Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2016

FLAGOWE

Po całym tygodniu zalewania wątroby pomorskim piwem przyszła w końcu pora na ostatni napitek spożywany w ramach kończącego się cyklu „Tydzień z Browarem Spółdzielczym”. Na sam koniec zostawiłem sobie ikonę piwnej rewolucji, czyli wszem i wobec znane American India Pale Ale. Niezwykle popularna ajpa w Browarze Spółdzielczym przyjęła nazwę Flagowe. Czyżby więc w Pucku piwem flagowym było rzeczone Flagowe? Zaraz się o tym przekonam. Wiecie co? Bardzo cenię i szanuję koncepcję przyjętą przez Browar Spółdzielczy, zwłaszcza patrząc na co niektóre przybytki, którym wyraźnie brakuje pomysłu na siebie. A tu mamy wyróżniające się spójne etykiety, nazwy oraz malunki węzłów żeglarskich – regionalizm pełną gębą! Nawet głupek się zczai, że browar pochodzi z Pomorza, ale ja mam co innego na myśli. Chodzi o to, że Browar Spółdzielczy ma jasno wytyczoną ścieżkę, z której nawet TIR go nie zmiecie. W tym Pucku mają wyznaczony cel, plan, koncept, którego dziarsko się trzymają i to jest fajne. Ciekawi m…

RATOWNICZE

Jak piątek, to musi być piąte piwo. Nie może być inaczej. Piąte piwo z cyklu „Tydzień z Browarem Spółdzielczym”. Tym razem na wokandzie ląduje oczojebne Ratownicze. Nie dziwota, że ma czerwoną jak cegła etykietę, którą zapewne widać z odległości kilometra, niczym bojkę ratowniczą ze Słonecznego Patrolu (gimbaza może nie wiedzieć o co kaman). No właśnie! Słoneczny Patrol... ach, ten niepoprawnie przystojny David Hasselhoff, cycata Pamela Anderson, nie mniej cycata Erika Eleniak oraz nieziemsko seksowna (i prawie równie cycata) Carmen Electra. To były czasy! Oglądałem, nie powiem. Chyba każdy oglądał, choćby dla samej Pam i jej koleżanek. David jakoś mnie nie kręcił, ale to chyba dobrze. Rozmarzyłem się, a mam tu przecież piwo do wypicia. Tak jak wspominałem Ratownicze. Nie wspominałem tylko, że to American Pale Ale. Popularna APA, co to niczego ma nie urywać, ale ma dobrze wchodzić i dobrze smakować. 

Otwieram i przelewam. Chwaliłem ja ci tę pianę, chwaliłem w każdym piwie. Tu niest…

REFOWE

Hefe-weizen to jeden z moich ulubionych stylów piwa, a przynajmniej tak było kiedyś, przed erą piwnej rewolucji. W czasach, gdy nie istniał jeszcze nawet Atak Chmielu, a ja zaczynałem odkrywać bogactwo piwnego świata. Obecnie ciężko jest mi uznać wyższość bawarskich pszeniczniaków nad nowofalowymi, dojebanymi na maksa chmielem ajpami. Choć nie ukrywam, że wciąż z chęcią od czasu do czasu wychylę szklaneczkę jakiegoś Weizena. Tak dla smaku, dla goździków, dla banana. Lubię te klimaty. Ostatnimi czasy można zauważyć u naszych krajowych rzemieślników pewne zainteresowanie tym stylem piwa. Co jakiś czas ktoś pokusi się o wypuszczenie tego tradycyjnego niemieckiego pszenicznego wywaru. Taki przerywnik pomiędzy pięćdziesiątą, a sześćdziesiątą ajpą na koncie. Browar Spółdzielczy z Pucka, jak wiecie w tym tygodniu przejął stery mojego bloga ;p Mają oni w swojej ofercie niezbyt pokaźną jak na razie ilość piw, ale wśród nich jest właśnie rzeczone piwo pszeniczne na dedykowanych drożdżach WB06…

CUMOWE

Trzeci dzień tygodnia i trzecie już piwo w ramach cyklu „Tydzień z Browarem Spółdzielczym”. Tym razem na tapecie ląduje Cumowe, czyli tradycyjny, wytrawny angielski Dry Stout. Piwo proste jak konstrukcja muszli klozetowej, co to każdy wie do czego służy i jak z niej korzystać. Wiecie co? Podobają mi się te nazwy – Cumowe, Ósemkowe, Ratownicze, Flagowe... Nazwy węzłów żeglarskich. Ja tam się na tych węzłach nie znam. Ledwo potrafię sznurówki zawiązać, a o zawiązaniu krawatu mogę tylko pomarzyć. Nigdy nie byłem żeglarzem, marynarzem, rybakiem, piratem, ani nawet wędkarzem. Kiedyś czytałem „Stary człowiek i morze”, ale to nie to samo... Browar z Pomorza, więc wybrali morską tematykę. Rozumiem to i szanuję. Każde piwo nosi nazwę jednego z węzłów żeglarskich, a na etykiecie widnieje ów węzeł, co by każdy mógł zobaczyć, jak to cholerstwo wygląda. Jak widać piwa z Browaru Spółdzielczego uczą, a nie tylko dostarczają procentów. Chyba powinni zmienić motto z „Piwo, które warzy więcej” na „P…

DWA PÓŁSZTYKI

Drugim piwem po urywającej dupę imperialnej ajpie z Browaru Spółdzielczego są Dwa Półsztyki. To znaczy było to pierwsze, debiutanckie piwo tego browaru, ale po prostu ja w ramach „Tygodnia z Browarem Spółdzielczym” piję je jako drugie. Dwa Półsztyki to Pale Ale, a ściślej mówiąc English Pale Ale. Takie lekkie i sesyjne brytyjskie piwo, którego chyba jedynym zadaniem jest gaszenie pragnienia, bo nawalić się tym, to naprawdę karkołomne zadanie. Piwo ma nic nie urywać, nie filcować skarpetek, nie wyrywać z bamboszy - ono generalnie ma dobrze wchodzić. I tyle. Piłem niedawno podobny napitek. Krak się zwał. Od Beer City, tyle że tamto to była angielska IPA. Czyli mówiąc wprost mocniejsza i bardziej nachmielona wersja dzisiejszego trunku. 

Dwa Półsztyki to ładne piwo. Złociste, klarowne z solidną, białą i drobną pianą, która długo cieszy oko. Niespiesznie opadając tworzy mega wzorzyste zacieki na szkle. Naprawdę pięknie to wszystko wygląda. Od angielskiej wersji Pale Ale nie oczekuję faj…

ÓSEMKOWE

Tak, tak. Brawo bystrzacy! Przed nami kolejny „Tydzień z...”. Co to oznacza? Codzienne zalewanie pały piwem z jednego browaru i to przez cały tydzień! Tym razem na celowniku Browar Spółdzielczy z Pucka :D Zacna to ekipa, naprawdę zacna. Jak sama nazwa wskazuje jest to browar spółdzielczy, można by rzec nie do końca komercyjny, a przynajmniej taki, który nie powstał, by się nachapać. Wszystko działa tu w ramach Spółdzielni Socjalnej DALBA. Browar został stworzony w zeszłym roku, by dać miejsce pracy ludziom niepełnosprawnym umysłowo, wykluczonym społecznie. Mottem pomysłodawców jest hasło „Piwo, które warzy więcej”. Bardzo to wszystko szlachetne, zwłaszcza mając na uwadze fakt, iż jest to dopiero szósta tego typu inicjatywa na świecie! Pełen szacun z mojej strony. No, ale do rzeczy, bo mam tu przecież piwo do wypicia. Ósemkowe to najnowszy wypust z Pucka. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się Imperial AIPA podrasowana do 20°Blg i 120 IBU! Czas wziąć diabła za rogi ;)

Piwo ładnie wygląda…

STAROPOLSKIE DWORSKIE

Czasem przychodzi taki czas, gdy trzeba odpocząć od nowej fali i wrócić do macierzy. Pijąc niemal codziennie te wszystkie barli łajny, RISy, ajpy-srajpy, czy wity-srity, można po pewnym zwariować i dostać pomieszania zmysłów. Głupio by było nie odróżniać wędzonki szynkowej od dymnej prawda?
Dlatego też raz na ruski rok polecam resetowanie kubków smakowych. Swoistą kalibrację naszych zmysłów jakimś zwykłym i niewymagającym piwem, nad którym przestaniemy marszczyć w skupieniu brwi i wsadzać nos do szkła tak głęboko, jak jest to tylko możliwe. Najlepiej niech będzie to jakiś zwykły jasny lager bez księżycowych przypraw i najnowszej odmiany nowofalowego chmielu, wyhodowanego na Saturnie. Zwykłe, klasyczne piwo. Najlepiej bez wad. Nie musi być urywać czterech liter, ale żeby było bez wad. Mój wybór padł na Staropolskie Dworskie z Browaru Staropolskiego ze Zduńskiej Woli. Miałem go w piwnicy już od jakiegoś pół roku. Leżał i czekał na odpowiedni moment. No i się w końcu doczekał.

Piwo w szk…

VII CZĘSTOCHOWSKI KONKURS PIW DOMOWYCH – ZAPOWIEDŹ

Jak co roku, tak i tym razem pozwolę sobie na małą propagandę odnośnie najciekawszego wg mojego mniemania wydarzenia piwowarskiego na zadupiu piwnym zwanym Częstochową. Jeden profesjonalny sklep z piwem i tylko jeden sensowny lokal, przez co niektórych nazywany multitapem, to z pewnością nie jest raj dla beer geeka... No, ale nie o tym, nie o tym.
Otóż w imieniu swoim i pozostałych organizatorów, czyli Częstochowskiego Kręgu Lokalnego Bractwa Piwnego i Częstochowskiej Organizacji Turystycznej zapraszam wszystkich piwowarów domowych (piwowarki też mogą być) do wzięciu udziału w VII CZĘSTOCHOWSKIM KONKURSIE PIW DOMOWYCH BRACTWA PIWNEGO.




Konkurs odbędzie się 18 czerwca 2016 roku.
W tym roku obowiązują następujące kategorie konkursowe: „1. West Coast IPA - mocne, wytrawne , jasne piwo górnej fermentacji nawiązujące do stylu 14B. American India Pale Ale - wg BJCP jednak w odróżnieniu od piw warzonych na wschodnim wybrzeżu Ameryki, charakteryzuje się tym, że balans przesunięty jest stan…

WRCLW RYE RIS Barrel Aged

Wrocław – miasto stu mostów. Browar Stu Mostów musi być zatem z Wrocławia. Już na wstępie kłaniam się nisko i całuję rączki, bo ekipa Stu Mostów właśnie debiutuje u mnie na blogu. Wstyd się przyznać, ale generalnie jest to moje pierwsze w życiu piwo z tego browaru. Ever. Zresztą jaki to wstyd przy ponad 150-ciu browarach w Polsce, nie licząc kontraktowców. Wstyd to jest popijać ukradkiem w zakrystii wino mszalne, albo walić konia w szkolnej ubikacji...
Dzisiaj na tapecie jak widzicie RIS, dokładniej żytni RIS, a jeszcze dokładniej żytni RIS leżakowany w dębowej beczce po burbonie. Szacun! Takie klimaty, to już na dzień dobry propsuję. Browar Stu Mostów kilka miesięcy temu miał już w swojej ofercie ruskiego imperialnego stałta. Wszyscy zgodnie twierdzili, że czterech liter nie urywał, toteż w Stu Mostach postanowili zrobić wersję barrel aged tego piwa. Wlali je do dębowych beczek po burbonie (hamerykańskiej odmiany whisky) i tak oto powstał WRCLW Rye RIS. Nie próbujcie nawet wymawiać …

KRAK

Będąc na początku kwietnia w Łodzi na targach Piwowary kupiłem sobie parę piw do domu. Tak na bloga, nie na wieczór z kumplami. Jednym z tych właśnie napitków jest Krak z browaru Beer City. Niezbyt o nich głośno, zatem nie dziwi fakt iż nigdy wcześniej nie miałem nic w ustach od Beer City (tylko bez skojarzeń zboczuchy). Więc się skusiłem, a w zasadzie to cena mnie skusiła. Sześć ziko za craftowe piwo i to jeszcze na piwnej imprezie, to ja biorę w ciemno (za 6zł były też wszystkie piwa z Czarnego Kota, Koreba i Browaru EDI, ale z wiadomego powodu się nie skusiłem ;). Cena zadziwiająco niska, ale teraz już wiem dlaczego. Do końca terminu ważności brakowało tylko dwa tygodnie. Ja się trochę zgapiłem, więc obecnie piwo jest już po terminie :/ Trudno, przecież nie wyleję. Trzeba wypić.
Krak to pierwsze piwo tej krakowskiej inicjatywy, która debiut miała już ponad rok temu. Ekipę Beer City tworzy Andrzej Najder, Adam Staśkiewicz i Marcin Wnuk. Warzenie swoich piw zaczynali w Zodiaku, choć …

WIELKI TEST PIW ZIELONYCH

Tak! Stało się. Wielki Test Piw Zielonych (pierwszy w kraju jak sądzę) przeszedł do historii, a ja wciąż żyję, funkcjonuję, oddycham – cud! Zrobiłem to dla Was, abyście Wy już nie musieli tego robić. Aby Wasze żołądki wciąż pracowały w spokoju, a Wasze odruchy wymiotne były nadal uśpione. Wiem, wiem, jestem hardcorem, ale taki już się urodziłem ;p

Przyznam, że sporo się namęczyłem, aby zdobyć wszystkie piwa zielone w Polsce. Ponoć istnieje jeszcze (chyba) jakieś piwo zielone z Jabłonowa, ale występuje tylko w wersji beczkowej. Tu od razu należy Wam się małe wyjaśnienie: Bearnard Zielony od Czarnego Kota nie posiada zielonej barwy. Niestety dowiedziałem się tego dopiero po przelaniu piwa do szkła (zostałem bezczelnie wprowadzony w błąd!). Nigdy wcześniej go nie piłem, a papierowa owijka do samego końca utrzymywała wszystko w tajemnicy. Poza tym zmyliło mnie słowo „zielony” w nazwie... Tak, czy siak, ze względu na bardzo „oryginalny klimat” tego piwa, postanowiłem z niego nie rezygnowa…

BAŁTYK-PACIFIC COLLABORATON PORTER

Pinta nigdy nie zwalnia tempa. Rzuca piwami na lewo i prawo. Trzeba uważać, by w łeb nie dostać. Jednym z ich najnowszych napitków jest właśnie Bałtyk-Pacific Collaboration Porter. Niby porter bałtycki, niby nie. Jedni mówią, że tak, a Kopyr np. gada, że to takie lagerowe Barley Wine. Cholera wie. Cyferki się zgadzają, drożdże dolnej fermentacji także, choć na butelce nigdzie nie jest napisane, że to Baltic Porter. Jak w zeszłym roku Pinta leciała do Japonii, to mówili, że będą warzyć nasze dobro narodowe – piwowarski skarb Polski. Zresztą, nie ważne. Nie będę tego rozgrzebywał, bo dokopie się do jądra Ziemi...
Jak już zapewne wiecie piwo to powstało w Azji w ramach kooperacji, kolaboracji, współpracy, konsolidacji, koprodukcji, czy jak się tam to teraz nazywa. Niniejszy specjał jest dziełem Baird Brewing z kraju kwitnącej wiśni i Browaru Pinta z kraju kwitnącej jabłoni. Wszystko w tym piwie jest kooperacyjne. Polacy z Ziemkiem na czele ostentacyjnie wrzucali polski chmiel do kadzi, …

ANTYLOPA

Piątek, piąteczek, piątunio. Koniec pracy, czas zabawy. Zatem tuż po przyjściu z pracy do domu zaczynam ostro weekendować. W lodówce, czy też w piwnicy cała masa piw do wypicia! Ja rozpoczynam balangę od ostatniego już piwa z łódzkiego Antybrowaru, który gościł u mnie na blogu przez ostatnie kilka dni. Na koniec „Tygodnia z Antybrowarem” zostawiłem sobie ANTYlopę – piwo, które już miałem okazję próbować (Piwowary się kłaniają). Pamiętam, że było niezłe. Ciekawe, czy tym razem moje wspomnienia znajdą potwierdzenie w warunkach domowych? ANTYlopa to Imperial AIPA o cyferkach 20° Blg i 80 IBU. Piwo zamknięte jest w butelce oklejonej charakterystyczną dla tego browaru etykietą z wyszczególnionym mocno przedrostkiem ‘Anty”. Generalnie podobają mi się te ety. Są spójne, nieźle przemyślane oraz dobrze wykonane. Wszystko jest czytelne i wyraźne, już z daleka wiadomo, że to Antybrowar. Śliski, nieco odblaskowy i doskonałej jakości papier daje poczucie luksusu i splendoru. Z tyłu znajduje się sp…

PROKREACJA

Antybrowar – PROkreacja, ANTYbiotyk. PRObiotyk. ANTYkwariat. PROpaganda. ANTYlopa. PROmocja... Wszystkie nazwy piw z tego browaru zaczynają się od „anty” lub „pro”. Jedne piwa są za, a drugie przeciw. Nie wiem za czym są i przeciw czemu, ale są. Aby patrzeć jak w piwnych sklepach pojawi się PROstytucja i ANTYkoncepcja. Nie zawsze idą razem w parze, ale co tam... Nie o seksie, a o piwie przecież miało być. Zatem trzecim piwem cyklu „Tydzień z Antybrowarem” jest PROkreacja... No widzicie, miało już nie być o seksie, ale się kurna nie da! Po prostu się nie da! PROkreacja w stylu American Wheat to póki co ich najnowszy wywar, który o ile się nie mylę zadebiutował na początku kwietnia na łódzkich Piwowarach. I ja tam byłem, jadłem, piłem, pierdo.... A tak – miało nie być o seksie, zapomniałem! ;p Pamiętam, że piłem tego łita w tej Łodzi i piwo wydawało mi się jakieś takie nijakie, mało wyraziste, przeciętne. Jakoś tak niezbyt mi zapadło w pamięć, a przecież wtedy jeszcze nie byłem nadzi…

ANTYKWARIAT

Drugie piwo z łódzkiego Antybrowaru spożywane w ramach cyklu „Tydzień z...”. O piwie zimowym (PROmocji) szybko zapominamy, bo w drugim rzucie na tapecie ląduje ANTYkwariat w rzadko spotykanym stylu American Smoked Stout. Amerykańskich Stoutów trochę już się u nas przewinęło, ale dymionych amerykańskich Stoutów nadal jest jak na lekarstwo. Cóż za intelekt, spostrzegawczość oraz zdolność adaptacji i znalezienia luki na rynku. Tym niżej kłaniam się ekipie Antybrowaru ;) Cóż my tu mamy za specjał? Zapowiada się arcyciekawie, zwłaszcza, gdy rzucimy okiem na skład: woda (wiadomo, bez wody nie będzie piwa), słód pale ale, wędzony, czekoladowy ciemny, pszeniczny jasny, jęczmień prażony i pszenica prażona. Na dokładkę cztery nowofalowe odmiany chmielu. Żadnych egzotycznych przypraw, czy niespotykanych na tej planecie dodatków importowanych z sąsiedniej galaktyki. Czyste piwo bez zbędnych udziwnień. Oczywiście wyjąwszy wędzonkę i jankeskie chmiele. Ale czy w obecnych czasach to jakieś nadzwycz…

PROMOCJA

Jedziemy z drugą odsłoną cyklu „Tydzień z...”. O co w tym chodzi? Bez zbędnego owijania w bawełnę i mydlenia oczu tłumaczę – w danym tygodniu na blogu lądują recenzje piw z tylko jednego browaru. Pięć dni, pięć piw (choć może być mniej, jak w tym wypadku, czyli cztery). 

Bohaterem tego tygodnia jest Antybrowar z Łodzi, który jest stosunkowo nową inicjatywą, bo wystartował pod koniec października ubiegłego roku. Tworzy go pięcioro piwnych zapaleńców, w tym dwa małżeństwa! Sytuacja zupełnie nadzwyczajna, nawet w skali świata jak mniemam. Ten typowo rzemieślniczy przybytek został założony przez Piotra i Joannę Wojnarskich, Magdalenę i Borysa Banasiak oraz Łukasza Kacprzaka. Obydwa małżeństwa można powiedzieć, że znam, choć bardziej z widzenia. Z tego właśnie powodu mocno im kibicuję. Co nie znaczy jednak, że będzie jakaś taryfa ulgowa w mojej ocenie. Co to, to nie. Na dobre słowo z mojej strony trzeba sobie zasłużyć dobrym piwem, a nie znajomościami :p No, ale do rzeczy, bo piwo stygnie…

MADAGASKAR

Zaglądam dzisiaj do jakże cennej dla mnie piwnicy, patrzę, a tam cichutko jak mysz pod miotłą siedzi sobie Madagaskar z Browaru Setka. Szczerze to o nim już troszkę zapomniałem, leżało tam już z półtora miesiąca. Może gdybym był bardziej ogarnięty wziąłbym ową butelczynę na X Degustację Sweet Stoutów Bractwa Piwnego, z której to kilka dni temu pisałem relację. Chociaż sam nie wiem... piwo dostałem w prezencie od Pawła Galeji z Krotoszyna (pozdro), więc ciężko byłoby się rozstać z prezentem. Druga sprawa, że trunki z Setki są u mnie ciężko dostępne, a to kolejny powód dla którego ucieszyłem się z tego niby drobnego, ale dla mnie cennego daru. Madagaskar to Milk Stout, choć nie taki do końca klasyczny. Oprócz laktozy macherzy z Browaru Setka dodali do niego wanilię madagaskarską oraz kardamon. Całość nachmielili hamerykańskim Chinookiem. Od razu napomnę, że nie jestem wielkim wielbicielem stoutów mlecznych, ale przyznam, że brzmi to dosyć interesująco. 

Zaczynam tradycyjnie od wyglądu…

X DEGUSTACJA PIW - SWEET STOUT

Trochę ostatnio zdupiłem. Wybaczcie. Pamiętacie cykliczne degustacje Bractwa Piwnego z Częstochowy, z których to relacje mogliście śledzić na tym blogu? Wszystko szło ładnie, pięknie do pewnego czasu. Sam osobiście się zajmowałem tym tematem, aż nagle wszystko ustało. Moje wpisy skończyły się na siedmiu degustacjach, mimo że one trwały nadal i przygotowywał je ktoś inny. Nie było mnie na ósmej i dziewiątej edycji (głównie brak czasu oraz nie pasujący terminarz). Aż w końcu spiąłem mocno poślady, kupiłem bilet na PKS i pojawiłem się na jubileuszowej dziesiątej degustacji! Co prawda nie wziąłem swojego aparatu, ale ktoś tam jakieś fotki cyknął. Od razu przepraszam za fatalną jakość, ale zdjęcia były robione szczoteczką do zębów (elektryczną! żeby nie było).
Sweet/Milk Stout
Stout jaki jest każdy widzi. Szkopuł w tym iż gama różnych rodzajów stoutów jest obszerna i bogata niczym rodzina królewska w UK. Nas dzisiaj interesuje tylko Sweet Stout, określany też czasem jako Milk Stout lub Cr…

PORTER 24° z Browaru Widawa

Jest! Mam go! W końcu udało mi się zdobyć jedno z najbardziej pożądanych przeze mnie polskich piw (w kolejce wciąż czeka Samiec Alfa). Co najważniejsze nie musiałem nikogo okradać, zabijać, czy namawiać do współżycia ;p
Dla mnie to taki Święty Graal polskiego piwowarstwa rzemieślniczego. Co prawda nie do końca jest to wersja o którą mi chodziło, ale co tam... Porter wędzony z Browaru Widawa niejedno ma imię. Wojtek swoją przygodę z tym piwem zaczął dość ostrożnie w 2014 roku od 19° Plato. Piwo było ponoć spoko, ale dupy nie urywało. Wersja 2.0 została solidnie podbita do 24°Blg, co uczyniło go w zasadzie imperialnym porterem bałtyckim. Dodatkowo poddano ją leżakowaniu w drewnie – konkretnie w dębowej beczce po amerykańskiej whisky (bourbonie). No i w ten właśnie sposób Wojtek Frączyk rozbił bank! Piwo smakowało każdemu i w każdych okolicznościach. Ludzie nieomal zabijali się o nie. Było tak cholernie dobre, że zdobyło tytuł Kraft Roku 2015 na Konkursie Piw Rzemieślniczych w Poznaniu.…

MIŁOSŁAW WITBIER

Właśnie wróciłem do domu. Z pracy. Po dwunastu godzinach roboty pić mi się chce jak cholera. Nie żebym łopatą machał przez pół doby, no ale za biurkiem też nie siedzę. Normalnie robię po osiem, ale dziś akurat nadgodzin mi się kurna zachciało. A na dworze Panie lato! W kwietniu lato przyszło. Na dworze ciepło, to i w pracy ciepło (niektórym wręcz gorąco).
Wysiadam z auta, a pić się chce niemiłosiernie. Co zrobić? Człowiek nie wielbłąd, a pić musi. Od razu walę do piwnicy po jakiś browar. Schodzę po stromych schodach, na suficie pająki się bzykają, a w kącie jakaś mysz się poruszyła. Dobrze, że chociaż żaden szczur się na mnie nie rzucił... Kurcze co tu wybrać? Prawie same RISy w tej mojej piwnicy, RISy i portery bałtyckie. Tym nie ugaszę pragnienia, tym to się jedynie mogę nagrzmocić. Szybko, szybko, bo suszy... Biorę zatem nowego Miłosława, com go już raz degustował. Kilka dni temu w busie jak wracałem z Łodzi z Piwowarów. Pamiętam, że było dobre, ale byłem wtedy trochę podchmielony…

EDYCJA LIMITOWANA - 170 LECIE BROWARU OKOCIM

Zabierałem się do tych piw jak pies do jeża. Niby chciałem, ale się bałem. Cudów się po nich nie spodziewałem i w sumie miałem rację. Pod koniec tamtego lub na początku tego roku w sklepach pojawiła się limitowana edycja trzech piw z grupy Carlsberg Polska. Wyróżniają się one etykietami w stylu vintage, gdyż piwa te powstały z okazji 170-lecia istnienia Browaru Okocim. Wszystkie są lagerami, jedno ciemne i dwa jasne. Jedziemy z koksem!

PIWO EKSPORTOWE W skrócie można powiedzieć, że przeciętność najlepiej oddaje charakter tegoż napitku. Piwo nalewa się z obfitą czapą białej i drobnej piany, która opada w średnim tempie. Ciecz cieszy oko ładną klarowną i złocistą barwą. Średnio intensywny zapach oferuje głównie słodowo-zbożowe klimaty, okraszone szczyptą chmielowych doznań. Niestety dość szybko do głosu dochodzi wyraźny mokry karton oraz trochę mniej wyraźny aldehyd octowy, który co prawda pachnie zielonych jabłkiem, lecz trzeba pamiętać, że w jasnym lagerze jest on wadą. Sumarycznie…

ŁÓDZKIE PIWOWARY OKIEM AMATORA PIWA

Żaden tam ze mnie globtroter, ale czasem lubię się odchamić i wyrwać z domu na jeden dzień. Zwłaszcza na piwny dzień. Piwo to moja największa pasja, to moje hobby, na które poświęcam ponad połowę wolnego czasu.

Jak pewnie wiecie w pierwszy kwietniowy weekend oprócz wrocławskiego Beergeeku miała miejsce jeszcze jedna piwna impreza – Targi Piw Regionalnych PIWOWARY w Łodzi. W kuluarach mówi się, że to impreza klasy B, schowana w cieniu mocno reklamowanej czwartej edycji BGM. Wiecie, taka alternatywa - jak masz mało szmalu na Wrocław, to jedziesz do Łodzi, bo tam tanio Panie, tanio jest. No i byłem w tej Łodzi. W zeszłym roku też byłem, ale zacznę może od początku, tzn. od mojego wkurwienia się. W sobotę o 6.30 rano wróciłem z pracy do domu (nie wszyscy pracują za biurkiem od 8 do 16). Szybkie kimanie do 9.30, a potem wyścig z czasem. Pakowanie w biegu – komóra, plecak, jakaś mapa, szkło degustacyjne z ubiegłego roku, odznaka Bractwa Piwnego, szmal (portfel znaczy się) i długa na busi…

APA z Browaru Jabłonowo

Ach, to były czasy, gdy człek jarał się taką na przykład Manufakturą Piwną z Jabłonowa. Z braku prawdziwego piwnego craftu podniecałem się jak młody byk na widok jałówki, konsumując kolejne wypusty wspomnianej Manufaktury. Rozpływałem się nad nimi, mlaskałem i oblizywałem się namiętnie, sącząc np. Klasztorne Piwo Na Wzór Piwa Trapistów (nie ma to jak krótka i zwięzła nazwa ;) Nie mówię, że piwa te były złe, czy niedobre. Oj nie. Tak jak i dzisiaj wyróżniały się na tle koncernowej szarzyzny. Odnoszę jednak wrażenie, że poziom mojej ówczesnej wiedzy i piwnego doświadczenia w znacznym stopniu wpłynął na tak wysokie oceny pierwszych wypustów Manufaktury Piwnej. Ostatnio rozglądając się w pewnym sklepie mój wzrok utkwił na jednym z nowszych piw z tej serii. APA z Jabłonowa. Cóż za odważny eksperyment z ich strony, pomyślałem. Zwłaszcza, gdy nie jest to dzieło popularnego Masona, jak to w przeszłości bywało. Nie musiałem zbierać szczęki z podłogi, ale przyznam, że brew lekko mi podskoczył…