wtorek, 10 maja 2016

MR JOHN SMOKEY




„Tydzień z Fabryką Piwa” rozpoczął się dla mnie prawdziwą petardą. Pacific Avenue doszczętnie mną pozamiatał .Wg mnie jest to jak dotąd najlepsze piwo tego częstochowskiego kontraktowca. Czy Mr John Smokey zdoła mu dorównać lub chociażby się do niego zbliżyć?
Mój dzisiejszy gość to mocniejsza wersja angielskiego porteru w nowofalowym wcieleniu (nie obyło się bez jankeskich chmieli). Czytając skład natrafiłem na słód pszeniczny wędzony, co zapewne tłumaczy nam skąd wzięła się nazwa tego specjału. A propos nazwy – jest łudząco podobna do piwa John Smoker z Browaru Jana, no i poniekąd także do kultowego Smoky Joe... Myślę, że można było wymyślić coś innego, oryginalnego i nie kojarzącego się z konkurencją, ale zostawmy to. Nazwa akurat nie jest w piwie najważniejsza.
Nie wiem, czy już to pisałem, ale podobają mi się te etykiety z Fabryki Piwa. Są jakieś takie inne niż reszta. Zupełnie abstrakcyjne, niby oderwane od rzeczywistości, ale w głębi ściśle powiązane ze stylem piwa, które czai się w środku. Wyraźnie zalatuje mi tu Monty Pythonem. Can You feel it?


Lecę po śrubokręt (służący jako otwieracz), biorę szkło, aparat oraz piwo. Otwieram, przelewam i cykam kilka mało udanych fotek. Po drodze do domu oglądam co jest w Hamburgu (to zmyślne szkiełko się tak nazywa). Stwierdzam iż Mr John jest bardzo ciemnym, niemal czarnym piwem. Wieńczy go dość ładna, ale niezbyt obfita piana, która jest drobna i puszysta, a w barwie przypomina cappuccino. Rzeczona kołderka opada w przeciętnym tempie, zostawiając nieliczne zacieki na ściankach.
Jak zawsze najpierw kilka łyczków, a potem dopiero wąchanie. Piwo jest umiarkowanie wysycone, a jego smak jest całkiem przyjemny. Niezły balans uwypukla zarówno chmielowe niuanse, jak i słodową stronę. Przez pierwsze sekundy czuć świeże muśnięcie cytrusów oraz towarzyszącą im szczyptę słodszych owoców tropikalnych. Po chwili jednak do głosu dochodzą lekko palone słody, okraszone nutką bardzo łagodnej kawy i czekolady. Po przełknięciu natomiast na wierzch wypływa odrobina przypieczonej skórki chleba oraz karmelu. Na finiszu pojawia się niezbyt mocna i krótka goryczka, będąca wypadkową chmielu i palonego słodu. Mimo stosunkowo niewysokiej mocy podoba mi się ta gorycz. Jest bardzo szlachetna i ułożona. Wystarcza, by zrównoważyć słodowe ciało. Dość niespodziewanie to smakuje, ale podoba mi się taki obrót sprawy.
W aromacie w zasadzie jest bardzo podobnie. Króluje w nim swoisty mariaż nowofalowych lupulin i opiekanego słodu. Typowej paloności raczej tu nie uświadczysz, bardziej są to prażone słody, aniżeli palone. Nie brakuje tu natomiast przyjemnej czekolady deserowej, chwilami zahaczającej o praliny. Nieco dalej egzystuje łagodna, nieco rozwodniona kawa z subtelną domieszką kakao. Ani na chwilę o swoim istnieniu nie dadzą nam zapomnieć odchmielowe niuanse, a są to lekkie i zwiewne cytrusy (sporo słabsze niż w smaku), kwiaty oraz subtelne tropiki. Daleko w tle majaczy coś jakby guma balonowa, podobna do tej jaką można spotkać w Weizenie. Słodki to zapaszek, wyrazisty i przyjemny, choć mający mało wspólnego z Robust Porterem.
Piwo ma odpowiednią do ballingu (16°) teksturę, nie brakuje mu pełni, ani treściwości. Dzięki niewysokiej goryczce i nikłej paloności pozostaje na języku dosyć słodkawy posmak, który jednak nie jest na tyle dominujący, by zamulać. Wręcz przeciwnie – nowość z Fabryki Piwa jest trunkiem stosunkowo rześkim i niezwykle pijalnym. Amerykańskie chmiele czuć z zamkniętymi oczami, więc nie trzeba mnie było namawiać do przechylania szkła. Piwo pije się szybko i niezwykle skutecznie. Tak skutecznie, że po jednym mam ochotę na następne ;)
Szkoda, że nie wyczuwam tu żadnej wędzonki, czy dymu. Najwidoczniej ilość słodu wędzonego była zbyt mała.
Na zakończenie powiem tak: jak na mój gust piwo ma bardzo mało wspólnego ze stylem, za który się podaje. Bez obawy można było nazwać go American Robust Porter, bądź po prostu Black IPA, bo chyba najbliżej mu właśnie do tego stylu. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo udane, smaczne, wielowątkowe i cholernie pijalne piwo.
OCENA: 8/10
CENA: nieznana
ALK.5,8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 31.10.2016
FABRYKA PIWA//SZCZYRZYCKI BROWAR CYSTERSÓW „GRYF”

2 komentarze:

  1. Właśnie wczoraj podczas zakupów w TESCO widziałem to piwo, które mega zachęcało etykietą. Nie kupiłem go z uwagi na to, że bardzo rzadko stawiam na napoje, które nie zostały jeszcze recenzowane w sieci. Z tego co wnioskuję warto było jednak zaryzykować! :)

    OdpowiedzUsuń