czwartek, 8 września 2016

KPT. JACK


Lato wróciło! :D Ponownie można smażyć cycki na plaży. Koniecznością życia codziennego jest szukanie cienia, wygodnego hamaka oraz zimnego piwa. Jakiegoś lekkiego i sesyjnego, co byśmy nie spadli z tego hamaka.
Dlatego dziś moim łupem padł Summer Ale z Browaru Jana o nazwie Kpt. Jack. Za każdym razem kiedy to wymawiam słyszę w głowie słynny tekst piosenki „Heyo Captain Jack…” Ach, to były czasy…, różowe lata dziewięćdziesiąte. Wiem, gimby nie znajo. No, nie ważne. Ważne jest to piwo. Zwycięskie piwo w kategorii Summer Ale VII Częstochowskiego Konkursu Piw Domowych. Specjał ten został uwarzony w nagrodę dla Konrada Oczkowskiego przy jego udziale w Browarze Jana w Zawierciu. Szacun dla tego gościa – warzy piwa od niedawna, a już takie sukcesy. Jest to bardzo sesyjne piwko na amerykańcach podrasowane z lekka skórką pomarańczy, cytryny oraz limonki. Zapowiada się dobrze. W sumie to piłem je w Czewie na prapremierze, więc wiem co mówię. 


Po przelaniu do szkła piwo wygląda dobrze. Jest czapa wielkiej białej piany oraz piękny złocisty kolor. Nie żadne blade siuśki, wręcz przeciwnie. Kapitan Jacek jest pełno złoty, dość ciemny bym powiedział jak na tak niski ekstrakt (10,5Blg). Piana za to szybko się dziurawi i opada szybciej niż „mój mały” po dwukrotnym z rzędu numerku.
Oczekiwałem w pełni rześkiego piwa i takowy dostałem. Nie brakuje tu świeżości i lekkości. Cytrusy grają tu pierwsze skrzypce, drugie, trzecie i dziesiąte. Limonką rządzi, tuż za nią podąża skórka cytryny, a na końcu pomarańczy. Sprawia to wrażenie picia lekko kwaskowego wywaru, co mi oczywiście absolutnie nie przeszkadza. W tle cichutko siedzi sobie chmiel (w tradycyjnym wydaniu) oraz przyjemna, zwiewna słodowa nuta. Całość jest smaczna i rześka. Tylko wysycenie jakieś takie niskie. Nieco więcej bąbelków by nie zaszkodziło.

W aromacie mamy powtórkę z rozrywki. Ponownie berło dzierżą kwaskowe cytrusy i w rzeczy samej bardziej czuję tu skórkę niż miąższ, czy sok. Intensywne to jak diabli. Tłem suną subtelne cienie słodu, tytoniu, trawy oraz igliwia! Świerk jakby, czy jakaś inna choinka. Podoba mi się to wszystko. Całość jest prosta w swojej konstrukcji, zupełnie jak paczka zapałek. Mimo to wciąż mam ochotę czuć ten zapach, wąchać go, wciągać go nosem niczym kokę ;p Bardzo przyjemnie to pachnie. Oto właśnie chodziło.
Kpt. Jack to niezwykle lekkie, sesyjne nadspodziewanie pijalne piwko. Pije się je szybciej niż wodę, a jaka różnica w smaku (w zapachu zresztą też)! Piwo jest bardzo rześkie, przyjemnie owocowe, delikatnie kwaskowe i intensywne w doznaniach. Świetnie radzi sobie w upale. Ugasi nawet największe pragnienie. A co z wodą powiecie? Woda jest dla zwierząt, my pijemy piwo ;D
OCENA: 8/10
CENA: ok 7,50ZŁ
ALK.4,3%
TERMIN WAŻNOŚCI: 02.01.2017
RZEMIEŚLNICZY  BROWAR  JANA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz