wtorek, 12 kwietnia 2016

ANTYKWARIAT



Drugie piwo z łódzkiego Antybrowaru spożywane w ramach cyklu „Tydzień z...”.
O piwie zimowym (PROmocji) szybko zapominamy, bo w drugim rzucie na tapecie ląduje ANTYkwariat w rzadko spotykanym stylu American Smoked Stout. Amerykańskich Stoutów trochę już się u nas przewinęło, ale dymionych amerykańskich Stoutów nadal jest jak na lekarstwo. Cóż za intelekt, spostrzegawczość oraz zdolność adaptacji i znalezienia luki na rynku. Tym niżej kłaniam się ekipie Antybrowaru ;)
Cóż my tu mamy za specjał? Zapowiada się arcyciekawie, zwłaszcza, gdy rzucimy okiem na skład: woda (wiadomo, bez wody nie będzie piwa), słód pale ale, wędzony, czekoladowy ciemny, pszeniczny jasny, jęczmień prażony i pszenica prażona. Na dokładkę cztery nowofalowe odmiany chmielu. Żadnych egzotycznych przypraw, czy niespotykanych na tej planecie dodatków importowanych z sąsiedniej galaktyki. Czyste piwo bez zbędnych udziwnień. Oczywiście wyjąwszy wędzonkę i jankeskie chmiele. Ale czy w obecnych czasach to jakieś nadzwyczajne udziwnienia? 


Tuż po otwarciu butelki dostałem porządnie po nosie od amerykańców z plemienia Humulus Lupulus. Nadzwyczaj urodziwa tropikalna owocowość wespół z rześkim cytrusem robią ze mną co chcą (a ja się wcale im nie przeciwstawiam). Co ważne po kilkunastu minutach ze szkła wciąż bucha bardzo wyraźne mango, marakuja, liczi i granat. Aromat ani na chwilę nie zwalnia tempa! Spoko, spoko, są też i czarne klimaty. Palone ziarno kawy, ciemne, prażone słody, niespotykanie szlachetna czekolada, a także marginalna wędzonka (trochę szkoda). To wszystko też odnajdziesz w Antykwariacie, choć otwarcie przyznam, że w zapachu dominują odchmielowe naleciałości. Na koniec będzie niezwykle ciekawy spoiler – po ogrzaniu się tego zacnego napitku z głębi dolatują do mnie lekkie i bardzo świeże nuty jasnych winogron i agrestu. Poważnie, czuje agrest! Genialnie!
Piwo równie dobrze wygląda jak i pachnie. Czarna barwa, do tego nieziemsko obfita czapa ciemno beżowej piany. Co prawda jej bąbelki nie są jakoś szczególnie drobne, a całość nie jest zbyt sztywna i gęsta. Mimo to piana na bank opada wolniej niż ustawa przewiduje. Jakakolwiek ustawa! Skubana trzyma się jak rzep psiego ogona, albo i lepiej. Możesz sobie w połowie picia zrobić drzemkę, a po obudzeniu wciąż będziesz mieć pianę na powierzchni piwa. Super sprawa :D

Jak wiecie wczoraj piłem PROmocję. Nie podeszło mi to piwo. Wg mnie lepiej je sobie darować, w przeciwieństwie do ANTYkwariatu. To piwo jest  świetne! Genialne połączenie nowofalowych lupulin i czarnego, wędzonego Stoutu. Idealny balans pomiędzy chmielem, a słodem. Przez pierwsze sekundy czuję w ustach świeżego lekko kwaskowego cytrusa z wyraźną domieszką tropikalnych owoców. W drugim akordzie, chwilę po przełknięciu na wierzch wypływa zajebiście przyjemny palony słód, okraszony solidną dawką gorzkiej czekolady, prażonego ziarna i świeżo parzonej kawy. W to wszystko niemal niezauważalnie wtrąca się delikatna, acz w miarę wyraźna wędzonka. Ogniskowy dym szybko kończy się subtelnym popiołem na finiszu. Coś pięknego! Wysycenie jest niskie i drobne, jak dla mnie optymalne. Z wrażenia zapomniałem o goryczce, niezbyt mocnej, ale wystarczającej. Chmielowo-palona goryczka jest lekka, zwiewna i nad wyraz przyjemna. Nic tu nie zamula, nic nie zalega, nic nie mdli. Wszystko gra i buczy! :D Takie piwo, to ja rozumiem.
American Smoked Stout z Antybrowaru to naprawdę kawał świetnie skomponowanego i wykonanego piwa. Idealna pełnia, kapitalna głębia smaku i aromatu, subtelna gładkość, genialny balans oraz olbrzymia pijalność. Mimo czarnej jak smoła barwy piwo smakuje dość rześko i owocowo, a jednocześnie nie pozwala zapomnieć, że w szklance wciąż mamy palonego Stouta, który w posmaku uwodzi palonym słodem, łagodną kawą i gorzką czekoladą. Amerykańskie chmiele po raz kolejny pokazały swoją nieprzyzwoicie wysoką klasę.
Co tu dużo mówić? ANTYkwariat łoi dupę, aż miło! ;)
OCENA: 9/10
CENA: 9ZŁ (Targi Piwowary)
ALK.6,4%
TERMIN WAŻNOŚCI: 11.06.2016
ANTYBROWAR

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz