środa, 27 kwietnia 2016

CUMOWE



Trzeci dzień tygodnia i trzecie już piwo w ramach cyklu „Tydzień z Browarem Spółdzielczym”.
Tym razem na tapecie ląduje Cumowe, czyli tradycyjny, wytrawny angielski Dry Stout. Piwo proste jak konstrukcja muszli klozetowej, co to każdy wie do czego służy i jak z niej korzystać.
Wiecie co? Podobają mi się te nazwy – Cumowe, Ósemkowe, Ratownicze, Flagowe... Nazwy węzłów żeglarskich. Ja tam się na tych węzłach nie znam. Ledwo potrafię sznurówki zawiązać, a o zawiązaniu krawatu mogę tylko pomarzyć. Nigdy nie byłem żeglarzem, marynarzem, rybakiem, piratem, ani nawet wędkarzem. Kiedyś czytałem „Stary człowiek i morze”, ale to nie to samo...
Browar z Pomorza, więc wybrali morską tematykę. Rozumiem to i szanuję. Każde piwo nosi nazwę jednego z węzłów żeglarskich, a na etykiecie widnieje ów węzeł, co by każdy mógł zobaczyć, jak to cholerstwo wygląda. Jak widać piwa z Browaru Spółdzielczego uczą, a nie tylko dostarczają procentów. Chyba powinni zmienić motto z „Piwo, które warzy więcej” na „Piwo, które uczy i warzy więcej” ;)


Piwo (jak zawsze w przypadku tego browaru) w szkle wygląda bardzo efektownie. Jest czarne jak węgiel z kopalni Wujek. Okrutnie czarne i nieprzezroczyste. Generuje bardzo wysoką pierzynkę piany o pięknej beżowej barwie i długowieczności kota (przy założeniu, że ma siedem żyć). Piana zbudowana jest z mieszanej wielkości pęcherzy i szybko się dziurawi. Nie zmienia to jednak faktu, że jest nadludzko trwała i tworzy zajefajny lacing.
W Dry Stoucie chodzi przede wszystkim o pijalność, a także pijalność, jak również pijalność oraz pijalność. A wspominałem już o pijalności??? W Cumowym pijalność wzniosła się na wyżyny swoich możliwości. Piwo pije się szybko, lekko i przyjemnie. Jego sesyjny charakter podkreśla łagodna kawa, okraszona subtelną nutką palonego słodu i odrobiną gorzkiej czekolady. W tle pobrzmiewa lekki kwasek, popiół oraz palony jęczmień. Finisz został zakończony niezbyt mocną, acz dość wyraźną goryczką o chmielowo-palonym rodowodzie. Wysycenie niskie, bardzo stylowe. To by było na tyle, ale czy potrzeba nam czegoś więcej w tak prostym i nieskomplikowanym piwie?

Zapach także jest świetny. Tu króluje bardzo wyrazista czekolada, taka bardziej deserowa, albo pralinkowa niż gorzka. Dopiero za nią plasują się lekko palone słody, kakao i łagodna, świeżo parzona kawa. Paloności, czy samego popiołu jest tutaj bardzo niewiele. Pojawia się natomiast nad wyraz przyjemna, subtelna nuta suszonych owoców! Całość pachnie słodko, bardzo intrygująco, trochę RISowo bym nawet rzekł. Uwodzący aromat RISa w wytrawnym Stoucie? Jestem na tak!
Cumowe z Browaru Spółdzielczego to bardzo udane piwo. Smaczne, lekkie, gładkie, sesyjne, wytrawne i do bólu pijalne. Znika ze szkła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Może i nie ma powalającej pełni oraz feerii smaków rozrywających nam kubki smakowe, ale i nie musi mieć. Piwo jest raczej grzeczne i ułożone. Jak dziewczyna z dobrego domu, która nie pali, nie pije, nie daje na lewo i prawo oraz nie ćpa. Istnieją takie?
Bardzo przemyślany i dopracowany pod każdym względem trunek. Rączki same się składają do oklasków!
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK.4,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: nie podano
BROWAR SPÓŁDZIELCZY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz