sobota, 23 grudnia 2017

TROPICAL IMPERIAL IPA od Wrężela. Zachwyt jest słuszny.



Przy okazji recki Paradise Pale Ale od Wrężela wspominałem o tym piwie – Tropical Imperial India Pale Ale. Wiem, dużo angielszczyzny, ale wprawieni hop headzi z palcem w dupie rozkminią o co tu chodzi.
Tak, to jest właśnie ta słynna imperialna IPA od Wrężela. Ta sama, co to każdy się nią jarał jakiś czas temu. Ta sama, co to Kopyr z ‘wiadomo-jakiego-blogu’ ją tak mocno chwalił. Ta sama, której nigdy jeszcze nie piłem. Ukażcie mnie… zerwijcie ubranie, zbiczujcie… Należy mi się, wiem.
Wg smakoszy piwo jest tak dobre, że gro osób ochrzciło je mianem najlepszej imperialnej IPY jaką w życiu pili! Coś więc musi być na rzeczy. Adrian Kukuła musiał naprawdę dobrze w kotle zamieszać, by wprawić w stan nirwany niemal cały rzemieślniczy półświatek. Co może być sukcesem tego piwa? Amerykańskie chmiele rzecz jasna, ale nie tylko. Otóż do piwa dorzucono zblendowane owoce – ananas, pomarańcza oraz mango. Taka kurde sytuacja :) Sprawdźmy, czy ja też podczas degustacji będę musiał zbierać szczękę z podłogi. 


Pierwsze co Wam napiszę, to że szczękę muszę zbierać już na sam widok tego piwa. Chodzi mi o pianę oczywiście. Jest szalenie obfita, zwarta, dość drobna i niebywale trwała! Taka betonowa mówiąc wprost. Z czasem się oczywiście lekko dziurawi, ale na dolewkę musiałem czekać całą wieczność. Samo piwo sprawia lekko mętne wrażenie i jest ciemno złote w barwie. Nic nadzwyczajnego. Taki standard jeśli chodzi o piwo.
W smaku wielkiego szaleństwa nie ma, choć nie powiem, bo smakuje to bardzo dobrze. Przede wszystkim rześko, świeżo, owocowo i soczyście. Oczywiście czuć, że nie jest to sesyjny napitek. Pełnia smaku oraz sama gęstość jak najbardziej pasują tutaj do zawartości ekstraktu. Jest przez chwilę słodkawo, owocowo i tropikalnie z lekkim zacięciem słodowo-biszkoptowym. Po chwili do gry włącza się grejpfrut, karmel, chmiel, nuty leśne, żywiczne oraz ziołowe. Jakoś zdecydowanie wyraźnie to ja tych zmiksowanych owoców nie czuję muszę przyznać. Ciężko jest mi je wyodrębnić z całej tej mieszanki. Alkohol został tutaj dobrze wkomponowany. W zasadzie to go nie czuć, więc mogłem napisać: ukryty. Teraz parę słów o goryczce. 110 IBU – really? W ciemno dałbym z 80. Oczywiście to i tak bardzo dużo, zwłaszcza dla zwykłego śmiertelnika. No, ale nie dla mnie. Goryczka jest w miarę szlachetna, niezbyt długa i dobrze ułożona. Posiada fajne grejpfrutowo-ziołowo-żywiczne zacięcie. Sumarycznie smakuje to jak diabli. Piwo jest złożone, dobrze skomponowane i przyjemnie owocowe.

W zapachu też dzieje się wiele. Tropical Imperial IPA pachnie bogato i dosyć intensywnie. Owoce, owoce i jeszcze raz owoce – marakuja, mango, liczi, ananas i takie tam klimaty. Generalnie słodko i tropikalnie. Cytrusy z pomarańczą na czele odgrywają tutaj drugoplanową rolę. Tuż za nimi drepcze nienachalna żywica, akcenty lasu, igliwia oraz kwiatów. W tle pobrzmiewają subtelne echa słodu, jasnego pieczywa, herbatników, landrynek i nut gumy balonowej. W tym stylu dość niecodzienna to mieszanka, ale podoba mi się. Wszystko sprawia niebywale naturalne wrażenie. Alkoholu żadnego nie czuję. Jest słodko, ale bogato. Można wąchać bez końca. Obie łapki w górę :)
Piwo jest bardzo pełne w smaku, bardzo dobrze zbalansowane, treściwe z półwytrawnym i długim finiszem. Dodatki w postaci owoców dobrze się tutaj sprawdziły. Zwłaszcza jeśli chodzi o aromat, który ogólnie rzecz biorąc nieco lepiej wypada niż to, co oferuje nam smak. Ale nie zrozumcie mnie źle – smak jest bardzo dobry i złożony, natomiast zapach ociera się już o granice zajebistości. To jest chyba ten haczyk na spragnionych wrażeń i wygłodniałych beer geeków ;p Napitek jest szalenie pijalny i wielowątkowy. Mimo dość dużych parametrów pije się go jak jakąś niezobowiązująco apkę, a przecież mamy tu ponad 19º Plato.
Cóż, żuchwy z podłogi nie musiałem zbierać, ale i tak jest bardzo dobrze. Nadmieniam, że jest to druga lub nawet trzecia warka, natomiast wszechobecne zachwyty dotyczyły pierwszej warki. Powtórzyć znakomite piwo jest niebywale trudno, stąd nie wiem i nigdy się już nie dowiem, czy smakuje to jak pierwsza edycja.
OCENA: 8/10
CENA: ok 8.50ZŁ
ALK. 8,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 23.10.2018
BROWAR WRĘŻEL//BROWAR ZARZECZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz