piątek, 29 grudnia 2017

MOJA PIWNICZKA: 4-LETNI OKOCIM PORTER



"Moja Piwniczka" to regularny cykl degustacji porządnie wyleżakowanych piw (minimum 4-letnich), które pojawiają się na blogu mniej więcej raz na miesiąc w okresie jesienno-zimowym.

Święta, Święta i po Świętach jak mówi mądre polskie powiedzenie. Do kościoła się poszło, na tackę się księdzu rzuciło, na Wigilii tradycyjnie się przejadło, wódkę u wujka się wypiło, kaca się miało. Wszystko jak co roku. Pora więc wrócić do dnia codziennego. Może jeszcze nie do pracy, ale do degustacji piwek już jak najbardziej, zwłaszcza że dzisiaj czeka na mnie nie lada napitek.
Wiecie, zawsze się jaram kolejnym porterem z cyklu „Moja Piwniczka”. Zawsze zastanawiam się jak mocno zmienił go czas, czy piwo będzie lepsze, czy gorsze niż w wersji świeżej? Czy jest w ogóle sens trzymać piwo przez kilka lat w piwnicy? Chyba jeszcze jestem za młody i za głupi, by odpowiedzieć na to pytanie. Chyba wciąż czeka mnie jeszcze dużo łopatologicznych degustacji nim zgłębię ten temat dogłębnie. Nie przedłużajmy więc.
Okocimia Porteru chyba nie muszę nikomu przedstawiać choć w tej butelce i tej szacie graficznej z pewnością nie wszyscy będą go pamiętać (piwo słynie z ciągłej zmiany wizerunku). Porter koncerniak, ale wg mnie o równie solidnej renomie co konkurent z Żywca. Powiem więcej – jest to jedno z najczęściej pitych przeze mnie porterów bałtyckich. Jest szeroko dostępny, tani, no i dość dobry. Czego chcieć więcej? Co prawda degustowany na blogu egzemplarz jakoś specjalnie mnie nie zachwycił, ale później było już tylko lepiej :)


Producent
Carlsberg Polska
Termin ważności
15.09.2014
Wiek (miesiące)
51
Zawartość alkoholu (%)
8,3
Ekstrakt (°Blg)
22 (prawdopodobnie)

Okocim Porter nawet po tylu latach wygląda godnie i poczciwie. Piwo nosi niemal czarną, a w rzeczywistości ciemną brunatną barwę i jest rzecz jasna klarowne. Piana jest bujna, drobna, zwarta i przyjemnie puszysta. Do tego niebywale trwała! Opada wolno i niespiesznie, pięknie przy tym krążkując. Naprawę niesamowity widok, aż ślinka cieknie ;)


Pora zmoczyć mordkę. Łał, piwo nie jest zepsute! Dacie wiarę?! ;p Powaga. Jest dobre, smaczne jest :D Odpowiednio gęste, dość gładkie i puszyste. Zajebiście ułożone, takie grzeczniutkie, wykoncypowane i szlachetne. Pełni mu nie brakuje, ciecz fajnie oblepia od środka. Dominuje tu różnej maści czekolada. Zarówno w formie mlecznej, jak i deserowej, są też pralinki. Wszystko oczywiście w rasowym wydaniu. Drugi plan to zajefajne suszone owoce – rodzynki, śliwki, figi i daktyle. O to właśnie chodziło! W miarę picia jest coraz lepiej. Pojawiają się ciemne, lekko palone słody oraz nieco opiekanej skórki chleba, polanej subtelną ilością karmelu. Bardzo intrygująca natomiast jest tutaj nutka orzechów laskowych, występująca tuż nad horyzontem. Finisz jest długi i esencjonalny, wybitnie czekoladowy, bardzo przyjemny. Goryczka może i niewielka, ale taka w zupełności wystarcza. Jest słodkawo, ale bez przegięcia. Alkohol ułożył się niemal do granic możliwości. Oczywiście woltaż nie jest jakiś powalający, ale i tak brawa się należą. Generalnie prócz wyrazistych suszonych owoców i ułożenia alkoholowego, to jakoś specjalnie nie widzę tutaj upływu tak długiego czasu. Oczywiście są świeże piwa w takim wydaniu, więc bardzo prawdopodobne, że w ciemno mógłbym się nabrać.
Sumarycznie rzecz ujmując smakuje mi to jak jasna cholera. Śladów utlenienia jest nie dużo, ale piwo i tak jest wyborne!

wtorek, 26 grudnia 2017

SHORT TEST: Porter Bałtycki 22 z Browaru Jana




Prolog: Sezon na portery bałtyckie w pełni, przyszła zatem pora na ‘czarne złoto’ z zawierciańskiego Browaru Jana. Swoje w kolejce odstało, więc dajmy mu szansę :)
O co kaman: Klasyczny ‘bałtyk’ bez tych wszystkich wodotrysków. Piwo leżakowało w tanku ponad 9 miesięcy, u mnie w piwnicy prawie pół roku. Zapowiada się więc całkiem nieźle.
Wdzianko: Piwo w zasadzie czarne, ale to wszystko zależy od szerokości szkła. Piana cholernie wysoka, średnio ziarnista, beżowa, z tendencją do dziurawienia, umiarkowanie trwała.
Kichawa mówi: Przyjemny to zapaszek, dosyć złożony, ale co najwyżej średnio intensywny. Wyraźne kakao, mleczna czekolada, tanie praliny, kawa zbożowa, laktoza (?), ciemne opiekane słody, suszone owoce, nieco karmelu i przyjemnego, szlachetnego alkoholu w oddali.
Jadaczka mówi: Przyjemnie gładki to napitek. Niebywale ułożony, pełny w smaku, wyraźnie słodkawy. Dominuje czekolada deserowa przed kakałkiem, pralinkami, kawą zbożową i prażonymi słodami. W tle fajna orzechowość, tosty, ciastka Oreo i jakaś namiastka lukrecji. Goryczka niewielka, stąd #teamslodyczka. Alkoholu żadnego nie czuję. Fajnie to smakuje, choć do orgazmu daleka droga.
Komu mogę polecić: Amatorom tych słodszych porterów bałtyckich, a także mojej babci Rózi na poprawienie krążenia ;)
Epilog: Całkiem niezłe i ułożone piwo o niebywałej gładkości i przyjemnej pełni. Wyraźnie słodkie, grzeczne, mało zawadiackie, takie do rany przyłóż. Teksturą przypomina Milk Stouta. Pije się je szybko i bez oporów.

OCENA: 7/10
CENA: ok 8ZŁ
ALK. 8,8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 04.04.2018
BROWAR JANA

sobota, 23 grudnia 2017

TROPICAL IMPERIAL IPA od Wrężela. Zachwyt jest słuszny.



Przy okazji recki Paradise Pale Ale od Wrężela wspominałem o tym piwie – Tropical Imperial India Pale Ale. Wiem, dużo angielszczyzny, ale wprawieni hop headzi z palcem w dupie rozkminią o co tu chodzi.
Tak, to jest właśnie ta słynna imperialna IPA od Wrężela. Ta sama, co to każdy się nią jarał jakiś czas temu. Ta sama, co to Kopyr z ‘wiadomo-jakiego-blogu’ ją tak mocno chwalił. Ta sama, której nigdy jeszcze nie piłem. Ukażcie mnie… zerwijcie ubranie, zbiczujcie… Należy mi się, wiem.
Wg smakoszy piwo jest tak dobre, że gro osób ochrzciło je mianem najlepszej imperialnej IPY jaką w życiu pili! Coś więc musi być na rzeczy. Adrian Kukuła musiał naprawdę dobrze w kotle zamieszać, by wprawić w stan nirwany niemal cały rzemieślniczy półświatek. Co może być sukcesem tego piwa? Amerykańskie chmiele rzecz jasna, ale nie tylko. Otóż do piwa dorzucono zblendowane owoce – ananas, pomarańcza oraz mango. Taka kurde sytuacja :) Sprawdźmy, czy ja też podczas degustacji będę musiał zbierać szczękę z podłogi. 


Pierwsze co Wam napiszę, to że szczękę muszę zbierać już na sam widok tego piwa. Chodzi mi o pianę oczywiście. Jest szalenie obfita, zwarta, dość drobna i niebywale trwała! Taka betonowa mówiąc wprost. Z czasem się oczywiście lekko dziurawi, ale na dolewkę musiałem czekać całą wieczność. Samo piwo sprawia lekko mętne wrażenie i jest ciemno złote w barwie. Nic nadzwyczajnego. Taki standard jeśli chodzi o piwo.
W smaku wielkiego szaleństwa nie ma, choć nie powiem, bo smakuje to bardzo dobrze. Przede wszystkim rześko, świeżo, owocowo i soczyście. Oczywiście czuć, że nie jest to sesyjny napitek. Pełnia smaku oraz sama gęstość jak najbardziej pasują tutaj do zawartości ekstraktu. Jest przez chwilę słodkawo, owocowo i tropikalnie z lekkim zacięciem słodowo-biszkoptowym. Po chwili do gry włącza się grejpfrut, karmel, chmiel, nuty leśne, żywiczne oraz ziołowe. Jakoś zdecydowanie wyraźnie to ja tych zmiksowanych owoców nie czuję muszę przyznać. Ciężko jest mi je wyodrębnić z całej tej mieszanki. Alkohol został tutaj dobrze wkomponowany. W zasadzie to go nie czuć, więc mogłem napisać: ukryty. Teraz parę słów o goryczce. 110 IBU – really? W ciemno dałbym z 80. Oczywiście to i tak bardzo dużo, zwłaszcza dla zwykłego śmiertelnika. No, ale nie dla mnie. Goryczka jest w miarę szlachetna, niezbyt długa i dobrze ułożona. Posiada fajne grejpfrutowo-ziołowo-żywiczne zacięcie. Sumarycznie smakuje to jak diabli. Piwo jest złożone, dobrze skomponowane i przyjemnie owocowe.

środa, 20 grudnia 2017

Łódź i Młyn Sherry BA. To jest dopiero piwo!



Pamiętacie Łódź i Młyn? Tego potężnego RISa z jarzębiną od Piwoteki i De Molena.
Co to jest De Molen? Skoro zadajesz sobie takie pytanie, to naprawdę nie wiem co tutaj robisz stary. Wróć lepiej do sączenia swojego Harnasia i szukaj dalej promocji pod kapslami ;p
Mniej więcej rok temu kontraktowa Piwoteka postawiła wszystkim birgikom oczy w słup, kooperacją z jednym z najbardziej znanych europejskich rzemieślników. Piwa co prawda nie okrzyknięto sztosem, ale faktem jest, że zebrało bardzo dobre opinie. Ja również podpisuję się pod tym stwierdzeniem.
Piwoteka i De Molen tej jesieni zaskoczyli równie skutecznie, wypuszczając dwa barel ejdże tego samego piwa. Oczywiście bazą wciąż jest tutaj wersja podstawowa Łódź i Młyn. Jedną z "leżanek" zajmę się właśnie dzisiaj. Jest to mocarny RIS z dodatkiem jarzębiny leżakowany w beczce po Sherry. Piłem już kilka piw starzonych w beczułkach po tym zacnym hiszpańskim winie i powiem, że zrobiło to robotę i to cholerną! Zobaczmy jak będzie tym razem. 


Tuż po przelaniu piwa do szkła, wokół mnie rozlał się bardzo intensywny i jakże przyjemny aromat ciemnego piwa, zmieszanego z czerwonym winem. Powaga. Samo piwo prezentuje się niezwykle zacnie. Jest totalnie czarne i nieprzejrzyste. Zwieńczone średnich rozmiarów pianą o beżowej barwie, drobnej i zwartej teksturze oraz długim żywocie. Piana opada naprawdę wolno, ślicznie przy tym krążkując :)
Etykieta wersji po Sherry to znany już nam obrazek z wersji regularnej, tyle że w innych barwach. Od przodu różni się właściwie tylko kolorem i wiadomym dopiskiem. Parametry piwa pozostały te same, czyli jebuckie 29,7º Plato i zapierające dech 13,8% alko!
Pijemy. Ciecz jest wyraźnie gęsta i lepka, ale jednocześnie dosyć gładka. Powoli spływa w dół przełyku zostawiając po drodze szerokie spektrum doznań. Czuć tutaj doskonale to potężne ciało. Piwo jest niebywale czekoladowe, takie deserowe wręcz. Mieszanka gorzkiej czekolady i drogich pralinek. Do tego dochodzą akcenty świeżo zaparzonej kawy, palonych słodów, przypieczonego spodu od ciasta, czerwonego wina i suszonych owoców. Są śliwki, rodzynki, figi i daktyle. Nieco z boku majaczy coś owocowego i kwaskowego, obstawiam że to ta jarzębina. W tle natomiast zaznacza swą obecność subtelna nuta mokrego drewna, tudzież beczki. Piwo jest bardzo charakterne i zadziorne. Daje pijącemu to, co ma w sobie najlepszego. Wysycenie jest na przeciętnym, ale wyczuwalnym poziomie. Goryczka jest krótka, ale wyraźna i bardzo skuteczna. Typowo palona z takim fajnym zacięciem kawowym. Czy czuć alkohol? Owszem, ale przybrał on tutaj bardziej postać mocnego wina, aniżeli ordynarnego spirytu. Piwo delikatnie grzeje od środka, to fakt, ale jak na ten woltaż to naprawdę trunek jest wyśmienicie ułożony. Nie ma co się czepiać. Diabelnie smaczny i wyrazisty to napitek! Widać, że beczka swoje zrobiła. Jestem cholernie podjarany :D

niedziela, 17 grudnia 2017

SHORT TEST: A ja pale ale od Pinty




Prolog: Dziś szybki test jednego z najbardziej rozpoznawalnych piw od Pinty o jakże dwuznacznej nazwie „A ja pale ale”. Piwo jest już na rynku od wielu lat, jednak sięgam po nie dopiero teraz. Szejm Piotrek, szejm
O co kaman: Jest to wszechobecna apka o dość poszanowanej opinii i sporej dostępności. Proste piwo bez udziwnień, do codziennego żłopania.
Wdzianko: Bardzo mętna, pomarańczowo-bursztynowa barwa. Zadziwiająco ciemna jak na ten ekstrakt. Piana średnich rozmiarów, drobna, zwarta i puszysta, a do tego w miarę trwała. Lacing też daje radę.
Kichawa mówi: Piwo pachnie świeżo i intensywnie. Wybitnie cytrusowo z niewielkimi niuansami mango i liczi. Dalej są jeszcze kwiaty, landrynki, jakieś żywice i nuty mokrego lasu iglastego. Aha, no i jeszcze lekka słodowość w typie biszkoptów i białego pieczywa. Bardzo podoba mi się taki obrót sprawy :)
Jadaczka mówi: Bardzo rześkie piwo o przyjemnym (dość wyraźnym) wysyceniu. Przeważają jankeskie chmiele nad łagodną słodowością i akcentami zbóż. Jest sporo cytrusów, trochę mniej tropików oraz wcale nie tak mało żywicy, kwiatów oraz lasu. Na finiszu pojawia się niezbyt obszerna, ale wyraźna goryczka o fajnym żywiczno-cytrusowym zacięciu. Przyjemnie i szybko się to pije, zwłaszcza że pełnia oraz balans stoją na odpowiednim poziomie.
Komu mogę polecić: Zarówno zaprawionym w bojach beergeekom, jak i początkującym fanom craftu.
Epilog: Niby zwykłe piwo (jak na rzemieślnicze standardy), ale ile daje radości! Naprawdę cholernie smaczny to napitek. Z chęcią do niego wrócę.

OCENA: 8/10
CENA: 5.99ZŁ (Auchan)
ALK. 5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 16.05.2018
BROWAR PINTA//BROWAR ZARZECZE