Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Browar Hopkins

BIOHAZARD od HOPKINSA w wersji imperialnej

Czuliście się kiedyś jakbyście mieli w japie zmielone podkłady kolejowe polane gorącym asfaltem i naftą? Ja też nie, ale jest jedna rzecz z czym mógłbym to chyba porównać. Najśmieszniejsze, że jest to piwo, he, he! ;) Browar Hopkins zasłynął kiedyś z Whisky Porteru o nazwie Biohazard . Piwo waliło torfem (a raczej jego pochodnymi) na kilometr i z miejsca stało się obiektem pożądania fanów zjaranych kabli, smoły, etc. Do tychże entuzjastów zaliczam się i ja! Jarałem się nim jak Rzym za Nerona! Chyba wiecie, że uwielbiam trunki z takimi klimatami? Kilka   miechów temu (no może już z pół roku) Hopkins zaskoczył owych maniaków imperialną wersją Biohazardu. O dziwo piwo oficjalnie nosi taką samą nazwę jak pierwowzór, a front etykiety różni się bardzo nieznacznie. No, ale w środku to już nieco inna bajka… Parametry podskoczyły do rozmiarów porządnego i szanującego się RISa :D Skład z grubsza wygląda podobnie, nawet płatki dębowe mocno palone są ponownie na swoim miejscu. Czy ta...

NUTCASE od HOPKINSA. Ciekawy lager z dodatkami

Dziś ponownie Browar Hopkins na tapecie. Podobają mi się strasznie ich etykiety. Są po prostu świetne. Ten śliski, gładki papier, wyróżniające się i widoczne logo, piękne grafiki oraz sowita garść niezbędnych dla beer geeka informacji. Jest tu wszystko co powinieneś wiedzieć, brakuje chyba tylko daty ostatniej miesiączki Twojej żony/dziewczyny ;) Piwo zwie się Nutcase, co już nam wiele zdradza, choć nie wszystko. Jest to Walnut Winter Lager , czyli po naszemu orzechowy zimowy lager i to dość mocny. Czemu w środku lata piję takie coś? A czemu kuźwa nie? Kto bogatemu zabroni? ;p Dobra, a o co kaman z tym orzechem? Otóż do leżaka (jak mniemam) dorzucono orzechy włoskie ( respect ) oraz płatki drzewa tegoż orzecha. Z ciekawszych rzeczy mamy tu jeszcze słód wędzony drewnem gruszy. Ho, ho zanosi się na całkiem nietuzinkowe piwko :D Zatem kończę już to pierdu-pierdu i biorę się do dzieła. Naprawdę nie wiedziałem czego się spodziewać. Dodatki na papierze są ok, ale chmiele pr...

Kukułkowy BLACK JACK z BROWARU HOPKINS

Wiele osób z piwnego środowiska twierdzi, że sztosowość (kreatywne słowotwórstwo) porterów bałtyckich oraz RISów polega między innymi na obecności cukierków kukułek w smaku i/lub w aromacie. Czaicie może z dzieciństwa takie tanie twarde cukierki? To właśnie kukułki. Ja nigdy za nimi nie przepadałem. Swoim dzieciom też nie kupuję tego badziewia. Ale co mają one wspólnego z piwem? Otóż niektórzy twierdzą, że dobrze ułożony, wyleżakowany ‘bałtyk’ zalatuje nieco tymi kukułkami. Wręcz powinien nimi zalatywać! Że to niby pożądana cecha. Przyznam się bez bicia, że ja chyba nigdy jeszcze nie wyczułem w żadnym piwie takich klimatów, a jeśli nawet to po prostu ich nie skojarzyłem z rzeczonymi ciuciakami. Dzisiaj mam przed sobą porterka od Hopkinsa. Jest to porter bałtycki właśnie z dodatkiem tychże cukierków! Po co mamy sobie wmawiać lub sobie wyobrażać te kukułki, jak po prostu można je fizycznie dodać do piwa. Sprytne, nie? Poza tym piwo niczym specjalnym się nie wyróżnia. No może jes...

PODWÓJNE

Dziwne to tegoroczne lato. Albo leje deszcz, albo leje deszcz i do tego jeszcze jest zimno (zimno = poniżej 20°). Na szczęście w ostatnim tygodniu pogoda jakby trochę się ożywiła. Tchnęła w nas iskierkę nadziei, że w końcu uda się pojechać nad wodę i opalić blade jak śmierć pośladki. Im cieplej na zewnątrz, tym bardziej chce się pić. Piwo oczywiście. Lekkie, sesyjne i orzeźwiające. Takie na przykład jak Podwójne z Browaru Spółdzielczego, które powstało w kooperacji z Browarem Hopkins. Obie ekipy pochodzą z Pomorza, więc skumanie się ich było tylko kwestią czasu. Może się nie znam, ale bardzo cenię sobie obydwa browary. Każde piwo, które od nich piłem było co najmniej dobre. Naprawdę podmioty te znajo się na rzeczy. Rzeczone Podwójne to pszeniczne piwo górnej fermentacji z dodatkiem owoców malin i ananasa. Brzmi nader rozsądnie, a jeśli dodamy do tego słód zakwaszający, to będzie brzmieć wręcz genialnie! Pędzę po śrubokręt (do otwarcia), szkło i toster (do robienia fotek), po pić m...

BIOHAZARD

Dziś już ostatnie piwo w ramach cyklu „Tydzień z Browarem Hopkins”. Łezka w oku się kręci, bo piwa mają naprawdę dobre. Póki co tylko jedna wpadka i to nie jakaś strasznie wielka. Na koniec zostawiłem sobie coś z czym wiązałem największe nadzieje. Biohazard – Whisky Porter . Na samą myśl o piwie uwarzonym tylko i wyłącznie na słodzie whisky mam gęsią skórkę, mrowienie w stopach i w idoc zny ślinotok. Jestem wielkim miłośnikiem takich napitków, stąd moje podniecenie ;) A jest się czym podniecać. Podwyższone parametry jak na angielski Porter świadczą o bogactwie doznań i bezkompromisowym charakterze. Dodatkowo piwo okraszono płatkami dębowymi (mocno opiekanymi), co również zwiastuje dodatkowe emocje. Nie będę już przedłużać, bo emocje sięgają zenitu. Lecę po aparat, otwieracz, szkło i piwo…. Biohazard z pozoru wydaje się czarnym piwem, jednak ‘pacząc’ pod światło zdradza niewielkie rubinowo-burgundowe refleksy. Piwo jak to u Hopkinsa pieni się jak głupie. Jasno ...

INSOMNIA PLUM MADNESS STOUT

Polska to fajny kraj. Nawet bardzo fajny, no bo gdzie indziej na świecie mają dwa dłuuugie weekendy w jednym miesiącu? Przecież to jak nic pół wypłaty pójdzie na węgiel do grilla! Zresztą kto ma długi łykend to ma. Ja niestety nie mam. Musiałem spiąć dzisiaj poślady i odwalić swoje osiem godzin. Takie życie. No, ale jakoś przeżyłem w tym TRW. Czeka na mnie teraz nagroda, którą sam sobie wyznaczyłem ;) Chodzi o piwo Insomnia Plum Madness Stout. Od Hopkinsa oczywiście, no ale to już na pewno wiecie. Piwo zostało specjalnie uwarzone na czwartą edycję kwietniowego birgika (BGM dla mało kumatych). Jest to Stout podrasowany płatkami śliwy macerowanymi w góralskiej śliwowicy. Może nie brzmi to jakoś szalenie ekstremalnie, ale Hopkins udowodnił już w przypadku Transfuzji , że drewniane płatki macerowane w wysokoprocentowym alkoholu dają świetne efekty. Jak będzie tym razem? Rzeczony napitek bardzo ładnie wygląda w szkle, jak zresztą wszystkie piwa od Hopkinsa. Ciecz jest ...

TRANSFUZJA

„Tydzień z Browarem Hopkins” nabiera kolorów. Rozkwitł na dobre niczym romans czterdziestolatka z samotną trzydziestolatką. Po niezbyt zapowiadającym się początku poziom piw wzrósł drastycznie. Każdy kolejny trunek dostarcza mi masę niezapomnianych wrażeń.   Jak będzie tym razem? Może być naprawdę ciekawie, bo Transfuzja zbiera cholernie pochlebne recenzje. Jest to jedno z debiutanckich piw tego kontraktowca. I od razu taka petarda mówicie? Tak z progu, tak na wejściu, bez ostrzeżenia, prosto z mostu? Pisząc te słowa jak zwykle nie piłem jeszcze piwa, ale znam już skład, który faktycznie robi wrażenie – Foreign Extra Stout leżakowany z dodatkiem płatków czereśni i gruszy macerowanych w whisky ! Chodzi o płatki/wióry drewna oczywiście, a nie o kwiaty. Tak podrasowany FES naprawdę może być ciekawy. Bez oporów może mi sfilcować pewną część garderoby. Zobaczmy zatem, czy tak się stanie. Transfuzja to piękne piwo. Po prostu śliczne. Czarne jak zło, jak najdalsze zaką...

MISSISSIPPI

Fajnie ciepło nam się ostatnio zrobiło. Niby jeszcze nie lato, ale już zadek można opalać. Wszedłem dzisiaj do piwnicy i zrobiłem mały research piw, które jeszcze mi zostały do obalenia w ramach „Tygodnia z Browarem Hopkins”. Grzebię w tych piwach, macam je i badam fachowym wzrokiem nałogowego alkoholika ;p Po oglądnięciu kilku butelek stwierdziłem, że najlepiej w taką pogodę nada się American Wheat . Lekkie, rześkie i mega pijalne piwo, w sam raz na kaca jakby ktoś miał. Ja akurat nie mam, bo to środek tygodnia, ale taki napitek na „efekt dnia następnego” z pewnością ukoiłby niejedną skacowaną duszyczkę. Kac morderca nie ma serca – tak to już jest. Ładnie te piwa od Hopkinsa wyglądają. Etykiety są świetnie zaprojektowane i wykonane. Samo logo browaru może nie jest jakoś mocno przekonywujące, ale ogólnie szata graficzna jest wporzo. Wyróżniona na przodzie i widoczna z kilometra nazwa piwa oraz styl, to strzał w dziesiątkę. Z boku mamy podany pełny skład i krótką historyjkę, ...

MOWA CIENI

Ciąg dalszy cyklu „Tydzień z Browarem Hopkins”. Heh, heh… Anthony Hopkins. Milczenie Owiec, Hannibal, te sprawy. Piesek z etykiety (ten w kapeluszu) powiedział mi, że dzisiejsze piwo zowie się Mowa Cieni. Jakiś utwór to jest. Nie wiem, nie znam, nie wypowiadam się. Jakbym się na wszystkim znał, to nie mógłbym być blogerem, a w dodatku bym krócej żył i po co mi to? W butelce tej czai się Tropical Black Ale . WTF?! Nie spotkałem się wcześniej z takim określeniem. W rzeczy samej jest to czarny ejl chmielony po nowofalowemu, wyzbyty jednak jakichkolwiek tropikalnych dodatków. Może bardziej zatem pasowałoby określenie Black APA? Zresztą newermajnd . Od wymyślania różnych ciekawych rzeczy są inne osoby. Na przykład te pracujące w półokrągłym budynku przy ulicy Wiejskiej w Warszawie… Otwieram i przelewam. Piana rośnie do nieziemskich wręcz rozmiarów. Wypełnia szkło mniej więcej w 80% i jak tu nalać piwo człowieku? Jasno beżowa pierzynka posiada mieszanej wielkości pęcherz...

GOLDEN STATE

Kolejny „Tydzień z…” czas zacząć. Tym razem na wokandzie stosunkowo nowy browar, który jeszcze nie miał okazji zagościć na blogu Piwa Naszego Powszedniego. Lubię Browar Hopkins. Jeszcze ich nie znam, ale już ich lubię. Naprawdę zacna to ekipa. Pochodzą z Gdańska, a jest ich trzech – Marcin, Daniel i Szymon. Nie mają swojego browaru, a w kotłach mieszają kontraktowo w Kościerzynie. Ich potencjał wydawniczy jest oszałamiający. Chłopaki zaczęli komercyjną przygodę z piwowarstwem w grudniu zeszłego roku, a na chwilę obecną mało kto już jest w stanie wymienić bez zająknięcia ilość ich piw wypuszczonych na rynek. Fachowo to się nazywa biegunka nowości, tudzież sraczka. Mi to akurat nie przeszkadza, więc nie zamierzam ich za to hejtować. Wręcz przeciwnie – daję spore propsy i to zanim jeszcze skosztowałem jakiegokolwiek piwa od Hopkinsa. Jest to jedyny w tym kraju browar rzemieślniczy, który z własnej i nieprzymuszonej woli wysłał piwnym blogerom paczki!!! Z własnej i nieprzymuszon...