wtorek, 24 maja 2016

MOWA CIENI




Ciąg dalszy cyklu „Tydzień z Browarem Hopkins”. Heh, heh… Anthony Hopkins. Milczenie Owiec, Hannibal, te sprawy. Piesek z etykiety (ten w kapeluszu) powiedział mi, że dzisiejsze piwo zowie się Mowa Cieni. Jakiś utwór to jest. Nie wiem, nie znam, nie wypowiadam się. Jakbym się na wszystkim znał, to nie mógłbym być blogerem, a w dodatku bym krócej żył i po co mi to?
W butelce tej czai się Tropical Black Ale. WTF?! Nie spotkałem się wcześniej z takim określeniem. W rzeczy samej jest to czarny ejl chmielony po nowofalowemu, wyzbyty jednak jakichkolwiek tropikalnych dodatków. Może bardziej zatem pasowałoby określenie Black APA? Zresztą newermajnd. Od wymyślania różnych ciekawych rzeczy są inne osoby. Na przykład te pracujące w półokrągłym budynku przy ulicy Wiejskiej w Warszawie…


Otwieram i przelewam. Piana rośnie do nieziemskich wręcz rozmiarów. Wypełnia szkło mniej więcej w 80% i jak tu nalać piwo człowieku? Jasno beżowa pierzynka posiada mieszanej wielkości pęcherze i cudnie brudzi mi szkło (firmowe dildo). Jest trwała, ale z biegiem czasu zaczyna się dziurawić niczym znoszone skarpetki. Piwo faktycznie jest czarne, choć widywałem jeszcze czarniejsze. Pod światło widać burgundowe przebłyski. Spoko, mi się podoba.
Łapczywie biorę kilka większych haustów. Pić mi się chce, bo na dworze fajnie ciepło jest. Piwko też jest fajne, lekkie, zwiewne, bardzo sesyjne, ale nie wodniste. Przyjemnie palone, świeżo parzona kawa i gorzka czekolada dominują. Akompaniują im solidnie palone słody zmieszane z odrobiną popiołu i kwasku. Jest też i chmiel – głównie w postaci ziół, tytoniu i trawy, choć nieco tropików też się tu znajdzie. Może nawet szczypta jakiegoś cytrusa. Nie mniej jednak dominującą stroną są tutaj ciemne, słodowe klimaty. Daleko w głębi majaczy palone zboże i coś jakby niewielka ziemistość/mineralność. Finisz został zwieńczony bardzo sympatyczną chmielowo-ziołową goryczką. Rześką, krótką i przyjemną, w punkt kontrującą słodową podbudowę. Wysycenie jest niskie, pasujące do stylu. Nieźle, to smakuje. Nieźle, choć na pewno mogło być jeszcze lepiej.

A teraz czas na wąchanko. Wsadzam kinola do dilda (kurcze jak to brzmi!) i już wiem, że jest dobrze. Zapach jest intensywny i złożony, a o to przecież chodzi. Prym wiedzie kawusia – wyraźna, świeża, dopiero co zaparzona. Jednak do tronu pcha się również prawdziwa, czarna i gorzka czekolada, która świetnie komponuje się z palonym słodem, prażonym słonecznikiem i lekką nuta popiołu oraz przypieczonej skórki chleba. W tle pojawia się też bardzo subtelna nuta dymu z ogniska, a przecież nie jest to piwo smoked. Szacun! Niuanse chmielowe schowane dość głęboko, choć bez problemu wyłapałem nieco tropikalnych owoców, kwiatów, ziół oraz żywicy. Całkiem ładnie to pachnie. Na bogato, tak lubię.
Mowa Cieni to bardzo lekkie i sesyjne piwo z doskonale zaznaczonym balansem, niezłą jak ten ekstrakt (12,5° Blg) pełnią oraz nieziemsko przyjemną goryczką. Trunek jest dosyć wytrawny, bez grama słodyczy. Nie przeszkadza to jednak być mu niebywale pijalnym i rześkim.
Trunek jest wyraźnie przechylony w stronę słodu, ale w żadnym wypadku nie jest to wadą. Pije się go szybko i bezboleśnie. Doskonale gasi pragnienie, mimo że jest ciemnym piwem. Szczerze? To przydomek Tropical można sobie w majtki wsadzić. Dla mnie jest to American Stout z niewielkim jednak naciskiem na amerykańskie cechy. Koniec i kropka. To pisałem ja - Amator Piwa ;>
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK.4,9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 07.06.2016
BROWAR HOPKINS//STARY BROWAR KOŚCIERZYNA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz