piątek, 30 sierpnia 2013

ŁOMŻA LEMONOWE


ALK.2%. Browar Łomża, wzorem innych browarów tej maści także postanowił mieć w swojej ofercie radlera. A co tam! Inni mają, to my też! Naprawdę, oryginalność do bólu ;>
Problem w tym, że postanowili to piwo nazwać w dość dziwaczny sposób. Co to w ogóle znaczy „lemonowe”? Otóż w słowniku języka polskiego nie ma takiego słowa. Lemon to po angielsku cytryna, ale czy nie lepiej byłoby po prostu dać „cytrynowe”, względnie „limonkowe”, lub po prostu „radler”? Widocznie nie, przecież ponglishowe ‘lemonowe’ brzmi fajniej prawda? Ps. ponglish to hybryda językowa powstała z połączenia słów angielskich z polskimi. 


Nowy nabytek z Łomży posiada pianę godną pożałowania: biała, niewysoka, grubo ziarnista, znika w ekspresowym tempie. Naprawdę iście szampańska piana :p
Mleczno-żółta barwa, duże zmętnienie oraz wysokie wysycenie dwutlenkiem węgla od razu mówią nam z czym mamy do czynienia. Dziwne, bo w piwie pływają naprawdę spore kłaczki, grudki i farfocle raczej nie spotykane w radlerach, co innego w piwach niefiltrowanych.
Zapach jest zgodny ze stylem, że tak powiem. Cytrynowo-limonkowe klimaty przykrywają wszystkie typowo piwne niuanse. Owa cytrusowość jest bardzo rześka i naturalna na szczęście.

środa, 28 sierpnia 2013

CE N'EST PAS IPA


ALK.5,3%. Browar Pinta po ubiegłorocznym maratonie, w tym roku jakby trochę opadł z sił. Mamy koniec sierpnia, a tu dopiero ich drugie piwo, nie licząc kooperacyjnego B-Daya. W sumie odpoczynek każdemu się należy.
Ce n’est pas IPA (se ne pa IPA) w wolnym tłumaczeniu znaczy: „to nie jest IPA” i być może jest to jedyne na świecie piwo, które w nazwie posiada słowo IPA, a żadną IPĄ nie jest! To trunek jakiego jeszcze w Polsce nie było i nie chodzi mi wcale o nazwę – reprezentuje francuski styl Bière de Garde (piwo przechowywane, leżakowane). Jest to bardzo trudny styl do zdefiniowania, słusznie kojarzony z hybrydami. Wg Pinty „Bière de Garde może być jasne, bursztynowe, brązowe, dolnej lub górnej fermentacji, raczej mocne, raczej z przyprawami, trochę "piwniczne"... itd. Jedno jest pewne - nie może być przechmielone.”
Ciekawostką jest niespotykany skład w którym znajdziemy między innymi mąkę z kasztanów jadalnych, skórkę słodkiej pomarańczy oraz owoce mirtu. 


Po przelaniu piwo okryło się niezbyt obfitą, lekko kremową pianą, zbudowaną ze średniej wielkości pęcherzy, trochę brudzącą szkło i opadającą w średnim tempie.
Piwo jest mocno opalizujące, a być może nawet umiarkowanie mętne. Posiada ładny, jasno bursztynowy odcień i jest stosunkowo nisko nasycone CO2.
W zapachu obecna jest silna owocowa nuta złożona z aromatu dojrzałych brzoskwiń, bananów oraz gruszek. W tle przyjemna, łagodna i dość słodka słodowość, a także odrobina bliżej nieokreślonych przypraw i drożdży.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

CHMIELAKI KRASNOSTAWSKIE 2013


W miniony weekend już po raz 43 w Krasnymstawie zebrali się miłośnicy i sympatycy złocistego trunku. Ogólnopolskie Święto Chmielarzy i Piwowarów CHMIELAKI KRASNOSTAWSKIE to najstarsza i jedna z największych imprez tego typu w Polsce. Pierwsza edycja odbyła się już w 1971 roku! Rzecz jasna wtedy wyglądało to zupełnie inaczej niż teraz, inny był również cel i powód organizowania tej imprezy. Obecnie Chmielaki to przede wszystkim Konsumencki Konkurs Piw, masa browarów sprzedających swoje wyroby, Półmaraton Chmielakowy, wybory Miss Chmielaków, koncerty, kabarety oraz masa typowo festynowych atrakcji z karuzelami na czele.
Mój udział w tej imprezie, z różnych względów ograniczył się tylko do jednego dnia (całość obejmuje 3 dni). Jak na pierwszy raz to dobre i to, chodź nie ukrywam, że w przyszłym roku chciałbym zabawić tam na dłużej.
Cała impreza jest bardzo rozległa i obejmuje rynek oraz kilka sąsiadujących z nim uliczek. Główna część Chmielaków, gdzie znajduje się scena, stoliki do posiadówek oraz wystawcy z piwami odbywa się w samym centrum Krasnegostawu – w rynku. W tym roku z ciekawszych browarów pojawili się: Szałpiw, AleBrowar, Amber, Kormoran, Fortuna, Browar Na Jurze, Jabłonowo, Olimp, Pinta, Widawa, a z mniej ciekawych (przynajmniej wg mnie): Jagiełło, Łomża, Perła, Witnica, Cornelius, EDI, Koreb, kilka browarów restauracyjnych oraz kilka z Czech, Niemiec i po jednym z Francji i Litwy. No i oczywiście nie mogło zabraknąć koncernów. 

 Zmyślny otwieracz do butelek z krachlą
Drugi zmyślny otwieracz do butelek z krachlą

Co mnie osobiście zaskoczyło to bardzo przystępne ceny. Za koncernowe „specjały” trzeba było zapłacić tylko 3-4 złote, zarówno za piwo z beczki, jak i w butelce, np. wszystkie Książęce kosztowały 4 złote. Ceny lanych piw z browarów regionalnych zaczynały się już od pięciu złotych, na siedmiu kończąc. Za Pintę również 7 złotych, za AleBrowar trzeba było już wydać 8 zeta, ale to i tak przecież stosunkowo nie dużo, jak na festynowe warunki. Piwa w butelce w przeważającej większości nie przekraczały 6-7 złotych, nie licząc Widawy, czy piw zza granicy. Rzecz jasna niektórych browarów z wiadomych względów w ogóle nie odwiedzałem, ale strzelam w ciemno, że ceny mieli podobne do reszty. Ogólnie rzecz biorąc nie trzeba było mieć worka szmalu, żeby napić się ciekawych i rzadkich specjałów.
Trochę mnie zafrasowało mało nowości piwnych, a w zasadzie to była tylko jedna prapremiera – Kejter z Szałupiw. To jakaś AIPA podobno, w sumie to nie zdążyłem się jej nawet napić. Mimo, że nie była to premiera sensu stricto, nowością można też nazwać piwo Ce n’est pas IPA z Pinty, które było dostępne zarówno z kija, jak i w butelce. Nie omieszkałem zakupić wersji butelkowej. Pozostałe browary, które mnie interesowały nie oferowały żadnych nowości. Trochę lipa, ale trudno.

piątek, 23 sierpnia 2013

PIWO SEZONOWE - DOŻYNKOWE


ALK.5,2%. W sierpniu pojawiło się w sprzedaży drugie już piwo z nowej linii Okocimia – Piwo Sezonowe Dożynkowe. Sierpień wiadomo -  miesiącem żniw, a jak żniwa to i dożynki. Tym razem Carlsberg Polska próbuje podbić serca polskich konsumentów jasnym, niepasteryzowanym lagerem! Brawo za kreatywność! Czyżby Kasztelan w wersji light?
Czy brak pasteryzacji, który Polacy znają co najmniej od 6 lat spowoduje nagły, zmasowany popyt na to piwo?


Dożynkowe jest klarownym, jasno złocistym piwem, które generuje dość kiepską pianę. Nie jest ona zbyt wysoka, składa się z drobnych pęcherzy, szybko opada i prawie w ogóle nie oblepia ścianek. Ponownie koncernowa klasyka w rasowym wydaniu.
Piwo zostało obdarzone przez „naturę” nader wysokim i lekko szczypiącym wysyceniem CO2.
Zapach jest nikły niczym rosa w letnie poranki. Koncernowa, lekko słodka słodowość zdominowała ten trunek na dobre. W tle minimalne biszkopty oraz niuanse kwaskowe.
W smaku ponownie słodowa nuta przykrywa swoimi mackami niewielkie kwaskowe echa. Dalej jest już tylko pustka.... Piwo z początku słodkawe, po chwili staje się lekko kwaskowe, a na finiszu przeistacza się ponownie w słodkiego ‘potworka’. Goryczki jest tutaj tyle, co soli w wodzie słodkiej.

wtorek, 20 sierpnia 2013

CRACK


ALK.4,7%. Drugim piwem z podkrakowskiej Pracowni Piwa, które gości u mnie na blogu jest Crack – american stout. Nazwa sugeruje, że mamy do czynienia ze stoutem doprawionym amerykańskimi chmielami. Jest to tylko połowa prawdy, ponieważ w rzeczywistości jest to single hop – Simcoe.
Jak pewnie zauważyliście Pracownia Piwa celowo swoje wyroby okrasza angielskimi nazwami, będącymi grą słów i kojarzącymi się z Krakowem: Hey Now (Hejnał), Crack (Krak), Like On Neck (Lajkonik), Plan-T (Planty), Cent US (Centuś), jest jeszcze typowo polska nazwa Dwa Smoki. Może i ciekawy to pomysł, ale na pewno liczba możliwych skojarzeń jest tutaj mocno ograniczona, czego dowodem jest już Like On Neck (lajk on nek)


Dzisiejszy bohater został obdarzony przez autorów pięknym czarnym obliczem. Niestety kiepsko się pieni – beżowa, niewysoka i wyraźnie grubo ziarnista piana nie wygląda zbyt apetycznie. Na szczęście nie opada zbyt szybko i pozostawia niewielkie – ale zawsze – osady.
Aksamitne i drobne wysycenie oscyluje wokół niskiego poziomu, ale tak właśnie ma być w stoucie.
Zapach to magiczne połączenie chmielu Simcoe, ciemnej czekolady, palonych słodów i ulotnej nutki kawowej. Z tła przebijają się nieznaczne akcenty cytrusów, trawy oraz torfu. Istnieje między nimi idealna równowaga, ‘ciemne’ elementy nie przytłaczają tych ‘zielonych’ i odwrotnie. Podoba mi się taki zestaw.

sobota, 17 sierpnia 2013

PROMETEUSZ


ALK.5,5%. Obecny rok zanosi się nam na rekordowy rok pod względem ilości otwieranych browarów, zarówno restauracyjnych, kontraktowych, jak i tradycyjnych.
Nową inicjatywą kontraktową jest właśnie Browar Olimp, który warzy swoje wyroby w Trzeciewnicy w Browarze Krajan. Pierwszym ich piwem jest Prometeusz w stylu Polish India Pale Ale, w skrócie PIPA! Ta nazwa po prostu wymiata ;> Jest to już druga krajowa PIPA, po Misiu od Widawskich ‘Kolaborantów’. Cały myk polega na tym, że jest to słynna już w Polsce IPA, tyle że zamiast amerykańskich chmieli użyto wyłącznie polskich zamienników. Jako ciekawostkę dodam, że IPA na czeskich chmielach to CI...


Niestety kilka dni przed premierą włodarze Browaru Olimp poinformowali swoich potencjalnych klientów o dość poważnej wadzie ich premierowego piwa – diacetylu. Niezła wpadka na początek, ale brawa za odwagę się należą. Lepsza taka postawa, niż słynny „brak komentarza”.
Prometeusz posiada średnio wysoką pianę koloru lekko kremowego. Zbudowana jest ona z mieszanej wielkości pęcherzyków, nieźle oblepia ścianki i dość długo utrzymuje się na powierzchni.
Piwo jest stosunkowo nisko nasycone dwutlenkiem węgla i nosi ładny bursztynowy odcień.
Po zbliżeniu szklanki do nosa moje nozdrza z miejsca atakuje silny diacetyl, który ma typową maślaną postać. Za masełkiem chowają się średnio intensywne nuty karmelowe oraz nikła słodowość. I to by było na tyle... Wieje nudą jak cholera.

czwartek, 15 sierpnia 2013

OKOCIM O.K. BEER


ALK.5,6%. Dzisiaj biorę pod lupę jasnego lagera z koncernu. Wybór padł na mało popularny trunek od Carlsberga, którego wbrew pozorom nie jest tak łatwo kupić, ze względu na jego dostępność. Co ciekawe, nie ma go na nawet wśród piw na oficjalnej stronie internetowej koncernu! Od kilkunastu lat jest to typowo eksportowe piwo z Okocimia, trafiające głównie do Polonii w USA. Na etykiecie aż roi się od anglojęzycznych napisów. 


Piwo ma nieskazitelnie białą pianę, puszystą, obfitą, gęstą jak bita śmietana, drobno pęcherzykową i przede wszystkim trwałą. Opada naprawdę bardzo powoli, do tego przepięknie brudzi szkło! Aż miło patrzeć. Brawo! Efekt dodatkowo zwiększają tysiące bąbelków cierpliwie unoszących się ku górze. Prawdziwy szampan wśród piw.
Nasycenie tego złocistego trunku z pewnością do najniższych nie należy, jest dość wysokie i gładkie zarazem.
Zapach jest świeży, słodowo-zbożowy z lekką nutą DMSu, występującą tutaj pod postacią gotowanego kalafiora. W tle minimalne niuanse chmielowe.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

IRLANDZKIE MOCNE


ALK.6%. Nadszedł czas na drugie piwo z Browarów Kujawsko-Pomorskich Krajan, bo tak właśnie brzmi pełna nazwa producenta tego piwa.
Dzisiejszy specjał to piwo ciemne, mocne. Zaraz, zaraz, piwo ‘mocne’ o 6% zawartości alkoholu? Myślałem, że w Polsce piwo można nazwać ‘mocnym’ powyżej 6,2%? Jeśli bym się mylił to taki Żubr, Harnaś Jasne Pełne, czy Tatra Jasne Pełne też musiałyby być ‘mocne’, a jak wiadomo nie są. Zostawmy jednak te nieścisłości i zajmijmy się samym piwem. 


Irlandzkie to piwo o pięknej rubinowo-miedzianej barwie (nie widać tego na zdjęciu), okraszone średnio wysoką, drobno pęcherzykową pianą koloru ecru. Niestety nie oblepia ona ścianek i dosyć szybko opada niemal do zera.
Wysycenie dwutlenkiem węgla oscyluje na stosunkowo niskim poziomie, delikatnie skierowanym w stronę średniego. Więcej bąbelków z pewnością by nie zaszkodziło.
Piwo posiada wspaniały aromat słodkiego karmelu i lekko opiekanego słodu. W tle baraszkują sobie akcenty chleba razowego, suszonych śliwek oraz rodzynek. Minimalnie czuć także alkohol. Podoba mi się ten zapach i bardzo przypomina mi on koźlaka.

czwartek, 8 sierpnia 2013

CZARNKOWSKIE


ALK.5%. Dawno na blogu nie było nic z Czarnkowa. Jest to więc dobry powód, by sięgnąć po jakieś piwko z tego browaru. Mimo, że Czarnków ma jeszcze w ofercie kilka piw, których nie piłem, wybór padł na Czarnkowskie.
Wielu spekulantów twierdzi, że Czarnków to tylko producent etykiet, a zawartość butelek jest ta sama w co niektórych piwach. Takie Czarnkowskie może być tym samym piwem co np. Odrzut z Eksportu, parametry są wręcz identyczne. 


Czarnkowskie posiada jasno bursztynowy odcień (co wprawiło mnie w osłupienie) oraz genialną pianę – biała, wysoka, gęsta, drobno ziarnista, pozostawia wspaniałe firany na szkle. Tempo opadania średnie, mogłaby troszkę dłużej cieszyć oko.
Nasycenie CO2 jest raczej przeciętne, delikatnie w kierunku niskiego. Chyba odrobinę za niskie jak dla mnie.
W zapachu prym wiedzie słodka słodowość otoczona silną zbożową nutą oraz lekkim karmelem. W tle przyjemna i rzadko spotykana w takich piwach ciasteczkowość, osobiście kojarząca mi się z Pieguskami.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

SOPOCIAK


ALK.5,6%. Niedawno w moje ręce trafiło to oto piwo. Jest to prezent od mojego serdecznego kolegi Damiana, który przywiózł mi je z..... Sopotu oczywiście.
Podmiotem odpowiedzialnym za ten twór jest firma Łebski Browar, która swoje wyroby zleca uwarzyć Browarowi Witnica! Jest to więc tzw. browar wirtualny, których jest coraz więcej w naszym kraju.
W ubiegłym roku piłem od nich piwo Łebskie (kupione w Łebie oczywiście), a w zanadrzu mają jeszcze Gdańskie i Międzyzdrojowe. Niby wszystko ładnie i pięknie, no może oprócz tego, że na etykiecie nie podają, gdzie piwo jest warzone. Ale to jeszcze nic...., mało kto wie, że wszystkie te marki, to tak naprawdę jedno i to samo piwo!!! Nieważne, czy pijesz Gdańskie, Łebskie, Międzyzdrojowe, czy Sopociaka trzymasz w ręce to samo piwo! Najlepsze jest to, że Łebski Browar wcale tego nie ukrywa i wręcz się do tego przyznaje. Ot, taka ich strategia marketingowa. Nie ważne w jakim mieście nadmorskim jesteś, zawsze możesz się napić tego samego, świetnego w ich mniemaniu piwa. Fajnie nie?


Sopociak nalewa się z dosyć obfitą, białą pianą, która jest gęsta i zbita. Składa się ona z drobnych pęcherzyków, fajnie brudzi szkło i nader wolno opada. No nieźle to wygląda.
Kolor piwa jest bardzo jasny, blado złoty, bądź nawet słomkowy.
Wysycenie wyraźne i przyjemne - średnie, w kierunku wysokiego.
Aromat jest średnio intensywny z wyczuwalnym trawiastym chmielem i  bazą słodową, która jest trochę zbyt mdła. Występuje tu także niewielka kwiatowość oraz delikatna metaliczność, co potwierdza również test skórny. Na szczęście jest to akceptowalny przeze mnie poziom.

sobota, 3 sierpnia 2013

HEY NOW


ALK.3,8%. Dzisiaj szczególny dzień na blogu. Po raz pierwszy zawitało do mnie piwo z Pracowni Piwa! Jest to jeden z najmłodszych dorobków polskiego browarnictwa rzemieślniczego. Formalnie browar powstał we wrześniu 2012 roku, jednak na pierwsze piwo musieliśmy czekać, aż do maja tego roku. Założycielami jest trójka pasjonatów złocistego trunku: Marek Bakalarski, Marta Osadkowska oraz znany bloger i sędzia PSPD Tomasz Rogaczewski (4 Strony Piwa). Browar mieści się w dawnej wytwórni ogórków konserwowych w Modlniczce, rzut gumowcem od Krakowa.
Hey Now (Hejnał) jest premierowym piwem w stylu American Wheat, czyli pszenica na amerykańskich chmielach!!! Bodajże pierwsze tego typu piwo w kraju nad Wisłą. Nie muszę chyba dodawać, że nigdy czegoś podobnego nie piłem? 


Piwo bardzo kiepsko się pieni. Biała piana jest niska, mieszano ziarnista i szybko schodzi, minimalnie tylko oblepiając ścianki. Od razu dodam, że jest to najsłabszy aspekt tego napitku, dalej jest już tylko lepiej.
Bladożółty odcień oraz wysoka mętność i sporo farfocli unoszących się w piwie wymownie świadczy o braku filtracji, a także jest to najprawdopodobniej efekt chmielenia na zimno.
Hey Now został obdarzony przez naturę (a może przez piwowara?) odpowiednim nasyceniem, które reprezentuje średni poziom.
W zapachu pierwsze skrzypce grają chmiele z Nowego Świata, występujące pod postacią cytrusów, brzoskwiń, mango, liczi i ananasa. Na drugich skrzypcach napierdzielają niewielkie nutki żywiczne oraz minimalna ziołowość.

czwartek, 1 sierpnia 2013

PODRÓŻE KORMORANA - WITBIER


ALK.4,6%. Tym razem Browar Kormoran nie kazał nam długo czekać na kolejną nowość z Olsztyńskiej stajni. Trzecią Podróżą Kormorana okazał się być belgijski styl Witbier, co mnie zresztą bardzo cieszy, gdyż bardzo lubię wity. W taką pogodę nic nie orzeźwia lepiej niż szklaneczka zimnego witbiera.
Widać, że zadbano tutaj o każdy detal – oprócz słodów pszenicznego i jęczmiennego mamy tu niesłodowaną pszenicę, owies i orkisz, a także kolendrę oraz skórki dwóch rodzajów pomarańczy. Zrobiono więc wszystko według sztuki piwowarskiej. Zobaczmy więc co z tego wyszło. 


Piwo zostało odziane w bladożółto-pomarańczowe szaty i jest bajecznie mętne. Szklankę wieńczy wysoka czapa puszystej, białej piany o drobnych pęcherzach, która we wspaniały sposób osadza się na ściankach. Jej żywotność mieści się w przedziale średniej – osobiście jednak myślałem, że dłużej będzie cieszyć oko.
Nasycenie jest jak najbardziej na miejscu, czyli  średnio wysokie, drobne i perliste.
Cudownie orzeźwiający zapach został wyposażony w silne cytrusowe nuty, wspierane przez niuanse pomarańczy, kolendry oraz elementy słodu pszenicznego. Aromat jest wyrazisty i zarazem lekki w swojej wymowie.