poniedziałek, 26 września 2016

DEER BEARD


Szanowni Państwo przedstawiam Wam piwo Deer Beard z Browaru Deer Bear. Zapewne nie każdy jest poliglotą i nie włada tak biegle językiem Anglosasów, jak włodarze tegoż browaru. Z związku z tym pozwolę sobie co nieco wyjaśnić o co tutaj kaman. Browar nazywa się Deer (jeleń) Bear (niedźwiedź), a piwo Deer Beard (broda). Słowa deer nie należy też mylić z dear (drogi, kochany). Trochę to pomotane, ale da się ogarnąć.
Deer Bear to browar kontraktowy warzący w niedalekim dla mnie Wąsoszu. Jego debiut miał miejsce już w zeszłym roku, ale szczerze powiem, że nie śledzę ich kariery i nie wiem ile już piw (i kasy) mają na koncie. W każdym bądź razie Deer Beard (nadążacie) to ich pierwszy/debiutancki trunek. Fajnie, że w końcu go dorwałem. Broda Jelenia to żytnia IPA, jakich wiele na rynku. Ale na tymże właśnie rynku chyba nie ma ipy podrasowanej dodatkiem pędów sosny i skórki pomarańczy bergamotki. Czy może jest?


Otwieram i przelewam. Piwo pieni się jak szalone. Jest ciemno złote lub nawet lekko bursztynowe i wyraźne zamglone, można go nawet nazwać mętnym. Kolor to pikuś, ale piana to dopiero majstersztyk – obfita, wysoka, niesamowicie drobna i sztywna jak koci ogon. Skubana prawie wcale nie opada! Jest trwała jak piramidy egipskie, czy inne mumie. Wieki musiałem czekać na możliwość dolewki. W końcu się wkur… zdenerwowałem i trochę musiałem jej spić. Ale ludzie, jaki to ma lacing! Bardzo dawno nie widziałem na szkle tak zwartej i trwałej koronki. Piana praktycznie oblepia każdy centymetr kwadratowy szkła. A w niektórych miejscach nawet każdy milimetr!!!
Oczywiście spuszczając się nad wyglądem, trochę piwka sobie skosztowałem i już wiem, że smakuje wybornie. Piwo jest mocno owocowe, cytrusowe z mocnym naciskiem na skórkę pomarańczy, limonki i grejpfruta. Nie mniej wyraźnie wałęsają się tutaj nuty lasu, igieł sosnowych i żywicy. Mniam! Niewielkie cienie karmelu i lekko opiekanego słodu są tu natomiast bardzo fajnym tłem. Jeszcze bardziej w głębi, niemal na samym horyzoncie majaczą niewyraźne cienie olejku z bergamotki, kojarzące się z herbatą earl grey oczywiście. Rzecz jasna nie można zapominać o niezwykle urodziwej goryczce, która jest idealnie dobrana. Jej moc jest dość wysoka, ale nie ma tu mowy o wykręcaniu języka na lewą stronę. Posiada ona ładny żywiczno-grejpfrutowy sznyt. Jest krótka, bardzo szlachetna i stanowcza. Robi co trzeba i szybko chowa się w krzaki. Piwo jest nader rześkie, odpowiednio wysycone i bardzo smaczne.

Na szczęście aromat wcale nie ustępuje smakowi. Deer Beard to bardzo wyraziste i złożone w zapachu piwo, które każdemu się spodoba. Tu również palmę pierwszeństwa dzierżą owoce cytrusowe. Pomarańcza, limonka oraz grejpfrut huczą aż miło. Miło wąchać znaczy się. Z odsieczą przybywają tu również wyraźne akcenty leśne spod znaku igliwia i żywicy. Tłem łagodnie sunie przyjemna słodowość oraz nieco słodsze frukty typu mango, marakuja, czy liczi. Wszystko jest idealnie wyważone i tworzy razem bardzo zgrabną kompozycję. Żaden aspekt nie przytłacza zbytnio drugiego. Całość pachnie sakrucko pięknie. Obie łapki w górę!
No, no - Broda Jelenia wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Dawno nie piłem tak dobrze zbalansowanego i kompleksowego piwa w stylu AIPA, gdzie wrzucone do kotła dodatki odwaliły kawał dobrej roboty. Zarówno smak jak i aromat dostarczają tutaj masę niezapomnianych wrażeń. Każdy łyk to przygoda, każdy węch to podróż do magicznej krainy. Ciecz jest genialnie pijalna, posiada wysoką pełnię smaku, wytrawny finisz i niebiańsko ułożoną goryczką. I to wszystko udało się osiągnąć tylko na jednym chmielu Simcoe!
OCENA: 9/10
CENA: 7ZŁ (Częstochowski Festiwal Piwa)
ALK.6,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 25.04.2017
BROWAR DEER DEAR//BROWARY REGIONALNE WĄSOSZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz