czwartek, 4 stycznia 2018

MODERN DRINKING od PINTY. Czy w tych czasach wciąż na propsie?



Dla wielu ludzi Nowy Rok często gęsto jest powodem pewnych refleksji i rozważań. Na pewno gdzieś tam z tyłu umysłu, można już sobie powoli dopisać kolejną cyferkę do swojego wieku, co jest może niezbyt pocieszną rzeczą, ale jakże prawdziwą.
Początek lub koniec danego roku, to czas wielu przemyśleń i kontemplacji. Czas wprowadzania w życie pewnych zmian, pewnych zachowań i/lub postanowień. Niektórzy mogą chcieć zerwać z nałogiem, niektórzy będą chcieli zakopać z kimś topór wojenny, jeszcze inni będą zaczynać spełniać swe marzenia. Może zmienią pracę na lepszą, może wyjadą na upragnioną wycieczkę, może zmajstrują jeszcze jednego dzidziusia, może odnowią dawną znajomość, może się ochajtają, może komuś bezinteresownie pomogą. Ilu ludzi, tyle planów, tyle marzeń, tyle oczekiwań. Od samego siebie, jak i od innych. Co mogę zrobić, by stać się lepszym człowiekiem? Który kamień poruszyć, by mój świat był piękniejszy? Komu za przeproszeniem zrobić dobrze, by w końcu zostać zauważonym? Te i inne pytania krążą w głowach milionów ludzi. Ludzi takich jak ja, czy Ty.
No dobra, ale co to wszystko ma wspólnego z piwem? Nic. Zupełnie nic, ale wstęp przecież jakiś musiał być ;p


Nie tak dawno w Zakopanem gościł Modern Talking (ok – połowa Modernu), a dziś u mnie gości Modern Drinking. Nowoczesne Picie…. mhmmmm… Czyli, że picie craftów? Nowofalowych piw? Picie w pubach, restauracjach, barach? Czy może picie w głową, z umiarem? W tym poście będzie więcej pytań niż odpowiedzi, więc się przyzwyczajcie.
Modern Drinking już od dawna obciąża półki w sklepach i marketach. Nie w tym sensie, że długo tam zalega. Miałem na myśli, to że jest już z nami od dawna. Piwo już na dobre wpisało do kanonu nowofalowych klasyków. West Coast IPA. Łest kołst mada faka! ;) Wam też kojarzy się to z Ali G., czy tylko ja jestem taki popierdolony?  Co ciekawe jest to single hop -  Mosaic mości państwo. Zatem jest to doskonała okazja, by poznać możliwości tego chmielu, by na własnej skórze przekonać się jak to smakuje i pachnie.  

No i muszę Wam wyznać, że nieźle. Piwo jest naprawdę dobre. Gorzkie, umiarkowanie wytrawne, w miarę złożone, pełne w smaku, fajnie nachmielone, dobrze zbalansowane, nieźle pijalne, ze słodową podstawką w tle. Choć jak na West Coast'a to goryczka dupy nie urywa. Wcale, a wcale. Jest wyraźna, krótka i szlachetna, ale portki z dupy nie spadają. Sorry. Spodziewałem się tutaj większego pazura, większego kicka na twarz, a tymczasem piwo sprawia raczej ugrzecznione wrażenie. Nie jestem wcale pewien, czy przedrostek „West Coast” nie został użyty na wyrost…
Wącha się to miło i sympatycznie, aczkolwiek bombą aromatyczną nie sposób tego nazwać. Piwo pachnie umiarkowanie intensywnie. Są jankeskie chmiele, jakieś kwiaty, żywice, cytrusy i tropiki, a nawet guma balonowa i akcenty leśne. Prócz tego oczywiście naleciałości słodowe – biszkopty i inne pierdoły. Niby fajnie, ale bez żadnego szaleństwa. Bez większego polotu i fantazji (a może ja po prostu za dużo dzisiaj wymagam?). Generalnie jest dobrze, jest w porządku, jest okej. Ale, czy w dzisiejszych czasach, w dobie piwnej rewolucji, wyłącznie tego oczekuje od piwa zaprawiony w boju hop head? Czy tego od WCIPA oczekuje beer geek, co to na przestrzeni lat stępił już sobie jedynki na tych wszystkich sztosach i sztosikach? No właśnie.
OCENA: 7/10
CENA: 6.99ZŁ (Auchan)
ALK. 6,5%
TERMIN WAŻNOŚCI: 09.05.2018
BROWAR PINTA//BROWAR ZARZECZE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz