wtorek, 3 maja 2016

DWIE WIOSENNE NOWOŚCI OD KONCERNÓW


Wiosna, majówka, grill, kiełba, wóda, no i piwo. Podczas majówki nie może zabraknąć piwa. Dobrze o tym wiedzą nasze piwne koncerny. No nie do końca nasze, ale zostawmy to. Wiosna to specyficzna w branży piwowarskiej pora roku. Koncerny w tym czasie dwoją się i troją, by uwieść klienta. Zwabić go, osaczyć, zrobić wodę z mózgu i w konsekwencji zmusić do zakupu ich piwa. Z punktu widzenia piwnego blogera, hop heada, beer geeka, czy każdego świadomego spijacza napoju z pianką, takie działania często są tematem drwin i żartów. No bo jak tu nie wybuchnąć śmiechem, gdy koncerny miast nowym i ciekawym piwem walczą o klienta zmianą szaty graficznej, czy nową kampanią reklamową za grube miliony. Cóż z tego, że reklama jest świetnie zrobiona i fajnie się ją ogląda, skoro w butelce jest wciąż to samo piwo. Nudne, niemal bezsmakowe, bezpłciowe i bezemocjonalne siuśki. Te same siuśki od wielu, wielu lat...
Ale spokojnie – nowe piwa też się pojawiają. Jak na przykład dziesiąta już odmiana Redd’sa albo pięćdziesiąte wcielenie radlera. Ja jednak dzisiaj nie o tym. Tematem niniejszego wpisu są dwie nowości. Jedna z KP, druga z CP.
Na pierwszy ogień idzie Prażubr – że niby ojciec dobrze znanego wszystkim Żubra. Nazwa idiotyczna, wręcz kretyńska, jednak mało kto wie, że prażubr zwany też żubrem stepowym istniał naprawdę! Na terenie dzisiejszej Polski również. Nie jest to więc tak do końca historia z palca wyssana.
Macherzy z Kompani Piwowarskiej wznieśli się na wyżyny swoich intelektualnych możliwości i wypuścili na rynek niepasteryzowane piwo. Szacun! Gratuluję smykałki, pomysłowości i orientacji na rynku piwowarskim ;p Tego właśnie było ludziom potrzeba! Kolejnego piwa niepasteryzowanego!
Historyjkę o tym, jakoby była to niepasteryzowana wersja zwykłego Żubra można sobie włożyć między bajki. Pomiędzy Sierotkę Marysię, a Pinokia. Prażubr ma 5% alko, a zwykły Żubr 6%. Czyżby więc jeden procencik wyparował, ulotnił się cichaczem z piwa? Ludzie to jest zupełnie inne piwo! Zrobione na bazie innej receptury. Nie dajcie się nabrać.
No, ale do rzeczy, bo Prażubr czeka ;)

Prażubr wygląd ma elegancki – obfita czapa śnieżnobiałej, grubo ziarnistej piany wieńczy złociste i okrutnie klarowne piwo. Tak klarowne, że można w nim dostrzec własne odbicie! Piana opada szybko, zostawiając lekki lacing na szkle. W zasadzie wszystkie koncerniaczki wyglądają w ten sposób, więc nie ma się czym podniecać.
Strach wąchać, ale piwny bloger to odważna bestia. Nie boi się byle czego. Żadnego Żubra, czy nawet Prażubra. Prasłonia zresztą też. 


Wącham, wącham i analizuję. Umiarkowanie intensywny zapach jest dość jednorodny. Słód, słód, słód i w zasadzie nic więcej. No dobra, odrobinę mokrego kartonu i jakiegoś chlebka też się tu znajdzie. Ale nic poza tym.
Przodek żubra w smaku - jak można się było domyśleć - nie oferuje żadnych ciekawych doznań. Łagodna słodowa podbudowa, jakieś zboża i delikatne posmaki chlebowe. Piwo jest minimalnie słodkie, ale dość lekkie w odbiorze i nieinwazyjne. Chmielu próżno się tu doszukiwać, a w tle majaczy bardzo subtelna goryczka. Z biegiem czasu całość robi się trochę mdła i nieciekawa. Powoli na wierzch wyłazi delikatny mokry karton. Wyraźnie brakuje tu rześkości. Jakiegoś kwasku, czy choćby odrobiny chmielowych niuansów. Da się to pić, ale emocji przy tym żadnych.

Kolejne bezpłciowe piwo, jakich wiele na rynku. W żadnym stopniu nie jest lepsze niż zwykły Żubr, co tylko potwierdza mit, że brak pasteryzacji to cudowne lekarstwo na nudne, wyprane ze smaku lagery. Czy w ogóle są jeszcze ludzie, którzy dają się na to nabrać?
OCENA: 5/10
CENA: 2.60ZŁ (spożywczak)
ALK.5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 12.10.2016
KOMPANIA PIWOWARSKA


Drugą nowością, którą biorę na warsztat jest Kasztelan Pszeniczne Klarowne. Kolejny jak dla mnie idiotyczny pomysł. Oczywiście istnieje takie coś jak Kristall Weizen, ale ja na przykład uwielbiam bawarskie pszeniczniaki między innymi za ich mętność i konsystencję. No, ale w sumie nie ma się co dziwić klarownemu piwu pszenicznemu, wszak piwne koncerny są mistrzami filtracji! Mikrofiltracji zresztą też.

Nowość od Carlsberga prezentuje się zacnie. Piwo wygląda naprawdę pięknie – zdobi je wysoka, biała piana. Dość drobna, ale szybko się dziurawi. W efekcie opada szybko i bezgłośnie, tylko minimalnie brudząc szkło. Kolor piwa też niczego sobie. Idealnie klarowna ciecz nosi ładne złote wdzianko. Nie jest do blady odcień, wręcz przeciwnie. Barwa jest głęboka i intensywna. Podoba mi się. 


Biorę łyczka, potem następnego i następnego. O dziwo wysycenie nie jest jakoś szczególnie wysokie, co jest przecież domeną koncernów. W smaku faktycznie czuć pszeniczne klimaty. Słodki słód pszeniczny dominuje, a tuż za nim podąża lekka chlebowość, odrobina gumy balonowej i kwiatów. Jakieś takie trochę sztuczne mi się to wydaje. W tle pałęta się szczątkowy chmiel oraz dosyć przyjemny kwasek, który wnosi tu lekki powiew świeżości. Nie ma tu żadnych bananów, ani goździków, choć tego akurat byłem pewien. Na bank jest to lager, nie mający nic wspólnego z drożdżami górnej fermentacji. Pszeniczny, mikrofiltrowany lager, ot co.
Aromat to w zasadzie powtórka z rozrywki. Głownie słód, pszenica, chleb i guma balonowa. Dużo gumy balonowej otoczonej sztuczną landryną. Nie mam pojęcia skąd tutaj te landrynki. Jest też nieco kwiatów oraz szczypta bananów! Tak, są banany, ale też jakieś takie sztuczne, chemiczne (pewnie jakiś aromat). Bardzo perfumowy to zapaszek, choć wolę to niż słodowego do bólu Prażubra.
W sumie, gdyby nie ta sztuczność, byłoby to całkiem niezłe piwo. Oczywiście nigdy nie zastąpi prawdziwego Hefe-Weizena, ale zawsze to jakaś odskocznia od podłych koncernowych lagerów pokroju Harnasia, czy Warki.
OCENA: 5/10
CENA: 2,65ZŁ (Auchan)
ALK.5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 07.09.2016
CARLSBERG POLSKA

Powszechnie wiadomo, że śmiech to zdrowie, dlatego też na koniec zostawiłem sobie cytat wygenerowany przez pewną agencję zajmującą się zmianą wizerunku etykiet marki Kasztelan Niepasteryzowane. A teraz uwaga, bo będzie się działo ;) Pogrubioną czcionką pozwoliłem sobie zaakcentować najśmieszniejsze fragmenty ;D

„Celem nowej identyfikacji marki Kasztelan Niepasteryzowane jest budowa percepcji marki Kasztelan jako piwa niemasowego, produkowanego w małym, lokalnym browarze, ale z wyraźnym zachowaniem jego postrzegania jako produktu specjalnego funkcjonującego na rynku mainstream.
Zaakcentowanie niepasteryzacji, świeżości i niemasowości produktu osiągnęliśmy poprzez zastosowanie indywidualnych kodów graficznych stosowanych dla produktów lokalnych, ręcznie robionych, tradycyjnych. Stonowana, naturalna kolorystyka, przecierane fragmenty logotypu, monochromatyczne ilustracje i ryciny budują regionalny i autentyczny charakter produktu oraz podkreślają jego unikalność".

3 komentarze:

  1. Niby śmieszne ale sporo osób to łyka
    To znaczy łyka gadkę i pije to piwo. Prawdopodobnie myśląc, że to coś innego.
    Tak więc zgodnie z hasłem: miliardy much nie mogą się mylić! Żryjmy gówno :)

    P.S. Zastanawiająca koincydencja. Wczoraj zakupiłem tego kasztelana ale z puszki i co dziwne goździków było tam i to sporo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Słabe to silenie się na złośliwości, autor bardzo chce się popisać swoją błyskotliwością, ale niekoniecznie mu wychodzi. Co to w ogóle za argument, że nazwa jest kretyńska? Chcąc krytykować, warto samemu trzymać poziom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcąc trzymać poziom komentowania warto się przedstawiać, a nie pisać jako nołnejm.

      Usuń