środa, 21 września 2016

TYSKIE NIEPASTERYZOWANE CHMIELONE NA ZIMNO


Nowe Tyskie Niepasteryzowane Chmielone Na Zimno. Chwalo to w tych internetach i chwalo. Może nie wszyscy, ale większość. Czyżby blogerom się już we łbach poprzewracało? Co prawda jeszcze nikomu Kubotów z nóg nie zerwało, ale ludzie mówią, że to dość dobre piwo. Ja jednak ludziom nie ufam. Sam muszę się przekonać, by mieć swoje zdanie.
Kompania Piwowarska w stosunku do pozostałych koncernów wciąż pozostaje w tyle. Nie ma w ofercie ani jednego piwa, którego bez żenady mógłby się napić typowy beer geek. Ba, nie ma nawet porteru bałtyckiego w ofercie. A inni mają. No, a teraz wypuścili nowy wariant Tyskiego. Naprawdę piwo niepasteryzowane to obecnie szczyt błyskotliwości i wyczucia trendów! Jak kurna oni na to wpadli? Spryciarze jedni! ;> Nie dość, że niepasteryzowane, to jeszcze chmielone na zimno. Wow! To musi być sztos. Może do tej pory nie wiedzą, że Carlsberg Polska wpadł na to już ponad dwa lata temu….
Na początku nowy Tyskacz był oferowany tylko w Biedrze, ale teraz można go już kupić prawie wszędzie. O dziwo nieraz nawet taniej niż w popularnej stonce :D


Rzeczone piwo nalewa się z pokaźną białą czapą. Piana jest wysoka, drobna i puszysta, choć trochę za szybko się dziurawi. Jej żywot jest przeciętny, ale za to lacing robi wrażenie! Na szkle można podziwiać piękne firany, koronki, stringi, czy co tam kto widzi. Piwo jest klarowne i złociste, ale tu przecież standard.
Biorę pierwszy łyczek. Biorę drugi. Kurde pustka. Trochę herbatnikowej słodowości, lekki kwasek i nieco trawiastych naleciałości. Czy jest chmiel? Jeśli masz wyobraźnię siedmiolatka, to może coś tam wyczujesz, ale jeśli jesteś dorosłym, w miarę świadomym i doświadczonym przez los mężczyzną, to nawet się nie wysilaj. Chyba, że chcesz szukać wiatru w polu. A co z goryczką? Ona nigdy nie była i chyba nie będzie domeną wielkich piwnych molochów. Nie inaczej jest tym razem. Goryczka jest znikoma jak uzębienie mojej babci. Niczym nie różni się od innych korpolagerów.

Chmielenie na zimno z reguły nie wzmacnia poziomu doznań chmielowych w smaku, tylko w aromacie. Czas zatem wsadzić nochal do szkła i powąchać. Zapach jest słaby i nikły. Typowo słodowy, lekko chlebowy z niewielkimi niuansami trawy, miodu i mokrego kartonu. Piwo nie jest stare, ale już lekko utlenione – dziwne. Nawet gdybym przymknął na to oko, to i tak Tyskie Niepasteryzowane nie kryje w sobie nic ciekawego. Ot, zwykły koncernowy sikacz jakich wiele. Poziom świeżości z początku nawet niezły, z każdą minutą malał w zastraszającym tempie. Naprawdę nie ciekawego tu nie czuję.
Piwo ma niską pełnię smaku i jest wyraźnie wodniste. Nie mylić z lekkością, bo to nie to samo. Lekki kwasek z początku wnosi tu pewną dozę świeżości, jednak szybko jej miejsce zajmują wspomniane klimaty lekkiego utlenienia. Pijalność oceniam jako przeciętną. Myślałem, że piwo będzie dużo lepiej wchodzić, ale się pomyliłem. Zupełnie jak wtedy, gdy chciałem puścić bączka, a puściłem… no wiecie co.
Łudziłem się na fajne, chmielowe w zapachu piwo, a tymczasem dostałem buta w twarz i sierpowego na wątrobę od kolejnego, wypranego ze smaku i aromatu ojrolagera.
OCENA: 4/10
CENA: 2.99ZŁ (Biedronka)
ALK.5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 23.01.2017
KOMPANIA PIWOWARSKA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz