sobota, 17 września 2016

JAGIEŁŁO PILS


Końcówka lata obdarowała nas przepiękną pogodą. W dalszym ciągu możemy cieszyć typowo wakacyjnymi temperaturami. Dzięki temu w dalszym ciągu mam ochotę na lekkie i pijalne napitki. W ostatnich dwóch postach była mowa o pilsach, więc postanowiłem pociągnąć ten wątek jeszcze dalej.
Mam w zanadrzu jeszcze jednego pilsa, tym razem od Jagiełły. Spoko, spoko, koleś już dawno wącha kwiatki od spodu. Chodzi o Browar Jagiełło z Lubelszczyzny dawno przeze mnie nie eksplorowany. Odkąd piłem coś od niech wiele wody w Wiśle upłynęło, wiele dziewic zaszło w ciążę i wiele łapówek przyjęli nasi posłowie. Nigdy nie byłem fanem Jagiełły. Kiedyś mieli takie małe śmieszne buteleczki. Teraz jak widzę są chyba tylko typowe półlitrówki, oklejone wcale nie najgorszą szatą graficzną. Do tego dochodzi firmowy kapsel. Widać, że zaczęli zwracać uwagę na opakowanie (zobaczcie jak wcześniej wyglądały ich piwa). Mam nadzieję, że pociągnęło to za sobą również poprawę tego, co znajduje się w butelce. 


Jagiełło Pils ma nienajgorszą prezencję. Piwo jest złociste, idealnie klarowne. Spowija je średnio wysoka czapa białej, ale dość grubej piany, która opada raczej w szybkim tempie. Może nie tak szybko jak w coli jakiejś, no ale kwestia ta pozostawia wiele do życzenia.
Wygląd nie jest jednak tak ważny, gdy piwa możemy się napić. Wziąć go do ust i spróbować. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. W smaku piwo jest wyraźnie słodowe, pełne, biszkoptowe, a nawet lekko karmelowe! No, pilsa z tego nie będzie, ale nie jest tak źle. Wad jako takich nie stwierdziłem. Gdzieś tam w oddali majaczy nawet szczątkowa chmielowość i nieznaczne zboża. Całość jednak jest zbyt słodka i słodowa. W zasadzie smakuje to jak lepszego sortu koncerniak (istnieje taki?). Chmielowej goryczki jest tutaj tyle, co kot napłakał, czy skunks jakiś.
A czy da się coś więcej wyciągnąć z tego piwa w aromacie? Da się, ale raczej w sensie negatywnym niestety. W zapachu o akcentach chmielowych możesz sobie tylko pomarzyć. Mniej więcej tak samo jak o byciu prezydentem tego kraju. Ze szkła wali mocno zleżałym piwem. Starym, ordynarnym, mocno słodowym, karmelowym. Nie ma tu ani krzty świeżości, czy lekkości, które są atrybutami dobrego pilsa. Na drugim planie mamy niuanse piwniczne, mokry karton oraz jakieś ciasteczka. Niektóre browaru po prostu tak mają. Ja nazywam to oldskulową nutą. Podobne cechy można spotkać np. w piwach z Browaru Fuhrmann, czy Głubczyce. Mi to kojarzy się z piwem mocno PRLowskim, choć nigdy takowego nie piłem ;)
Jagiełło Pils, podobnie jak Jagiełło Premium Pils to ewidentnie słabe piwo. Dalej mu do pilsa, niż mi do procesu beatyfikacji. Pełnia jest tu niezła, nie ma mowy o żadnej wodnistości. No, ale kurna panowie, gdzie podziały się wątki chmielowe? Gdzie jest goryczka?! Nie tak się umawialiśmy. Piwo pachnie jakby ze dwie dekady przeleżało w piwnicy dziadka.  Smak mogę jeszcze jakoś zdzierżyć, ale zapach to klapa na całej linii. Mokry karton i piwnica to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Oj nie.
OCENA: 4/10
CENA: 2.80ZŁ (Auchan)
ALK.5,1%
TERMIN WAŻNOŚCI: 06.01.2017
BROWAR JAGIEŁŁO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz