poniedziałek, 11 grudnia 2017

ROZWOJOWE, czyli piwo z bursztynem w składzie



Dziś na warsztat wjechało jedno z najdziwniejszych piw na rynku, ever. Przynajmniej jeśli wierzyć etykiecie i zapewnieniom piwnych blogerów, co to już Rozwojowe obalili. Piwo to miało swoją premierę już jakiś czas temu, z pewnością są to miesiące, a nie tygodnie. Lecz zwyczajem leniwca biorę się za nie dopiero teraz.
Tak więc Rozwojowe to piwo z bursztynem! Dosłownie. Podstawą jest tu Pale Ale na polskich chmielach, ale to właśnie rzeczony dodatek ma kierować piwoszom szczęki ku dołowi. Bursztyn jak wiadomo wybitnie kojarzony jest z Polską. Nie będę strzelał tutaj dokładnymi danymi, ale gdzieś czytałem, że znaczna część bursztynów na świecie jest pozyskiwana z polskiego wybrzeża Morza Bałtyckiego! Browar Spółdzielczy też z morzem ma wiele wspólnego, więc wspólny mianownik był tylko kwestią czasu.
Zastanawia mnie tylko jak oni ten bursztyn dodali do piwa? Zmielili go wcześniej na proszek? Rozpuścili we wrzątku? Stopili palnikiem acetylenowym, czy jakimś innym ustrojstwem? Czekam na Wasze sugestie. 


Otwieram i przelewam. Piwo lekko opalizuje i mając na uwadze, że bursztyny mają różne odcienie, można jego barwę nazwać bursztynową. Dla ścisłości przypomina to bardziej ciemnozłoty odcień, ale co ja tam wiem. Biała jak śnieg piana syknęła na mnie złowrogo, niczym po raz pierwszy odkręcana butelki Coca-Coli. Początkowa obfita i drobna, szybko zaczęła opadać i redukować się do symbolicznej warstewki. O lacingu można tylko pomarzyć.
Najbardziej nie mogłem doczekać się smaku tego wynalazku, więc do rzeczy. Piwo faktycznie smakuje dziwnie. To naprawdę dobre określenie. Dziwnie i intrygująco. Z pewnością wyraźnie ziołowo. Polskie chmiele dobrze się tutaj sprawdziły, ale bursztyn też swoje zrobił. Co prawda nigdy tego badziewia nie brałem do gęby i nie wiem jak smakuje, ale bez wątpienia coś tutaj wyczuwam. Coś mocno mineralnego, coś żywicznego, coś iglastego. To na pewno słuszny trop, bo przecież bursztyn to kopalna żywica drzew iglastych. Muszę jednak stwierdzić, że cała ta żywiczność jest zupełnie odmienna niż ta, którą wnoszą nowofalowe chmiele. Dalej mamy już tylko dosyć przyjemną słodowość, jasne pieczywo, biało-żółte owoce oraz delikatne niuanse chmielowe o trawiasto-ziemistym profilu. Finisz jest krótki i nieinwazyjny, lekko goryczkowy i szlachetny, ze wskazaniem na zioła, mineralność oraz chmiel. Ilość bąbelków jest spora, szczególnie na początku, co może nieco przeszkadzać, jednak chyba nie ma przegięcia w tej materii. Sumarycznie bardzo fajnie to smakuje, choć do szaleństwa jeszcze troszkę brakuje ;)

Może zatem aromat wyrwie mnie z kapci? Noooo jest blisko, ale chyba to jeszcze nie ten level. To znaczy ponownie jest dziwnie i bardzo intrygująco. Chyba nawet mogę użyć nazwy bursztynowo. W zapachu bowiem znowu pojawia się ta wyraźna, ale skądinąd przyjemna mineralna nuta. Jest też żywica, akcenty leśne, sosnowe i wyraźnie chmielowe. Nieco w głębi majaczy świeżo skoszona trawka oraz dosyć specyficzna ziołowość. Jest też trochę estrów, ale ciężko mi jest wskazać coś konkretnego. Pachnie to jak mieszanka czerwonych i żółtych owoców. W każdym bądź razie zapaszek jest przedni! :D Lekka słodowość pełni tu rolę subtelnego tła, nie wtrąca się w rozwój wypadków i bardzo dobrze. Całość jest bardzo intensywna i niezwykle przyjemna dla nosa. Wszystkie składowe fajnie się ze sobą komponują. Gdyby to sprzedawali w ‘maku’, powiedziałbym I’m lovin it.
Rozwojowe to dosyć lekkie piwo o umiarkowanej pełni smaku i zajefajnym balansie. Goryczka nie jest jakaś pokaźna, mimo to świetnie wywiązuje się ze swojej roli. Treściwości w zasadzie tu nie ma, a całość sprawia raczej półwytrawny charakter. Piwo jest świeże, bardzo rześkie w odbiorze i niebywale pijalne. Wchodzi jak złoto, czy może raczej… jak bursztyn ;p Czuć tutaj wyraźne chmielowe akcenty, jak i gwiazdę wieczoru, czyli bursztynek. Niespotykany dodatek sprawdził się tutaj doskonale, czego naprawdę się nie spodziewałem. Kolejny raz jestem pod wrażeniem kreatywności, oryginalności, odwagi i wykonania produktu z Browaru Spółdzielczego. Skurczybyki mają cojones! To się chwali :)
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK. 5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 15.01.2018
BROWAR SPÓŁDZIELCZY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz