czwartek, 12 maja 2016

WHITE DWARF




Trzecie piwko spożywane w ramach cyklu „Tydzień z Fabryką Piwa”. Zupełna świeżynka w dodatku w nowych szatach. Czy to co widzicie na fotce stanowi lepsze wdzianko od starych, dobrze już znanych i bardzo charakterystycznych etykiet Fabryki Piwa? Zdania pewnie będą podzielone, ja jednak wolę te poprzednie ety, bo już się po prostu do nich przyzwyczaiłem. Ale spokojnie „młodzi gniewni” – nowe szaty pojawiają się tylko w dwóch najnowszych piwach. Taki jednorazowy wybryk ;>
Wracając jednak do dzisiejszego bohatera - jest nim White Dwarf (Biały Karzeł). Tu ponownie (patrz Mr John Smokey) następuje lekka wtopa, ponieważ piwo o identycznej nazwie wypuścił już kiedyś Browar Twigg!!! Czy na świecie naprawdę nie istnieje już zlepek dwóch wyrazów, których nikt w Polsce jeszcze nie użył do nazwania piwa? Mi już tu nawet nie chodzi o jakieś tam prawa autorskie, sądy między browarami, czy inne niesnaski, ale to po prostu może niejednego człeka wprowadzać w błąd. Już widzę te pijackie burdy, gdy jeden z oponentów upiera się, że piwo White Dwarf to Wit IPA, a drugi że American Wheat...
No właśnie. To z Fabryki Piwa to jest Wit IPA. Wiecie, taka krzyżówka Witbiera z IPA. Wszystko jest tu zrobione jak książka mówi. Jest kolendra, jest skórka gorzkiej pomarańczy, no i oczywiście są amerykańskie chmiele :) Zapowiada się naprawdę nieźle. Ciekawe, czy to wszystko zatrybi?


Na dnie butelki zebrał się pokaźny osad. Mimo, że bądź co bądź jest to piwo pszeniczne, to odpuściłem sobie ten muł. Mimo to piwo i tak wygląda na dość mętne. Kolor za to ma ładny, typowo złocisty. Nie jakiś blady jak dupa nieboszczyka, raczej pełno złoty. Spowija je umiarkowanych rozmiarów piana o białej barwie i drobnej strukturze. Niestety piana opada dosyć szybko, jak dla mnie zdecydowanie za szybko. Lacing jest obecny, choć niczego nie urywa.
W sumie cały ten Biały Karzeł niczego nie urywa. Niby jest kwasek, niby jest wyraźny cytrusik, są delikatne tropiki, jest także lekka biszkoptowa słodowość, trochę chlebka, żywicy i odrobina jakichś fenoli (niekoniecznie kolendry), ale całość jest śakaś taka chaotyczna, niepoukładana. To wszystko nie trzyma się po prostu kupy, jest wyraźnie rozklekotane. A kupa jest ważną rzeczą, bo jak mówi słynne powiedzenie: „trzymajmy się kupy, bo kupy nikt nie ruszy”. Najbardziej podoba mi się tutaj gładka i smukła faktura, która być może jest efektem płatków pszenicznych. Dzięki temu piwo jest bardzo łagodne i aksamitne w odczuciu. Cóż jednak z tego, skoro to fajne odczucie psute jest przez wyraźną, mocną, nieco tępą i męczącą goryczkę o ziołowo-grejpfrutowym charakterze („okrutna, zła i podła, jak zrobić mi to mogłaś?”). Gorycz długo zalegając pozostawia nieciekawe i mdłe posmaki w ustach, a nie tego przecież oczekiwałem. Brakuje tu orzeźwienia, jakiejś iskierki, świeżości. Kumacie? Wysycenie poniżej przeciętnej, mogłoby być wyższe.

Nosem na szczęście goryczki nie poczuję, więc w aromacie powinno być lepiej. No i faktycznie jest. Mamy tu całkiem rześką cytrusową nutę, otoczoną dookoła zwiewnymi i lekko słodkawymi owocami tropikalnymi (mango, papaja, ananas, melon). Wprawiony nos odnajdzie tu również domieszkę brzoskwiń, białych winogron oraz gruszek. W tle buszuje natomiast szczypta słodu pszenicznego, biszkoptów i sympatycznych przyprawowych fenoli. Samej kolendry jest bardzo niewiele, ale widać, że robotę zrobiły tutaj dedykowane do pszenicznych piw belgijskich drożdże S-33. Belgia zdominowała aromat na amen! O niebo lepiej wącha się to piwo niż pije. I chwała Bogu. Alleluja!
Nowość z Fabryki Piwa ma dwa oblicza. Wielowątkowy, piękny, wybitnie owocowy i uwodzący aromat oraz niezbyt interesujący, mdły i chaotyczny smak. W głównej mierze winę za to ponosi mało szlachetna, tępa i szarpiąca goryczka, która zbyt długo zalega na podniebieniu.
Piwo ma odpowiednią do stylu pełnię smaku, ponadprzeciętnie sprawny balans oraz bardzo fajną, gładką i przyjemną fakturę. Cóż jednak z tego skoro dzięki ww. goryczce nie jest jakoś wybitnie pijalne. OK. Może i nie trzeba się do niego zmuszać, czy modlić przed każdym łykiem, ale rączka nie chodzi tak szybko jak powinna. A szkoda.
OCENA: 6/10
CENA: nieznana
ALK.5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 30.10.2016
FABRYKA PIWA//SZCZYRZYCKI BROWAR CYSTERSÓW „GRYF”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz