Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Rzemieślniczy Browar Jana

OKO W OKO - Sourtime Agrest vs Agrest Sour Ale

Ho ho! Kolejne piwne starcie przed nami :) Szalenie długo się do niego zabierałem, ale w końcu się udało. Zamysł był prosty, nieco gorzej poszło z kupnem piw, a jeszcze gorzej ze znalezieniem czasu. A mówiąc ściślej z wciśnięciem się w harmonogram, który napięty jest jak bicek Pudziana ;) Co my tu mamy? Dwa agrestowe kwasy o jakże zbliżonych parametrach. Żadnego z nich nie piłem, więc emocje podwójne. To znaczy piłem, ale to gdzieś tam na jakimś festiwalu w czterdziestym ósmym… W każdym razie słabo pamiętam. Piwa w teorii mają być do siebie w miarę podobne. Maryensztadt ma 9º Blg, Browar Jana 10,5º. Woltaż jest niemal identyczny, a obydwa trunki potraktowano agrestem. Nie sokiem, czy nektarem, tylko całym owocem. Ale są też i różnice – w Zwoleniu użyto bakterii Lacto, natomiast w Zawierciu postawili na kwaśność samego tylko agrestu. No chyba, że dodali tych malutkich żyjątek, a nie napisali na etykiecie. Sourtime Agrest W wyglądzie piwna klasyka. Intensywnie zł...

OKTAVIO 500 Days of Contemplation. Czy czas zrobił swoje?

Stosunkowo dawno nie gościło u mnie piwo z kartonika, więc dziś taki mały surprajs :> Oktavio 500 Days of Contemplation z zawierciańskiego Browaru Jana. Czy będzie sztos, czy nie, okaże się na końcu tego wpisu. Póki co przytoczę kilka faktów. Oktavio to Quadrupel – jeden z moich ulubionych stylów piwa, niestety niezmiernie rzadko eksploatowany przez polskich rzemieślników, nad czym bardzo ubolewam. Piwo było już kiedyś degustowane na blogu, ale w późniejszym czasie zmieniła się receptura, a co za tym idzie i parametry. Ekstrakt urósł dość wyraźnie (z 20,5 do 24ºBlg), woltaż natomiast symbolicznie zmalał. Oczywiście sugeruje to dużo niższy stopień odfermentowania, co przekłada się na więcej cukrów resztkowych w piwie. Witaj #teamslodyczka. IBU było 40, teraz jest tylko 30. Czy muszę dodawać coś więcej? Tak się akurat składa, że miałem już kiedyś okazję próbować tego piwa o podniesionym ekstrakcie, a było to podczas odwiedzin browaru. Muszę przyznać, że zwalało z nóg, a sł...

SHORT TEST: Porter Bałtycki 22 z Browaru Jana

Prolog: Sezon na portery bałtyckie w pełni, przyszła zatem pora na ‘czarne złoto’ z zawierciańskiego Browaru Jana. Swoje w kolejce odstało, więc dajmy mu szansę :) O co kaman: Klasyczny ‘bałtyk’ bez tych wszystkich wodotrysków. Piwo leżakowało w tanku ponad 9 miesięcy, u mnie w piwnicy prawie pół roku. Zapowiada się więc całkiem nieźle. Wdzianko: Piwo w zasadzie czarne, ale to wszystko zależy od szerokości szkła. Piana cholernie wysoka, średnio ziarnista, beżowa, z tendencją do dziurawienia, umiarkowanie trwała. Kichawa mówi: Przyjemny to zapaszek, dosyć złożony, ale co najwyżej średnio intensywny. Wyraźne kakao, mleczna czekolada, tanie praliny, kawa zbożowa, laktoza (?), ciemne opiekane słody, suszone owoce, nieco karmelu i przyjemnego, szlachetnego alkoholu w oddali. Jadaczka mówi: Przyjemnie gładki to napitek. Niebywale ułożony, pełny w smaku, wyraźnie słodkawy. Dominuje czekolada deserowa przed kakałkiem, pralinkami, kawą zbożową i prażonymi słodami. W tle fajna ...

ZAWIERCIE TRIP cz.I - BROWAR JANA

Pewnego pięknego dnia (a była to środa) wziąłem sobie wolne w pracy , wsiadłem w samochód i pojechałem w długą do Zawiercia odwiedzić Rzemieślniczy Browar Jana . No dobra, bez przesadyzmów, około 40 km to jeszcze nie „długa”. Choć podróż była niedaleka, to jednak wyjątkowo powolna. Tego dnia akurat od samiutkiego ranka sypało śniegiem jak jasna cholera – nawet drogi krajowe były białe! Nasi drogowcy jak zwykle zaspali , w związku z czym musiałem 150 kucyków   w mojej beemwicy trzymać mocno na wodzy ;) Na miejsce dotarłem jednak punktualnie, czyli o równej 10 a.m. Czekał tam na mnie Wiktor Saczuk – kierownik produkcji , czyli mówiąc inaczej główny piwowar. Oczywiście nie wlazłem tam wprost z ulicy jak wieśniak jakiś. Byłem wcześniej umówiony – tu podziękowania należą się Sylwii Madej-Ratajczak . Wiktor to naprawdę spoko gościu, bardzo sympatyczny i szczery młody człowiek. Rozmawiało mi się z nim nadzwyczaj swobodnie, miałem wrażenie, że znamy się kilka lat, a przecież chł...

KPT. JACK

Lato wróciło! :D Ponownie można smażyć cycki na plaży. Koniecznością życia codziennego jest szukanie cienia, wygodnego hamaka oraz zimnego piwa. Jakiegoś lekkiego i sesyjnego, co byśmy nie spadli z tego hamaka. Dlatego dziś moim łupem padł Summer Ale z Browaru Jana o nazwie Kpt. Jack. Za każdym razem kiedy to wymawiam słyszę w głowie słynny tekst piosenki „ Heyo Captain Jack …” Ach, to były czasy…, różowe lata dziewięćdziesiąte. Wiem, gimby nie znajo. No, nie ważne. Ważne jest to piwo. Zwycięskie piwo w kategorii Summer Ale VII Częstochowskiego Konkursu Piw Domowych . Specjał ten został uwarzony w nagrodę dla Konrada Oczkowskiego przy jego udziale w Browarze Jana w Zawierciu. Szacun dla tego gościa – warzy piwa od niedawna, a już takie sukcesy. Jest to bardzo sesyjne piwko na amerykańcach podrasowane z lekka skórką pomarańczy, cytryny oraz limonki. Zapowiada się dobrze. W sumie to piłem je w Czewie na prapremierze, więc wiem co mówię.  Po przelaniu do szkła piwo wygląd...

JOHN SMOKER

Lubię jak browary się kumają ze sobą. Spotykają się, radzą, myślą, debatują, rozprawiają. Wszystko po to, by uwarzyć razem jakieś ekstra piwo. W kooperacji znaczy się. Wiadomo – co dwie głowy, to nie jedna. Razem zawsze raźniej, łatwiej i przyjemniej. Jakby ludzie nie kumali się ze sobą, to zapewne ludzkość przestała by istnieć, ale ja nie o tym miałem, lecz o piwku przecież. John Smoker to jest właśnie taki kooperacyjny trunek, co się narodził w Zawierciu w Browarze Jana, we współpracy z Wojtkiem Frączykiem z Browaru Widawa. Efektem tego współdziałania jest rzeczony Smoked Stout . Nie ma w nim żadnych dziwnych i sprowadzanych z Saturna przypraw, czy dodatków, ale chodzą słuchy, że jest to jedno z najlepszych piw dymionych na rynku. Jak wiecie kocham wszelkie piwa wędzone, więc obok takiego piwa nie mogłem przejść obojętnie. Podobnie jak nie przechodzę obojętnie obok monopolki, czy półki z piwami w supermarkecie ;) Fajną etykietę ma ten Dżon Smołker. Nie chodzi mi tylko o św...

ZAJCEW

Mam bzika na punkcie RISów. Gęsty, mocarny, tęgi i mega złożony ruski imperialny Stout to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Tygrysy takie jak ja. Fani carftu , piwne freaki , beer headzi . Za niebotycznie drogą i niebotycznie małą buteleczką szlachetnego RISa jesteśmy w stanie zrobić wiele niecodziennych i niekiedy głupich rzeczy. Jakich to nie powiem, bo jeszcze sądem będą mnie tu straszyć… Zajcew to też RIS. Stoi za nim Browar Jana z Zawiercia. W tym Zawierciu (w Janie znaczy się) to nieźle sobie poczynają. Browar stosunkowo nowy, ale liczby wypuszczonych w świat piw nikt już dawno nie jest w stanie wymienić. Ja nie wiem, czy ten piwowar to tam nocuje, czy jak? Śpi pewnie skubany obok kadzi, albo na stercie słodu jęczmiennego, a w między czasie lunatykuje i warzy te swoje piwa. Często, gęsto ciekawe piwa. Takie jak to na przykład. 24 ballingi, 9% alko, 60 IBU.  Kapitan Wasilij Zajcew istniał naprawdę. Był radzieckim snajperem na froncie drugiej wojny światowej. S...

OKTAVIO

Pokaźny ekstrakt, zabójcza moc. Nie, nie, to nie kolejny bałtycki mocarz, ani żaden RIS, czy Barley Wine . Tym razem to Quadrupel . Nie kurdupel, tylko Quadrupel durniu! Ostatnimi czasy zaroiło nam się jak w ulu od mocarnych, ciężkich piw, jednak wśród nich ze świecą szukać belgijskiego poczwórnego klasztornego kolosa, jakim jest Quadrupel . Wiadomo, nowa fala, to nowa fala, ale klasyczne, a zwłaszcza belgijskie style mają u mnie uznaną renomę. Szkoda, że krajowi rzemieślnicy tak rzadko mierzą się ze starą belgijską szkołą. Rzemieślniczy Browar Jana z Zawiercia należy właśnie do tych wyjątków, którym nie straszne są mocarne, klasztorne klimaty. Nie wiem dokładnie ile do tej pory polskie browarnictwo spłodziło tego typu piw, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że nie więcej jak pinć . Co przy tysiącach różnego rodzajów ajp stanowi zaledwie ułamek procenta. A propos Browaru Jana, to debiutuje on właśnie na blogu. Dopiero. Wstyd i żenada. Do Zawiercia mam jakieś trzydzieści pięć...