czwartek, 21 kwietnia 2016

WRCLW RYE RIS Barrel Aged

Wrocław – miasto stu mostów. Browar Stu Mostów musi być zatem z Wrocławia. Już na wstępie kłaniam się nisko i całuję rączki, bo ekipa Stu Mostów właśnie debiutuje u mnie na blogu. Wstyd się przyznać, ale generalnie jest to moje pierwsze w życiu piwo z tego browaru. Ever. Zresztą jaki to wstyd przy ponad 150-ciu browarach w Polsce, nie licząc kontraktowców. Wstyd to jest popijać ukradkiem w zakrystii wino mszalne, albo walić konia w szkolnej ubikacji...
Dzisiaj na tapecie jak widzicie RIS, dokładniej żytni RIS, a jeszcze dokładniej żytni RIS leżakowany w dębowej beczce po burbonie. Szacun! Takie klimaty, to już na dzień dobry propsuję.
Browar Stu Mostów kilka miesięcy temu miał już w swojej ofercie ruskiego imperialnego stałta. Wszyscy zgodnie twierdzili, że czterech liter nie urywał, toteż w Stu Mostach postanowili zrobić wersję barrel aged tego piwa. Wlali je do dębowych beczek po burbonie (hamerykańskiej odmiany whisky) i tak oto powstał WRCLW Rye RIS. Nie próbujcie nawet wymawiać nazwy tego piwa, bo sobie język połamiecie. I to w dwóch miejscach. Seriously.


Otwieram i przelewam. Cykam fote i oglądam. What the fuck?! Gdzie jest piana? Lałem gwałtownie, energicznie. Celowałem w sam środek, niemal jak do wiadra, a tu praktycznie nic. Piany nie ma, bo tego marnego kożuszka pianą nazwać nie można. Dobrze, że to nie żaden Weizen, bo bym się wkur... Kolor za to jest idealny – czarny jak zad konia, podoba mi się. Kolor znaczy, nie zad.
Dosyć oglądania. Czas się w końcu napić. WRCLW (kocham tą nazwę) jest umiarkowanie gęsty i gładki, taki trochę likierowy bym powiedział. Palone słody są bardzo wyraźne, podobnie jak kawa z cukrem i gorzka czekolada. Jest też sporo czekolady deserowej i pralinek (drogich, porządnych). W tle rządzą dosyć wyraźne akcenty amerykańskiej whisky. Nie pijam ja tych hipsterskich dżeków danielsów i dżim bimów. Drogie to, a poza tym mi nie smakuje. Oprócz tonów burbonowych stawkę zamyka jeszcze karmel, dębina i bardzo lekka wanilia. W posmaku natomiast pojawia się niezbyt silna, palono-alkoholowa goryczka, która co prawda nie zalega, ale nie do końca radzi sobie z opaśnym słodowym ciałem. A właśnie – alkohol jest obecny nie tylko na finiszu. Etanol przewija się przez cały profil smakowy, wyraźnie rozgrzewając przełyk i kiszki w brzuchu. Na szczęście nie jest jakiś nadmiernie natarczywy, czy ordynarny. Da się z tym żyć.

A co tam Panie piszczy w aromacie? Tutaj klimaty burbonu są jeszcze bardziej wyraźne, jakbym zmieszał zwykłego RISa z amerykańską whisky w proporcjach pół na pół. Tuż za Jeam Beamem podąża wyraźna wanilia, a także pokaźne nuty drewna, dębu i marcepanu. Trochę zalatuje mi tu ciastem migdałowym. Dopiero na dalszym planie pojawiają się ślady ciemnych, lekko palonych słodów, mlecznej czekolady i drogich pralinek. Kawy raczej niewiele, a całość pachnie dość słodko i deserowo. Daleko w głębi majaczy także nieco drażniącego nozdrza alkoholu. Sumarycznie jednak dość ładny i złożony to zapaszek, choć podobnie jak było w smaku, tu także brakuje mi suszonych owoców, a RIS bez owocowych estrów, to jak kat bez ręki. Swoją robotę wykona, ale niezbyt efektownie.
Leżakowany RIS z Browaru Stu Mostów to raczej słodkie i treściwe podejście do tematu. Beczka swoje zrobiła, ale na ułożenie się alkoholu potrzeba jeszcze trochę czasu. Chwilami etanol zanadto drażni moje szlachetne przecież podniebienie ;) Kolejną bolączką jest nie do końca dopracowany balans – zbyt licha goryczka nie radzi sobie ze słodową podbudową. Efekt? Piwo jest dosyć słodkawe (ale na szczęście nie mulące). Pijalność na umiarkowanym poziomie.
Dzięki dodatkowi słodu żytniego trunek jest gęstawy, gładki i nieco lepki, ma także niebywałą pełnię smaku. Każdy akcent jest, aż nadto wyraźny.
Mimo kilku mankamentów nieźle to smakuje. Piwo nie posiada jako takich wad sensorycznych, po prostu trochę odstaje od mojego wyśnionego ideału. To wszystko. Widocznie klimaty whisky to niekoniecznie moja bajka (mówiłem). Natomiast jeśli Ty jesteś wielkim fanbojem wszelkiego rodzaju amerykańskich destylatów, to możesz dołożyć sobie punkcik lub nawet dwa.
Ps. małe i drogie to cholerstwo, ale nieźle daje w palnik ;p
OCENA: 7/10
CENA: 16ZŁ (Skład Piwa)
ALK.10,3%
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.09.2016
BROWAR STU MOSTÓW

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz