontier Peacemaker. Broń ta szybko stała się najsłynniejszym rewolwerem na Dzikim Zachodzie.
„Pan Bóg stworzył ludzi, ale to Samuel Colt uczynił ich równymi” – to zdanie pochodzące z czasów wojny secesyjnej doskonale oddaje ducha Dzikiego Zachodu i zarazem pokazuje jaki wpływ na historię Stanów Zjednoczonych wywarła broń, która wyszła spod ręki tego uzdolnionego wynalazcy. 


Rzeczone piwo ma niesamowitą pianę, która jest gęsta, puszysta i nader obfita. Biała pierzynka składa się z drobnych pęcherzy i opada w naprawdę żółwim tempie, może nawet ślimaczym! Na ściankach można podziwiać wspaniałe firanki powstałe z resztek tej genialnej piany.
Trunek posiada ładną, bursztynową barwę i jest optymalnie nasycony dwutlenkiem węgla.
W zapachu dominuje wyrazista, lekko biszkoptowa słodowość, która zgrabnie komponuje się z niewielkimi akcentami karmelu i ciemnego pieczywa. Na drugim planie spotykamy trochę niuansów chmielowym o wybitnie cytrusowym charakterze. Tuż za nimi swoje oblicze pokazuje nam subtelna żywiczność oraz słodka owocowa nuta, złożona głównie z tropikalnych ‘fruitów’. Moim zdaniem jednak aspekty owocowe zdecydowanie za mało mają tutaj do powiedzenia.

czwartek, 26 czerwca 2014

HADES


ALK.11,1%. Dziś szczególny dzień – mija dokładnie dwa lata istnienia niniejszego bloga! Z tej właśnie okazji postanowiłem napić się czegoś specjalnego, czegoś co zapamiętam na długo. Wybór padł na Russian Imperial Stout z Browaru Olimp. Piwo kupiłem już kilka miesięcy temu, aby w spokoju sobie trochę poleżało w mojej piwniczce.
Przyznam otwarcie, że na premierę Hadesa ostrzyłem sobie zęby odkąd tylko o nim usłyszałem. Bez wątpienia jest to jedno z najbardziej oczekiwanych i pożądanych przeze mnie piw. Cóż, jako maniak ciemnych i tęgich napitków po prostu tak mam.
Hades w zasadzie to nie jest jakiś tam zwykły RIS. Spójrzcie na parametry: ponad 11% alko, 25,2° Plato, 66.6 IBU. Tym samym Hades stał się na chwilę obecną najmocniejszym polskim piwem! Pobił również inny rekord – jest to piwo o najwyższym ekstrakcie początkowym. Dla mnie również jest rekordzistą cenowym – przeliczając cenę na pół litra wychodzi ponad 19 zeta za butelkę!! Jest to więc drugie pod względem ceny najdroższe polskie piwo po Chateau z Artezana (ok.25-30zł). W życiu nie wydałem więcej siana na jedno piwko. Oby był wart swojej ceny. 


W składzie znalazło się aż osiem rodzajów słodu, sześć odmian chmielu (w tym polska Iunga), sześć rodzajów/odmian/gatunków papryczek chili oraz mleko w proszku, palony jęczmień i kruszone ziarna kakaowca. Dżizysss, co za mieszanka! Kakaowy RIS z domieszką chili, brzmi ciekawie, by nie powiedzieć groźnie.
Piwo zostało przez producentów odpowiednio przygotowane do leżakowania, stąd obecność laku na kapslu. Do tego bardzo podoba mi się etykieta, a tytułowy Hades po prostu wymiata, mimo że naprawdę ma mało wspólnego z wizerunkiem boga podziemi i umarłych znanym historycznym Grekom.
Mój dzisiejszy gość generuje dość wysoką i bujną, mieszano ziarnistą pianę, a jej kolor przypomina kawę z mlekiem. Piana opada w średnim tempie, nieznacznie brudząc przy tym szkło.
Piwo jest czarne i nieprzejrzyste jak smoła. Wysycenie średnie w kierunku niskiego.

wtorek, 24 czerwca 2014

BIRBANT AMERICAN WHEAT


ALK.4,5%. Ponownie piwo pszeniczne na jankeskich chmielach. Ten styl robi się u nas coraz popularniejszy, ale ja za nim jakoś szczególnie nie przepadam. Lubię chmielenie po amerykańsku, lubię również piwa pszeniczne (najbardziej hefe weizen i witbiery), ale połączeniu tych dwu aspektów chyba nie do końca do mnie przemawia. Bo skoro wychwalany pod Niebiosa Hey Now z Pracowni Piwa mnie nie urzekł, to widocznie coś jest na rzeczy.
Tym razem to Jarek i Krzysiek z Birbanta wzięli na warsztat ten miks amerykańsko-niemiecki. Do chmielenia użyli Centennial, Tomahawk i Cascade.
Jak piwo wypada w porównaniu do konkurencji? Czy w końcu ktoś zrobił na mnie duże wrażenie amerykańską pszenicą?


American Wheat od Birbanta pieni się bardzo kiepsko jak na piwo, w którym użyto słodu pszenicznego. Biała, niewysoka warstewka piany zbudowanej z drobnych pęcherzy dość szybko się rozrzedza i po kilku minutach odchodzi do ‘Krainy Zapomnienia’. Lacing jako taki jest, ale strasznie słaby.
Piwo jest sakramencko mętne, a jego kolor przypomina skórkę niedojrzałej pomarańczy.
O dziwo nasycenie CO2 nie jest zbyt wysokie, powiedziałbym raczej, że reprezentuje średnio niski poziom, co po części rzutuje ujemnie na pijalność tego napitku.
Zapach to połączenie łagodnego pszenicznego słodu z dość wyraźnym świeżym chmielem i sporą dawką kwaśnych cytrusów. Trochę dalej egzystuje swoista owocowość, ale banana tutaj nie ma (i słusznie). W tle obecna niewielka ciasteczkowo-biszkoptowa nuta oraz minimalna drożdżowość. Niestety gdzieś w głębi pałęta się charakterystyczna dla Browaru Witnica mydlaność. Niektórzy mówią, że to DMS, po części mogę się z tym zgodzić, jednak nie jest to czysta i klasyczna nuta warzywna. Ja po prostu opisują ją jako mydlaność – 90% piw z Witnicy posiada ów mankament więc, to pewnie widocznie instalacja w Witnicy sprzyja powstawaniu tej wady.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

DEEP LOVE


ALK.6,5%. Dzisiaj piję piwo niezwykłe, nietuzinkowe, wyjątkowe, bardzo specjalne i niespotykane.
Deep Love jest wynikiem drugiej międzynarodowej kooperacji w historii polskiego browarnictwa, ale pierwszej, gdzie piwo warzono na własnym podwórku. Przypominam, że pierwsza była ekipa Pinty, która wspólnie z O’Hara’s uwarzyła w Irlandii piwo o nazwie Lublin to Dublin.
Czołówce polskiego craftu, czyli AleBrowarowi udało się namówić do współpracy znany na całym świecie norweski browar rzemieślniczy Nøgne Ø (ni cholery nie wiem, jak się to wymawia). Browar założony w 2002 roku, warzący piwa w ponad 20 stylach szybko stał się rozpoznawalną i cenioną marką na rynku craft beer.
Kooperacyjne piwo, uwarzone w Gościszewie zostało opisane jako West Coast Belgian Rye IPA – what the hell is this? Już tłumaczę: to jakaś potrójna hybryda, łącząca w sobie wysoką goryczkę, duże nachmielenie oraz akcenty belgijskie ze słodem żytnim w zasypie. Prawdziwy Frankenstein wśród piw!
I jeszcze jedno: Deep Love – to nazwa ewidentnie kojarząca mi się z Deep Throat, ale chyba tylko ja jestem takim zbereźnikiem ;p


Po przelaniu piwo okryło się średnio obfitą, białą kołderką piany, złożonej z mieszanej wielkości pęcherzy. Piana opada w średnim tempie, tworząc na ściankach niesamowite firany.
Trunek ten posiada stosunkowo niskie wysycenie oraz ładny, lekko mętny bursztyny odcień.
Teraz pora na najciekawsze. Wielowątkowy i rozbudowany aromat pobudza jeszcze bardziej mój nieposkromiony apetyt na to piwo. Bez problemu wyczuwam obecność chmielu oraz głęboką pełnię słodową. Za nimi występują akcenty belgijskie w postaci fenoli, przypraw korzennych, końskiej derki i mokrego siana. Tłem płyną sobie kwaskowe cytrusy oraz niuanse owocowe, głównie mango, brzoskwinia i słodkie banany.

sobota, 21 czerwca 2014

DOCTOR BREW - AMERICAN WITBIER


ALK.4,8%. Dacie wiarę, że Doctor Brew wypuścił ostatnio trzy piwa pszeniczne? Może i byłaby to niemała sensacja, gdyby nie jeden haczyk – dwa z nich są na amerykańskich chmielach, a jedno pochmielono australijskimi odmianami tej rośliny.
Oj coś mi się zdaje, że chyba „doktorzy” boją się wejść w tradycyjne, bardziej powszechne style. Czyżby bali się ognia krytyki, gdyby owe piwa niczego nam nie urywały? A może po prostu chłopaki chcą w nieskończoność maskować ewentualne wady swoich wyrobów nowofalowymi odmianami chmielu?
Nie będę tu zmyślał, bo nie znam odpowiedzi na te pytania, ale wiem jedno – dotychczasowe ich piwa były świetne, albo przynajmniej bardzo dobre, więc najwidoczniej Marcin i Łukasz wiedzą co robią.
American Weizen i American Witbier zadebiutowały na Krakowskim Festiwalu Piwa, gdzie pozwoliłem sobie skosztować tego pierwszego i przyznam, że piwo mnie nie zachwyciło jakoś szczególnie. Dzisiaj jednak biorę na warsztat amerykańskiego Belga. 


Piwo ma ładną i wysoką białą pianę, zbudowaną z dużych pęcherzy. Niestety piana jest dość rzadka i dziurawa, opada w średnim tempie oraz tworzy solidne firany na szkle.
W szklance zaobserwowałem pływające białe drobinki, ale przy braku filtracji to normalne. Trunek jest strasznie mętny i posiada klasyczny mleczno-złoty, żółtawy odcień.
A czym to pachnie? Przede wszystkim rześko i cytrusowo, na drugim planie dopiero jest chmiel, delikatny pszeniczny słód oraz lekka trawiastość. Nuty kolendry są bardzo znikome, podobnie jak aromaty drożdżowe. Całość pachnie nieźle, ale jak to mówią: szału nie ma. 

czwartek, 19 czerwca 2014

CRAZY MIKE


ALK.9%. Czy jest możliwy spisek Artezana, Olimpu i AleBrowaru? Czy zbiegiem okoliczności można nazwać wypuszczenie przez te browary takiego samego piwa w odstępie zaledwie miesiąca? Prawdopodobnie to tylko niezamierzony splot wydarzeń, ale trochę dziwi mnie taki stan rzeczy. Zastanawiające jest bowiem, że przy tak dużej ilości IPA/AIPA na rynku, do tej pory mieliśmy tylko trzy Imperial/Double  India Pale Ale! A w zasadzie to dwa szeroko dostępne, bo Ox Bile z Hausta było masakrycznie ciężki do zdobycia poza samym lokalem.
Crazy Mike to nie byle jakie piwo – styl Double IPA, 20°Blg., 9% obj. i aż 100 IBU!!! Od razu widać, że to nie przelewki. Parametry porteru bałtyckiego w – bądź, co bądź – jasnym piwie. Panowie z AleBrowaru, od dziś szacun na dzielni rośnie!
Sądząc po etykiecie, nazwa zapewne nawiązuje do znanego wszystkim boksera Mike Tysona, który właśnie miał pseudonim Szalony Mike. Chociaż może być to również aluzja do piwowara AleBrowaru Michała Saksa, który znany jest z tego, że nigdy nie żałuje chmielu do swoich piw. Można go nazwać Pierwszym Hopheadem III Rzeczypospolitej Polskiej. 


Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zacytować tekstu z kontry: „Cześć, nazywam się Mike, mam 100 IBU i #jestemhopheadem. To oznacza, że skopię Twoje dupsko chmielem! Skopię je dokładnie, na miękko, bez litości.” Raaaaaaatunkuuuuuuuu...........
Double IPA z AleBrowaru prezentuje się iście kozacko – kremowa, puszysta, obfita i dość gęsta piana składająca się z drobnych bąbelków bardzo długo utrzymuje się na powierzchni, tworząc wspaniałe zacieki na szkle.
Piwo jest umiarkowanie wysycone dwutlenkiem węgla i posiada bardzo ładną barwę jasnego bursztynu.
Tym razem zacznę od smaku, który jest naprawdę bardzo przyjemny i świetnie zbalansowany. Na pierwszym planie czuć wyrazistą słodowość, podbitą nieco słodkimi biszkoptami. Rola drugoplanowa przypadła wspaniałym owocom tropikalnym i średnio mocnej nucie chmielowej. W tle niewielkie echa cytrusów i żywicy oraz minimalna obecność etanolu. Na samym końcu jest goryczka...., ale jakoś wcale nie może mi skopać ass. Fakt, jest wysoka, szlachetna, chmielowo-żywiczna i nie zalegająca, ale naprawdę spodziewałem się jesieni średniowiecza z mojego tyłka, tymczasem nic z tego. Przez ogromną bazę słodową wydaje się jakby Szalony Mike posiadał „zaledwie” 60-70 IBU. Poważnie.

środa, 18 czerwca 2014

WIZYTA W ZIELONOGÓRSKIM MINIBROWARZE HAUST


Fasada budynku
Dla przeciętnego Polaka miasto Zielona Góra kojarzy się tylko z uprawą winorośli, winobraniem oraz Bachusem (no może jeszcze z żużlem i koszykówką :> ). Lecz sympatycy dobrego piwa z pewnością będą mieli na myśli piwo z Minibrowaru Haust - cóż, taka już nasza natura.
Niedawno miałem okazję spędzić u rodziny dwa cudowne dni w tym pięknym mieście. Pomyślałem sobie więc, że przestępstwem byłoby nie odwiedzić jedynego tamtejszego browaru restauracyjnego, wszak piwna turystyka to bardzo przyjemne zajęcie.
Moja wizyta była oczywiście zapowiedziana, a o browarze opowiadał i oprowadzał mnie sam piwowar – Paweł Kąkol.

Browar mieści się w zabytkowej trzykondygnacyjnej kamienicy w ścisłym centrum Zielonej Góry, przy Placu Pocztowym 9. Na parterze znajduje się bar, warzelnia oraz dwie sale utrzymane w klimacie pubu angielskiego. Pierwsze piętro to duża sala dla niepalących, która stanowi jakby część restauracyjną lokalu, a na samej górze odbywają się tylko imprezy zamknięte. 

Kadź zacierno-warzelna i kadź filtracyjna

Browar składa się z jednego kotła zacierno-warzelnego o wybiciu 6hl, kadzi filtracyjnej, whirpoola, trzech fermentorów (dwóch otwartych i jednego ciśnieniowego) oraz z dziewięciu tanków leżakowych o pojemności 12hl każdy. Rocznie produkuje się tam ok. 400hl gotowego piwa.
Oprócz sześciu kranów z piwem lokal serwuje również wina, wódki, drinki i inne alkohole oraz napoje. Co prawda z kuchni nie skorzystałem, ale menu wygląda bardzo zachęcająco. Zwłaszcza dział z „przekąskami piwnymi” pobudza ślinianki do zwiększonego wysiłku.
Haust to jeden z niewielu browarów restauracyjnych butelkujący swoje wyroby, które potem można kupić w sklepach specjalistycznych. Jednak przy tak maciupkiej produkcji kupienie jakiegoś ich piwa poza województwem Lubuskim graniczy z cudem. Za to na miejscu, dopłacając złotóweczkę (za butelkę) można dane piwko wziąć na wynos i cieszyć się nim w domowym zaciszu.

Z lewej Paweł Kąkol

Sala barowa

Moja obecność tam z wiadomych względów ograniczyła się tylko do parteru, gdzie z Pawłem i barmanem uciąłem sobie miłą pogawędkę, po tym jak zostałem oprowadzony po wszystkich zakamarkach browaru.
Przyznam, że bardzo przyjemny i piwny wystrój sali barowej sprzyjał zarówno degustacji, jak i samej rozmowie. Na ścianach oraz suficie znajduje się z kwadrylion przekładek piwnych z całego świata! No dobra, może jest ich trochę mniej, ale widok robi niesamowite wrażenie.

wtorek, 17 czerwca 2014

FORTUNA MIRABELKA


ALK.5,1%. Nie raz powtarzałem, że nie jestem wielkim smakoszem tzw. piw smakowych. I to jest prawda. Nie znaczy to jednak, że od czasu do czasu nie sięgnę po jakieś owocowe dziwactwo. Taki już ze mnie piwny freak.
Tym razem padło na tegoroczną nowość - piwo mirabelkowe z Fortuny. Co ciekawe, ów browar ma już w swojej ofercie bardzo dobrą Fortunę Śliwkową (wg mnie jedno z najlepszych tego typu polskich piw), a przecież mirabelka to odmiana/gatunek śliwki. Wiem, że smakują zgoła odmiennie, ale przecież na świecie jest tyle różnych owoców. Do wyboru, do koloru.
W sumie to niech robią co chcą, byle piwo smakowało. Nie będę ukrywał, że oczekiwania mam spore, bowiem browar z Miłosławia uważam za jeden z lepszych z grupy tzw. browarów regionalnych.

Piana nigdy nie jest mocną stroną piw smakowych i nie inaczej jest tym razem. Drobno ziarnista, biała kołderka nie jest zbyt obfita i dosyć szybko opada do symbolicznej otoczki. Oczywiście nie ma tu mowy o żadnym lacingu.
Dodatek pszenicy niesłodowanej oraz naturalnego soku sprawia, że piwo jest bardzo zmętnione. Jego barwa oscyluje gdzieś pomiędzy ciemnym złotem, a odcieniem dojrzałej pomarańczy.
W zapachu już z daleka czuć ową mirabelkę i faktycznie jest to bardzo naturalny aromat. Poza słodką mirabelką czuć także inne owoce, ale tak naprawdę ciężko wychwycić coś konkretnego. Z tła przebija się natomiast dosyć wyraźna biszkoptowa nuta, są również minimalne cytrusy. No i dobrze, bo byłoby sakramencko słodko. O jakiejkolwiek słodowości natomiast można zapomnieć.

piątek, 13 czerwca 2014

B-DAY 2.0 PRZEWRÓT MLECZNY


ALK.6,2%. Historia lubi się powtarzać, czego dowodem jest niniejsze piwo. B-Day 2.0 Przewrót Mleczny to wspólny projekt trzech podmiotów: Pinty, AleBrowaru oraz Piwoteki Narodowej. Tak jak rok temu postanowili oni razem świętować swoje urodziny w Piwotece i z tej okazji wspólnie uwarzyli kolejne piwo urodzinowe. Drugie wcielenie B-Daya to Double Chocolate Milk Stout. Tym razem piwo uwarzono w Gościszewie, a nie w Zawierciu jak rok temu. Chmieleniem zajmowała się ekipa Pinty, natomiast za słody odpowiedzialny był AleBrowar.
Teraz moja refleksja: stouta mlecznego znam bardzo dobrze, piłem go niejednokrotnie, ale podwójnego stouta mlecznego i to jeszcze czekoladowego w życiu na oczy nie widziałem! Ba! Nigdy nawet mi się nie śniło takie cuś.
Moje ślinianki mają ręce pełne roboty już na samą myśl o tym piwie, wszak uwielbiam ciemne trunki. Co my tu mamy? Między innymi słód pszeniczny czekoladowy, Carapils, słód wiedeński, palony jęczmień, płatki owsiane, laktoza, uprażone ziarno ekwadorskiego kakaowca. Mhmm...brzmi dumnie. Let’s go!


Po przelaniu przywitała mnie czarna otchłań zmącona jakimiś białymi farfoclami, które są całkiem spore i ciężkie, bowiem szybko osiadają na dnie (może to ta laktoza lub pozostałości płatków owsianych?).
Beżowa, drobno ziarnista piana nie jest zbyt wysoka, do tego szybko się redukuje i prawie wcale nie oblepia ścianek.
Wysycenie jest gładkie i drobne, jego poziom oscyluje wokół średniego poziomu.
Piana może i nie rzuca na kolana, ale zapach już tak. Czuję się, jakbym wąchał świeżo parzoną kawę z niewielką ilością śmietanki. Czuć także wyraźnie palone słody, gorzką czekoladę, toffi i ślady kakao. W tle coś jakby owsianka... No naprawdę nieźle się to wącha.

środa, 11 czerwca 2014

BUFFALO BILL


ALK.5,8%. Od kilku dni jest w Polsce bardzo gorąco, termometry pokazują ponad 30 stopni w cieniu, więc nie dziwota, że pić się chce. A przecież nie będę pił wody, kiedy pod ręką mam zimne piwko!
Dzisiaj biorę na wokandę drugie piwo z Browaru Faktoria, czyli American Amber Ale.
Na wstępie jeszcze jednak słowo o kontretykiecie, która zawiera cały szereg niezbędnych informacji: szczegółowy skład, ekstrakt, IBU, temp. serwowania oraz pasujące do piwa posiłki. To jednak nic w porównaniu z frontową etykietą, która przypomina stronę starej gazety z małego amerykańskiego miasteczka pośrodku pustyni, w którym jest saloon, szeryf, kowboje, itd. (klimat Dr Quinn). Na każdym piwie znajduje się inna, barwna opowieść historyczna, która stanowi niezły przerywnik podczas degustacji. Co ciekawe nie są to historie z palca wyssane - Buffalo Bill istniał naprawdę!
Podoba mi się taka spójna koncepcja, która stanowi oryginalny i charakterystyczny wyróżnik dla Faktorii. Poza tym klimat Dzikiego Zachodu jest interesujący sam w sobie. 


Mój dzisiejszy gość generuje sporych rozmiarów pianę kremowego koloru. Drobne pęcherzyki są dość gęsto upakowane, tworząc puszystą i trwałą kołderkę, która opada bardzo powoli.
Piwo lekko opalizuje, a jego barwa przypomina klasyczny odcień bursztynu. Wysycenie jest średnie, może delikatnie w kierunku wysokiego, czyli takie jak lubię.
Zapach nie powala intensywnością, ale w końcu to nie AIPA. Przeważa słodowość o lekko zbożowym zabarwieniu. Dalej mamy nutę czystego chmielu, trochę karmelu oraz kapkę cytrusów. W tle majaczy niezbyt wyraźna owocowość i akcenty chlebowe. W sumie podoba mi się taki aromat.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

BIRBANT ROBUST PORTER


ALK.5,8%. Przede mną trzecie piwo z kontraktowego Browaru Birbant. To znaczy na rynku jest już obecny czwarty wypust Birbanta, ja jednak póki co degustuję trzeci (ach, chyba już zawsze będę w plecy).
Przyznam się bez bicia, że nie jestem jakimś wielkim fanem angielskich porterów (w przeciwieństwie do tych bałtyckich) i nie oczekuję po nich zbyt wielu doznań organoleptycznych.
O ile mnie pamięć nie myli, jest to dopiero trzecie polskie piwo w tym stylu. Tego z Hausta nie piłem, ale ten z Ursy był całkiem niezły i zaskoczył mnie dość pozytywnie. Może z Birbantem będzie podobnie? 


Już po przelaniu spotkał mnie pierwszy pozytyw – piwo ma nienaganną prezencję. Kolor jest niemal czarny, chociaż w zasadzie bardziej ciemno brunatny. Pokaźnych rozmiarów beżowa piana zbudowana jest z drobnych pęcherzy i nie dość, że ładnie brudzi szkło, to jeszcze dosyć długo cieszy oko. Naprawdę bardzo ładnie to wszystko wygląda.
Piwo jest nisko wysycone CO2 co jest zrozumiałe przy tym stylu. A co z zapachem?
Mhmm...taki do końca angielski to ten porter nie jest – Cascade robi swoje. W aromacie przewija się ulotna nutka owoców tropikalnych i cytrusów, jednak prym wiedzie tutaj średnio gorzka czekolada, łagodna kawa oraz akcenty palonego ziarna. W tle pojawiają się również nieznaczne karmelowe cienie. Całość zgrabna i powabna. Ogólnie mi się podoba, tylko intensywność mogłaby być nieco większa.

niedziela, 8 czerwca 2014

WYWIAD Z ORGANIZATORAMI KRAKOWSKIEGO FESTIWALU PIWA



Obiecany wywiad z organizatorami I Krakowskiego Festiwalu Piwa – Wojciechem Niedzielskim (Revsolution) i Andrzejem Kuryło (Doran Alkohole Regionalne).


(ja) – Skąd wziął się pomysł na zorganizowanie tego festiwalu, kto był pomysłodawcą?
(Andrzej Kuryło) – Sam festiwal nie jest nową rzeczą, są już takie festiwale w Polsce. My wzorowaliśmy się na dwóch największych: Żywcu i Wrocławiu. Stąd są żetony, plejada browarów, zapraszamy ich osobiście.
(ja) – Dlaczego akurat to miejsce zostało wybrane, a nie jakieś inne?
(AK) – Były brane również pod uwagę Krakowskie Błonia, tylko tam jest zakaz sprzedawania piwa.
(ja) – Rozumiem, że to musiało być gdzieś w rejonie Krakowa, a nie np. Poznań, czy inne miasto, bo stąd są ludzie, którzy to organizują?
(AK) – Tak, wchodził w grę wyłącznie Kraków i okolice.
(ja) – To może się dowiedzmy, kto jest organizatorem tej imprezy?
(Wojciech Niedzielski) - Stowarzyszenie Integracji, Ochrony Przyrody i Dziedzictwa Kultury Dolina Rudawy w Zabierzowie, które podnajmuje teren, na którym jesteśmy. Jest to obszar bardzo dobrze skomunikowany z Krakowem, do autostrady mamy 2.5 km, mamy zejście ze stacji kolejowej Kraków Business Park, pociągiem można tu dojechać w 15 minut.
(ja) – A pan jest z firmy...?
(WN) – Revsolution, która obecnie przekształca się w firmę, która będzie się nazywać (?) Manager i będzie się specjalizować w organizacji imprez masowych.
(ja) – Czyli tak, jest pan Andrzej, czyli Doran, Stowarzyszenie Dolina Rudawy, Revsolution i kto jeszcze?
(AK) – Colorex, który jest jednym z naszych partnerów.
(ja) – A tam jeszcze było Rogate Ranczo, to jest jakiś sponsor?
(AK) – To jest współorganizator. Teraz w tym momencie właśnie na Rogatym Ranczu kończy się sędziowanie Konkursu Piw Domowych i Konkursu Piw Rzemieślniczych.
(ja) – A kto tam sędziuje?
(AK) – Przewodniczącym Konkursu Piw Rzemieślniczych jest Jacek Materski z Artezana, a Konkursu Piw Domowych Łukasz Jajecznica z Browaru Podgórz.
(ja) – A dlaczego ten festiwal jest akurat w tym terminie, a nie np. w wakacje? Czy to jakieś względy logistyczne, czy nie było innych terminów?
(WN) – Z panem Andrzejem spotkaliśmy się w zeszłym roku i zorganizowaliśmy wspólnie pierwszą imprezę: Rycerze w Zabierzowie, na którą w ciągu dwóch dni przyszło ponad 10 tysięcy osób. Dlatego zdecydowaliśmy się, że będziemy wykorzystywać ten teren i będziemy organizować różne tematyczne imprezy. Właśnie podczas tej pierwszej imprezy padł pomysł zorganizowania tego festiwalu. Zaczęliśmy się zabierać do tego wspólnie w październiku zeszłego roku.
(ja) – Ja rozumiem, że to trzeba dużo wcześniej, żeby browary znalazły czas w kalendarzu, itd. 
(WN) – Dokładnie tak. My chcieliśmy się wstrzelić w okres, kiedy to....
(AK) – Kiedy Kraków jest w zasadzie w komplecie. Bo mamy tu jeszcze studentów, ludzie są przed urlopami. Można by jeszcze po urlopach, ale tam już jest niepewna pogoda.
(ja) – OK a czy za rok jest planowana kolejna edycja?

sobota, 7 czerwca 2014

PLON Czerwony


ALK.6,2%. To już trzeci PLON z Browaru Kormoran. Tym razem do chmielenia tego India Pale Ale użyto jednego polskiego chmielu – Marynka. Dla przypomnienia dodam, że w PLONie Zielonym użyto świeżej szyszki Sybilli, natomiast w Brązowym suszonej szyszki.
Pomysł ze świeżym chmielem od samego początku uznawałem za świetny i nowatorski. Jednak pojawienie się kolejnych wersji PLONu uważałem nie tyle za bezsensowne co, za mało efektywne. Może i PLON Zielony różni się od Brązowego, a tym bardziej od Czerwonego, ale czy w zamian nie można by zrobić jakiegoś innego piwa niż IPA? - myślałem sobie. Czyżby w Kormoranie brakowało już pomysłów na nowe trunki? Jest przecież jeszcze tyle stylów piwa do odkrycia - powtarzałem.
Zobaczcie sami jak bardzo się myliłem.
Napomnę jeszcze, że do trzech istniejących PLONów prawdopodobnie w tym roku dołączy czwarty, w kolorze niebieskim....ale to ma być jakiś lager. 


PLON Czerwony wygląda iście imponująco. Piana barwy ecru jest dosyć obfita, gęsta, zbita, a jednocześnie puszysta i przede wszystkim trwała. Złożona jest z mieszanej wielkości pęcherzy, które można podziwiać na ściankach szklanki – piana tworzy wspaniały lacing.
Kolor piwa również robi wrażenie – głęboka barwa miedzi pod światło strzela rubinowymi refleksami. Za sprawą braku filtracji piwo jest nad wyraz mętne.
Zapach jest bardzo intensywny i obezwładniający. O dziwo dominuje w nim karmel, z lekka podszyty słodkim toffi. Dalej mamy miłą dla nosa owocowość kojarzącą się z truskawką, poziomką i czerwonym jabłkiem (już wiem dlaczego PLON Czerwony). W głębi można doszukać się słodowych klimatów, przypieczonej skórki chleba oraz lekkich cieni żywicy. Nie ma tu chmielu i cytrusów, ale i tak jestem w niemałej ekstazie.

czwartek, 5 czerwca 2014

SEZONOWE RZEŚKIE


ALK.5%. Kilka dni temu w sklepach Biedronka pojawiło się kolejne piwo sygnowane Browarem Kasztelan z Sierpca. Po wiosennym Chmielowym czas na letnie Rześkie. Jest to dowód na to, że Carlsberg Polska kontynuuje swoją drugą linię piw sezonowych, skierowanych do klientów największej w Polsce sieci handlowej – Biedronki. Przypominam, że koncern ten posiada w swoim portfolio również inną serię Piw Sezonowych, złożoną z czterech przedstawicieli.
Kojarzycie piwo Rześkie z Kormorana? Cóż za niesamowite podobieństwo nazwy tych piw! ;p Pomijając jednak zerżniętą nazwę, mój dzisiejszy egzemplarz składa się tylko z 95% piwa, reszta to „zaprawa o smaku cytrusowym”. A to ci wynalazek nam zgotowali. Przypomina mi to trochę takiego oszukanego radlera, bowiem zaprawa o smaku cytrusowym to mniej więcej to samo co lemoniada cytrynowa, tylko że bardziej zagęszczone.
Dobra, dosyć ględzenia – pora wziąć się za ten wynalazek. 


Po przelaniu do szklanki przywitała mnie piana rodem z napojów gazowanych – biała, rzadka, niska i grubo pęcherzykowa. Z głośnym sykiem zniknęła zanim zdążyłem odłożyć aparat!
Piwo jest idealnie klarowne, posiada nawet tzw. iskrę. Jego kolor to ładny, czysty odcień złota.
Wysycenie jest oczywiście wysokie, lekko szczypiące, ale nawet nieźle pasuje do charakteru tego napitku.
Zapach został ewidentnie zdominowany przez cytrusy. Limonka, cytryna i kwasek cytrynowy aż zatykają nozdrza. Gdzieś daleko z tyłu majaczy dopiero niewyraźny słód i chyba odrobina niedojrzałej pomarańczy. Bardzo jednostajny ten aromat i w ogóle nie przypomina piwa. Szczerze mówiąc również średnio kojarzy mi się to z radlerami, chyba bliżej temu do piw smakowych zaprawianych sokiem/syropem lub aromatami.

środa, 4 czerwca 2014

V CZĘSTOCHOWSKI KONKURS PIW DOMOWYCH – Prolog



Jesteś piwowarem domowym? Chcesz wziąć udział w konkursie piw domowych? Chcesz być sławny i zgarnąć nagrody? Zatem ta informacja jest dla Ciebie.

W tym roku już po raz piąty Częstochowski Krąg Lokalny Bractwa Piwnego wspólnie z Częstochowską Organizacją Turystyczną organizują konkurs piw warzonych przez domorosłych piwowarów.
V Częstochowski Konkurs Piw Domowych odbędzie się 19 lipca w pubie Piwiarnia w ścisłym centrum Częstochowy. Konkurs zostanie przeprowadzony zgodnie z "Zasadami Dobrej Praktyki dla Konkursów Piwa" wg PSPD.
Kategorie konkursowe są następujące:
- Jasne Lekkie (9,5-10,5º Blg - wg PSPD)
- Oktoberfest (
03B. Oktoberfest - wg BJCP)
- American Wheat (
6D. American Wheat - wg BJCP)
- Irish Red Ale (
9D. Irish Red Ale - wg BJCP)


Piwa będą oceniać dwie komisjekonsumencka i branżowa. W konsumenckiej komisji będzie zasiadać głównie społeczność niezwiązana z branżą piwowarską. Będą to np. miejscowi dziennikarze, przedstawiciele lokalnych władz samorządowych oraz ludzie reprezentujący różne stowarzyszenia i organizacje.
Komisja branżowa natomiast to już bardziej profesjonalne jury, mające dużą wiedzę na temat piwa. W tym roku w składzie tej komisji znajdą się:
  • Michał Kopik – przewodniczący jury (Piwodziej.pl)
  • Grzegorz Bartosik (Browar Czenstochovia)
  • Piotr Kucharski (blog Chmielowisko, Twilight_Alehous)
  • Michał Mielczarek (Bractwo Piwne, sędzia PSPD)
  • Tomasz Rogaczewski (Pracownia Piwa)
  • Marek Suliga (Bractwo Piwne)
  • Piotr Wojnarski (Bractwo Piwne, sędzia PSPD)

Nagrodzone zostaną trzy pierwsze miejsca w każdej kategorii ocenione przez komisję branżową. Nagrodami będą bony kwotowe i rabatowe do realizacji w różnych sklepach internetowych z artykułami i surowcami do warzenia piwa. Nagrodą specjalną za zajęcie pierwszego miejsca w kategorii Irish Red Ale będzie możliwość uwarzenia zwycięskiego piwa w browarze restauracyjnym Czenstochovia!!! Wyróżnione zostaną również trzy pierwsze miejsca w każdej kategorii ocenione przez komisje konsumencką - zwycięzcy otrzymają pamiątkowe dyplomy.


Uczestnicy mają obowiązek dostarczenia piw konkursowych wraz z formularzem zgłoszeniowym w terminie od 16.06.2014 r. do 07.07.2014r. na adres:
Andrzej Grzeliński (tel.602 311 103)
ul. Waszyngtona 53
42-202 Częstochowa
z dopiskiem „V CKPDBP”
W razie potrzeby Andrzej udziela również wszystkich dodatkowych informacji związanych z konkursem. Link do regulaminu konkursu macie tutaj.
Ze swojej strony serdecznie zachęcam do wzięcia udziału. Nagrody są fajne, więc naprawdę warto. Poza tym można sprawdzić, na jakim etapie rozwoju jest Wasz domowy browar.
Zatem powodzenia!

wtorek, 3 czerwca 2014

RIO BRAVO PALE ALE vol.2


ALK.4,8%. Patrząc na tabelkę z browarami po prawej stronie ekranu wydawać, by się mogło, że piłem już piwa od wszystkich polskich producentów napoju z pianką. Ehhh....niestety tak nie jest, ale dzisiaj mam szansę zaznajomić się z kolejnym browarem – Faktoria.
Jest to browar kontraktowy założony w tym roku przez Łukasza Kojro i Tomasza Tuszyńskiego, którzy swoje piwa warzą w Browarze Zodiak. Ich premierowym piwem jest właśnie Rio Bravo Pale Ale, które zadebiutowało pod koniec lutego.
Mój egzemplarz to druga odsłona tego piwa i nie tyle jest to jego druga warka, co w zasadzie nowe piwo. Pierwszy Rio Bravo szału nie zrobił (osobiście nie wiem, bo nie piłem), więc chłopaki z Faktorii postanowili zmienić recepturę. Z tego miejsca chwalę ich za to, że wzięli sobie do serca uwagi konsumentów, a nie zadufali się w sobie jak swego czasu pewien browar z Bieszczad. Wracając jednak do piwa, w wersji drugiej została zwiększona o 50% ilość chmielu do chmielenia na zimno, dodano dwa dodatkowe chmiele, zmieniono rodzaj drożdży oraz dokonano drobnej korekty w zasypie. Nie są to więc jakieś tam zmiany kosmetyczne i obecne piwo na pewno dość znacznie różnie się od pierwowzoru. 


Przy nalewaniu doznałem małego rozczarowania. Lubię dorodną pianę, która wieńczy piwo i apetycznie wygląda. Niestety tutaj tego nie było. Szczątkowa, gruboziarnista piana była płaska jak naleśniki mojej babci, do tego opadła do zera w czasie krótszym niż zajmuje mi oddanie moczu po dwóch ‘bronksach’.
Piwo jest lekko mętne i nosi ładny, ciemno złoty kolor, chociaż z pewnością bym nie zgrzeszył mówiąc o nim jasno bursztynowy.
Średniej intensywności wysycenie idealnie trafia w moje gusta. Jest wyraźne, drobne i gładkie, ale co najważniejsze nie przesadzone.
Zapach jest dosyć stonowany. Amerykańskie chmiele nie pchają się zbytnio na scenę jak ma to miejsce w niektórych tego typu piwach. Solidna baza słodowa nazbyt przykrywa dojrzałe owoce tropikalne z mango, liczi i ananasem na czele. Natomiast śladowe ilości żywicy to zdecydowanie za mało, by skontrować słodycz tychże owoców. Akcentów cytrusowych również jest tu bardzo mało, podobnie jak czystego chmielu. Zaś na drugim planie ewidentnie dobrze wiedzie się kwiatom, które łącząc się z ww. owocami tworzą wspaniałą feerię aromatów, kojarzącą się z niektórymi słodkimi perfumami (które akurat lubię). Trochę za bardzo jednowymiarowy ten zapach, ale ogólnie nie jest tak źle.

niedziela, 1 czerwca 2014

PIWNA KRONIKA - MAJ 2014


Przed Wami kolejna odsłona Piwnej Kroniki, obejmująca to, co działo się w pięknym i słonecznym, a czasem też burzowym maju. Było tego naprawdę duuuuuużo. Jak zawsze cały ogrom premier, poza tym znowu pojawiły się nowe browary, było też od zarąbania imprez i innych ciekawych wydarzeń. Zobaczcie sami, a po przeczytaniu udostępnijcie na fejsie :D

 

Premiery 

 

  • Browar Grybów wprawił wszystkich w niemałe osłupienie wypuszczając AIPA. Wujek Sam to jednak nie inicjatywa samego browaru, lecz ludzi z zewnątrz związanych z Krakowskim Festiwalem Piwa.
  • Artezan jak co miesiąc ma w zanadrzu kilka nowości. Funky Brett to pierwsze w Polsce piwo, gdzie zostały użyte drożdże Brettanomyces, które de facto odpowiadają za psucie się piwa! Poza tym Artezan wydał na świat piwo ESB (Extra Special Bitter) oraz piwo urodzinowe z serii IPA Tour Specyfik Double IPA (9% alko. 100 IBU!).
  • Samosierra to najnowsze piwo z kontraktowego Browaru Spirifer. Kurcze, ja zawsze myślałem, że ta słynna bitwa to była pod Somosierrą... ;p
  • W maju pojawiło się w sklepach drugie wspólne piwo urodzinowe Pinty, AleBrowaru i Piwoteki NarodowejB-Day 2.0 Przewrót Mleczny. Tym razem jest to Double Chocolate Milk Stout.
  • Marek Puta i Marcin Chmielarz z Piwoteki rzadko raczą nas nowościami. Ślepy Maks nie jest tutaj wyjątkiem, bowiem ten koźlak orkiszowy funkcjonował już wcześniej, tyle że pod nazwą Kokolobolo.
  • Trzecim piwem z Browaru Faktoria jest Peacemaker. Piwo reprezentuje jakże popularny styl American India Pale Ale.
  • W Browarze Olimp w końcu sam wszechmogący Zeus zstąpił z niebios w  postaci Imperial IPA.
  • Doctor Brew również nie próżnuje, w maju zaserwował nam, aż trzy nowe dawki swojego leku. Pierwszym medykamentem był Kinky ALE – AIPA single hop na eksperymentalnym chmielu Equinox. Potem Doctor zaaplikował piwoszom American Witbier i American Weizen.
  • Łukasz Jajecznica z Browaru Podgórz na Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu w końcu mógł się pochwalić swoim pierwszym piwem - Galaktyka Piwnix to Black IPA/Cascadian Dark Ale. Oprócz niego w maju pojawiły się dwa inne trunki: Luzy Rajtuzy w stylu Amber Ale oraz American Pale Ale Space Sheep.
  • W maju także Browar Birbant - warzący w Witnicy - miał coś do powiedzenia. Trzecim ich piwem został Robust Porter.
  • Samodzielnym wypustem kontraktowców z Pinty jest Oki Doki. Jest to lager na nowozelandzkich chmielach. Oj, bardzo rzadko Pinta bierze się za lagery.
  • Niezbyt rozpoznawalny jeszcze Browar Bazyliszek zaserwował nam bardzo dziwne piwo. Pyza Na Polskich Dróżkach to ziemniaczane Polish India Pale Ale (PIPA), chmielona Sybillą, gdzie 20% zasypu stanowiły ziemniaki Agata!!!
  • Małżeństwo Ladra z Browaru Ninkasi wypuściło kolejne piwo N°6A Cream Ale.
  • Bieszczadzka Wytwórnia Piwa jakby ostatnio trochę spała. Dość długo musieliśmy czekać na ich nowy wypust, ale w końcu się doczekaliśmy. Rosa z Kremenarosa to piwo pszeniczne w stylu American Wheat.