czwartek, 30 maja 2013

B-DAY LĄDOWANIE W BAWARII


ALK.5%. Stało się coś, czego nikt wcześniej się nie spodziewał. To piwo jest dowodem na to, że dwa wiodące browary kontraktowe w Polsce nie toczą między sobą żadnej wojny, czy rywalizacji. B-DAY to wspólny projekt Pinty, odpowiedzialnej za słody i AleBrowaru, który zajął się chmieleniem. Piwo powstało z inicjatywy Piwoteki Narodowej i zostało uwarzone w Browarze na Jurze w Zawierciu, czyli tam gdzie kontraktowo warzy Pinta.
Powodem tego całego przedsięwzięcia były drugie urodziny Pinty i Piwoteki Narodowej oraz pierwsze AleBrowaru. Jest to więc piwo typowo urodzinowe, gdzie swój udział miały aż trzy podmioty gospodarcze! Ciekawość potęguje również fakt, że jest to wariacja piwa pszenicznego – Weizen IPA, czyli niemiecka pszenica chmielona amerykańskimi chmielami! Tego jeszcze nie grali! 


Przelewam, patrzę, a tu zamiast jasnego i mętnego koloru widzę bursztynowo-herbaciany i klarowny trunek, okryty niezbyt okazałą czapą kremowej, drobno pęcherzykowej piany, której resztki długo można podziwiać na ściankach. Po kilku głębszych zredukowała się do milimetrowej warstewki.
Wysycenie jest na optymalnym poziomie, wyraźne, obecne, ale nie przesadzone.
W zapachu dość mocne nuty cytrusowo-chmielowe otoczone zostały przez przyjemną owocowość, słody pszeniczne oraz lekkie cienie żywiczne i iglaste. W tle niewyraźnie pobrzmiewa coś, jakby goździk. Aromat jest silny i wyraźny, bardziej przypomina IPA niż weizena, ale mi się podoba.

wtorek, 28 maja 2013

PIWO SEZONOWE - ŚWIĘTOJAŃSKIE


ALK.5%. Trzecia siła w Polsce pod względem ilości sprzedaży Browar Okocim (Carlsberg Polska) chyba w końcu się zorientował, że konkurencja zaczyna znikać im z horyzontu i wprowadził kilka zmian w swojej ofercie.
Przede wszystkim ambasadorem marki Okocim został słynny siatkarz Zbigniew Bartman i przy tej okazji zmieniono również stronę wizualną piw Okocim, czyli pojawiły się zupełnie nowe etykiety. Ale prawdziwa rewolucja dopiero przed nami – poczynając od maja tego roku koncern będzie wypuszczał co jakiś czas piwa sezonowe, które będą dostępne w sprzedaży tylko przez dwa miesiące. Chodzi tu o dzisiejsze Świętojańskie, późniejsze Dożynkowe, Świąteczne oraz Wielkanocne. Co najlepsze nie będą to tylko zwykłe jasne lagery...


Zacznę może od etykiety, która wizualnie jakoś specjalne mnie nie urzekła, ale znalazły się tu takie informacje jak ekstrakt, gatunek piwa (chociaż ja wolę określenie styl, gatunek to może być świni) oraz info o dostępności w sezonie maj-czerwiec 2013. Swoją drogą ciekawe co będzie jak nie sprzeda im się cała partia i piwo będzie w sklepach jeszcze w lipcu? Dziwna rzecz to to, że piwo jest pasteryzowane, a ma termin tylko około dwa miesiące? WTF?!
Świętojańskie to niefiltrowany lager o klasycznej złotej barwie. Mimo zapewnień producenta o zmętnieniu i osadzie piwo jest tylko minimalnie mętne i to w taki brzydki sposób – w cieczy unoszą się dość duże, widoczne gołym okiem farfocle, a całość jest w miarę przejrzysta.
Piana jest średniej wielkości, biała, mieszano ziarnista, nader szybko się rozpływa i nie osadza się na ściankach – koncernowa klasyka w najgorszym wydaniu.
Wysycenie jest znaczne, żeby nie powiedzieć wysokie, trochę za bardzo kłuje w język.

niedziela, 26 maja 2013

PODRÓŻE KORMORANA - WEIZENBOCK


ALK.6,6%. W listopadzie ubiegłego roku Kormoran postawił milowy krok w swoim rozwoju. Uwarzono tam pierwsze piwo górnej fermentacji, które dało jednocześnie początek nowej linii piw w portfolio browaru – Podróże Kormorana. Jak na razie seria ma tylko jednego przedstawiciela, ale bądźmy cierpliwi.
Wspomnianym piwem jest weizenbock, czyli pszeniczny koźlak – styl, który bardzo lubię, często spotykany jest u naszych zachodnich sąsiadów, u nas sporadycznie warzony, a jeśli już to głównie przez browary restauracyjne.
Tyle słowem wstępu, czas zapoznać się bliżej z „podróżnikiem” z Warmii i Mazur. 


Po przelaniu do szklanki przywitała mnie przeciętna ilość gęstej, kremowej piany o drobnych pęcherzach. Nie należy ona do najtrwalszych na świecie i tylko w minimalnym stopniu brudzi szkło. Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej.
Samo piwo jest bajecznie mętne i nieprzejrzyste, posiada rzadko spotykany brunatny odcień.
Zapach jest trwały i wyraźny, po części weizenowy i po części koźlakowy. Mamy tu przyjemną i silną nutę pszenicy, karmelu i odrobinę drożdży. Tło wypełnia subtelna owocowość (rodzynki, śliwki, banany) oraz ciemne słody i lekki alkohol.
W smaku dominuje słodowość, przed lekko słodkim karmelem i drożdżami. Dalej mamy banany, śliwki i rodzynki. Tłem podróżują niuanse miodowo-czekoladowe, a finisz zwieńczony jest delikatną i nie nachalną goryczką.

piątek, 24 maja 2013

VAN PUR PREMIUM

ALK.5%. Użycie słowa ‘premium’ w nazwie ma nam uzmysłowić, że mamy tu przyjemność obcowania z czymś niezwykłym, ponadprzeciętnym i wyróżniającym się na tle konkurencji. W końcu istnieje przecież Lech Premium, Okocim Premium Pils, itd., więc Van Pur też ma swoje piwo ‘premium’.
Słowo to ma symbolizować towar z wyższej półki, większą jakość i oryginalność produktu – NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Przeczytajcie jak Van Pur robi nas w przysłowiową butelkę. 

W wyglądzie tego piwa nie ma żadnego zaskoczenia. Jasno złoty kolor, klarowność, biała, średnio obfita i grubo ziarnista piana, która dość szybko opada do symbolicznej obwódki. Nie brudzi w ogóle szkła. Przeciętność to chyba najwłaściwsze słowo, oddające to, co ów trunek wizualnie ma nam do zaoferowania.
Van Pur nie jest jakimś mega nagazowanym piwem (przegazowanym), nasycenie jest tu wyraźnie trzymane w ryzach, dzięki czemu nie przeszkadza w odbiorze.

środa, 22 maja 2013

REBEL - Bohemia Pilsner


ALK.5,2%. To już trzecia odsłona nowej marki Rebel. Dzisiaj przyjrzę się bliżej piwu określanemu mianem pilsa, które jako jedyne zostało rozlane do zielonych butelek.
Oczywiście nie jest to przypadek, a działanie celowe, mające wywołać tzw. zapach skunksa, spotykany w większości piw w zielonych butelkach, który dla nieświadomych konsumentów przypomina chmiel.
A teraz skupcie się, bo będzie trochę chemii i dokładnie przeczytajcie: izopentenylomerkaptan – powstaje pod wpływem światła (fotoliza) z izoalfakwasów zawartych w chmielu i to właśnie on tak pachnie. Z sensorycznego punktu widzenia skunks jest wadą piwa, jednak konsumenci tak bardzo go sobie upodobali, że sporo browarów celowo leje swoje wyroby do zielonych butelek, które po prostu przepuszczają więcej światła niż ich brązowi pobratymcy. Ot i cała historyja. 


Rzeczony trunek to złociste piwo o marniutkiej pianie. Biała, niewielka kołderka piany składa się z wielkich bąbli gazu, które ze słyszalnym sykiem pękały na powierzchni cieczy. Słabo wygląda ta cała otoczka, ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu.
Nasycenie jest wyraźne, dosyć wysokie i chropowate, lekko szczypie w język.
W zapachu słodowy charakter piwa wydaje się dominować nad niewielką chlebowością, śladami czegoś miodowego oraz minimalnym diacetylem. Skunksa praktycznie nie czuć, ale to pewnie dlatego, że piwo kupiłem niedługo po premierze i trzymałem je w ciemnej szafce.

poniedziałek, 20 maja 2013

CELTYCKIE CIEMNE WIŚNIOWE


ALK.5,8%. To już ostatni z trzech Celtów, które zakupiłem już dość dawno, bo w lutym tego roku. Jako, że jest to piwo smakowe/owocowe to czekało najdłużej na degustację. Dzisiaj za oknami mamy prawdziwie letnią pogodę, więc taki trunek będzie jak znalazł.
Na kontrze w krótkim opisie piwa jest napisane, że zawiera naturalny sok wiśniowy. Szkoda tylko, że w składzie już go nie wymieniają i mamy tu standardowy tekst: zawiera słód jęczmienny. Z chęcią bym się dowiedział jaki jest pełny skład piwa. Ja to nazywam brakiem konsekwencji w działaniu. 


Piwo ma ciemno wiśniową, wpadającą w burgund barwę. Kremowa, grubo ziarnista piana urasta początkowo do średnich rozmiarów, by po kilku minutach obrócić się w nicość. Nie ma tu mowy o żadnym oblepianiu ścianek, no ale przecież nie samą pianą człowiek żyje...
Nasycenie CO2 jest na średnim w stronę niskiego poziomie – uważam, że ciut wyższe byłoby wskazane.
W zapachu oczywiście prym wiedzie wiśnia, jednak do jej naturalności mam spore wątpliwości (ale mi się rymło ;>). Wiśnia ta bardziej przypomina mi marmoladę, bądź jakiś tani dżem wiśniowy aniżeli świeży sok z tych owoców. Gdzieś głęboko w tle majaczy coś na kształt słodu. Aromat jest bardzo silny, zdecydowany i wyraźny, ale też jednowymiarowy.

piątek, 17 maja 2013

WARKA RADLER JABŁKO


ALK.2%. Kiedy jestem w sklepie i patrzę na półki z piwem nasuwa mi się jedna myśl: „radlerowy zawrót głowy”. Naprawdę w tym sezonie klient został postawiony przed niemałym dylematem, które ‘piwo rowerzystów’ wybrać?
Ja dzisiaj biorę na widelec z deka odmiennego radlera, bo zamiast tradycyjnej, cytrynowej lemoniady mamy tutaj lemoniadę jabłkową. A co? Można? Można.
Czy taki zabieg wnosi coś nowego do piwa, które nad Wisłą zyskuje coraz większą popularność? Czy jabłkowa Warka będzie hitem tego sezonu? O tym poniżej. 


Po nalaniu wszystko wygląda, rzekłbym typowo radlerowo. Mleczno-żółta barwa, duża mętność. Biała, dość obfita piana o średniej wielkości pęcherzach szybko opada niemal do zera, nie zostawia żadnych śladów na szkle.
Nowa Warka jest wysoko nasycona gazem, ale tak właśnie ma być.
Zapach jest naturalny, miły i wyraźnie jabłkowy, przy czym są to raczej świeże i zielone jabłka niż czerwone (osobiście mi się kojarzy z antonówką). W tle pobrzmiewa niewielka nutka cytryny i pomarańczy. Taki aromat bardziej mi się podoba, niż w tradycyjnych, cytrynowych radlerach.

środa, 15 maja 2013

RYCERZ


ALK.6%. Nie dawno w moje ręce trafił Rycerz z Gościszewa. Jest to dopiero moje trzecie piwo z tego browaru, więc ciężko mi coś powiedzieć na temat jakości trunków tam warzonych (nie licząc oczywiście kontraktowego AleBrowaru, ale to już inna historia).
Zauważyłem również, że już dłuższy czas nie piłem zwykłego, najnormalniejszego w świecie lagera. Jest to więc dobry moment, by się trochę odprężyć, dać odpocząć oraz skalibrować moje nadwerężone zmysły, które ostatnio miały sporo pracy podczas piwnych degustacji. 


Dziarski Rycerz (chociaż ten gościu na ecie nie przypomina mi żadnego rycerza) ku mojemu zdziwieniu nosi bardziej bursztynową, aniżeli złocistą zbroję i bardzo mnie to cieszy.
Biała piana składa się z drobnych pęcherzy gazu, nie jest zbyt wysoka i opada szybciej, niżbym sobie tego zażyczył. Nie zostawia absolutnie żadnych osadów na szkle.
Wysycenie na średnio niskim poziomie intensywności, ja bym odrobinę je zwiększył.
Zapach na pewno nie powala swoją mocą. Duża słodowość wyraźnie zjada słodkie biszkopty, które z kolei pożerają...mhmm... diacetyl, który na szczęście występuje w niewielkim stężeniu.  Chwilami także dają się zaobserwować jakieś miodowe aspekty oraz śladowe ilości metalu. Dziwny to aromat, ale nie powoduje u mnie absolutnie żadnych palpitacji serca.

poniedziałek, 13 maja 2013

REBEL - Vienna Lager


ALK.6%. Dzisiaj biorę na tapetę lagera wiedeńskiego, drugie piwo z serii Rebel i jak na razie wybieram - moim zdaniem – potencjalnie te ciekawsze pozycje.
Postanowiłem również dowiedzieć się czegoś więcej, na temat udziału w tym przedsięwzięciu Wielkiego Mistrza Bractwa Piwnego Marka Suligi. Otóż po osobistej rozmowie z Panem Markiem wiem, iż projekt ten był od początku do końca wspólnym pomysłem Browaru Cornelius i Wielkiego Mistrza (wam też kojarzy się ten tytuł z Krzyżakami?!). Pan Marek sprawował nadzór i kontrolę nad ogólnym profilem piwa, jego parametrach, wadach oraz cechach organoleptycznych. Co nieco nawet miał udział w doborze składników. Czyli można powiedzieć, że to on decydował jak piwo ma smakować i jakie powinno mieć cechy. Mówił także, że dość dużo czasu spędził z technologami browaru, by wyeliminować wszystkie wady piw i uwypuklić ich zalety.
Już sprawdzam jak mu poszło. 


Vienna Lager już na starcie zbiera małego minusa za kiepściutką pianę, która była bardzo skąpa, niska, grubo pęcherzykowa i w zastraszającym tempie zamieniła się w nicość.
Za to barwa, to już wiedeńska klasyka – piękny bursztynowo-rubinowy odcień można podziwiać godzinami.
Piwo jest wysycone w umiarkowany sposób, czuć niewielkie smyranie na języku i to mi właśnie odpowiada.
W zapachu palmę pierwszeństwa dzierży słodkawy karmel otoczony nutkami chleba razowego, lekko opiekanego słodu oraz czerwonych owoców. W tle minimalnie czuć alkohol.

sobota, 11 maja 2013

NAMYSŁÓW BIAŁE PSZENICZNE


ALK.5%. Pod koniec kwietnia Browar Namysłów wszystkich zaskoczył wydając na świat piwo górnej fermentacji - Białe Pszeniczne. Z obecnych na opakowaniu danych łatwo można było wywnioskować, że jest to trunek w stylu belgijskim zwany witbierem lub biere blanche.
Bardzo cieszy mnie fakt, iż Namysłów w końcu uwarzył coś ciekawszego niż pilsa, czy innego lagera. Moją aprobatę potęguje fakt, iż witbier nie jest w Polsce stylem często uprawianym. Do tej pory w naszej ojczyźnie do kupienia były tylko trzy krajowe wity, ten jest czwarty. To i tak znaczny progres, bo pierwszy pojawił się całkiem niedawno - w maju ubiegłego roku. 


Wit z Namysłowa to mleczno-żółte i całkowicie mętne piwo przykryte śnieżnobiałą, drobno ziarnistą i delikatną pianką. Kołderka piany nie jest zbyt wysoka jak na ten styl, ale robi co może, by nie zniknąć z powierzchni cieczy. Niestety niechętnie klei się do ścianek.
Nasycenie jest odczuwalne, lecz reprezentuje raczej średni poziom – mogłoby być wyższe.
Piwo pachnie świeżością i cytrusami, na sąsiednim torze egzystuje przyjemna drożdżowość, wyraźna pszenica oraz zbożowa słodowość, a w tle coś jakby lekko słodkie banany. 

czwartek, 9 maja 2013

WOJAK RADLER


ALK.2,4%. Lejdis end dżentelmens! Przed Wami kolejna tegoroczna (kwietniowa) nowość.
Mniemam, iż macherzy z KP nie mieli za bardzo pomysłu na nowe piwo, więc wybrali sprawdzony już wcześniej pomysł, bo przecież po co się wysilać? A nuż zrobili by piwo, którego nikt nie będzie kupował i co wtedy?
Niby wszystko jasne i logiczne, tylko po co Kompanii drugi radler? A w zasadzie to trzeci, licząc ‘mutanta’, jakim jest nowy Lech Shandy. Jeszcze trochę to browary będą miały po pięć, czy sześć radlerów w ofercie. Osobiście wolałbym, aby to był jeden, a porządny. 


Wojak Radler to mętny trunek o żółto-pomarańczowej barwie. Wieńczy go biała piana, składająca się ze średniej wielkości ziaren. Lejąc piwo po czesku urasta do przeciętnych rozmiarów, mimo to po około dwóch minutach i tak jest już tylko wspomnieniem.
Nasycenie jest wysokie, ale akurat w takim piwie to pożądany efekt.
W zapachu piwo nie zaskakuje w ogóle – mamy tu klasyczną, radlerową lemoniadę o smaku cytryn, urozmaiconą jedynie o jakieś niewielkie niuanse kwaśnego grejpfruta. Piwnych nutek nawet ze świecą się tu nie znajdzie. Klasyka w rasowym wydaniu.

wtorek, 7 maja 2013

GRUIT KOPERNIKOWSKI


ALK.4,5%. Browar Kormoran wysunął się na pozycję lidera wśród browarów „nie-rzemieślniczych” jeśli chodzi o piwną kreatywność i chęć eksperymentowania. Po niezapomnianym Orkiszowym z Czosnkiem w Olsztynie postanowili uwarzyć (uwaga!) piwo bez chmielu!! Zamiast chmielu jest lawenda, piołun i jałowiec. A to ci recepturę wynaleźli...
I okazuje się, że nie jest to wcale wynalazek na miarę Nobla, ponieważ tzw. gruit/grut był warzony na porządku dziennym wieki temu. Były to czasy, gdy do piwa nie dodawano jeszcze chmielu, a goryczkę uzyskiwano z mieszanki  przeróżnych ziół i przypraw.
Tym piwem Kormoran chce uczcić 540 rocznicę urodzin Kopernika, swój jubileusz 20-lecia istnienia, jak również przypomnieć, że rok 2013 został ogłoszony Rokiem Kopernikowskim.
Zobaczmy więc, jak smakuje ten niefiltrowany specjał bez chmielu. 


Piwo jest sakramencko mętne i ma żółto-słomkową barwę. Posiada też drobniutką, jak najdelikatniejszy kożuszek, białą pianę, która urasta do przeciętnych rozmiarów, ale można ją podziwiać w nieskończoność – skubana trzyma się dzielnie niczym doświadczony jeździec w siodle.
Nasycenie jest średnie, w stronę niskiego. Mogłoby być ciut wyższe.
Trunek ten pięknie pachnie, tak delikatnie, tak kwiatowo. Lawendę czuć z dużej odległości, później dochodzą niuanse jałowca, słodkich bananów i drożdży. Tłem płynie sobie nieznaczna cytrusowa nutka.

niedziela, 5 maja 2013

REBEL - Lager Dunkel


ALK.6%. W dniu dzisiejszym rozpoczynam cykl czterech nowości z Corneliusa, które ujrzały światło dzienne w połowie kwietnia. Chodzi tu o nową markę Rebel, która jeszcze długo przed premierą wzbudziła sporo kontrowersji wśród piwnych geeków i nie tylko.
Po pierwsze na etykiecie jak wół widnieje napis „piwo rzemieślnicze” – wiele osób zarzuciło browarowi celowe wprowadzanie klienta w błąd, mydlenie mu oczu. Bo jakie to piwo rzemieślnicze, które powstało w bardzo nowoczesnym browarze o zdolnościach produkcyjnych 1000000hl rocznie?! Takie z niego rękodzieło, jak ketchup Heinza, czy majonez Hellmans!
Po drugie piwa te sygnuje swoim nazwiskiem i podpisem (ba, nawet zdjęciem) Wielki Mistrz Bractwa Piwnego Marek Suliga. Wszystko byłoby ok, gdyby nie mały szczegół, że Pan Marek Suliga wg wszystkich wiarygodnych źródeł nie jest piwowarem domowym, więc jakim prawem jego podpis widnieje na rzekomo piwie rzemieślniczym? Nie wiem, może wymyślił chociaż  receptury, a może dał tylko swoje „błogosławieństwo”. 


Lager Dunkel to zwykły ciemniak dolnej fermentacji o wiśniowo-rubinowym odcieniu. Wieńczy go kremowa, dość rzadka pierzynka drobno ziarnistej piany. Nie dość, że nie jest wysoka, to po kilku chwilach znika do półmilimetrowej warstewki.
Piwo zostało nasycone w sposób wyraźny, ale nie przesadzony, dla mnie optimum.
Zapach jest niezbyt intensywny, dominującym aspektem są tutaj silne karmelowe tony, którym akompaniuje prażony słód, opiekany chleb oraz słodka czekolada. Wszystko byłoby całkiem przyjemne, gdyby nie było podszyte delikatnie alkoholem, który przy takim stężeniu raczej nie powinien mieć racji bytu.

piątek, 3 maja 2013

PACIFIC PALE ALE


ALK.5%. W końcu udało mi się zakupić Pacifica z Artezana, piwo które co prawda nie jest ich najnowszym dziełem, ale zbiera bardzo dobre recenzje. Specjał ten celuje w styl zwany American Pale Ale (APA), tak więc stroną dominującą są tutaj (tak popularne ostatnio w Polsce) chmiele z USA, a jako rodzynek został użyty także chmiel nowozelandzki – Pacific Jade. Widać tu jak na dłoni, że Artezan mimo wcześniejszych oporów w końcu uległ modzie na amerykańskie chmiele, które z powodzeniem już od dawna stosuje AleBrowar, Pinta, czy ‘Kolaboranci’.
Pora zerwać kapsel i wypłynąć na głębokie wody Pacyfiku....


Po przelaniu biała, mieszano ziarnista piana urosła do niedużych rozmiarów, by po kilku minutach opaść do symbolicznej obwódki. W niewielkim stopniu jej resztki oklejają ścianki.
Specjał ten jest dość nisko nasycony dwutlenkiem węgla i posiada beżowo-bursztynowy odcień, trochę przypominający herbatę, jest także bajecznie mętne.
Zapach jest przepiękny, silny i wyraźny. Tropikalne owoce (mango, ananas, kiwi, liczi) wciśnięte są pomiędzy aromatyczny chmiel, cytrusy i lekką żywiczną nutkę. To wszystko otoczone jest subtelnymi niuansami kwiatowymi oraz symboliczną trawą w tle. Aromat jest pięknie wyważony, bardzo dobrze skomponowany i posiada lekko wytrawny charakter. Kunszt i klasa sama w sobie.

środa, 1 maja 2013

KSIĄŻĘCE JASNE RYŻOWE


ALK. 4,5%. Dzisiaj u mnie na wokandzie kolejna nowość. Piwo pojawiło się w sklepach dosłownie na dniach. W żargonie konsumenckim można by je określić jako „jeszcze ciepłe”. Jest to już piąte piwo z prestiżowej serii Kompanii Piwowarskiej sygnowane marką Książęce.
Tym razem zdecydowano się uwarzyć jasnego lagera z dodatkiem ziaren białego ryżu. Z pewnością nie jest to jakieś przełomowe posunięcie i absolutnie KP nie jest pod tym względem żadnym pionierem – Oto Mata IPA od Pinty też ma ryż w składzie.
Dzisiejsza nowość to jasno żółtej, prawie że słomkowej barwy piwo, posiadające pełną klarowność oraz tzw. iskrę. 


Idealnie biała piana urosła do pokaźnych rozmiarów, delikatnie wychylając się nad krawędź pokala. Cechują ją przeciętnej wielkości pęcherze i średnio długi czas opadania. Na ściankach pozostawia przepiękne firany, które można podziwiać bez końca.
Wysycenie jest na średnim poziomie, drobne i perliste.
W zapachu o dziwo nie dominuje słód, tylko chmiel! Trawiaste aspekty chmielowe zalatują nawet delikatnie igłami sosnowymi oraz żywicą – tego to się nie spodziewałem. Na drugim planie dopiero występuje niewielka słodowość. W aromacie występuje też tzw. świeża nuta, która fajnie komponuje się z całością. Jak na koncernowe warunki to niemal zapach marzenie.