środa, 25 maja 2016

MISSISSIPPI




Fajnie ciepło nam się ostatnio zrobiło. Niby jeszcze nie lato, ale już zadek można opalać. Wszedłem dzisiaj do piwnicy i zrobiłem mały research piw, które jeszcze mi zostały do obalenia w ramach „Tygodnia z Browarem Hopkins”. Grzebię w tych piwach, macam je i badam fachowym wzrokiem nałogowego alkoholika ;p Po oglądnięciu kilku butelek stwierdziłem, że najlepiej w taką pogodę nada się American Wheat. Lekkie, rześkie i mega pijalne piwo, w sam raz na kaca jakby ktoś miał. Ja akurat nie mam, bo to środek tygodnia, ale taki napitek na „efekt dnia następnego” z pewnością ukoiłby niejedną skacowaną duszyczkę. Kac morderca nie ma serca – tak to już jest.
Ładnie te piwa od Hopkinsa wyglądają. Etykiety są świetnie zaprojektowane i wykonane. Samo logo browaru może nie jest jakoś mocno przekonywujące, ale ogólnie szata graficzna jest wporzo. Wyróżniona na przodzie i widoczna z kilometra nazwa piwa oraz styl, to strzał w dziesiątkę. Z boku mamy podany pełny skład i krótką historyjkę, co by przybliżyć piwnej gawiedzi z czym ma do czynienia. Są też wszystkie niezbędne cyferki, temperatura serwowania oraz dwuznacznie kojarzący się napis „Ręczna robota” ;) Pięknie, schludnie i elegancko jest to wszystko zrobione. 


Samo piwo też wygląda elegancko – piana jest obfita i trwała, mieszano ziarnista. Z czasem się rozrzedza, ale dość długo cieszy oko. Lacing obecny i wyraźny. Wspaniałe firany można podziwiać godzinami. Trunek posiada jasno złotą/żółtawą barwę i jest wyraźnie mętny.
Mississippi w smaku jest naprawdę rześkie i okrutnie pijalne. Pierwszy kontakt to przyjemny kwasek, podbity chmielem, jakimś ziołem, trawą i wyraźnym cytrusem. Chwilę później do głosu dochodzi gładka słodowość typu pszenicznego. Jest także odrobinę chleba, żywicy oraz lasu w formie igliwia. Smak jest świeży jak jasna cholera. Piwko pije się z szybkością światła, a pomaga w tym niezwykle urodziwa chmielowo-cytrusowa goryczka – krótka i niezbyt mocna, ale cudownie rześka. Dawno nie piłem piwa z tak ułożoną i pasującą do całości goryczką. Wysycenie jest umiarkowane, mogłoby być ciut wyższe, ale i tak I like it!

Aromat poza tym, że jest średnio intensywny, to nie odstaje od smaku ani na krok. Świeża cytrusowo-kwaskowa nuta w bardzo miły sposób łechce moje nozdrza, zahaczając o tony słodkich owoców tropikalnych, żywicy, lasu oraz chmielu i świeżo skoszonej trawy. Z tła co chwila wyłania się niewielka doza ziół, aromatycznych kwiatów i liści tytoniu. Dopiero gdzieś na szarym końcu majaczy niewyraźna słodowość z odrobiną chlebowo-pszenicznych niuansów. Wszystko jest świetnie do siebie dopasowane i zna swoją rolę w tym niezwykle bogatym i urodziwym spektaklu. Jest bardzo rześko, bardzo świeżo i owocowo. Obie łapki wędrują w górę :D
Amerykańska pszenica od Hopkinsa to niebywale złożone, bogate, a zarazem lekkie i rześkie piwo. Pełnia smaku została odpowiednio zaznaczona tak, aby nie zamulać, a jednocześnie nie sprawiać wrażenia wodnistości. Balans również jest świetny, podobnie jak strasznie ułożona i nader sympatyczna goryczka o fajnym cytrusowym zacięciu. Pijalność? Kosmiczna. Piwo pije się niezwykle skutecznie, ciągle mając ochotę na więcej. Zawartość dilda znika w oka mgnieniu (nie mogli zrobić butelki 0,75?).
Świetne piwko na lato, na wiosnę jak widać też. Doskonale gasi pragnienie i zabija kaca. Gwarantuję ;)
OCENA: 8/10
CENA: ok 8ZŁ
ALK.4,9%
TERMIN WAŻNOŚCI: 07.06.2016
BROWAR HOPKINS//STARY BROWAR KOŚCIERZYNA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz