czwartek, 19 czerwca 2014

CRAZY MIKE


ALK.9%. Czy jest możliwy spisek Artezana, Olimpu i AleBrowaru? Czy zbiegiem okoliczności można nazwać wypuszczenie przez te browary takiego samego piwa w odstępie zaledwie miesiąca? Prawdopodobnie to tylko niezamierzony splot wydarzeń, ale trochę dziwi mnie taki stan rzeczy. Zastanawiające jest bowiem, że przy tak dużej ilości IPA/AIPA na rynku, do tej pory mieliśmy tylko trzy Imperial/Double  India Pale Ale! A w zasadzie to dwa szeroko dostępne, bo Ox Bile z Hausta było masakrycznie ciężki do zdobycia poza samym lokalem.
Crazy Mike to nie byle jakie piwo – styl Double IPA, 20°Blg., 9% obj. i aż 100 IBU!!! Od razu widać, że to nie przelewki. Parametry porteru bałtyckiego w – bądź, co bądź – jasnym piwie. Panowie z AleBrowaru, od dziś szacun na dzielni rośnie!
Sądząc po etykiecie, nazwa zapewne nawiązuje do znanego wszystkim boksera Mike Tysona, który właśnie miał pseudonim Szalony Mike. Chociaż może być to również aluzja do piwowara AleBrowaru Michała Saksa, który znany jest z tego, że nigdy nie żałuje chmielu do swoich piw. Można go nazwać Pierwszym Hopheadem III Rzeczypospolitej Polskiej. 


Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zacytować tekstu z kontry: „Cześć, nazywam się Mike, mam 100 IBU i #jestemhopheadem. To oznacza, że skopię Twoje dupsko chmielem! Skopię je dokładnie, na miękko, bez litości.” Raaaaaaatunkuuuuuuuu...........
Double IPA z AleBrowaru prezentuje się iście kozacko – kremowa, puszysta, obfita i dość gęsta piana składająca się z drobnych bąbelków bardzo długo utrzymuje się na powierzchni, tworząc wspaniałe zacieki na szkle.
Piwo jest umiarkowanie wysycone dwutlenkiem węgla i posiada bardzo ładną barwę jasnego bursztynu.
Tym razem zacznę od smaku, który jest naprawdę bardzo przyjemny i świetnie zbalansowany. Na pierwszym planie czuć wyrazistą słodowość, podbitą nieco słodkimi biszkoptami. Rola drugoplanowa przypadła wspaniałym owocom tropikalnym i średnio mocnej nucie chmielowej. W tle niewielkie echa cytrusów i żywicy oraz minimalna obecność etanolu. Na samym końcu jest goryczka...., ale jakoś wcale nie może mi skopać ass. Fakt, jest wysoka, szlachetna, chmielowo-żywiczna i nie zalegająca, ale naprawdę spodziewałem się jesieni średniowiecza z mojego tyłka, tymczasem nic z tego. Przez ogromną bazę słodową wydaje się jakby Szalony Mike posiadał „zaledwie” 60-70 IBU. Poważnie.

Piwo w zapachu niczym nie zaskakuje: owoce tropikalne, żywica, cytrusy, chmiel i trochę lasu. W tle wyczuwam także nieznaczne echa ziołowe. Pozostałe udziały przypadły herbatnikowo-słodowej podbudowie, której jest tak dużo, że chyba aż za bardzo przykrywa całą resztę swoim opasłym cielskiem. Przez ów mankament piwo pachnie troszkę zbyt mdło, jednak nie jest to jakaś poważna wada. Co ważne, alkoholu nie czuć w ogóle!
Mimo niewielkich niedoskonałości Crazy Mike to nadal kawał dobrego piwa. Ze względu na wysokie parametry może nie jest to trunek jakoś wybitnie pijalny, ale za to sporo nadrabia swoją nieprzeciętną treściwością i wysoką pełnią smaku. Piwo jest bardzo gładkie i aksamitne, fajnie ślizga się po przełyku. Do tego rozgrzewa i........... nieźle wali w dekiel. No cóż, taki jego urok.
OCENA: 8/10
CENA: 9ZŁ (Skład Piwa)
ALEBROWAR//BROWAR GOŚCISZEWO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz