czwartek, 14 grudnia 2017

BIOHAZARD od HOPKINSA w wersji imperialnej



Czuliście się kiedyś jakbyście mieli w japie zmielone podkłady kolejowe polane gorącym asfaltem i naftą? Ja też nie, ale jest jedna rzecz z czym mógłbym to chyba porównać. Najśmieszniejsze, że jest to piwo, he, he! ;)
Browar Hopkins zasłynął kiedyś z Whisky Porteru o nazwie Biohazard. Piwo waliło torfem (a raczej jego pochodnymi) na kilometr i z miejsca stało się obiektem pożądania fanów zjaranych kabli, smoły, etc. Do tychże entuzjastów zaliczam się i ja! Jarałem się nim jak Rzym za Nerona! Chyba wiecie, że uwielbiam trunki z takimi klimatami?
Kilka  miechów temu (no może już z pół roku) Hopkins zaskoczył owych maniaków imperialną wersją Biohazardu. O dziwo piwo oficjalnie nosi taką samą nazwę jak pierwowzór, a front etykiety różni się bardzo nieznacznie. No, ale w środku to już nieco inna bajka… Parametry podskoczyły do rozmiarów porządnego i szanującego się RISa :D Skład z grubsza wygląda podobnie, nawet płatki dębowe mocno palone są ponownie na swoim miejscu. Czy taki podrasowany Biohazard jest w stanie zerwać mi Kuboty z nóg? ;p


Piję to cudo już jakiś czas. Już chyba z pół butli obróciłem i stwierdzam, że piwo jest naprawdę dobre, smaczne i bardzo wyraziste, ale „firmowe” klapki są wciąż na miejscu. Stwierdzam też, że jest nad wyraz słodkie. Jak wiem, że to nie imperialny Stout, tylko porter, no ale mimo wszystko z balansem jest tu nie za specjalnie. Jest wyraźnie słodko i karmelowo, nic na to nie poradzę. Torfu faktycznie jest sporo. Ba, nawet bardzo dużo bym rzekł. Jednak wydaje mi się, że do mojego Top3 to piwo, by się nie załapało w tym aspekcie. Głównie udzielają się tu spalone kable, smoła, świeży asfalt, podkłady kolejowe oraz nafta. Urozmaicenie jest duże, ale peatedheadzi mimo wszystko mogą delikatnie grymasić. W końcu to wersja imperialna! A ja w zasadzie nie odczuwam różnicy w stosunku do wersji regularnej. Co innego ciało – to już inna para kaloszy. Piwo jest bardzo pełne  w smaku, gładkie i niebywale treściwe. Odpowiednio gęste i lepkie. 25 ballingów to w końcu całkiem sporo. Ponad dyszka alko, a ja tu nic etanolu prawie nie czuję :) Za takie zagrania powinni rozdawać Oscary! Prócz naleciałości torfowych mamy tu jeszcze wyraźną podbudowę palonych słodów, dymu, mokrego drewna, nut whisky, gorzkiej czekolady oraz łagodnej kawy zmieszanej z kakao.

W zapachu piwko także niczego sobie. Można wąchać i wąchać (o ile lubisz takie klimaty). Mamy tu sporo słodko-gorzkiej czekolady, palonych słodów, kawy ze śmietanką i oczywiście wszelakiej maści naleciałości torfowych. Szkoda strzępić klawiatury, by je wszystkie wymieniać, z grubsza jest to powtórka ze smaku. Z tła natomiast można wyłapać nuty przypieczonej skórki chleba, lekkiej spalenizny, dymu, karmelu, lukrecji i dębiny. Jak widać płatki dębowe nie poszły na marne :) Całość jest bardzo wyrazista, porządnie wali po nosie. Gdzieś hen hen daleko majaczy też odrobina akcentów whisky! Powaga. Nie wydaje mi się. Nie jestem fanem łychy, ale wiem co mówię.
Gwoli podsumowania. Piwo jest naprawdę bardzo smaczne, wyraziste i szalenie wielowątkowe. Pełnia smaku rozwala kubki smakowe na strzępy. Gęstość, lepkość, pełnia, tekstura, wysycenie i tym podobne rzeczy są jak najbardziej na miejscu. Ciecz pachnie i smakuje niebywale! Ale zawsze jest jakieś „ale”. Po pierwsze balans wyraźnie mi tu szwankuje, dzięki czemu słodyczka nieco zamula. Naprawdę brakuje mi tu wyrazistej goryczki, jakieś kontry, która zniwelowałaby tą opasłą słodowość. Druga rzecz to cały ten aspekt torfowy. Jest go niby dużo, no ale przyznam się bez wykręcania sutków, że oczekiwałem większego pierdyknięcia w tym temacie. Oczywiście mówi Wam to wielki poplecznik słodów whisky w piwie, więc jeśli jesteś zwykłym zjadaczem chleba nie bierz moich słów do serca. Ilość aspektów peated w tym piwie będzie dla Ciebie powalająca ;p Mimo pewnych wg mnie niedociągnięć, imperialny Biohazard wciąż jest piwem na wskroś wyjątkowym, strasznie smacznym i oryginalnym. Pijta bez obawień peatedowi zboczeńcy ;)
OCENA: 8/10
CENA: 12.50ZŁ (Skład Piwa)
ALK. 10,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 09.03.2018
BROWAR HOPKINS//BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz