poniedziałek, 25 kwietnia 2016

ÓSEMKOWE



Tak, tak. Brawo bystrzacy! Przed nami kolejny „Tydzień z...”. Co to oznacza? Codzienne zalewanie pały piwem z jednego browaru i to przez cały tydzień! Tym razem na celowniku Browar Spółdzielczy z Pucka :D
Zacna to ekipa, naprawdę zacna. Jak sama nazwa wskazuje jest to browar spółdzielczy, można by rzec nie do końca komercyjny, a przynajmniej taki, który nie powstał, by się nachapać. Wszystko działa tu w ramach Spółdzielni Socjalnej DALBA. Browar został stworzony w zeszłym roku, by dać miejsce pracy ludziom niepełnosprawnym umysłowo, wykluczonym społecznie. Mottem pomysłodawców jest hasło „Piwo, które warzy więcej”. Bardzo to wszystko szlachetne, zwłaszcza mając na uwadze fakt, iż jest to dopiero szósta tego typu inicjatywa na świecie! Pełen szacun z mojej strony. No, ale do rzeczy, bo mam tu przecież piwo do wypicia.
Ósemkowe to najnowszy wypust z Pucka. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się Imperial AIPA podrasowana do 20°Blg i 120 IBU! Czas wziąć diabła za rogi ;)


Piwo ładnie wygląda w firmowym szkle. Czapa śnieżno białej piany jest wysoka i bujna, choć miejscami szybko się dziurawi. Po prostu jest dość rzadka, nie przeszkadza jej to jednak być kosmicznie trwałym, skubańcem! Piana prawie wcale nie opada! Z pół roku musiałem czekać, aż opadnie, by dolać do kreski. Panie, a jaki tu lacing niesamowity. Firany takie, że można by zasłonić pół okna balkonowego! Ponownie szacun.
Ciecz jest wyraźnie zamglona, a jej kolor to klasyczne wcielenie złota. Nie jakaś blada dupa jak obecne pierścionki z tego cennego kruszcu. Bardziej przypomina złote klejnoty z lat 70-tych i 80-tych. Jak nie wiecie o co chodzi, zobaczcie na palcu u rodziców, dziadków.
Muszę trochę upić, bo za pełno nalałem do tego polish dilda, by zamieszać i powąchać. W smaku na dzień dobry dostałem pałką w łeb od sowitej słodowości. Całe zastępy herbatnikowego słodu, karmelu i ciastek zrobiły mi nie lada powitanie. Na szczęście z odsieczą szybko przybywają odziały jankeskich chmieli w postaci słodkich i wyraźnych owoców tropikalnych. Mango zdaje się królować, jednak tuż obok niego podąża marakuja i liczi. Rześkich cytrusów jest tu niewiele za wyjątkiem jednego – soczystego i dojrzałego czerwonego grejpfruta. To chyba najbardziej grejpfrutowe piwo jakie w życiu piłem! Normalnie czuję się jakbym przed chwilą ugryzł kawałek tego kwaśno-gorzkiego owoca. Wrażenie jest naprawdę niesamowite, ale nie ma co się zbytnio podniecać, bo to jeszcze nie koniec. Bowiem nie sposób tu pominąć przyjemnej żywicy w posmaku i lekkich nut sosnowych w tle. Teraz będzie parę słów o goryczce, która wybitnie kąsała mnie już od samego początku, ale celowo jej opis zostawiłem sobie na koniec. Goryczka jest masakrycznie i diabolicznie wysoka! „Okrutna, zła i podła” atakuje moje biedne kubki smakowe i rozjeżdża je na miazgę. 120 IBU nie w kij dmuchał. Istny chmielowy walec! Co ważne – mimo nieziemskiej mocy, żywiczno-grejpfrutowa goryczka nie jest jakoś szczególnie uciążliwa. Oczywiście trochę zalega, co przy takim natężeniu alfa-kwasów jest to rzeczą normalną. Sumarycznie jednak jest bardzo przyjemna, gładka i miękka. Jak dla mnie – smakuje genialnie. BTW jest to jedno z trzech najbardziej gorzkich piw, jakie miałem w ustach (a trochę ich miałem jak wiecie). Fanom Harnasia, czy Żubra raczej odradzam ;p

Dobra. Tak się rozpłynąłem w smaku, że zaraz piwo mi się skończy, a ja nie zdążę go nawet porządnie obwąchać. Już na wstępie muszę rzec, iż Ósemkowe pachnie oszałamiająco. Intensywna woń słodkich owoców tropikalnych wypełnia każdy zakamarek mojego smarkatego i krzywego nosa (nie musiałem tego pisać?). Ponownie kwaskowych cytrusów prawie brak, ale z nawiązką nadrabia to horrendalnie wyraziste mango i liczi (tak na marginesie uwielbiam ten malutki, śmieszny owoc). Słodowe klimaty również konkretne, jednak nie aż tak, jak to miało miejsce w smaku. Biszkoptowo-ciasteczkowa słodowość świetnie współgra z tropikami, a także nieco stonowaną żywicą i karmelem. W tle wdzięcznie pogrywa sobie nutka igliwia, kwiatów oraz owoców leśnych – na bank czuję leśne poziomki! Dżizys Krajst, jak pięknie to pachnie!
Piwo ma zwalającą z nóg głębię smaku oraz niebagatelną treściwość, kontrowaną jedną z kilku najmocniejszych goryczek w tym kraju. Balans wręcz wzorowy. Olbrzymia słodowość jest świetnie kontrowana przez wiadro hamerykańskich chmieli. Mimo tak ekstremalnych wrażeń trunek ma przyzwoita pijalność, choć nie ukrywam obowiązkowych przerw na ogarnięcie się z powodu ekstremalnej goryczki.
Wielowątkowy, złożony oraz okrutnie wyrazisty smak i aromat jest idealnie zgrany i perfidnie zachęcający. W sumie dobrze, że goryczka nieco hamuje przechylanie szkła, bo piwo nieźle czochra beret ;) Genialne piwo!
Imperialna IPA z Browaru Spółdzielczego to ewidentnie pozycja obowiązkowa dla fanów imperialnych ajp oraz miażdżącej chmielowej goryczki. Ja takim fanem właśnie jestem, także oba kciuki wędrują ku górze. A co tam oba kciuki.... całe ręce trzymam w górze!
OCENA: 9/10
CENA: nieznana
ALK.8,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 15.06.2016
BROWAR SPÓŁDZIELCZY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz