Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2019

OKO W OKO - Żywiec Sesyjne IPA vs Żywiec Sesyjne IPA 0,0%

Popularność piw bezalkoholowych rośnie w zadziwiającym tempie. Jeszcze 5-6 lat temu było ich raptem kilka (o czym świadczy mój stary „Test Piw Bezalkoholowych”), a teraz ten „niszowy” rynek pęka w szwach. Sprawa tyczy się to zarówno wielkich koncernów, jak i browarów rzemieślniczych oraz częściowo regionalnych. Raptem każdy producent piwa w Polsce zapragnął mieć w swojej ofercie piwko bez procentów lub chociażby niskoalkoholowe (do 2%). I nie mówię tu tylko o popularnych radlerach, bo w tym segmencie bez wątpienia przoduje Grupa Żywiec. Choć oferta Kompanii Piwowarskiej w postaci nowych wariantów Lech Free też robi się coraz bardziej bogata. Co z tego wynika? Polacy pokochali piwo bezalkoholowe. Choć może słowo pokochali jest nieco na wyrost, to na pewno się do niego przekonali, a to też już dużo znaczy. W wyścigu koncernowych bezalkusów bez wątpienia prowadzi GŻ. Nie zamierzam jednak testować każdej nowej wersji Warki Radler, ale takie na przykład sesyjne IPA z chęcią spróbuję. A czy…

Tak się robi Braggoty!!! Terra Donum z Kormorana

Jak cały maj praktycznie padało i było dość chłodno to ludzie narzekali, że kijowa pogoda. Jak teraz nastąpiła fala upałów to też narzekają, że za gorąco, że nie da się funkcjonować, itede. Przez to odniosłem wrażenie, że człowiekowi się nie dogodzi. Zawsze znajdzie się pole do narzekania i marudzenia. Malkontenctwo wrodzone to chyba naturalna cecha Polaków. Dużo też ludzi marudzi odnośnie piwa. I nie mam tu na myśli koncernowych popłuczyn, bo z tym akurat się zgodzę, ale proceder taki tyczy się również i piw rzemieślniczych. Co niektórzy po prostu szybko zapomnieli jak było kiedyś, przed erą kraftu. Człowiek się cieszył z byle czego, dostrzegał w piwie każdy aspekt, widział pozytywy. A teraz to kraftopijcy skupiają się uwydatnianiu wad w piwie, nie czerpiąc radości z jego spożywania. Smutna to prawda niestety. No to pod ten smuteczek wychylę dzisiaj sztosa w kartoniku od Kormorana. Terra Donum zadebiutowało co prawda już wieki temu, ale przecież jak już kupione, to do zlewu nie wyleję…

SHORT TEST: Kwas XY od Pinty

NUREK - Klasyka też potrafi być fajna

Pamiętacie Krasnolóda od Browaru Spółdzielczego i Profesji? Ten potężny wymrażany skurczybyk ma swój pierwowzór, a jest nim właśnie Nurek. Tak więc najpierw powstał kooperacyjny Doppelbock, a dopiero później zdecydowano się go wymrozić i przelać do dębowych beczek po destylatach. Zapewne niewiele osób lubuje się w koźlakach, a zwłaszcza z tej grupy ludzi, która zaczęła pić piwo już w czasach piwnej rewolucji. Ja koźlaczki wciąż sobie cenię, bo w czasach kiedy „nie było niczego” były sobie właśnie koźlaki. Oczywiście można było ich policzyć na palcach jednej ręki, ale to zawsze było coś innego niż wyprane ze smaku koncernowe ojrolagery. Tu mamy rzecz jasna koźlaka dubeltowego, a więc podwójna porcja wrażeń. 20º Plato to już przecież iście porterowe klimaty. Zapowiada się więc taki mały powrót do przeszłości. Przynajmniej dla mnie ;)

Nurek wpływa do szkła. Jest piękny, miedziano-burgundowy (tak, znam takie słowa), pod światło mieni się cudownymi rubinowymi (takie też) refleksami. W zasad…

OKO W OKO - Piwo Na Miodzie Gryczanym vs Piwo Na Miodzie Wielokwiatowym

Tak jak już kiedyś pisałem, pomysłów na piwne pojedynki mam tyle, że w zasadzie mógłbym robić tylko takie wpisy, a i tak jakoś by się to wszystko kręciło. Jednak nie zamierzam tego planu wcielać w życie, bo przecież co za dużo to niezdrowo. Dziś jednak postanowiłem wziąć w szranki dwa piwa miodowe z Jabłonowa. Piwo Na Miodzie Gryczanym to już w zasadzie weteran wśród piw miodowych. Piłem go wiele razy, a dzięki dystrybucji w Biedronce jest to jedno z najbardziej rozpoznawalnych piw w swojej kategorii. Piwa miodowe nie należą do moich ulubionych, ale jeśli miałbym wybierać, to trunek z Manufaktury Piwnej znalazłby się u mnie w top 3. To naprawdę bardzo dobry napitek. Kilka lat temu dołączył do niego młodszy brat – Piwo Na Miodzie Wielokwiatowym z Imbirem, którego jeszcze nie miałem okazji próbować. Już sama nazwa mówi nam wszystko czego możemy się tu spodziewać. Z jednej strony inny miód, a dodatkowo jeszcze imbir, który swoją drogą bardzo lubię. Aha, ten pierwszy to ciemny lager, nato…

Całkiem dobra APA z Dino za 4 złote!!!

Browar Fuhrmann, czy też może Połczyn-Zdrój to temat rzeka. Właściciel zmienia się tam częściej niż wikary na parafii, a sam browar już kilka razy stawał na granicy upadłości z zaprzestaniem produkcji włącznie. Ostatnia taka akcja miała miejsce rok temu, kiedy to wznowiono warzenie po rocznej przerwie i kolejnej zmianie włodarza. Koniec końców niechlubny producent obecnie jakoś tam wegetuje, choć przez prawdziwych birgików jest omijany szerszym łukiem niż Strefa Wykluczenia w Czarnobylu. Dość powiedzieć, że ja nie wypiłem ani jednego piwa z tego browaru od grudnia 2014 roku! Ani jednego. Przez cztery i pół roku. Aż tu nagle pewnego dnia będąc w Dino zbladłem – APA z Połczyna-Zdroju za cztery dukaty! Szok. Nowa fala zawitała pod strzechę. Owszem, Koreb i na przykład koncerny już dawno mają takie piwo w ofercie, nie mniej jednak zgrzyt moich zębów był ogromny. Musiałem kupić i przetestować. Oto moje wrażenia „z jazdy”. Lepiej zapnijcie pasy ;p

Skubaniec z Połczyna pieni się jak rasowy ko…

Ciężki kaliber - D-Tonacja od Nepomucena

No nie wiem, czy ja jestem do końca zdrowy na umyśle, żeby przy trzydziestostopniowym skwarze pić tak mocne piwo?! Oczywiście w domowym zaciszu, a nie w plenerze. Mimo wszystko jednak to nie do końca zdrowe podejście, ale przecież czego się nie robi dla fanów prawda? ;p D-Tonacja jest dzisiaj moim gościem. Russian Imperial Stout od Nepomucena. Jeśli w tej chwili macie déjà vu to bardzo dobrze. To piwo już raz było recenzowane na blogu! Ale to dzisiejsze jest zupełnie inne. Można rzec, że to D-Tonacja na sterydach. Woltaż wzrost z 8,2% do 10%, a ekstrakt z 22 do aż 27,5º Blg! Tamto piwo było leżakowane z dębowymi płatkami po beczce z Sherry, a to nie. Tak więc mamy tu tak naprawdę D-Tonację 2.0 lub jak kto woli imperialną wersję. Zmianie uległa także sama etykieta oraz wielkość butelki. Teraz mamy małą flaszeczkę, ale przy tak srogich parametrach to zupełnie zrozumiałe (a zwłaszcza przy dzisiejszej aurze). Tak więc zabieram się do konsumpcji i do opisywania wrażeń. 

Piwo jest czarne jak …

Browar Za Miastem i jego pszeniczne :)

Mówi się, że piwo z rana jak śmietana. Nie omieszkam dzisiaj przetestować tego porzekadła, wszak jak to piszę wybiła dopiero godzina dziewiąta :) Piwo już schłodzone, szkło umyte. Czas na szybki wstęp, a potem już tylko gul, gul, gul… Dziś mamy kolejny debiut na blogu. Postanowiłem sprawdzić formę Browaru Za Miastem. Dosyć często wpadałem na tego kontraktowca, głównie w dużych sieciach handlowych, więc z przyzwoitości piwnego blogiera muszę dać mu szansę. Padło akurat na pszeniczne, czyli niemieckiego Weizena. Rzadko pijam, a lubię takie klimaty, więc będzie okazja pozytywnie mnie zaskoczyć (oby). Browar Za Miastem warzy swoje piwa w Browarze Czarnków. Nie wiem, czy wszystkie piwa, ale to jedno na pewno. Projekt ten posiada dosyć charakterystyczne etykiety, które są jak dla mnie nieco zbyt ascetyczne, skromne, by nie powiedzieć starodawne. Mi generalnie się nie podobają, choć nazwy piw mają spoko – Długi Weekend, Pełen Luz, Święty Spokój, Pogoda Ducha, Leniwe Chwile, tego typu klimaty.

M…

X CZĘSTOCHOWSKI KONKURS PIW DOMOWYCH - Zapowiedź