piątek, 29 marca 2013

RACIBORSKIE CIEMNE


ALK.7%. Fermentacja w otwartych kadziach, leżakowanie w tankach przez okres ponad miesiąca. „Jest to piwo dla prawdziwych koneserów”. „My piwo tworzymy, inni je produkują”.
Czy są jeszcze ludzie, których te teksty nakręcają podczas czytania kontry? Ja z pewnością do takich nie należę. Może tam być nawet napisane, że piwo warzył ‘mistrz świata piwowarów domowych’ z najlepszych surowców na świecie, a i tak moje podniecenie nie zwiększy choćby o jeden procent. 


Raciborskie Ciemne naprawdę jest ciemne, wręcz czarne - dorównuje nawet niektórym porterom pod tym względem! Jedynie pod światło przebijają nieśmiałe rubinowe refleksy.
Piana jest całkiem spora, grubo ziarnista, barwy ecru. Lepi się do ścianek niczym rzep do psiego ogona, do tego dość długo się utrzymuje.
Piwo jest wysycone w odpowiedni sposób, czuć bąbelki, ale nie na tyle mocno, żeby one w jakiś sposób przeszkadzały.
W zapachu wyniuchałem karmel, chlebek razowy, lekko palone słody, kawę zbożową oraz minimalną orzechowość. Wszystko by grało, gdyby aromat był nieco silniejszy, dla mnie jest on ciut za słaby.

wtorek, 26 marca 2013

Z WIZYTĄ W BROWARZE POŁUDNIE


Jako świadomy piwosz i wielki fan „napoju z pianką” interesuje się niemal wszystkim co jest związane z piwem. Jedną z takich rzeczy jest również zwiedzanie browarów.
Już od jakiegoś czasu miałem w planach odwiedzić Browar Południe, który znajduje się w Wąsoszu, dosłownie rzut beretem od Częstochowy i tylko 24 kilometry od mojego domu! Po wcześniejszym umówieniu, w dniu 25 marca 2013 roku mój cel został zrealizowany :)

Fasada browaru
 
Browar z zewnątrz wygląda bardziej jak jakieś budynki gospodarze, aniżeli browar sensu stricto, dlatego bardzo łatwo przejechać koło niego w ogóle go nie zauważając. Potęguje to również fakt braku jakiegokolwiek szyldu, czy tablicy. Pardon, tablica jest, ale stara, mało czytelna, z napisem GAB i poodklejanymi częściowo literami. A przecież Browar Południe posiada takie piękne logo!

Po browarze oprowadzał mnie technolog/piwowar Pan Krzysztof Mościński, który przez 15 lat pracował w Tyskich Browarach Książęcych. Ale na początek trochę historii.
Browar GAB (to jego pierwotna nazwa) założył w 1993 roku Jan Kowalski, który przestawił się z hodowli pieczarek na produkcję piwa. Wówczas browar słynął z piw górnej fermentacji takich jak GAB Stout, czy Kama Sutra. Od 2008 roku ze względów zdrowotnych Pan Jan nie mógł już dłużej kierować swoim rodzinnym browarem i sprzedał go w 2011 roku Tadeuszowi i Pawłowi Kalina z Krakowa, którzy zmienili nazwę na Browar Południe. Wiele marek piw odeszło wtedy do lamusa, a pojawiła się nowa seria piw pod marką Krakowiak. 
Tanki fermentacyjne

W tym miesiącu miał miejsce rebranding marki: Krakowiak zmienił nazwę na Krakauer. Obecnie w browarze warzy się własne marki: Krakauer Niefiltrowany, Krakauer Miodowy i Krakauer Miód-Malina. Kresowe Jasne Pełne, Kresowe Jasne Mocne oraz Stout nie zniknęły z potrfolio browaru, jednak aktualnie nie są warzone. Krakauery to piwa niefiltrowane, pasteryzowane, reszta jest już filtrowana. Oprócz tego wiem, że warzone jest Piwo Wielickie dla firmy Browar Wielicki i być może jeszcze jakieś na zlecenie innych pseudobrowarów.

Linia rozlewnicza








W dniu kiedy byłem odbywał się akurat rozlew piwa do butelek, z związku z tym panował spory hałas. Mimo tego Pan Krzysztof bardzo skrupulatnie wtajemniczał mnie w arkana produkcji piwa, oprowadzając mnie po całym obiekcie i tłumacząc po kolei jak się robi piwo. Oczywiście z racji moich zainteresowań większość rzeczy była mi już znana, ale i tak wykład bardzo mnie zaciekawił. 
Klasyczny słód jęczmienny

Zaczęliśmy od magazynu ze słodem, w którym kilkanaście ton zesłodowanego jęczmienia browarnego spokojnie czekało na swój udział w produkcji złocistego nektaru. Główny słód pilzneński pochodzi z Czech, natomiast słody specjalne używane np. do produkcji Stoutu kupowane są od Wyermanna. W browarze stosują tylko i wyłącznie polskie chmiele w postaci granulatu, a są to Sybilla, Marynka oraz Lubelski. 
Hala główna

 
Następnie przeszliśmy do serca browaru, czyli hali głównej, w której znajdowały się kadź zacierna, kadź filtracyjna, kocioł warzelny, tzw. whirpool oraz 6 zamkniętych hermetycznie tanków fermentacyjnych o objętości 85hl każdy. Niestety w tym dniu nie było warzenia żadnego piwa. Tanki fermentacyjne w razie zaistnienia takiej potrzeby mogą pełnić rolę tanków leżakowych. W sąsiednim pomieszczeniu przez 30 dni piwo dojrzewa w temperaturze 0oC w trzynastu tankach leżakowych o pojemności 75hl każdy. Filtracja poprzez ziemię okrzemkową odbywa się w filtrach ramowo-płytowych (oczywiście nie dotyczy to piw Krakauer).
Kotły ze stali nierdzewnej
 
Etykieciarka

Tak jak wspomniałem wyżej, w tym dniu aktywna była linia rozlewnicza do butelek o wydajności 3500 sztuk na godzinę, butelki są bezzwrotne. Browar nie puszkuje swoich piw. Po napełnieniu butelek i zakapslowaniu piwa są pasteryzowane tunelowo w temperaturze 63oC, a następnie oklejane etykietą i pakowane.

Tanki leżakowe

Browar Południe to bardzo mały browar o maksymalnych zdolnościach produkcyjnych wynoszących 20 tys. hl piwa rocznie. Jednak proces technologiczny piw Krakauer nie pozwala wycisnąć więcej niż 12 tys. hekto w ciągu roku. Pracuje tutaj tylko 6 osób bezpośrednio związanych z produkcją.

Ostatnim etapem mojej wycieczki była luźna rozmowa z moim „przewodnikiem”, z której udało mi się dowiedzieć, że piwo Stout będzie warzone dopiero jesienią (wg nowszych informacji już w kwietniu!!!) jak się zwolnią trochę moce produkcyjne. Wiem, że niejeden piwosz, łącznie ze mną czeka na ten czarny specjał. Poza tym w tym roku planowana jest minimum jedna nowość, ale co to będzie Pan Krzysztof nie chciał konkretnie powiedzieć, bo chyba jeszcze na sto procent nie ustalono. Potwierdził natomiast, że może to być piwo pszeniczne w okresie letnim, bądź jakiś koźlak na jesień. Gdy pytałem, czy i kiedy ewentualnie będzie produkowane Kresowe, to dostałem wymijającą odpowiedź, że wówczas, gdy „będzie zapotrzebowanie rynku”. Czyli generalnie nie wiadomo, czy w ogóle jeszcze te piwa zobaczymy w sklepach. Ponadto browar chce zwiększyć ilość tanków leżakowych, gdyż obecne posiadają zbyt małą pojemność w stosunku do zapotrzebowania.
Tak więc Browar Południe ma się całkiem dobrze, chce się rozwijać, inwestować i wprowadzać na rynek nowe piwa.

                                                                                         Odnośnie głośnego ostatnio rebrandingu to sprawa
Kapslownica
wygląda następująco. Prawo do marki Krakowiak posiada podmiot gospodarczy z Krakowa o nazwie Krakowski Skład Alkoholi. Krakowiaki powstały w oparciu o ich sugestię, wskazówki, parametry fizyko-chemiczne, etc. Cała idea była jednak wspólnym pomysłem, Browar Południe odpowiedzialny był za wyprodukowanie piwa i wprowadzenie do sprzedaży na terenie Polski, a KSA za wprowadzenie na terenie Krakowa i ewentualnie Małopolski. Jednak to mój rozmówca nakreślił szczegółową recepturę, dobrał odpowiednie surowce i to on warzył te piwa. W styczniu tego roku ich współpraca uległa zakończeniu „na mocy porozumienia stron”. Tak przynajmniej brzmi oficjalna wersja.


Piwa gotowe do wysyłki
Paleta Krakauera Niefiltrowanego
Pan Krzysztof  wyjaśnił mi wszystko w bardzo przystępny, dość szczegółowy i rzetelny sposób, nie jeden raz wprawiając mnie w osłupienie, m.in. tym, że kosztuje słód, żeby sprawdzić czy nadaje się on do produkcji. Widać, że jest to właściwy człowiek na właściwym miejscu, posiadający dużą wiedzę i doświadczenie.
Na odchodne dostałem w prezencie prosto z rozlewu 2 butelki Krakauera Niefiltrowanego oraz 2 butelki tego samego piwa sprzed pasteryzacji, abym mógł porównać smak obydwu.

W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować kierownictwu browaru za możliwość jego szczegółowego zwiedzenia, jak również Panu Krzysztofowi Mościńskiemu za poświęcenie mi 1,5 godziny swojego cennego czasu oraz dary, którymi mnie obdarzył ;>

poniedziałek, 25 marca 2013

SMOKY JOE


ALK.6,2%. Co tym razem wymyślił AleBrowar? Długo oczekiwana pierwsza tegoroczna nowość to stout, a dokładniej Whisky Extra Stout. Chłopaki z AleBrowaru nie byliby sobą, gdyby uwarzyli zwykłego stouta. Podrasowali go dodając słód dymiony, ale nie byle czym – zamiast klasycznego słodu wędzonego buczyną użyto słodu wędzonego szkockim torfem! To jest mniej więcej taki sam słód, jaki wykorzystywany jest do produkcji oryginalnej szkockiej whisky! Ale urwał!!! 


Smoky Joe jest piwem czarnym jak smoła, generuje dość pokaźną czapę piany o barwie cappucino. Jest ona średnio gęsta, drobno pęcherzykowa oraz zostawia grube firany na szkle, pięknie zdobiąc w ten sposób moją szklankę. Zanika w przeciętnym tempie, jest czas by nacieszyć oko.
Specjał ten ma wysoki potencjał jeśli chodzi o zapach. Jest tutaj spora ziemistość, nuty dymione znane z rauchbierów, subtelne echa kawowe i ciemnej czekolady, wysoce prażone słody oraz niewielkie aromaty torfowe. Wszystko cudownie skomponowane i wyważone. Delicious!

sobota, 23 marca 2013

ŚLĄSKIE MOCNE


ALK.7%. Wykorzystując fakt iż mieszkam obecnie na Śląsku (w sumie to bardziej administracyjnie, aniżeli geograficznie, ale mniejsza o większość ;>) postanowiłem sięgnąć po piwo, które zna chyba każdy mieszkaniec tego regionu i jest ono dostępne praktycznie w każdym spożywczaku od Częstochowy po Cieszyn.
Śląskie Mocne to typowo regionalne piwo, którego - przynajmniej ja - nie widziałem nigdzie indziej.
Jest to obowiązkowa pozycja dla wszystkich żuli i meneli spod sklepów, którzy z wielką determinacją zbierają ostatnie grosiki, by napić się jakże ekonomicznego i smacznego w ich mniemaniu piwa. Przecież 7 „voltów” za około 2 złote to prawdziwa gratka! 


Trunek ten pieni się bardzo obficie, piana jest biała, zwarta, średnio ziarnista. Tempo opadania owej pierzynki określiłbym jako dosyć powolne. Na ściankach piana pozostawia wyraźne ślady swojej obecności. No nieźle to wszystko wygląda.
Piwo nie jest tak blade jak można by się spodziewać po lagerze, posiada ono jasno bursztynowy odcień i jest w pełni klarowne.
Trochę mi tu nie pasuje zbyt wysokie nasycenie, które zanadto szczypie w język i powoduje niepohamowaną serię beknięć.

czwartek, 21 marca 2013

LUBUSKIE ŚLIWKOWE


ALK.4,2%. Pierwszy dzień wiosny jakoś nie napawa mnie w tym roku optymizmem. Śnieg, mróz, brrr..., a miało być tak pięknie.
Mimo wszystko, przy tak nie sprzyjającej aurze postanowiłem sięgnąć po bodajże najnowsze piwo z Witnicy, czyli Śliwkowe, które miało premierę (uwaga!) w listopadzie ubiegłego roku. Hmm... wiecie może jaki jest sens wypuszczać na zimę lekkie piwo owocowe??? Bo ja nie wiem. Rozumiem koźlaki, stouty, portery, piwa świąteczne, od biedy miodowe, czy piwa marcowe, ale piwo smakowe? Dobrze chociaż, że to śliwka, mało na rynku piw o tym smaku. 


Po przelaniu do szklanki piwo przybrało niespotykaną brunatno-kasztanową barwę i jest okropelnie mętne. Jestem w małym szoku.
Na powierzchni całkiem niezgorsza, beżowa piana o mieszanej wielkości pęcherzach. Opada w przyzwoitym tempie i fajnie brudzi mi szkło. Milimetrowa warstewka zostaje ze mną do samego końca! Nie jest może idealnie, ale jest dobrze.
Śliwkowe jest średnio wysycone dwutlenkiem węgla, jak na piwo tego typu wręcz nisko.
Zapach jest całkiem przyjemny i naturalny, dominują tu śliwki otoczone lekko opiekanym słodem i subtelną nutką karmelu. Przy czym śliwki występują tu raczej w postaci suszonej, aniżeli świeżej. Można by tu jeszcze popracować nad intensywnością, która zdecydowanie nosa nie urywa.

poniedziałek, 18 marca 2013

LWÓWEK RATUSZOWY


ALK.6,2%. Po dość przeciętnym Lwówku Książęcym przyszła pora zapoznać się z Ratuszowym, który jak mniemam jest jego bardziej „napakowaną” wersją o większym ekstrakcie i większej zawartości alkoholu. Po cichu liczę na to, że okaże się on lepszym przedstawicielem jasnych lagerów i zmyje mały blamaż Książęcego... 


Już po przelaniu wiedziałem, że Ratuszowy to zupełnie inne piwo niż jego słabszy braciszek. Ciemno złota barwa wpadająca w jasny bursztyn, dość pokaźna i gęsta piana białego koloru. Składa się ona ze średniej wielkości pęcherzy, opada w powolnym tempie i w cudowny sposób zaznacza swoją obecność na ściankach kufla. Podoba mi się ta cała otoczka.
Zapach słodu i chmielu już od pierwszych chwil po otwarciu wypełnił mój pokój swoim silnym aromatem. Po głębokim wdechu można również wyniuchać subtelne, słodkawe cienie karmelowe oraz nieco biszkoptowych elementów.
Piwo jest wysycone umiarkowaną ilością CO2, pasuje jak ulał do charakteru tegoż trunku.

sobota, 16 marca 2013

WARMIAK


ALK.6,5%. Jak słyszymy Warmiak, to od razu wiadomo, że chodzi o Kormorana. Browar, który w moim mniemaniu należy do czołówki polskiego browarnictwa (no, może tuż za kilkoma projektami kontraktowymi).
Browar z Olsztyna wyróżnia się czymś jeszcze – posiada jedną z największych ilości piw w swojej aktualnej ofercie. Na stan obecny jest to 24 piwa, a 25-tym będzie już niedługo Gruit Kopernikowski! Podobną ilością dysponuje też Witnica i Browar Cornelius/Sulimar.
Warmiak to nic innego jak dunkel, a raczej dunkel po tuningu, gdyż wg polskich kryteriów jest to już piwo mocne. 


Dzisiejszy bohater jest rubinowo-brązowym trunkiem przykrytym kremową czapą, grubo ziarnistej, obfitej piany. Niestety dość szybko się ona dziurawi i dzięki temu niezbyt długo możemy nią cieszyć oko. W niewielkim stopniu osadza się na szkle.
Poziom wysycenia dwutlenkiem węgla określiłbym jako optymalny, czuć siłę musujących bąbelków, lecz nie jest to przeszkadzające uczucie.
Średnio intensywny aromat oferuje całkiem miły mariaż lekko słodkawego karmelu i ciemnego słodu z subtelnymi cieniami mlecznej czekolady, przypieczonej skórki chleba oraz kawy zbożowej.

czwartek, 14 marca 2013

VIVA HEL


ALK.4,8%. Ostatnio zauważyłem, że od bardzo dawna nie piłem żadnego weizena, a jak ktoś  śledzi tego bloga od początku to wie, że uwielbiam ten styl. Gdy więc przyszła okazja, by kupić takowe piwo z Gościszewa nie zastanawiałem się długo.
Może i nie jest to zbyt odpowiednia pora roku na piwa pszeniczne, ale krótki termin przydatności do spożycia niekiedy wymusza na mnie poszczególne degustacje. Tak jest i tym razem. 


Trochę się zdziwiłem i zarazem zmartwiłem, gdy zobaczyłem zawartość tego piwa w szklance. Trunek jest tylko delikatnie mętny, wręcz tylko opalizujący! Gdzie się podziała powalająca mętność znana z piw pszenicznych?!
Do tego kolor, który również budzi moje zdziwienie. Ciemno złota/herbaciana barwa to rzadki widok w takich piwach, przecież to jest klasyczny weissbier, a nie żaden dunkel weizen.
Jedynie piana jest wzorowa, biała, gęsta i zbita. Składa się z drobniutkich bąbelków, opada dosyć powoli i nieco osadza się na ściankach. Jedziemy dalej.

wtorek, 12 marca 2013

BROWN PORTER


ALK.5%. Browar Artezan tej zimy uraczył nas dwoma piwami. Ja dzisiaj przyjrzę się z bliska porterowi angielskiemu, a dokładniej Brown Porterowi.
Nie trzeba wcale długo się przyglądać, żeby zobaczyć tą tandetną i kiczowatą etykietę! Co to ma być? Przecież widać wyraźnie, że ‘jeżyki’ te etykietę napisali w Wordzie i wydrukowali na domowej drukarce na zwykłym papierze. Ponoć jest to etykieta zastępcza, no ale bez jaj. W tych czasach i przy takich możliwościach to zwykła amatorszczyzna i takiemu poważanemu browarowi po prostu nie przystoi. 
Całe szczęście, że z zawartością jest już o niebo lepiej.


Porter z Artezana to ciemno brązowy trunek o niewysokiej, beżowej, mieszano ziarnistej pianie, która szybko opada do symbolicznego pierścienia i kilku wysepek po środku.
Piwo jest nasycone w odpowiedni sposób, jest to średnio-niskie wysycenie, które nie nadmuchuje żołądka i w żadnym wypadku nie powoduje bekania.
Zapach jest dobrze zrównoważony i dość delikatny. Stroną dominującą są tutaj wyraźnie prażone słody, wspomagane przez subtelne akcenty palonej kawy, tło wypełnia natomiast nieduża dawka czekoladowo-toffowych klimatów. Przy czym nie jest to typowo czarna i gorzka czekolada.

niedziela, 10 marca 2013

LWÓWEK BELG


ALK.5%. We względu na krótki termin ważności jestem zmuszony ponownie sięgnąć po piwo z Browaru Lwówek. Rzecz jasna wcale nie jestem smutny z tego powodu, wręcz przeciwnie!
Tym razem mam przed sobą Ale w stylu belgijskim, czyli Belgian Pale Ale.
Na uwagę zasługuje piękna, stylowa i przyciągająca wzrok etykieta, która jest niestety łudząco podobna do Lwówka Wiedeńskiego. Ten sam układ kolorów, podobny schemat i rozmieszczenie poszczególnych elementów powoduje, że z większej odległości ciężko te piwa od siebie odróżnić. 


Belg generuje wysoką, lecz stosunkowo nietrwałą, białą pianę. Posiada ona grube pęcherze, jest dziurawa, troszkę oblepia ścianki i opada w średnim tempie. Jest nieźle, ale mogłoby być jeszcze lepiej.
Piwo nosi ładny, miedziano-bursztynowy kolor i jest nisko nasycone dwutlenkiem węgla.
W zapachu mamy przyjemną chmielową nutkę urozmaiconą o wyraźną owocowość (jabłka, truskawki), odrobinę żywicy i lekko opiekany słód w tle. W pewnym czasie uwalniają się też nieznaczne niuanse karmelowe. Całość średnio intensywna, lecz bardzo przyjemna.

piątek, 8 marca 2013

LUBUSKIE MIODOWE JASNE


ALK.4,2%. Polskę można by nazwać krainą „mlekiem i miodem płynącą...” Mlekiem może trochę mniej, ale miodem na pewno, a zwłaszcza miodem w piwach.
Wziąłem się w garść i policzyłem – jest to 18-ste honey beer na blogu!!! Na 185 piw wynik ten stanowi całkiem spory odsetek, niemal 10%. I rzecz jasna nie są to wszystkie krajowe miodziaki.
I tu wyzwanie dla Was drodzy czytelnicy. Możecie w komentarzach wpisywać, jakie polskie piwa miodowe jeszcze nie miały recenzji, a ja postaram się je zdobyć i zdegustować. Zadanie nie będzie wcale takie łatwe i to dla obu stron... ;> 


Lubuskie Miodowe to klarowny, blado żółty trunek o mizernej pianie. Mimo, że się starałem nie zdołałem uzyskać więcej niż pół centymetra białego puchu, który zresztą i tak po chwili zniknął. Cóż, w końcu nie samą pianą człowiek żyje...
Nasycenie jest na średnim poziomie, nie za wysokie i nie za niskie.  Można powiedzieć, że w tym elemencie piwowarzy z Witnicy się spisali.
Aromat jest silny, pierwsze skrzypce odgrywa oczywiście nad wyraz słodka nuta miodowa, tuż za nią podąża wyraźna i odrobinę tępa słodowość. Pomiędzy nimi niczym wąż wije się przesłodzony karmel. Ten miodowy zapach nie wydaje mi się jednak zbyt naturalny, chyba maczał w tym palce jakiś chemik!

środa, 6 marca 2013

NAMYSŁÓW PILS


ALK.6%. Dzisiaj przyjrzę się bliżej drugiemu piwu z Namysłowa. Po Zamkowym Niepasteryzowanym czas na Pilsa. Piwo nie jest ani nowe, ani tym bardziej stare. Pojawiło się w ubiegłym roku w maju, ale wersja butelkowa ujrzała światło dzienne dopiero trzy miesiące później. A propos butelki... bardzo ładny i niespotykany kształt, tylko ten nieszczęsny zielony kolor....
Gdy patrzę na jego parametry, a zwłaszcza na woltaż to zaczynam mieć spore wątpliwości, czy to będzie klasyczny, lekki, sesyjny i goryczkowy pils??? Moim zdaniem 6 „voltów” to zdecydowanie za dużo jak na ten styl. Cóż..., let’s do it. 


Namysłowski pils odziany jest w klasyczną, złocistą barwę. Na powierzchni uformowała się średnio obfita, biała piana o mieszanej wielkości pęcherzach. Co mnie bardzo cieszy dosyć długo utrzymuje się przy życiu i nieco brudzi szkło. Całkiem nieźle jak na razie.
Nasycenie CO2 na średnio wysokim poziomie, ale patrząc na sugerowany styl piwa wydaje się to zrozumiałe, a nawet przyjemne.
Piwo pachnie bardzo świeżo, jest przesycone rześką, słodową nutą. W tle swoiste trawiaste elementy, które dodają pikanterii temu tworowi. Czuć także lekką kwaskową otoczkę.

niedziela, 3 marca 2013

BORSUK


ALK.5%. Borsuk to pierwszy komercyjny porter dymiony w Polsce. Jest to również pierwsze piwo od Kopyra, które zostało powtórzone, czyli uwarzone po raz drugi. Jednak nie jest ono identyczne jak pierwsza warka, a różnice są dwie. Zmieniony został słód bazowy ze słodowni Weyermanna na słodownię Best Malz z Heidelbergu. Druga różnica to zamiana amerykańskiego chmielu Chinook na niemiecki Hallertau Traditional.
Nie miałem przyjemności pić pierwszej warki, więc nie będę miał punktu odniesienia, nie mniej jednak jestem bardzo ciekawy tego specjału. Poza tym ostatni raz porter angielski piłem daaaawno temu, były to początki mojej piwnej pasji. Dobra, już otwieram.....


Borsuk ma nienaganną prezencję: kremowa, dość gęsta i wysoka piana o średniej ziarnistości opada nader powoli do postaci cienkiego kożuszka. Przy czym pozostawia wspaniałe firany na powierzchni pokala. Cudowny widok!
Kolor piwa to normalnie czarna dziura! Borsuk jest naprawdę wciągająco czarny i nieprzejrzysty :>
Wysycenie dwutlenkiem węgla jest niskie, ledwie zauważalne, jak przystało na prawdziwego portera.
Aromat to cudowne połączenie intensywnej wędzonki, ciemnych słodów i palonych tonów kawy. Dymione akcenty objawiają się zarówno w postaci wędzonej szynki/boczku jak i palonego drewna, czy też samego dymu. Jakkolwiek jest to bardzo przyjemny kolaż, wg mnie najwspanialsza polska piwna wędzonka, którą mógłbym wąchać godzinami!

piątek, 1 marca 2013

MALINOWE


ALK.4%. Nadszedł marzec, miesiąc jednoznacznie kojarzący się z bardzo wyczekiwaną przez wszystkich porą roku, czyli wiosną. Za  naszymi oknami ostatnio pojawiły się dodatnie temperatury, więc może faktycznie coś jest na rzeczy.
By na dobre odpędzić zimę postanowiłem sięgnąć po iście wiosenne, a może i nawet bardziej letnie piwo – Malinowe z Lwówka, które zdobi ładna, kolorowa, typowo letnia etykieta z owocem maliny na pierwszym planie.
Piwo zawiera 25% syropu malinowego!!! Zaczynamy. 


Trunek ten ubrany jest w pomarańczowo-różowy odcień i jest delikatnie opalizujący. Nad nim góruje zdecydowanie gruboziarnista i okropnie dziurawa czapa białej piany. Wspaniale klei się do ścianek, ale w kwestii opadania pozostawia wiele do życzenia.
Nasycenie pozostaje na odpowiednim, czyli średnim poziomie.
Pora na konkrety. Malinowe z Lwówka nieco mnie zaskoczyło, nie trąca sztucznością i nadmiarem słodyczy jak większość jego „kolegów” z innych browarów. Mimo, że aromat nie jest zbytnio intensywny jest tu obecny wyraźny, naturalny zapach lekko słodkawych malin, spod których nieśmiało przebijają się jakieś akcenty słodowe.