sobota, 30 kwietnia 2016

FLAGOWE



Po całym tygodniu zalewania wątroby pomorskim piwem przyszła w końcu pora na ostatni napitek spożywany w ramach kończącego się cyklu „Tydzień z Browarem Spółdzielczym”. Na sam koniec zostawiłem sobie ikonę piwnej rewolucji, czyli wszem i wobec znane American India Pale Ale. Niezwykle popularna ajpa w Browarze Spółdzielczym przyjęła nazwę Flagowe. Czyżby więc w Pucku piwem flagowym było rzeczone Flagowe? Zaraz się o tym przekonam.
Wiecie co? Bardzo cenię i szanuję koncepcję przyjętą przez Browar Spółdzielczy, zwłaszcza patrząc na co niektóre przybytki, którym wyraźnie brakuje pomysłu na siebie. A tu mamy wyróżniające się spójne etykiety, nazwy oraz malunki węzłów żeglarskich – regionalizm pełną gębą! Nawet głupek się zczai, że browar pochodzi z Pomorza, ale ja mam co innego na myśli. Chodzi o to, że Browar Spółdzielczy ma jasno wytyczoną ścieżkę, z której nawet TIR go nie zmiecie. W tym Pucku mają wyznaczony cel, plan, koncept, którego dziarsko się trzymają i to jest fajne. Ciekawi mnie tylko, co będzie, gdy ilość piw w ofercie przewyższy ilość węzłów? Może przerzucą się na skalę Beauforta, albo typy i klasy jachtów? Kto wie...


Flagowe to ładne piwo. Intensywnie bursztynowe z lekkimi herbacianymi akcentami. Jest delikatnie mętne, ale to norma (nie wlewałem osadu z dna). Wieńczy je przeciętnych rozmiarów biała piana – drobna, zbita i dość sztywna. Opada powoli, zostawiając fantazyjne koronki na ściankach (wielbiciele fikuśnych stringów wiedzą o co chodzi).
Wziąłem jeden łyk, potem drugi i trzeci. Kurna dobre to jest. Smaczne, świeże i rześkie. Tego właśnie oczekiwałem! Cytrusy zdominowały to piwo na dobre. Limonka, cytryna i zielony grejpfrut dają czadu, aż skóra cierpnie. No dobra, może nie skóra, ale pojawia się tu lekko cierpki i minimalnie ściągający posmak, który jednak nie jest na tyle duży, by przeszkadzał. Chwilę później na wierzch wychodzą nuty leśne, żywiczne, świeża trawa oraz chmiel w czystej postaci. Typowe niuanse chmielowe, jak w dobrym Pilsie. Role tła pełni delikatna słodowość, odrobina karmelu, niewielka domieszka ziół oraz owoców tropikalnych. Jest też chmielowo-owocowa goryczka – silna i mocna, ale nie porażająca. Nie skopie nam dupska jak słynne Ósemkowe. Goryczka co prawda minimalnie zalega, ale mi to absolutnie nie przeszkadza. Z nawiązką kontruje słodową podbudowę. Wysycenie bąbelkami jest średnio intensywne. W miarę wyraźne, ale nie ingerujące w odbiór piwa.

W aromacie też rewelka. Zapach jest intensywny, świeży i zajebiście złożony. Mamy tu większą równowagę na linii cytrusy-tropiki. Do głosu zostaje dopuszczone urocze mango, liczi i granat. Cytrusy w zasadzie bez zmian – replay ze smaku. Owoce razem tworzą mega owocową bombę. Spokojnie można dać łapkę w górę. Na drugim torze podąża nieco stonowana, ale wyraźna słodowość, okraszona szczyptą karmelu, biszkoptów i innych ciasteczek. W oddali pobrzmiewa łagodna żywica, a także sympatyczne cienie tradycyjnego chmielu, kwiatów, iglaków, ziół oraz lasu. Zapach naprawdę robi tutaj robotę! Jest bogaty niczym kopalnie Króla Salomona! Jak mawiał głos w słynnym reality show – „wielki brat jest pod wrażeniem” ;p
Flagowe to bardzo fajne, rześkie i wielowątkowe piwo. Aromat bucha z niego, jak para z lokomotywy parowej. Pełnia smaku, balans oraz treściwość to klasa światowa. Dosyć szlachetna i okrutnie wyrazista goryczka o rzadko spotykanym profilu to kolejny atut. Każdy element tej piwnej układanki zna swoje miejsce i wie jakie jest jego zadanie. Nikt nikomu nie przeszkadza i daje z siebie 100%. Wszystko współgra idealnie, pasuje do siebie jak w garniaku od Armaniego. Nic tylko pić. Żyć, aby pić. Pić i nie umierać. Piwo wchodzi hektolitrami! Lepiej niż woda. Nie sposób powstrzymać ręki. Po prostu się nie da.
Jak nie piłeś/aś, to koniecznie spróbuj. Jest czego żałować.
Rzeczywiście Flagowe jest piwem flagowym Browaru Spółdzielczego (tuż obok Ósmekowego).
OCENA: 9/10
CENA: nieznana
ALK.6,2%
TERMIN WAŻNOŚCI: 15.07.2016
BROWAR SPÓŁDZIELCZY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz