wtorek, 26 kwietnia 2016

DWA PÓŁSZTYKI



Drugim piwem po urywającej dupę imperialnej ajpie z Browaru Spółdzielczego są Dwa Półsztyki. To znaczy było to pierwsze, debiutanckie piwo tego browaru, ale po prostu ja w ramach „Tygodnia z Browarem Spółdzielczym” piję je jako drugie.
Dwa Półsztyki to Pale Ale, a ściślej mówiąc English Pale Ale. Takie lekkie i sesyjne brytyjskie piwo, którego chyba jedynym zadaniem jest gaszenie pragnienia, bo nawalić się tym, to naprawdę karkołomne zadanie. Piwo ma nic nie urywać, nie filcować skarpetek, nie wyrywać z bamboszy - ono generalnie ma dobrze wchodzić. I tyle.
Piłem niedawno podobny napitek. Krak się zwał. Od Beer City, tyle że tamto to była angielska IPA. Czyli mówiąc wprost mocniejsza i bardziej nachmielona wersja dzisiejszego trunku. 


Dwa Półsztyki to ładne piwo. Złociste, klarowne z solidną, białą i drobną pianą, która długo cieszy oko. Niespiesznie opadając tworzy mega wzorzyste zacieki na szkle. Naprawdę pięknie to wszystko wygląda.
Od angielskiej wersji Pale Ale nie oczekuję fajerwerków, czy piwnych orgazmów. Piwo mówiąc oględnie ma być dość smaczne i nieźle pijalne. Takie do picia, a nie do mlaskania i delektowania się nim przez bite dwie godziny. 
Dwa Półsztyki niemal idealnie wcielają się w tą ideę. Napitek ów jest stosunkowo lekki, nisko wysycony i łagodny w smaku. Nic Cię tu nie zaatakuje znienacka, nic nie czai się za Tobą w krzakach. Można powiedzieć – piwo jest przewidywalne. Mamy tu świetny balans pomiędzy wyrazistą słodowością, a wyczuwalnym, acz nienachalnym chmielem. Chlebowo-biszkoptowy słód wspaniale dogaduje się z nienarzucającymi się akcentami chmielu, trawy oraz ziół (europejskie chmiele w całej okazałości). Każdy łyk kończy się nieźle zaznaczoną i dość mocną goryczką, która broń Boże nie jest przesadzona. Chmielowo-ziołowa gorycz praktycznie nie zalega, jest dość krótka, ale stanowcza. Z pewnością pochodzi ze szlachetnej rodziny. Całość niezbyt rozbudowana, ale smaczna i pijalna. Brawo.

W zapachu jest bardzo podobnie. Aromat nie powala złożonością doznań, ale to już z góry było wiadomo. Słodkawe biszkopty, łagodny słód, chmiel, zioła, trochę kwiatów oraz trawy – takie oto klimaty nam towarzyszą. I dobrze. Tak właśnie ma być. Bez bomby chmielowej, bez tropików, taka właśnie jest English IPA. Piwo ma pachnieć prosto i nieskomplikowanie.
Rzeczony trunek to nader stylowe podejście do tematu. Poczynając od znakomitego balansu, kończąc na wyrazistej, ale jednocześnie wykwintnej i dostojnej goryczce. Pełnia smaku oraz treściwość także są na odpowiednim poziomie. Wszystko gra tu, cyka, pyrka i furkocze. Jednym słowem siebie do pasuje, a całość jest zgrana niczym FC Barcelona u szczytu formy. Piwo nie zamula, jest smaczne, wyraziste i okrutnie pijalne. Naprawdę ciężko oderwać dłoń od szkła. Doskonale sprawdzi się jako popita na grila, jako zapojka do meczu, albo jako przedobiedni aperitif. Można go też zabrać na ławkę do parku (uważajcie na gliny!), na wycieczkę w góry, na spacer, na plażę, na ognisko. Dosłownie wszędzie, gdzie nie trzeba szpanować Double Rye Coffee RISem, leżakowanym przez dwa sezony w stuletniej beczce po Nalewce Babuni ;)
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK.4,4%
TERMIN WAŻNOŚCI: 10.05.2016
BROWAR SPÓŁDZIELCZY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz