czwartek, 25 maja 2017

NUCLEAR DISARMAMENT - RIS z solą morską i ostrygami



Kolejny risik na blogu (jeszcze kilka mam w zanadrzu). Nuclear Disarmament się zwie. Jego autorem jest Browar Bednary, czyli Rafał Łopusiński i spółka. Bardzo sympatyczny gościu muszę przyznać. Człowiek orkiestra. Jakby powiedziała moja babcia: „do tańca i do różańca”. Ale nie o różańcach miało być, a o piwie. 
Mój dzisiejszy specjał zostało sklasyfikowany jako Pacific Imperial Stout z dwóch powodów. Po pierwsze do piwa został dodany wywar z ostryg pacyficznych (zapewne ten sam, co w Osteroidzie – klasycznym Stoucie ostrygowym). Po drugie jako dodatek do tanku powędrowała sól morska. Ale nie byle jaka sól. Jest to tzw. kwiat soli zbierany ręcznie raz w roku, wiosną na terenach parku narodowego we Francji. Mówi się na nią kawior wśród soli morskiej. Taka sytuacja. Postarali się w tych Bednarach, nie ma co… Z tymi ostrygami też chłopaki nie idą na łatwiznę. Kupują żywe ostrygi i sami robią z nich wywar! Nie ma chodzenia na skróty. Do pełni rzemiosła brakuje jeszcze tylko osobistego połowu, ale to może w przyszłości ;) 


Czarne jak dupa nosorożca piwo pieni się dosyć słabo. Pierzynka jest nikła, ale drobna i puszysta. Posiada ładny, jasno brązowy odcień i szybko opada niestety. Nie nacieszysz się nią dłużej niż dwie minuty.
Piwo ma naprawdę fajną fakturę. Jest gęste (22°Plato) i takie kurna śliskie, gładziutkie i jedwabiste jak pupa niemowlęcia. Paloność jest wyraźna, ale nie jakaś powalająca. Słodycz zostaje podbita solidnym czekoladowym pierdolnięciem! Ufff… ależ to jest czekoladowe, pralinkowe. Pychotka! Jest słodko, owszem. Ciemne, lekko palone słody pełnią tutaj rolę drugoplanową, podobnie jak łagodne nuty kawy oraz kakao. Mam nawet wrażenie, że w posmaku do skóry dobiera nam się karmel. Tak, słodyczy to tu nie brakuje. Daleko w głębi majaczy garstka suszonych owoców, ale naprawdę są to ilości typowo symboliczne. Typowo słonych smaków tu raczej nie uświadczymy, choć na finiszu pojawia się pewna, acz niewielka mineralna nutka. Gdy się obliże wargi, to niby można wyczuć bardzo nieznaczną słoność, ale to wrażenie też jest bardzo ulotne. Kawowa goryczka jest strasznie nikła, niemal niezauważalna. Alko natomiast jest wyśmienicie ukryte, szacun. Ostryg niestety nie odnotowałem. Smaczne to jest, choć chyba nieco za słodkie.

Może w aromacie odnajdę więcej morza? No cóż, będzie ciężko. Tutaj także jest wybitnie słodko, czekoladowo, pralinkowo. Czekolada deserowa, czekolada mleczna, nawet taka gorąca do picia się tu znajdzie. Suszone owoce są dużo wyraźniejsze niż w smaku – śliwki, rodzynki i daktyle pchają się do nosa drzwiami i oknami. To lubię! Alkohol też się tu pojawia, ale w formie szlachetnej nalewki owocowej. Nie drażni kinola, tylko świetnie komponuje się na tle reszty współtowarzyszy. W tle można spotkać  sympatyczne akcenty łagodnej kawy z mlekiem oraz palonych słodów, wspartych przez kakao i lekki karmel. Czy czuć ślady soli? Nie za bardzo. Czy czuć ostrygi? Tym bardziej niet. Mimo to zapaszek jest nader przyjemny i ładny. Podoba mi się :)
Co jak co, ale pełnia smaku jest tutaj naprawdę wysoka. Ciecz jest fajnie gęsta, aksamitna i śliska. Można odnieść wrażenie, że jest tu więcej ekstraktu niż podano. Tekstura zupełnie jak po dodaniu żyta, co może być prawdą, bo w składzie nie są wymienione konkretne słody (za co należy się karny kutas!). Całość jest wybitnie treściwa i słodka, zbyt słodka niestety, co odbija się na pijalności. Balans jest więc do kitu. Nadaje się na złom, zupełnie jak moje stare Mondeo, które poszło na żyletki w zeszłym roku. Brawa natomiast należą się za dobrze ukryty alkohol, którego w smaku zupełnie nie czuć.
Nie wiem, czy piwo wyszło zgodnie z założeniami, gdyż kilka rzeczy można mu zarzucić. Mimo strasznie fajnego aromatu, całościowo trunek ów wypada „jedynie” dobrze. A mogło być np. bardzo dobrze lub wyśmienicie. Przede wszystkim jest zbyt słodko, dzięki czemu piwo z każdym łykiem robi się coraz bardziej mulące. Drugi podstawowy zarzut to ostrygi – ja nie czuję tu żadnego morskiego akcentu, poza minimalną mineralnością w smaku. Z tą solą jest niewiele lepiej. Jak obliżesz usta, to zgarniesz kilka atomów chlorku sodu, ale to zdecydowanie nie jest to, na co liczyłem. Mimo to jednak, piwo jest dość dobre. Nie powalające, ale dobre.
OCENA: 7/10
CENA: ok 13ZŁ
ALK. 8%
TERMIN WAŻNOŚCI: 11.02.2019
BROWAR BEDNARY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz